Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Biedny psiak...
Tyle nieszczęścia go spotyka !!!!
Może te większe nie będą takie "durne". Ja jestem przekonana, że jednak większe psy są nieco bardziej rozsądne (przynajmniej większość...)

Nie widać dzisiaj Margo - pewnie zajęta, ale może znajdzie czas i odwiedzi psiaka... Oczywiście jeśli to wykonalne...

Margo - może poprosimy o super tekst do Allegro ??? To by bardzo pomogło...
A sytuacja jest wyjątkowa...
Ten pies się strasznie boi !!!
Nie powinien pozostać w schronie !!!! Nie poradzi sobie !!!!

  • Replies 749
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Psiak nie jest w żadnym wypadku agresywny do innych psów, nie jest dominantem, nie zaczepia innych psów....przykładem mogą być kurdupelki, które nie mają "dobrej opinii"....one również zdominowały "mojego" podopiecznego, którego musiała stamtąd wyciągać tak jak Czarnuszka....
Uważam że tamte psy również nie są złe ale nie przyjmują już do stada innego psa....po prostu jest ich 4 lub 5 i w rachubę nie wchodzi żaden inny pies....uważam że z tym powinni się liczyć opiekunowie i już żadnego psa im nie przydzielać......aby nie skończył tak jak "mój" Kręcioł czy Czarnuszek.


Gdy opiekun wyciągnął Czarnuszka cały drżał ale widać że z drugiej strony "odetchnął"......myślę że w tamtej klatce co teraz jest jest "najbezpieczniejszy".......i nie powinien dłużej czekać w schronisku.....to nie dla niego miejsce....nie miejsce dla żadnego psa......a szczególnie takiego który nie poradzi sobie w schronisku....
Mam nadzieję że znowu Go nigdzie nie wcisną ponieważ raczej nie jest to zapisywane.....i wśród 2000 psów mogłabym Go nie znaleźć......

Także Margo jak będziesz proszę zmień może trochę tytuł wątku że pies nie radzi sobie w schronisku.....

Posted

Matko jedyna, tu takie wieści a ja nawet nie zajrzałam :oops::oops::oops: dajcie mi po łbie :mad:
Magdyska, ja Ci przepięknie dziękuję. Za wiadomości, za za boks, za zdjęcia i za wszystko inne. Nie mam jak pojechac z Tobą do schronu, bo siedzę teraz w pracy, a jutro jedziemy z Blakiem na spotkanie z potencjalnym domkiem.
Zaraz zmienię tytuł i zaktualizuję pierwszy post
Trzeba go jakoś wyciągnąć. Koniecznie.
Jak najszybciej, zanim coś mu się stanie. Cholera jasna :angryy:

Dlaczego ja nie moge miec psa??? Dlaczego musiałm być tak głupia w swoim zyciu??? Tak beznadziejnie naiwna i łatwowierna???

sory, nie wyrabiam...

Posted

.......nie ma za co........cieszę się że mogłam pomóc i w miarę możliwości będę to robić nadal.....
Margo nie masz co się obwiniać......teraz trzeba będzie naprawdę pomyśleć nad znalezieniem mu nowego domu.......(ma 5 lat?? mi wyglądał na młodszego...też muszę się o to zapytać).....

Kurczę nie wiem tylko czy wydadzą Go.......niby można coś zadziałać, porozmawiać ale w karcie ma napisane że "jest leczony"......także jeżeli przyjechaliby po Niego jacyś ludzie, albo zaciekawił odwiedzających nie sądzę aby zgodzili się Go wydać.......:shake:
także o tym również nie mogę zapomnieć w niedzielę.........dowiem się wszystkiego.......czy nadal potrzebuje "być leczony".....


Margo z tymi wybiegami szpitalnymi to jest tak że jak psiak nawet nie jest leczony to i tak tam przebywa.......tym bardziej jak dobrze czuje się wśród "swojego stada" aby nie robić niepotrzebnych "przenosin".
Także jeżeli Czarnuszek będzie się czuł dobrze w tamtej klatce co jest to właśnie tam pozostanie i będzie czekał na DS.


Ehhh no i zapomniałam o najważniejszym.......Pani która pobiegła po opiekuna powiedziała mi że właśnie ten psiak (nasz Czarnuszek) musiał być po wypadku lub ulec jakiemuś "incydentowi" ponieważ jak dawała mu parówkę to On nie mógł Jej złapać......wyglądało to jakby miał szczękościsk.....zgłosiła to opiekunowi a On powiedział że rzeczywiście ma problemy z jedzeniem ale gotowane je......

Posted

rotek_ napisał(a):
margo widziałaś psa???

można go porównać do flata retrivera???:roll:

będę najdalej w poniedziałek w domu i wystawiam allegro drukuję ogłoszenie do wyborczej oraz w autogieldzie
aha i alegratka;)

Rotuś, kochana, ja nie wiem o czym Ty do mnie piszesz :shake: Co znaczy "flat retriver"? To rasa jakaś?

A za Allegro i pomoc to ja Ci stokrotnie dziękuję :loveu::loveu::loveu:


magdyska25 napisał(a):
.......nie ma za co........cieszę się że mogłam pomóc i w miarę możliwości będę to robić nadal.....
Margo nie masz co się obwiniać......teraz trzeba będzie naprawdę pomyśleć nad znalezieniem mu nowego domu.......(ma 5 lat?? mi wyglądał na młodszego...też muszę się o to zapytać).....

Kurczę nie wiem tylko czy wydadzą Go.......niby można coś zadziałać, porozmawiać ale w karcie ma napisane że "jest leczony"......także jeżeli przyjechaliby po Niego jacyś ludzie, albo zaciekawił odwiedzających nie sądzę aby zgodzili się Go wydać.......:shake:
także o tym również nie mogę zapomnieć w niedzielę.........dowiem się wszystkiego.......czy nadal potrzebuje "być leczony".....


Margo z tymi wybiegami szpitalnymi to jest tak że jak psiak nawet nie jest leczony to i tak tam przebywa.......tym bardziej jak dobrze czuje się wśród "swojego stada" aby nie robić niepotrzebnych "przenosin".
Także jeżeli Czarnuszek będzie się czuł dobrze w tamtej klatce co jest to właśnie tam pozostanie i będzie czekał na DS.


Ehhh no i zapomniałam o najważniejszym.......Pani która pobiegła po opiekuna powiedziała mi że właśnie ten psiak (nasz Czarnuszek) musiał być po wypadku lub ulec jakiemuś "incydentowi" ponieważ jak dawała mu parówkę to On nie mógł Jej złapać......wyglądało to jakby miał szczękościsk.....zgłosiła to opiekunowi a On powiedział że rzeczywiście ma problemy z jedzeniem ale gotowane je......


Biedna mordeczka :-( Do 13 jestem w pracy. Może zdążylabym do schroniska :cool3: Magdyska, czym tam jeździsz? Jakiś bus tam jeździ? Bo ja dziś nie zmotoryzowana :shake: No i czy będziesz jeszcze?

Posted

Wcieło mi post :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy:

A więc od nowa.

Prosto po pracy pojechałam na Paluch, z nadzieją, że uda mi się coś dowiedzieć o Czarnuszku, a po cichu marząc o spacerze. Zastanawiałam się co mam powiedzieć, ale w końcu postanowiłam improwizować.
Dojechałam na miejsce i poszłam do biura adopcyjnego. Tarfiłam akurat na adopcję suni :loveu: i mały zatarg. Weszły do środka dwie kobitki z pieskiem i zapytały, który z panów rozmawiał z ludźmi od tego pieska. Pan powiedział, że on, kobitka się odwróciła i poszła zawołać kolejną kobitkę. Okazało się, że ta zawołana kobitka to Pani Dyrektor :evil_lol: Oni sobie rozmawiali, a ja stałam jak ten kołek :cool3: Panie miały żal do Pana, że używając nieodpowiednich słów odstraszył domek i zainteresowani Państwo oddali go po 5 godzinach. Fakt, mógł powiedzieć innaczej to co powiedział :razz: W końcu Panie poszły odprowadzić psinkę. Pan podpisał już wszystkie papiurki dot. adopcji i zbierali się do wyjścia. A ja dalej stałam jak kołek. Trzech chłopa za ladą, a ja sterczę.
Pani Dyrektor, chyba chcąc troszkę załagodzić nieprzyjemne wrażenie po wymianie zdań zagadała do Państwa adoptujących. W końcu wyszli. Wtedy Pani Dyrektor zwróciła się do mnie. Powiedziałam co i jak. Że szukam psiaka 877/08 i że chcę się co nieco o nim dowiedzieć od opiekuna. Pani Dyrektor powiedziała, że mnie zaprowadzi do Czarnusia. Po drodze dołączyła do nas jedna z Pań od "sprzeczki". Nie mogliśmy Czarnusia znaleźć. Dopiero jak powiedziałam, że był z małymi co go podgryzały to Pan skojarzył i zaprowadził mnie do boksu. W.SZ. 13a Magdyska, tu ukłony dla Ciebie, że się tego dowiedziałaś :loveu::loveu::loveu:
Czarnusio siedział schowany w budzie. Gdy wyszedł... matko jedyna, obraz nędzy i rozpaczy :placz: Skołtuniony, brudny, przygarbiony... Taki zupełnie apatyczny... Zapytałam czy mogę go zabrać na spacer. Pani Dyrektor powiedziała, że nie ma problemu. Poszłam więc się zarejestrować, wzięłam smycz i do Czarnusia. Pan go wyprowadził. Wzięłam smycz i idę. Czarnuś grzecznie przy nodze. Jakby troszkę urósł, gdy przechodził koło kolejnych boksów w stronę wyjścia :eviltong: Ponieważ jak się okazuje komunikatywna ze mnie osóbka, po drodze do wyjścia ze schronu już pogadałam z kilkoma osobami :loveu: Czarnuś cały czas szedł grzecznie. Gdy przechodził w pobliżu jakiś psów aż przywierał do moich nóg :-( Bał się. Poszliśmy na łąki. Tam spotkałyśmy Panią "od sprzeczki" jak spacerowała z rudą sunią po operacji miednicy. Robiła jej zdjecia. Gdy podeszliśmy znów chwilę pogadałyśmy i zaproponowała zrobienie zdjęć Czarnusiowi :loveu::loveu::loveu: Ma mi przesłać mailem.
Czarnuś cały czas grzecznie szedł koło mnie. Gdy stawałam to się przytulał. Połaziliśmy z pół godziny. W końcu przyjechał mój TŻ. Podeszłam z Czarnusiem do samochodu. Gdy drzwi się otworzyły ciekawie zaglądał do środka. A jak TŻ wysiadł to przywarł mu do nóg :loveu: Poszliśmy więc razem do schroniska, bo zbliżała się godzina 16. O ile na spacerku się wyprostował, o tyle po przejściu bramy znów się przygarbił i zwolnił kroku. Nie chciał iść :shake: Jednak musiałam go tam zaprowadzić :placz: Gdy wszedł do boksu, spojrzał na mnie i znów się schował do budy :-(

A teraz powiem Wam co się dowiedziałam i co mi się wydaje.
Czarnuś już jest praktycznie wyleczony, ma jeszcze tylko troszkę kłopotów gastrycznych. Nie bardzo się dowiedziałam jakich :cool3: Opiekun powiedział mi, że Czarnuś jest bardzo łagodny (co widać). Ponieważ na spacerze zauważyłam, że strasznie dyszy (bardziej niż powinien na mój gust i na gust jednego z wolontariuszy). Zapytałam opiekuna czy wie co mu jest. Czarnuś nie otwiera pyszczydła zbyt szeroko. Jakby miał szczękościsk. Ale je i pije normalnie. Dziś opiekun widział jak jadł chrupki. Mnie jednak niepokoi to dyszenie. Jak szedł to miał takie mocno rozchylone nozdrza. Ja się nie znam na psach, w życiu nie miałam i nie wiem czy to normalne. Mnie zaniepokoiło. Poza tym się boi. Nie panicznie, ale szuka oparcia (tak sądzę po przywieraniu do moich nóg). Nie wszystkich jednak psów, bo na spacerze pobył troszkę koło rudej suni a i potem szedł spokojnie, gdy mijaliśmy inne spacerujące psiaki. A może to tylko reakcja na schroniko? :roll:
Generalnie Czarnuś jest bardzo zaniedbany. Sierść matowa, skołtuniona i brudna. Na ogonie brązowe plamy, które w pierwszym momencie skojarzyły mi się z popalonym włosem. Ale to raczej tylko tak wygląda. Ma na łapkach kilka małych ran, pewnie po "kurdupelkach". Białka oczu lekko zbrązowiałe, ale też nie wiem czy to coś dziwnego czy nie. Oczka właściwie bez ropki (malusia odrobinka). Nosek suchy i jakiś taki "zaschnięty". Przy głaskaniu czuć żebra :placz:
Czarnuś grzbiet ma na wysokości moich kolan. Specjalnie duży nie jest.
Acha, machał na spacerze ogonkiem i jak się tulił do TŻ też :loveu:
Jedno wiem na pewno. Trzeba go szybko zabrać, bo będzie po nim :shake: I napewno trzeba go zaprowadzić do weta, aby zobaczył mu pyszczydło.
Jeden z wolontariuszy powiedział, żebym go zaprowadziła bezpośrednio do weta schroniskowego. Bo jak się tylko powie, to zapomną. A jak się zaprowadzi to zobaczą. Ja nie dalam rady. Raz, brak czasu, dwa nie wiedziałam gdzie :oops:
Magdyska, tu prośba do Ciebie. Moglabyś go zaprowadzić do schroniskowego weta? Żeby zobaczył co on ma z tym pyszczydłem?


Nie muszę Wam chyba mówić jak się czułam zostawiając go tam i jak przeklinam swą młodzieńczą głupotę i wrodzoną naiwność.

Po prostu szlag mnie trafia.

Ale przynajmniej mogłam go wymiziać, czemu chętnie się poddawał :loveu:

Posted

Acha, Opiekun powiedział, że w tym boksie pieski się dogadują :loveu:



[quote name='rotek_']margo widziałaś psa???

można go porównać do flata retrivera???:roll:

będę najdalej w poniedziałek w domu i wystawiam allegro drukuję ogłoszenie do wyborczej oraz w autogieldzie
aha i alegratka;)

Podobny jest do tego
tylko chudzinka z niego i zaniedbana :shake:

Posted

Magdyska dzięki :loveu:
A psiaki dobrze reagowały. Wprawdzie same chciały wyjść, ale przed zabraniem, jak opiekun poszedł mi go pokazać, to też chciały.
Mam nadzieję, że będzie dobrze :loveu:

Posted

margo...

uważaj,
psy z boksu moga być zazdrosne ze jeden pies wyszedł z boksu a reszta siedzi...

mogą poprostu go zdominować i czarnuś będzie czuł się tak jak w boksie z małymi psami

lepiej umówić się z kilkoma osobami(może twoje córki dałyby rade) i wtedy wziąć wszystkie psy


zaraz robię allegro

Posted

Rotuś, będę pamiętała :cool3: Myślałam z koleżanką, że pojedziemy do niego w czwartek, ale będziemy jechać z Blakiem. Chyba, że uda się rano, a o 12 pojedziemy na Paluch. Wtedy mogłybyśmy wyprowadzić wszystkie pieski. Miałybyśmy 4 godziny.
Ciekawe czy Magdysce udało się dziś coś dowiedzieć :cool3:

Rotuniu, przepiękne dzięki za ogłoszenie. Piękne :)

Posted

:shake::shake::shake: niestety nie mam dobrych wieści.........wiedziałam że coś może być nie tak jak czarnuszek sam pójdzie na spacer......bo już wczoraj nie widziałam Go w tamtej klatce.....mam nadzieję jednak że tylko opiekun może poszedł z Nim do lekarza......może znowu trafił do szpitala przez to że ma problemy z jedzeniem?
nie mogłam sie niczego dowiedzieć......nowy był opiekun....a w biurze nie mają napisane gdzie przebywa:shake:

Posted

Magdyska, nie strasz mnie. Nie przyszło mi do głowy, że wszystkie pieski muszą wyjść. Wolontariuszki te "stałe" też nie wyprowadzały wszystkich psów z boksu, tylko wybranego. Żadna nie poweidziała, że to zły pomysł, by wyszedł sam :shake:

Posted

.......nie chce mówić "a nie mówiłam"......jestem wolontariuszką od 6 lat i jednak wole wyprowadzać wszystkie psy z boksu.....

Teraz pozostaje nam tylko nadzieja że psiak może był u lekarza?? dlatego Go nie widziałam....może wrócił do szpitala.....nie musi to być spowodowane "agresywnością" kolegi z klatki.....po prostu może źle się poczuł??
Ja tylko mogę przypuszczać ale to nic nie jest pewnego....pewne jest natomiast to że jak byłam to Go nie było w klatce......

Posted

magdyska25 napisał(a):
.......nie chce mówić "a nie mówiłam"......jestem wolontariuszką od 6 lat i jednak wole wyprowadzać wszystkie psy z boksu.....

Teraz pozostaje nam tylko nadzieja że psiak może był u lekarza?? dlatego Go nie widziałam....może wrócił do szpitala.....nie musi to być spowodowane "agresywnością" kolegi z klatki.....po prostu może źle się poczuł??
Ja tylko mogę przypuszczać ale to nic nie jest pewnego....pewne jest natomiast to że jak byłam to Go nie było w klatce......


Magdyska, a Opiekun był z Tobą przy boksie?

Posted

Opiekun kręcił się w pobliżu ale jest "nowy" i nie wie jaki pies gdzie był.....chyba nie kojarzy Czarnuszka.....może tamten opiekun co przeniósł Czarnuszka zabrał Go do szpitala?? ale Jego nie było......chyba w niedziele miał wolne...

Posted

Magdyska, a może Czarnuś się schował? On często chowa się w budzie. W sobotę, gdyby nie Opiekun, nie znalazłabym go. Opiekun skojarzył, który psiak był podgryzany i zaprowadził mnie od boksu. A w boksie zero czarnego. Opiekun wszedł do środka, podniósł dach budy i wtedy Czarnuś wyszedł. Jak potwierdziłam, że to on, to znów sie schował. Po moim przyjściu z biura z zezwoleniem na spacer akcja była taka sama: Opiekun do boksu, dach budy do góry i wychodził Czarnuś.
Może więc był schowany tylko?

Posted

szczerze powiedziawszy to nie wiem nie wchodziłam do boksu......budy wydawały mi się puste.....:roll:.......może rzeczywiście nie ma co panikować tylko Czarnuś się schował.....tak że Go nie zobaczyłam......:oops:

Posted

Może tak właśnie było. Trzymajmy się tej pozytywnej myśli.

Dodzwoniłam się do schroniska, jednak tam nic nie wiedzieli o zmianie miejsca Czrnusia. Jakiś Pan powiedział, że pójdzie i sprawdzi, ale nie udało mi się później dodzwonić :-( Jutro znów spróbuję.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...