agamblu Posted May 17, 2004 Posted May 17, 2004 Mam problem z moim psem. Dzis wieczorem zdarzylo sie cos co doprowadzilo mnie do granic cierpliwosci. Ale zaczne od poczatku... Mam psa goldena. Psiak byl przyjazny i chetnie bawil sie z innymi psami. Pisze byl gdyz sytuacja sie zmienila gdy pojawiala sie w moim domu suczka - tez goldenka. Od tamtego czasu moj psiak stal sie agresywny w stosunku do psow. Generalnie to stal sie agresywny do duzych psow i to w zasadzie tylko w towarzystwie suki. Rozmawialam z kilkoma osobami i wszyscy mi mowia ze to normalne. Ze mimo tego ze to golden to jest to przede wszystkim pies - pies, ktory broni swojej suki. Dzis wydazylo sie cos co mna wstrzasnelo. Wyszlam z psami kolo 24. Poniewarz nie bylo w okolicy nikogo sposcilam oba ze smyczy. Widzialam niedaleko dwoch facetow ale nie widzialam psa kolo nich. Dopiero gdy moje psiaki byly daleko facet ruszyl sie i zobaczylam ze w reku ma uchwyt od flexi. Odrazu chcialam zapiac mojego psa na smycz - tak na wszelki wypadek. Niestety nie zdazylam. Moja durny pies pierwszy zauwazyl "kolege" i polecial do niego. Tamten byl za samochodem i nie widzilam co sie stalo ale w pewnym momencie uslyszalam odglosy walki. Podbieglam i zaczelismy ostroznie je z facetem rozdzielac. Moj ma rozwalona warge ale to nic. Tamten psiak - owczarak niemiecki - jest w gorszym stanie. Moj glupek zlapal go bardzo niefortunnie i rozwalil mu oko. W zasadzie z tego co widziala to galka oczna wygladala ok ale mial rowalona skore kolo oka - chyba wbil mu kla w oczodol. Bylam strasznie zdenerwowana i wszystko dzialo sie bardzo szybko. Odrazu mojego polozylam na ziemi i przygniotlam soba. Facet z ONem zaczal odchodzic. Zawolalam go i powiedzialam ze moze wymienilibysmy numery kontaktowe ale on na to - "a co to da" i odszedl szybkim krokiem. Mam straszne wyrzuty sumienia i okropnie martwie sie o tamtego psa. Dziwi mnie tez postawa tego faceta. No ale przeciez nie moglam go gonic. Teraz ignoruje zupelnie mojego psa. To straszne ale mialam ochote mu dzis lep urwac. Nie wiem co z tym dalej zrobic. To ze niektorzy twierdza ze to jest normalne to nie znaczy ze ja mam to akceptowac. Musze to jakos rozwiazac. Gdyby pies byl sam to nie byloby problemu - wiem jak sobie poradzic z czums takim. Tylko ze wychodzac z dwoma psami nie jest to juz takie proste. Jesli ktos ma podobne doswiadczenia prosze o pomoc. Quote
Godelaine Posted May 18, 2004 Posted May 18, 2004 Nie siedzę na tyle długo w psach, by jakoś konkretnie Ci pomóc. Ale wydaje mi się, że zanim dowiesz się jak to rozwiązać (o ile się da to rozwiązać) najlepiej zrobisz jeśli psa nie będziesz puszczała ze smyczy. Wiem, że to ciężkie, ale przecież zawsz w ostatecznośc mżesz zastosować linkę. Pies będzie mógł w miarę hasać, a Ty nie stracisz kontroli. Ta suczka jak długo jest już u Ciebie? Ile mają psiaki? Pies atakuje tylko wtedy, gdy jest z sunią? Pozdrawiam Goddy Quote
Agusia i Busiu Posted May 18, 2004 Posted May 18, 2004 Do takich właśnie rzeczy doprowadza błędne przekonanie że golden czy labek to misiaczek który nic nigdy nikomu nie zrobi. To jednak kawał psa,kawał zębów i instynkt. Ale nie będę cię już dołować pewnie jesteś w niezłym szoku.No coż pies wyprowadził swoje stado na spacer i obronił,wiem że kiedy w domu pojawiają się suki to niestety najczęściej pies silniejszy będzie ich bronił.Co ja piszę w każdym znanym mi przypadku jeden pies próbuje bronić drugiego,nie wiem czy można aż tak podporządkować sobie dwa psy żeby czekały w takich sytuacjach na reakcję właściciela- to pewnie możliwe ale trudne. Nasz Bruno też broni swojej małej Ajszy,sznaucerek znajomych to najgrożniejszy pies na osiedlu bo jego stado to dwie suczki.Cóż my staramy się nie spuszczac naszych psiaków razem kiedy nie mamy pełnego pola widzenia na to co wokół,bo zauważyłam żę wtedy jeden nakręca drugiego,razem są silne,a kiedy jeden niec może biec bo jest na smyczy to i ten drugi traci bojowe chęci. Trochę się rozpisałam ale zobaczymy co na to inni bo temat jest wiecznie aktualny i na pocieszenie powiem że takie sytuacje często zdarzająsię gdy posiadamy więcej niż jednego psiaka. Quote
Johny Posted May 18, 2004 Posted May 18, 2004 Mamy tu doczynienia z obroną stada,w naturze samiec i samica to już jest stado,ustalają oni między sobą granicę,której obcy nie może przekroczyć,to co mogę poradzić to prowadzić psy na smyczach i w kagańcach,to także zakłócenie hierarhii,teraz psy czują się alfa,parą alfa Quote
aniaa Posted May 18, 2004 Posted May 18, 2004 coż moge dodać - teraz jak chodzimy z dowma psami to oczy dookoła głowy, i łąka z szerokim polem widzenia...jak ide sama to zawsze mam serce w gaedle, ale i tak je spuszczam - ale teraz tylko i wyłącznie na długich, 20metrowych linkach...łatwo je złapac w kazdej chwili gdy na choryzoncie pojawi się jakikolwiek pies.... a dodam jeszcze że teraz jak samiec jest nawet sam - i tak rzuca sie na psy - nie wiadomo wg jakiego rozeznania....wiec bez jego sznurka ( zawsze do niego przyleci ) lub patyka - nie jest spuszczany... pozdrawiam Quote
Godelaine Posted May 18, 2004 Posted May 18, 2004 A nie wiecie może, jak to jest w sytuacji, gdy są dwie suki? Też potrafią się tak nakręcać? Pozdrawiam Quote
malawaszka Posted May 18, 2004 Posted May 18, 2004 Wydaje mi się, że dwie suki też tak się mogą zachowywać. U mnie na osiedlu są takie dwie malutkie suńki (nie wiem co to za rasa, ale są już dorosłe), no i jak są razem na dworze to pogrom na osiedlu, a już nie daj boże jak jest blisko ich właścicielka - kiedyś zaatakowały moją Lunkę (są od niej mniejsze, a Luna to sznaucer mini). Innym razem znowu spotkałam tylko jedną i spylała przed Luną aż się kurzyło. No ale to maleństwa i więcej krzyku narobią niż właściwej szkody, ale jak tak się dziej z dużymi psami to już nie wiem. A co do goldenów agamblu to czy będziesz je rozmnażać, bo jak nie zamierzasz, to może kastracja psa by zmniejszyła jego agresję. Ale to tylko taka propozycja do dyskusji bo do końca sama nie jestem do tego przekonana :oops: Quote
agamblu Posted May 18, 2004 Author Posted May 18, 2004 Ta suczka jak długo jest już u Ciebie? Ile mają psiaki? Pies atakuje tylko wtedy, gdy jest z sunią? Suczka jest u mnie od pazdziernika i wtedy tez pierwszy raz Max zareagowal agresja. Pies zachowuje sie tak tylko przy suce. Sa dwa wyjatki od tej regoly - rottwailer, ktory go kiedys zaatakowal i sznaucer, ktory szczekal i warczal na niego od malego i w koncu Max tez zaczal - przy czym nigdy nie doszlo miedzy nimi do bezposredniej konfrontacji. A co do goldenów agamblu to czy będziesz je rozmnażać, bo jak nie zamierzasz, to może kastracja psa by zmniejszyła jego agresję. Ale to tylko taka propozycja do dyskusji bo do końca sama nie jestem do tego przekonana Psa nie zamierzam rozmnarzac. Kastracje juz kiedts rozwazalam ale w koncu po rozmaowach z dwoma wetami, szkoleniowcem i osobami dzialajacymi w moim ZK nie zdecydowalam sie na nia. Wiesz ja nie uwazam ze mozna traktowac kastracjie jako rozwiazanie wszystkich problemow z psami. Bede probowac pracowac z psem i chetnie przyjeme Wasze sugestie. Jak juz pisalam to bez suki problem praktycznie nie istnieje a cwiczenia z dwoma psami na smyczy do najprostszych nie naleza. Jesli macie jakies pomysly - piszcie Quote
agamblu Posted May 19, 2004 Author Posted May 19, 2004 Co rozumiesz przez "grupowego" ? Jesli chodzi Ci o to abym poszla z dwoma psami to bedzie to problem. Po pierwsze na raz spory wydatek a po drugie to ja nie jestem fizycznie w stanie cwiczyc z dwoma psami a nie mam takiej osoby, ktorej powierzylabym role przewodnika ktoregos z psow. Quote
nice_girl Posted May 19, 2004 Posted May 19, 2004 Carr chodziło o grupowe szkolenie :wink: Uważam, ze w Twoim przypadku byłby to świetny pomysł :wink: Quote
agamblu Posted May 19, 2004 Author Posted May 19, 2004 Czyli sam pies bez suki, tak? Tyle tylko ze jak juz pisalam on bez suki jest spokojny. Bede rozmawiac ze szkoleniowcami zeby wkrecic sie z nim na dwa, trzy spotkania - jako "wolny sluchac". Moze sie uda. Quote
Masza Posted May 21, 2004 Posted May 21, 2004 ja kastracje polecam zawsze 8) tu tez, ale 'tylko' tak ogolnie (rak jader, prostaty, koniec nerwow w czasie cieczek itd), bo wydaje mi sie, ze zapewne nieco ostudzilaby jego zapedy samca alfy, nie eliminujac jednak tego zachowania zupelnie. Nawet moj kastrat wychodzac na spacer ze znajoma suka denerwuje sie, gdy inny samiec ja zagaduje. (tzn szczeka histerycznie 'cienko' leko burczy itp, ale nie probuje atakowac, po prostu zrzędzi..) dla mnie to jest zachowanie 'moja suka, odczep sie'. (wymiennie: 'moj jamnik' 'moja pilka''moj cocker' bo wyzel tak reagowal, nie daj Boze gdy jakis pies warknal na spaniela, wyzel pedzil do zamordowac :-? -wychowani razem) a spuszczanie w kagancu nie jest jakims zabezpieczeniem? najlepiej w plasitkowym, bo jak metalowym rąbnie jakiegos pieska to tez go uszkodzi. wlasciciela ONa zagadnelabym przy okazji, przeprosila i wyjasnila, ze to pierwszy raz i pracujesz znad tym.... Quote
agamblu Posted May 22, 2004 Author Posted May 22, 2004 wlasciciela ONa zagadnelabym przy okazji, przeprosila i wyjasnila, ze to pierwszy raz i pracujesz znad tym.... Wiesz to to ja wiem tyle tyko ze nie znam tego czlowieka nawet z widzenia. Zupelnie go nie kojarzylam i obawiam sie ze nawet jesli spotkalabym go teraz na ulicy samego - bez psa to bym go mogla nie poznac. Martwie sie tym ONkiem. Najgorsze ze nie wiem co sie dalej stalo. Mam nadzieje ze nie stalo sie nic powaznego i ze szybko psiak wyzdrowieje. a spuszczanie w kagancu nie jest jakims zabezpieczeniem? najlepiej w plasitkowym, bo jak metalowym rąbnie jakiegos pieska to tez go uszkodzi. Tak teraz robie - mam skorzany kaganiec w ktorym go spuszczam. On nie jest przyzwyczajony do kaganca i jak narazie cala swoja energie zuzywa na proby zdjecia go ale mam nadzieje ze w koncu sie przyzwyczaji. A najwieksza nadzije mam na to ze uda mi sie wypracowac z nim takie zachowania aby nie bylo potrzeby noszenia kaganca. Quote
Drache Posted May 22, 2004 Posted May 22, 2004 Agamblu, wspolczuje sytuacji i szczerze mowiac, niebardzo wiem jak mozna jej zapobiec. U mnie o dziwo sytuacja jest odwrotna. Mam psa, a rodzice za sciana suke. Wlasciwie mozna powiedziec, ze mieszkaja razem, bo codziennie sie widuja, bawia sie razem, chodza na spacery. Plastik od poczatku byl zdominowany przez Dorke i to ona pilnuje go na spacerach. Na szczescie nie jest agresywna do innych psow, ale za to nie pozwala Plastrowi bawic sie z innymi sukami i nie spuszcza go z oczu. Jak Plaster przegnie to gryzie go po nogach :wink: A ja sie zastanawiam caly czas nad kupnem za rok, dwa suczki flatki i troche mnie ta opowiesc przestraszyla, bo obawiam sie, ze Plaster reagowalby podobnie :( Quote
agamblu Posted May 30, 2004 Author Posted May 30, 2004 Dzis odetchnelam z ulga. Spotkalam wlasciciela tamtego owczarka. Okazuje sie ze nie bylo tak zle jak to wygladalo. Mial skalecona troche powieke i nawet do weta nie szli. Przemyli woda utleniona i tyle. Max musial trafic zemcem w jakies naczynie krwionosne i dlatego to wygladalo tak paskudnie. Nawet nie wiecie jak mi ulzylo :fadein: A co do mojego psiaka to caly czas pracuje nad nim. Staram sie mniej nim zajmowac i troche obnizyc jego ego. Na poczatku bylo ciezko bo on strasznie domagal sie pieszczot. Wiedzialam ze nie moge mu ustacpic i z ciezkim sercem go ignorowalam. Teraz juz powoli zaczynamy ustalac nowe regoly. Pracujemy tez nad przywolaniem - bo cos ostatnio bylo z nim nie najlepiej. Mam wrazenie ze jest lepiej...ale nie bede chwalic zeby nie zapeszyc. Quote
Agusia i Busiu Posted May 31, 2004 Posted May 31, 2004 Życzę powodzenia, napewno bedzie ok a co do pieszczot to wcale ci się nie dziwię że tak trudno je ograniczyc, u mnie w bloku są 2 goldeny i niestety nie moge się powstrzymać przed głaskaniem przy kazdym spotkaniu z nimi, to takie milusińskie miśki. Quote
asher Posted July 25, 2004 Posted July 25, 2004 temat nie najswiezszy i mam nadzieje, ze agamblu poradzila juz sobie z krwoizerczym stworem :wink: ale mam pytanie. piszecie, ze golden jest agresywny w obronie suki, ze dwa psy to juz stado, itp. ale przeciez dla psa stado to rowniez ludzie, jego wlasciciele, wiec nowy pies, to po prostu nowy czlonek stada, a nie tego stada zalozyciel? czy moze chodzi o to, ze pojawil sie nowy czlonek stada, ktory jako jedyny stoi nizej w hierarchii od starszego psa i stad te obronne zachownia? po drugie: sygnal do obrony ktoregokolwiek czlonka stada powinien chyba dac przewodnik, alfa? a takowym powinna byc dla goldena agamblu? wiec moze wyjsciem byloby po prostu popracowanie nad uzmyslowieniem goldenowi kto tu rzadzi? temat poruszm dlatego, ze sama mam dwa psy, wiec ciekawia mnie Wasze spostrzezenia. pies jest z nami od kilku lat, suka przybyla w grudniu (juz dorosla). przebywaja ze soba tylko czasami i nie zauwazylam, by Boogie stawal sie w towarzystwie Sabiny agresywniejszy. fakt, ze go sobie podporzadkowala, ale w takim razie to ona powinna przejac role obroncy - nie robi tego. wiec chyba problem goldena agamblu tkwi gdzie indziej? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.