EVA2406 Posted April 28, 2008 Posted April 28, 2008 Dyzio po tylu przejściach nadal bezdomny. Ten pies się załamie :-( Quote
foxi Posted April 30, 2008 Posted April 30, 2008 nie pozwółmy mu na to:-( kto otworzy swe serducho na takie maleństwo? Quote
EVA2406 Posted April 30, 2008 Posted April 30, 2008 Dyzio pilnie potrzebuje domku. Kto Mu pomoże? :-( Quote
basia0607 Posted May 2, 2008 Author Posted May 2, 2008 Przepraszam za moje milczenie. Lisek jest u nas, przeważnie siedzi w budzie i obserwuje otoczenie. Do mnie wychodzi ale nie da sie poglaskać.Mialam telefon od państwa z Warszawy, ktorzy wracając w tych dniach z Gdyni wzieliby Liska. Pani płakała nad nim. Mają po drodze zajechać ale nic więcej nie wiem , czekam na telefon. Quote
Agata69 Posted May 2, 2008 Posted May 2, 2008 Basia trzymam kciuki. Myślę, że wkońcu coś się znajdzie, bądź dobrej myśli. Ja tez czasami tracę wiarę, ale przychodzi następny dzień i nie mam wyboru, muszę zacząć od początku wierzyć,.. i jakoś się udaje. Quote
basia0607 Posted May 3, 2008 Author Posted May 3, 2008 Muszę znależć mu dom bo w kolejce do nas czekają 3 następne bidy . Nie wiem czy je zabiorę , czy kupie czy ukradnę ! Quote
basia0607 Posted May 5, 2008 Author Posted May 5, 2008 Dzisiaj mialam telefon w sprawie Liska . Do bloku na 6 pietro i winda. Odpada , on sie nie da dotknąć i będzie sikał w domu . Dziaj wyszedl z boksu bo przywiozlam smakolyki. Zjadl i nie dal sie dotknąć, pokazal mi zęby. Quote
EVA2406 Posted May 5, 2008 Posted May 5, 2008 To w tej sytuacji każda adopcja Dyzia jest problematyczna :-(. Może potrzebny " psicholog" ? Bo czym dłużej pies będzie w boksie tym trudniej będzie go socjalizować. Quote
jotpeg Posted May 6, 2008 Posted May 6, 2008 to najlepszy bylby domek z ogrodkiem, za to bez dzieci. Quote
Charly Posted May 10, 2008 Posted May 10, 2008 on tam psychologa nie potrzebuje. tylko spokoju, swojego czlowieka i to wsjo. Zero prob glaskow itd. sam przyjdzie i zadecyduje, ale tak dlugo jak jest w przytulisku tej szansy nie ma. Bo mimo wszelkich checi nie jest tam jeden i nie ma nikt czasu czekac caly dzien, az mały zdecyduje zaufac i podejsc. On potrzebuje kogos tylko dla niego:-( taki "jedenczlowiekpies" Quote
basia0607 Posted May 10, 2008 Author Posted May 10, 2008 charly ma racje. własnie wrócilam od Dyżka.Cieszyl sie, domagal pieszczot, smyrałam go po główce przez kratę, stał i się nastawial do głaskania. gdy już weszlam do boksu nie byl tak odważny , nie ugryzl mnie ale czulam , ze nie chce kontaktu. Uciekl do budy. Jestem pewna, że gdyby mial swojego czlowieka na stałe , oddal by mu życie. Magda mówiła, że on nie widzi na oczko ale nie wiem czy on wogóle widzi. Karmilam psy kawałkami mięsa, Dyziek go czuł ale nie potrafil wziąść go z mojej reki. Kręcil sie nieporadnie a inne psy w tym czasie wyrywały mi jedzenie z ręki. Chwycil dopiero jak przyłożylam mu je do nosa. Bardzo mnie to zmartwilo. Nóżki już ma sprawniejsze ale te oczy ! Quote
Charly Posted May 10, 2008 Posted May 10, 2008 patrz, w ogole nie zauwazylam z tymi oczkami. osz kurcze, czyli jeszcze niedowidzi...no tak.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.