GOSIA09 Posted May 16, 2004 Posted May 16, 2004 Moja Emi była ze mną na imprezie, wiadomo że było troszke głośno i sporo ludzi. Emi na początku się cieszyła do każdego a potem położyła się i wyglądała na bardzo wystaszoną. Mój chłopak podszedł do niej, żeby ją przytulic a ona go ugryzła w buzie (szok). Powiedzcie o co chodzi? ona normalnie się go bardzo słucha i jest w nim zakochana a tu takie zachowanie. Wiem, że powinno się zwalczać takie objawy agresji ale zupełnie nie wiedziałam jak się zachować bo nie było mnie przy tym, więc nie mogłam już jej karać bo by nie zrozumiała. I nie chce jej izolować jak będzie kolejna impreza bo to dla mnie nie jest rozwiązanie problemu. Quote
Fireworkss Posted May 16, 2004 Posted May 16, 2004 wydaje mi sie ze poprostu glosna muzyka zpowodowala jakis stres lub cos inneg i psiak zareagowal w ten sposub. Np. moj psiak kiedy gra glosno muzyka poprostu warjuje staram unikac takich sytylaci. Jak robisz impre to poprostu postaraj sie aby muzyka nie grala zbyt glosno lub na czas imprezy daj psa podopieke sasiadom. Quote
Patka Posted May 16, 2004 Posted May 16, 2004 Moja suka w wieku 5 miesięcy bawiła się z nami na sylwestra na rynku pod puchową kurtką. Lubi imprezy i nie boi się głośniej muzyki i myślę że to kwestia przyzwyczajenia. cieszy się a po ok godzince idzie spać i ma wszystkich gdzieś może to kwestia alkoholu? Lilit nie lubi jego zapachu nie reaguje agresją, ale jest niespokojna. Jednak niektóre psy nigdy do końca nie przyzwyczają się do tłoku i hałasu. P&L Quote
Fireworkss Posted May 16, 2004 Posted May 16, 2004 Moja suka w wieku 5 miesięcy bawiła się z nami na sylwestra na rynku pod puchową kurtką. Lubi imprezy i nie boi się głośniej muzyki i myślę że to kwestia przyzwyczajenia. cieszy się a po ok godzince idzie spać i ma wszystkich gdzieś może to kwestia alkoholu? Lilit nie lubi jego zapachu nie reaguje agresją, ale jest niespokojna. Jednak niektóre psy nigdy do końca nie przyzwyczają się do tłoku i hałasu.P&L Calkowicie zgadzam sie z ta wypowiedzia. Quote
1konsul Posted May 16, 2004 Posted May 16, 2004 A co to za pomysł żeby psa zabierać na imprezy, jeszcze z głośną muzyką i jak się domyślam alkoholem. Pies się poczuł zagrożony, więc ugryzł. Swoją drogą uważam że dość nieodpowiedzialne jest z twojej strony doprowadzenie do takiej sytuacji. pzdr, Quote
tufi Posted May 16, 2004 Posted May 16, 2004 A co to za pomysł żeby psa zabierać na imprezy, jeszcze z głośną muzyką i jak się domyślam alkoholem. Pies się poczuł zagrożony, więc ugryzł. Swoją drogą uważam że dość nieodpowiedzialne jest z twojej strony doprowadzenie do takiej sytuacji. Uważam dokladnie tak samo, niestety :( A moze ktorys z imprezowiczow cos psince zrobil, ze sie przestraszyla? Quote
GOSIA09 Posted May 16, 2004 Author Posted May 16, 2004 No to musze się obronić :wink: Impreza była na działce i zabrałam Emi, żeby się wybiegała i nie siedziała sama w domu. To była pierwsza taka sytuacja i nie wiedziałam, że ona może nagle zacząć się bać bo uwielbia ludzi. Quote
Taysha Posted May 16, 2004 Posted May 16, 2004 w 100% zgadzam sie z tufim i konsulem!!! jak moglas zabrac pieska na impreze z glosna muzyka i alkoholem, przeciez pieski maja bardzo wyczulone zmysly i to musial byc dla niego szok, chyba ze uczylas go od poczatku przebywania tak glosnych i tlocznych miejscach! a moze ktos mu cos zrobil albo kazalwachac alkohol, moj capo wariuje przy alkoholu, tez jest na imprezach kiedy sa u nas ale wtedy ma swoj cichy pokoik z poslaniem i tam moze sie ukryc i spac w ciszy, jak masz psa to musisz tez i jego uczucia szanowac moze zabralas go na impre dla szpanu?! :-? Quote
GOSIA09 Posted May 16, 2004 Author Posted May 16, 2004 Dajcie spokój ja nie mam psa dla szpanu a impreza nie była wielka z bardzo głośną muzyką. Alkohol też nie lał się strumieniami i nikt psiakowi nic nie zrobił. Wzięłam ją specjalnie, bo był jeszcze jeden piesek z którym uwielbia biegać i się bawić więc nie osądzajcie mnie że zrobiłam cos jej złego bo ja chce zawsze dla niej jak nalepiej . Gdyby było tak jak piszecie to bym się nie pytała dlaczego pies tak zareagował bo byłoby oczywiste że się przestraszyła, ale to była spokojna impreza i dlatego byłam zdziwiona jej zachowaniem szczególnie,że leżała w pokoju gdzie było cicho. Quote
Taysha Posted May 16, 2004 Posted May 16, 2004 w takim razie przyzwyczajaj ją do wiekszej ilosci ludzi i dzwiekow ale nie zaczynaj od imprez trzeba powoli i badz przy niej zeby widziala ze tobie nic zlego sie nie dzieje ja swojego capo czesto zabieramdo centrum miasta gdzie jest tlok i samochody, teraz nawet alarm czy karetka nie robia na nim wrazenia Quote
GOSIA09 Posted May 16, 2004 Author Posted May 16, 2004 Mi się wydaje, że Emi dojrzewa i ma jakiś dziwny okres w życiu. Kiedyś się nie bała niczego a teraz zauważam, że czasami się boi jakis błachych rzeczy. Byłam z nią na kilku takich działkowych impezach i zawsze wszystko było w porządku Emi się do każdego łasiła i nie pokazywała ząbków. Ale cóż musze być ostrożniejsza i mam nadzieje, że ten strach jej przejdzie Quote
Taysha Posted May 16, 2004 Posted May 16, 2004 pies ktory sie boi moze robic sie agresywny jak juz zauwazylas troszke. musisz jak najszybciej przyzwyczaic ja do takich sytuacji zanim bedziesz musiala ja tego oduczać na ten temat mozesz porozmawiac z Hanya bo wydaje mi sie ze ona moze ci wiecej pomoc niz ja powodzenia :D :D :D Quote
tufi Posted May 16, 2004 Posted May 16, 2004 Gosia, przedstawilas impreze wlasnie tak, jakby to byla megaimpreza - takie wiejskie wesel ;) - glosno, morze alkoholu... A czy istnieje mozliwosc, ze sunia podkradla cos do jedzenia (typu kielbaska z grilla) i po prostu tego bronila? Bo takie kradzione jedzenie smakuje lepiej i sie go tak latwo nie oddaje ;) Byc moze wlasnie wkoroczyla w okres lekowy - uwazaj wiec, by nie zakorzenily sie teraz jakies zle nawyki, bo pozostana na cale zycie :-? A czy Twoj chlopak nie mial troszke alkoholowego wydechu? Moze jej chuchnal, a mala sie po prostu przestraszyla, bo jej znajomy mial inny zapach? dym z grilla +piffko? Quote
fasolka7 Posted May 17, 2004 Posted May 17, 2004 Mój chłopak podszedł do niej, żeby ją przytulic a ona go ugryzła w buzie (szok). cos powaznego ? Quote
GOSIA09 Posted May 17, 2004 Author Posted May 17, 2004 Na szczęście nie ugryzła bardzo mocno to raczej było takie odstraszenie zębami. W sumie ma troszkę podbite oko, ale nie ugrzyała poważnie. A co do kradzieży kiełbaski to nic nie ukradła a nawet jak coś kradnie to zawsze można jej odebrać zdobycz i nie rzuca się zębami. Kiedyś jak ona była malutka to uzgryzła moją siostrę w nos jak się do niej zbliżyła. Też się czuła zaniepokojona i ugryzła. Ja już o tym zapomniałam bo to dawno było i nigdy więcej nie ugryzła nikogo, ale własnie mi się przypomniało że była taka sytuacja. Tylko wtedy ona sobie spała spokojnie w domu i coś jej troszkę odbiło. Quote
banjo Posted May 17, 2004 Posted May 17, 2004 No to też coś dodam. Rzeczywiście Emi dziabnęła mnie kiedyś w nos (wyrwałam jej się bo tak to by na siniaku się skończyło a tak to mam ślad do dziś). Ale było to dzień przed sylwestrem, więc miała ona kilka miesięcy, ja do niej podeszłam do pyska jak spała i się mnie po prostu wylękła. Na tej imprezce po pierwsze nie było bardzo dużo ludzi i prawie każdego Emi znała, po drugie bawiła się z innym psem. Może juz dla niej trwało to za długo, nie wiem, bo coraz bardziej wystraszona sie robiła. Szkoda mi jej było, Gosia ją cały czas uspakajała. Na szczęście jej chłopak w końcu poszedł z Emi spać i już się nie rzucała, a rano znowu Emi była sobą i do wszystkich sie cieszyła. Na dużą imprezkę Gosia by jej nie wzięła, wiec się boję że jak przyjdzie do nas kilkoro gości to Emi znowu może się bać Quote
Dag Posted May 17, 2004 Posted May 17, 2004 Jeżu... ludziska... znowu najpierw skaczecie do gardła, a potem o szczegóły pytacie... :cry: I co z tego, że głośna impreza? Chruma chodzi ze mną do pubów i klubów (barmanka jestem, więc i pies "klubowy" :evilbat: ). Jak muzyka gra za głośno i dużo obcych ludzi- to zabieram psa jak najszybciej- każdy by tak zrobił. Ale jak widzę, że pies dobrze sie czuje i nie głupieje, to sobie siedzimy (Chruma idealnie wskakuje na stołki barowe i łeb na barze kładzie, albo siedzi mi na kolanach, lub też drogi do kuchni szuka (tylko ciiiicho, bo jak się sanepid dowie... :wink: ) Imprezy działkowe i wypady nad morze to istny raj dla Chrumki- zawsze ktoś kiełbachę upuści, można biegać, hasać. Tylko jest jeden warunek- zawsze trzeba wiedzieć, gdzie jest pańcia. Bo jak sie za daleko od pańci odejdzie, to potem jest panika- bieganie i szukanie. Z tego, co Gosiu napisałaś- wynika, że pies Cię nie widział bo nie było Cię przy tym, jak dziabnął Twojego chłopaka. Ja nigdy nie zostawiam Chrumy samej. Jeżeli już gdzieś idę, to psa na smyczy zostawiam z kimś, kogo lubi. Oczywiście siedzi wtedy sierota z wzrokiem utkwionym w miejscu, gdzie zniknęłam, a potem się dziko cieszy, jak wracam. Ale nie jest sama, ktoś cały czas jest przy niej i głaszcze, uspokaja. Dziwne (w sensie- dla mnie, bo nie spotkałam sie z czymś takim u Chrumy), jest to, że Emi leżała sama- Chruma, nawet, gdy jest padnięta- śledzi mnie non-stop, a położy się tylko, gdy jestem blisko- a najlepiej na mnie (chociażby łbem na mojej stopie). Napisz jeszcze, jak ona się wtedy dokładnie zachowała- warczała, zjeżyła się, czy tylko skoczyła i walnęła Twojego chłopaka otwartą mordą, a potem była spokojna? Chruma czasami niechcący robi komuś krzywdę- z dzikiej radości, że kogoś widzi- skacząc z prędkością torpedy. Quote
GOSIA09 Posted May 17, 2004 Author Posted May 17, 2004 Emi mojego chłopaka uwielbia tak jak mnie, cały czas ktoś koło niej był, ale w momencie gdy go ugryzła to mnie nie było. Jak to się stało to zrobiła się spokojna jakby nigdy nic. Po prostu dla mnie to troszkę dziwne zachowanie że nawet jak poczuła alkohol to nie powinna ugryśc swojego drugiego włascieciela. Mysle że gdybym to ja była to też by mnie ugryzła. Jak ja przyszłam to Emi leżała z położonymi uszami bardzo grzecznie i mój chłopak nad nią cały czas siedział i szczerze mówiąc kazałam mu odejść bo nie byłam pewna czy drugi raz nie ugryziebo wyglądała na zaniepokojoną. Wzięliśmy ja do innego pokoju gdzie nikogo nie było i połozyliśmy spać. Ja nie chce żeby to się kiedyś jeszcze przydażyło bo to nie miła sytuacja, ale chcę ją zabierac na działkę bo wiem że to dla niej raj pobiegać między kwiatkami Quote
Dag Posted May 17, 2004 Posted May 17, 2004 Gocha- a nie ma takiej możliwości, że ona nie zaatakowała- w sensie tak agresywnie- tylko właśnie- tak jak Chruma ma to w zwyczaju- po prostu skoczyła z radości, że zobaczyła kogoś "ukofanego"??? Chruma kilka razy przywaliła mi (i innym) z "bańki"- czasem tylko nosem, czasem otwartą mordą (mi wbiła kieł w brodę, mojej siostrze w dolną wargę :evilbat: ). Czasem zdarza jej się to w zabawie, a czasem po prostu leży plackiem i nagle się zrywa. Klika razy też zerwała się tak z warkotem (w sensie z "bullowatym" gadaniem, a nie z warknięciem na serio- tylko, że to trudno czasem odróżnić :evilbat: ). I nie powiem- ze dwa razy się wystraszyłam, ale po chwili wiedziałam już, że to był taki "bullowaty" buziak. Oczywiście- ochrzaniłam ją za to... i może kiedys w końcu załapie, że nad buziakami należy panować, bo pancia ma tylko jedną twarz... i całkiem jest do niej przywiązana... :wink: Możliwe, że Emi tak tylko zbuziakowała, czy zupełnie nie? Quote
mag Posted May 17, 2004 Posted May 17, 2004 Gosia o ile mnie pamiec nie myli, to Emi ma teraz jakies 8-9 miesiecy. Strachy i irracjonalne zachowanie sa jak najbardziej normalne w tym wieku. Ma prawo reagowac w ten sposob nawet na znane sobie rzeczy, np krzeslo nie w tym miejscu gdzie stalo zawsze itd. Glosna muzyka, sporo ludzi i emocje mecza psa psychicznie, prawdopodobnie poprostu miala juz dosc (to jeszcze prawie dziecko). Jesli Twoj chlopak sobie troche wypil i byl juz rozbawiony to mozliwe, ze w jego zachowaniu bylo cos co ja zaniepokoilo i go "odstraszyla." Jesli chcesz ja brac na imprezy to przychodz pierwsza, obejdz i obejrzyj razem z nia wszystko dokladnie, powitajcie razem wszystkich gosci, zeby pozniej nie bylo zaskoczenia, ze bylyscie we dwie a tu tlum. A kiedy zobaczysz, ze ma juz dosc to przejdzcie sie na chwile na spacer w jakies ustronne miejsce, zeby emocje opadly. Po spacerze powinna pasc i spac do konca imprezy. Quote
mag Posted May 17, 2004 Posted May 17, 2004 Kiedyś jak ona była malutka to uzgryzła moją siostrę w nos jak się do niej zbliżyła. Też się czuła zaniepokojona i ugryzła. Ja już o tym zapomniałam bo to dawno było i nigdy więcej nie ugryzła nikogo, ale własnie mi się przypomniało że była taka sytuacja. Tylko wtedy ona sobie spała spokojnie w domu i coś jej troszkę odbiło. :D :D Moje kochanie podjezdzalo do mnie na krzesle na kolkach i machalo jakos dziwnie rekami, bylo ciemno, sunia spala, ale widac cos zauwazyla, bo tak sie przestraszyla, ze mnie cos dziwnego atakuje, ze sie zerwala i rzucila na niego calkiem na powaznie. Quote
mariusx Posted May 22, 2004 Posted May 22, 2004 I w takich przypadkach widze szczęście włascicieli stafików, psów barowych :). Podobno na początku ubiegłego stulecia w górniczych miasteczkach Anglii każdy "hajer"* szedł do pubu ze stafikiem za pazuchą :), co stafikom pozostało do dzisiaj :). Otóż z autopsji wiem, że stafikowi nie przeszkadza: - hałas wesołego miasteczka - hałas i "zapach" w barze - imprezy działkowe - sylwester na rynku z petardami i innymi gadżetami Ogólnie to nawet zdarza się że stafik wyhaczy czasami w barze sponsora na golonko albo inne smakołyki(przeważnie sponsor jest już "lekko" wypełniony woda ognistą :) ) Rada jest jak zwykle banalna, należy psa brać zawsze ze sobą(oczywiście w granicach rozsądku) bo inaczej będzie jak psem mojej sąsiadki: Starsza ta kobiecina ma psisko podobne do pekińczyka (kiedyś było ich sporo, teraz jakoś nie widać ich na mieście). Zwierz jest tak zadbany, że ma własną pościel, ubranka i inne takie niezbędne prawdziwemu psu rzeczy. Na spacer jest znoszony z I piętra i stawiany na świeżej murawie, po spełnieniu potrzeb fizjologicznych jest unoszony do góry i transportowany na ulubiona poduszkę. I byłoby tak pewnie do dzisiaj, gdyby owa starsza pani nie wylądowała w szpitalu, i na parę dni obowiązki wychodzenia z psem przejął jej małżonek. Otóż wyobraźcie sobie ździwienie tego sympatycznego staruszka, wychowanego na wsi (psy, krowy, konie i inne takie) gdy zorientował się, że pies BOI SIĘ CHODZIĆ PO CHODNIKU !!!. Próba wyprowadzenia psa kończyła się wykonaniem przez wystaszonego zwierza klasycznej "rozgwiazdy" na chodniku - trochę się sąsiad umordował ciągnąc "rozcapierzonego" pekińczyka, i tak przez trzy-cztery dni. Ale w końcu wszystko się skończyła OK, a sąsiadka po powrocie pochwaliła męża za obcięcie mruczusiowi pazurków(ale imię dla psa :) ) *hajer - górnik w gwarze śląskiej Quote
GOSIA09 Posted May 23, 2004 Author Posted May 23, 2004 Hihi fajna historyjka :lol: Ja tez miałam kiedys pekińczyka ale potrafił chodzic po chodniku :lol: Ja własnie będę się starała przyzwyczajać Emi do hałasu, żeby mogła jeżdzić ze mną na działkę i w inne różne miejsca oczywiście w granicach rozsądku. Uważam, że po to mam psiaka żeby ze mną była jak najwięcej a nie żeby siedziała bidulka w domu. Quote
Taysha Posted May 23, 2004 Posted May 23, 2004 :D :D :D świetna historia z tym pekinczykiem (sama kiedys chcialam miec cos malego do torebki :-? ) Gosia fajnie ze sie poddajesz napewno ci sie uda!!! gratulacje [zapraszam do przylaczenia sie do nowej akcji pomocy na psach w potrzebie] Quote
GOSIA09 Posted May 23, 2004 Author Posted May 23, 2004 Gosia fajnie ze sie poddajesz napewno ci sie uda!!! gratulacje hahaha wiem że się przejęzyczyłać, ale to mnie rozśmieszyło :lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.