Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

:bigcry::bigcry::bigcry:23.03.2008 na zawsze opuściła nas moja pierwsza ,wymarzona suczka SH.DONA była z nami 6 lat i mimo swojego kaprysnego charakterku ,była jedyna w swoim rodzaju.To dla niej ten post.............Boże! Jak mi jej brakuje....nie wierze..:placz:

Posted

[quote name='LOCZEK']:bigcry::bigcry::bigcry:23.03.2008 na zawsze opuściła nas moja pierwsza ,wymarzona suczka SH.DONA była z nami 6 lat i mimo swojego kaprysnego charakterku ,była jedyna w swoim rodzaju.To dla niej ten post.............Boże! Jak mi jej brakuje....nie wierze..:placz:

Beatko ,bardzo mi przykro.
Nie wierzę ....

Posted

Pani Beatko!
Ja w to nie wierzę, przecież DONAalbo już urodziła, albo zaraz miała urodzić szczeniaczki... Boże, a najgorsze, że to stało się w święta!
Pani Beatko jestem z Wami i współczuje, bo ja miała wcześniej dwie suczki bez rodowodu i obie zmarły, ani jedna nie miała roczku!
Ja wiem, że to nic nie pomoże, ale na pamiątkę uczczenia DONY zrobię na moim blogu o niej wpis!
Trzymajcie się KOCHANI
Ewelina Mazurek

Posted

Beatko jest mi strasznie przykro że was i Donkę to spotkało.
Wiem jak bardzo kochacie swoje psiaki i że jest to dla was ogromny cioś i bardzo ciężkie chwile.
....jestem myślami z wami :-(

Posted

Beatko, nie mogę w to uwierzyć, przecież miała jeszcze przed sobą tyle życia.....

Dla DONY :candle:

Po naszej stronie nieba jest pewne miejsce zwane Tęczowym Mostem.
Przychodzi tu po śmierci każde zwierzę dla którego mocniej biło czyjeś serce.
Są tam łąki i wzgórza, po których biegają nasi przyjaciele.
Zawsze jest dostatek jedzenia, wody i słońca i zawsze jest ciepło i radośnie.
Wszystkie chore zwierzęta są znowu zdrowe,

te, które cierpiały - cieszą się,
okaleczone są znowu całe - tak jak pamiętamy je z dobrych czasów.
Zwierzęta są szczęśliwe i nie trapią się niczym za wyjątkiem jednego
- każde z nich tęskni za tą jedną, specjalną osobą którą musiały gdzieś tam zostawić...
Biegają i bawią się wszystkie razem,
ale dla każdego przychodzi taki dzień, kiedy nagle staje i patrzy w dal.
Oczy błyszczą, uszy łowią dźwięki, ciało drży naprężone.
I nagle zostawia grupę, mknie po zielonej trawie
a łapy niosą go coraz szybciej i szybciej...
...zobaczył‚Ciebie.
A kiedy w końcu się znowu spotkacie, nastąpi radosne powitanie
- żeby już nigdy się nie rozstać.
Na twarzy poczujesz ciepły język, rękę położysz na ukochanym łbie
i ponownie spojrzysz w wierne oczy swojego psa, który odszedł tak dawno z twojego życia,
lecz tak naprawdę nigdy z twojego serca...
A potem razem przekroczycie Tęczowy Most...




Trzymajcie się LOCZKI, myślami jestem z Wami.....

Posted

Kochane LOCZKI....
Serce mi stanęło....
Jest przykro..... strasznie przykro, że WAS spotkało takie nieszczęście.
Wiem, jakie to uczucie.... wiem jaki to ból....
Nic nie napiszę na pocieszenie, bo wiem, że w takich sytuacjach pocieszenia po prostu nie ma....
Trzymajcie się dzielnie....
I kochajcie te stworzonka, które z Wami pozostały- dla nich też ta strata nie jest bez znaczenia....

Posted

Donka była nie przewidywalna,tu się bawiła a za chwilkę mogła dziabnąć.Taka przywódczyni stada,dama.Uważała się za najodpowiedzialniejszą bo była najstarsza,i taka też była...Kochany psiak,zawsze zadziwiała mnie jej powaga,ta dostojność...Rozumiem Wasz ból,z pewnością słowami nie da się wyrazić tego co się przeżyło...Tak bardzo się staraliście,żeby zawsze było jej i reszcie waszej załogi dobrze,do końca...I udało się Wam,i takich będzie Was Donka pamiętać.Teraz tylko walczcie o szczeniaczki.Pamiętajcie,że jeśli trzeba by było pomóc,to dla mnie nie ma problemu...A Donka teraz patrzy na Was i na swoje dzieci za TM i napewno nie chciałaby żebyście się poddali...

:candle:

Posted

[quote name='LOCZEK']:bigcry::bigcry::bigcry:23.03.2008 na zawsze opuściła nas moja pierwsza ,wymarzona suczka SH.DONA była z nami 6 lat i mimo swojego kaprysnego charakterku ,była jedyna w swoim rodzaju.To dla niej ten post.............Boże! Jak mi jej brakuje....nie wierze..:placz:

bardzo mi przykro ...
Dona była z Wami szczęśliwa przez 6 długich lat

w środe 19.03 musialam podjąć decyzje o uśpieniu naszego najmłodszego AM- Merlinka ,miał zaledwie 3 m-ce i 8 dni

wiem co to znaczy ...........

Posted

NigdyNigdy napisał(a):
Nic nie napiszę na pocieszenie, bo wiem, że w takich sytuacjach pocieszenia po prostu nie ma....


:candle::candle::candle::candle::candle::candle:

Posted

Dopiero przeczytałam.... i nie mogę uwierzyć. Czekałam cały czas na info na stronie o szczeniaczkach Donki i nic, a takie wieści nie mieszczą mi się w głowie.
Bardzo mi przykro, wiem, jak to jest gdy odchodzi pierwszy, wymarzony i ukochany pies...
Dla Donki, która jest już w psim raju:angel::candle:

Posted

:bigcry:Z tego miejsca dziękujemy wszystkim za słowa wsparcia i otuchy.Z pewnością dużo one nie zmieniły,ale wsparły duchowo.Miło wiedzieć,że są osoby ,które razem z nami były myślami z DONKĄ.
Przepraszamy ,że nie odpowiadamy na telefony,ale żal i smutek nie mijają i nie pozwalają wykrzesać z nas słów........Z pewnością czas złagodzi smutek ,ale obraz zdarzeń nigdy..............:-(:shake:

Guest Reyes
Posted

Przepraszam że tak późno - najszczersze kondolencje. :-(
Trzymajcie się .

"Dobre psy przychodzą i odchodzą, dobrzy przyjaciele zostają w naszych myślach na zawsze" .

:candle::candle::candle::candle::candle::candle:

Posted

Loczek, bardzo mi przykro, wiem co to znaczy stracić ukochanego, najpierwszego najbardzije wymarzonego psa. :-( Nic nie potrafi ukoić smutku, zwłaszczapo tak młodym psie, w niedpodziewanym momencie. Mnie też to dotknęło. Jestem z Tobą :-( Kori miała tylko 2,5 roku :placz:

Donka
[*]

Posted

Wczoraj Monia przekazała mi smutną wiadomość. Strasznie Wam wspołczuję. Żyla przynajmniej kilka lat za krotko. Na pewno Wam bardzo ciężko i z powodu straty ukochanego psa i z powodu braku mamy dla maluchów, którym teraz musicie zastąpić matkę.
Ale maluchy dorosną i zaczną rozrabiać i wtedy zaświeci słońe.
Moja Luna ma 12,5 roku ale nie wyobrazam sobie rozstania z nią, choć czuję jak ten nieunikniony koniec jest coraz bliżej. Jest moim pierwszym własnym, wymarzonym psem i kupionym za pieniądze, które zbierałam wiele miesięcy w czasie studiów. Takie moje ósme cudo.
3 razy wyrywałam ją od śmierci. 3 razy bylam w tragicznej rozpaczy. 10 miesięcy temu zupełnie straciłam wiarę przy jej chorobie i probowałam godzić się z końcem. Moj mąż wogóle nie przyjmował do siebie myśli, że może nastąpić koniec Ale jakiś cud się stał. Jednak inaczej podchodzi się do tego, jak się ma poczucie, że pies przeżyl wiele lat (nie ma się tego żalu o niesprawiedliwość losu), niż jak sie wie, że życie zostao zerwane nage w młodym wieku czy w kwiecie wieku. W przypadku Dony los byl rzeczywiście niesprawiedliwy.

Hania

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...