Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

furciaczek napisał(a):
Maciaszku moze w tej sytuacji lepiej nie bierz jeszcze jednego szczeniora... Bazyl teraz sie kiepsko czuje pewnie jest rozdrazniony a dwa male szczeniory potrafia byc bardzo upierdliwe... szkoda by doszlo do tragedii.
Nie bardzo mam już wyjście...:shake: Ponieważ zgodziłam się ją wziąc, to pojechała dziś na zabieg. Nie ma gdzie po nim wrócić, do schronu nie może, a tymczas ma dopiero od poniedziałkowego wieczoru...

Niki-lidka napisał(a):
DT?????????????????
dawaj fote:)
Tak DT !!!! Jestem nienormalna :cool3:. Powiedziałam już dziś, że żadnych więcej, chyba sobie wszyję coś w rodzaju esperalu... :evil_lol:.

  • Replies 69
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kasiu tak bardzo jestem Ci wdzięczna i tak starsznie mi przykro że masz w domu taką " bonanze" robie co w mocy by znaleśc domek albo inny tymczas , ale co tu duzo gadać wśród kociarzy ciężko a moi znajomi wszyscy pozapychani :-(

mam nadzieje że te ogłoszenia pomogą i ktoś Ją pokocha bo przecież Ona jest cudna :roll: a Ty biedna przezemnie .........:roll:

Posted

Zonia, dziękuję :)!

Ko_da, nie obwiniaj się !!! Skąd miałyśmy wiedzieć, że tak będzie. Nikt by nie pomyślał, że ten maluch będzie się bawił w agresora...
Ale niestety się bawi, a Bazyl ma dość :(. Zanim wyszłam z domu, to zaatakował ją dość mocno... skończyło się na wciśnięciu małej pod krzesło i wielkim pisku, ale boję się, że z każdym razem będzie coraz mniej delikatny.
Zamykana w kenelu histeryzuje jakby ją ze skóry obdzierali, nawet kiedy siedzę tuż obok. Poza tym za kratami nabiera pewności siebie, bo Bazyl nie może się do niej dostać i dopiero wtedy pokazuje jaka jest na niego zła...
Teraz jestem w pracy, zabrałam ją ze sobą. Kontrolnie, żeby sprawdzić jak się zachowuje i czy będzie tu mogła ze mną przychodzić (niestety nie bardzo, bo piszczy i szczeka na wszelkie hałasy, a to niestety miejsca mieć nie może) oraz, żeby chłopy sobie odetchnęły. Po świętach będę musiała ją zostawiać samą, zamkniętą albo w kennelu albo w łazience na dobrych kilka godzin :(.

DOM PILNIE POTRZEBNY !!!!!!!!

Posted

Niki-lidka napisał(a):
maciaszek a jak ona sie zachowuje jak on do niej startuje...piszczy a potem? leci za nim?
Różnie. Najczęściej po prostu odbiega, bez piszczenia, ale zaraz wraca i w większości przypadków szczeka albo powarkuje. Piszczała tylko ostatnimi razy, gdy Bazyl zrobił się już mniej delikatny :(.
Czasami sama go też zaczepia. Na przykład wchodzi do pokoju i zaczyna na niego warczeć... I nie jest to warkot zabawowy, o nie...

kama_i_ja napisał(a):
Nooo niiieeee!
A ja od dwóch godzin pracuję nad plakatem dla Giny;]
wchodzę na forum, żeby się pochwalic, że zrobiłam, a tu jest!
Yyyyhhh
Dawaj :) Powieszę po dwa - lepszy efekt!


Zaczynam mieć już dość. To jakiś zły okres chyba. Prawie wszystko przeciwko mnie...:shake:
Urocza sunia okazała się być małym zaczepiaczem i agresorem (któż mógł to przewidzieć? :roll:).
Bazyli robi się coraz mniej delikatny.
Prawie całodobowa biegunka Bazyla i bieganie co chwilę na spacery ( z czego część na nogach, ze szczylem na rękach, z 13 i na 13 piętro, bo prąd w bloku padł, a TZ uwięziony w windzie, którą właśnie jechał do domu...).
A dzisiaj wieczorem? TZ wyszedł po mnie z Bazylem do pracy. Jak się spotkaliśmy przejął sunię, wsadził pod kurtkę i niósł. Wyraził nadzieję, że Gina go nie obsika, zapewniłam, że nie, no bo jak to tak... niesiona na rękach? Jak się domyślacie, oczywiście 5 minut później mała go obsikała - całe spodnie i część kurtki. Po powrocie do domu nastąpił wrzut rzeczy do pralki i.... okazało się, że pralka się zepsuła :placz:. Mam powoli dość... A przed chwilą szczyl nasikał na swoje legowisko, jak gdyby nigdy nic, jakby nie miała tysiąca innych miejsc...
O co tu chodzi???

Posted

Kurcze.. Maciaszku... jakbym mogła Ci jakoś pomóc..:-(
Jedyne co przychodzi mi teraz do głowy, to to, że czytałam kiedyś, że jak pies sika na swoje legowisko to nie należy tego sprzątać - w końcu zajarzy, że jak nasika to będzie musiał spać na mokrym.. i powinien przestać.
Ale zdaję sobie sprawe, że takie obsikane legowisko nie pachnie fiołkami:shake: u nas takie rozwiązanie nie było do przejścia..
No ale napisałam.
Będziemy wszyscy ogłaszać Ginę, musi szybko znaleźć dom!

Posted

Myślisz? Ma spać na mokrym? To ona pewnie gdzie indziej się położy ;).
Zdarzyło jej się to pierwszy raz, na razie wybaczam :).
Bo tak w ogóle to słodka istotka jest :)!

Posted

No;]
głupie by to nie było z jej strony - gdyby przeskoczyła na inne miejsce.
Chodziło chyba o sytuację, w której pies ma takie naprawdę swoje miejsce - nie wiem, może kennel?
Ale czy ja wiem.. Zostawiać psa w mokrym kennelu:eviltong: to już podchodzi pod znęcanie się:eviltong:

Aaa plakat jakiś zły jakościowo wyszedł. Właśnie poprawiam.

Posted

pytalam o jej reakcje, bo moja abi tez "atakowala" Timka....wyglada to jak normlany atak psa na psa...on na nią ryczal doslownie a ona albo odchodzila kroczek zeby za sekundke wrocic z wielkim warczenmiem albo merdala do niego ogonem i skakala na niego z radoscia...ale coz...ja w pelni kontroluje Tima i jak krzykne ze ma przestac to na jakimkolwiek etapie ataku jest przestanie...wiec po prostu sie nie wtracalam...kilka razy ja przetelepal tak konkretnie (przygniotl do ziemi, wbil w szafke,rzucil o plot itp itd)...ona narobila paniki takiej jakby jej conajmniej glowe odgryzl (ja to zignrorowalam totalnie) i jest spokoj...mala nie wiedziala co to znaczy warczenie, szczerzenie zebow, postawa ostrzegawcza...musiala sie tego nauczyc...nie wiedziala tez ze sika sie na dworze, wiec w momencie kiedy sie jej zachcialo tam gdzie akurat byla sikala (bez roznicy czy byla u siebie na lezaczku czy na podlodze, dywanie itp...)...wychowanie szczeniaka to kawal pracy...zapomnialo sie jak sie juz ma doroslego no nie?:D
cos o tym wiem:)

Posted

maciaszek napisał(a):
Myślisz? Ma spać na mokrym? To ona pewnie gdzie indziej się położy ;).
Zdarzyło jej się to pierwszy raz, na razie wybaczam :).
Bo tak w ogóle to słodka istotka jest :)!



Wątpie, ze zostanie na tym samym miejscu - niestety skutkiem takiego obsikanego 'misjca' sa odpażone łapy - wiem coś o tym...
I umiesz sobie wyobrażić jak ja taka sytaucje z sikaniem miałam bez przerwy przez 2 tygodnie? Dzien w dzień Shila potrafiła się zsikac WSZĘDZIE około nawet do 30 razy, a to robiła kałuże, a to popuszczała....

Posted

BoUnTy napisał(a):

I umiesz sobie wyobrażić jak ja taka sytaucje z sikaniem miałam bez przerwy przez 2 tygodnie? Dzien w dzień Shila potrafiła się zsikac WSZĘDZIE około nawet do 30 razy, a to robiła kałuże, a to popuszczała....

dokladnie...moja Abi nie byla nauczona niczego...ona po prostu sikala wtedy kiedy jej sie zachcialo...czasem co dwie godziny, czasem co 5 minut...bywalo tak, ze nie zdazylam posprzatac po jednym a ona juz lała w innym miejscu...pierwsze tygodniei byly baaaardzo ciezkie....a pierwsze dni to juz wogole nie ma co wspominac...ona byla taka marudna...caly czas piszczala, babcia po paru dniach patrzac na mnie powiedziala "dziecko przeciez ty wygladasz jak zmeczona zyciem 40letnia matka Polka"...
to Tyle na ten temat:D
teraz na szczescie jest juz wieksza i glownie zajmujemy sie szkoleniem, czyli tym co ja uwielbiam:D

Posted

BoUnTy, podziwiam :)! Naprawdę... I współczuję wstecz ;).

Niki, ano... zupełnie się odzwyczaiłam od szczeniora... A mając na uwadze porę roku (trzeba się ubrać) i 13-piętrową odległość od zewnętrza to nieprędko nauczę ją sikania na dworze...

A teraz pragnę donieść, że WYRZUCAM MAŁĄ NA ULICĘ albo przynajmniej ją oddam :eviltong:. W końcu z tego samego powodu została zwrócona - nasikała na łóżko... :evil_lol: Mała łajza. Teraz śpi jak aniołek :loveu:.

Noc minęła spokojnie. Wieczorem była mała scysja, Bazyl nie chciał pozwolić, żeby Gina położyła się koło łóżka. Ja mu dam! Nawrzeszczałam na oba (bo mała oczywiście zaczęła odwarkiwać...), zmusiłam do zaakceptowania sytuacji i już :diabloti:! W nocy był spokój. Bazyliszek odzyskał swoje legowisko i cały czas spał tam. Mała, obok łóżka. Białas raz tylko wyraził swoje niezadowolenie - jak Gina wstała i oparła sie przednimi łapkami o łóżko - warknął przeciągle i wszystko wróciło do normy :).
Dzisiaj też na razie spokój... ODPUKAĆ !!!

Byłam ze szczylkiem na zakupach. Nosiłam ją na rękach. Stanęłyśmy w kolejce po chleb, jakiś pan się nią zainteresował, zaczął głaskać, a Gina co? Puściła pawia, cudem mnie nie obrzygała :evil_lol:, uratował mnie szybki refleks... Pan momentalnie stracił zainteresowanie :evil_lol:. Ja dziękuję, jak ona się tak będzie reklamowała, to rok u nas będzie siedziała...

Powiesiłam ogłoszenia w 3 zaprzyjaźnionych miejscach. Zobaczymy...



Ona jest taka ciemna, że zaczęłam rozjaśniać zdjęcia :evil_lol:.

I aktualizacja finansów:

Wydatki:
22,70 zł - akcesoria i 4 puszki karmy
14,40 zł - doliczam pozostałe 4 puszki karmy, bo druga sunia jednak do nas nie przyjedzie
3,50 zł - 1/2 kg Friskiesa dla szczeniąt

Wpływy:
100 zł - wpłata od Joma :loveu:

Razem: 59,40 zł :lol:

Posted

No to już wszystko wiem :) :multi: :multi:. Gina to Tosia. Zgubiła się w piątek 14 marca, na osiedlu Chemik w Siemianowicach Śląskich. Pani (bardzo niemądrze, oj bardzo :mad:) puściła ją (bo miała za krótką smycz), żeby smarkacz zrobił sobie siku na trawce. A smarkacz zobaczył psa i doń poleciał. I wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że pies sobie gdzieś pognał, a szczyl za nim. I zanim pani zdążyła je dogonić to już się gdzieś zgubiły.... Właścicielka szukała małej do 23.00, bez skutku (bo wtedy smarkula grzała już zadek u Ko_dy :evil_lol:), rozwiesiła 55 ogłoszeń, zrobiła ogłoszenie w necie, dzisiaj zadzwoniła do katowickiego schronu.
Walnęłam kazanie o niespuszczaniu psa i ADRESÓWCE !!!

Posted

maciaszek napisał(a):
No to już wszystko wiem :) :multi: :multi:. Gina to Tosia. Zgubiła się w piątek 14 marca, na osiedlu Chernik w Siemianowicach Śląskich. Pani (bardzo niemądrze, oj bardzo :mad:) puściła ją (bo miała za krótką smycz), żeby smarkacz zrobił sobie siku na trawce. A smarkacz zobaczył psa i do psa poleciał. I wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że pies sobie gdzieś poleciał, a szczyl za nim. I zanim pani zdążyła je dogonić to już się gdzieś zgubiły.... Pani szukała małej do 23.00, bez skutku (bo wtedy smarkula grzała już zadem u Ko_dy :evil_lol:), rozwiesiła 55 ogłoszeń, zrobiła ogłoszenie w necie, dzisiaj zadzwoniła do katowickiego schronu.
Walnęłam kazanie o niespuszczaniu psa i ADRESÓWCE !!!




Czyli co? Mała jedzie do swojego prawdziwego domku, tak? ;)

Posted

maciaszek napisał(a):
Tak, pani ma być u mnie za około godzinę...

Ile ten maluch musiał przewędrować... Zgubiła się w Siemianowicach, Ko_da znalazła ją w Chorzowie.. :(. Bidulka...




No to ciekawa sumka, ale najwazniejsze, ze malutka jedzie już do swojego prawdziwego domu, a i myślę, że włąściciele już będą pamietać o adresówce...:multi: Lubię dobre zakończenia, mam nadzieję, że więcej bedzie Happy End'ów, choć nie mozemy narzekac, bo przez ostatnie dni sporo ich było...

Posted

:crazyeye: to rewelacyjna wiadomość :multi: Bardzo się cieszę :lol:
Jednak niema tego złego coby na dobre niewyszło... Gdyby adopcja na Dniach Psa się udała to niewiem czy by ją właścicielka odnalazła :shake:
Ale na szczęście biedaczka się odnalazła ;)
Kasiu Bazyl już się pewnie odlicza czas do pozbycia się małego szczyla :razz::evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...