Jump to content
Dogomania

Chora Maltanka - ma dom u dorcii44 - Maltusia odeszła ... [']['][']


Recommended Posts

  • Replies 611
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dzieki za odwiedziny .
Maltusia czuje się lepiej..chciała zgwałcić Tytka :razz:

apetyt jeszcze nie wrócił,ale je troszke ,tyle że z ręki.

Jakaś taka mała i chudziutka mi się wydaje ..ale to po operacji normalne.

Chwilami pyszczek jej sie smieje :p

Ciągle jestem pod wrażeniem gestu dr. Galantego .

Posted

przepraszam ,zaniedbałam wątek :oops:
ale tyle sie u mnie dzieje ,nie wyrabiam czasowo:oops:mam malenkie kocie tymczasy ,czas łapanek ,sterylek itp.
no i buldozka Lola nadal u nas,tej łobuzicy trzeba bardzo pilnowac ,co by malentasów nie zjadła.
Maltusia dobrze, dzis od świtku bawiłam się z nia w aportowanie piłeczki i robiła to bez problemu ,z wielka radościa ,biegła dokładnie tam gdzie piłka upadła ...trudno opisac moja radość ,ale ciągle sie boje ,bardzo ,bardzo sie boje..tyle razy juz sie cieszyłam .
Jest zywiołowa i radosna,nadal załatwia sie w domu ,ale już też troszke trzyma ,nieraz podejdzie do mnie ,spojrzy w oczy ,ja wiem że juz powinnam z nia leciec na dwór..a ona kuca i leje zaczym ja się zdąże schylić,trudno .
Jeszcze troszke ,jest malutka ..jeszcze troszke.;)

niestety nie chce jeść puszkowego żarełka ,gotuje jej ryz i daje ociupinke białego sera,jogurtu lub piersi z kuraka,ona by pojadła mięcha ale nadal nic nie wolno,a puszkowe zakopuje noskiem.

Posted

Ależ ona się puchata zrobiła:crazyeye: I ten szatański uśmieszek
I jaka symbioza z kotem:lol:
U mnie kontakty z kotami wyglądają tak: leci kot a za nim z ujadaniem potforek, a za chwile leci Toffi a za nim z sykiem kot:evil_lol:

Posted

Kara. napisał(a):
Ależ ona się puchata zrobiła:crazyeye: I ten szatański uśmieszek
I jaka symbioza z kotem:lol:
U mnie kontakty z kotami wyglądają tak: leci kot a za nim z ujadaniem potforek, a za chwile leci Toffi a za nim z sykiem kot:evil_lol:

To musi być dobry ubaw jak kot za pse gania:evil_lol:

Posted

Maltusie niestety znów cos nie tak,juz nie wiem co robic,dzis na Ornipural i troszke ją popłuczemy ,może tylko cos zjadła ...:shake:

przybyła mi nastepna sunia maltanka ,sparaliżowana ,tył poprosty lata w każdą strone ,przewraca się :-(

trzeba ją dobrze zdiagnozować i leczyć.


[URL=www.fotosik.pl]


Każda pomoc potrzebna :oops:

Posted

okropnie chodzi :shake:

dziś RTG to cos będzie wiadomo.

Maltusia wczoraj była płukana ,te ciągłe zmartwienia mnie wykańczają przedewszystkim psychicznie..
Ktos mi powiedziała ze jak ma sie miękkie serce powinien miec twardą dupe ..a u mnie wszystko jak wosk :cool1:

Posted

Dorcia napisała na miau, że Maltunia umiera, że jest martwica wątroby i nic już nie mozna zrobić. Doktor nie daje szans. Można tylko przedłużyć jej życie płukaniem albo przeszczepić wątrobę.

Nie tak to miało być, wcale nie tak...

Posted

napisze cos co moze wzbudzic mieszane emocje ale podziele sie tym

walczac u naszego Fendera z nowotworem od 8 miesiecy jestem "szczesliwa", ze walcze z nowotworem u psa a nie u czlowieka, ale moze z innego niz wszyscy sie moga spodziewac powodu

czlowiek chory umiera odchodzac, podaje mu sie morfine i patrzy jak gasnie az zgasnie, jesli lekarze nie potrafia juz pomoc taki czlowiek sie niewiarygodnie meczy, cierpi psychicznie i bardzo czesto fizycznie liczac dni do smierci

my mozemy skracac cierpienie u naszych zwierzakow a swoim wetom ufam, ze gdyby nadeszla taka koniecznosc i moj pies cierpial to decyzja chociaz niewiarygodnie bolesna zapadnie zeby nie cierpial

Dorcia, zycze Malcie, zeby ona nie cierpiala w chorobie, zeby jej nic nie bolalo, a wiem ze Ty pierwsza to zauwazysz, bo zyjesz cala zyciem tej malej istotki

duzo sily o walke dla malutkiej Ci cala rodzina zyczymy

Posted

Tak Eurydyko, to wszystko prawda.
Ja żegnam się powoli z moją 16-letnią ONką z nowotworem.
Ale wiem, że miała dobre, spokojne życie - przynajmniej odkąd jest ze mną.

A Maltunia...
Chce mi się wyć i wygrażać pięściami niebu.
Najpierw ta królicza klatka, potem wybawienie u Dorci, 3 operacje, płacz, nadzieja, a ostatnio biegający, wesoły psiak.
Tyle nadziei...
Tyle łez.
A ta maleńka sunia musi odejść.

Posted

ciężko mi przechodzi napisać tu ...tak dr. Galanty powiedział ze biopsja wykazała martwice wątroby ,że wszyscy się dziwią jakim cudem ona jeszcze żyje

nie umiem się z tym pogodzic ,poprostu nie umiem...
nie potrafie sobie wyobrazic że jej nie bedzie ,
pogodzić się z tymże męczyłam ja na darmo..

ONA MA DOPIERO 10MIESIĘCY,tak mało miała rodości ,tyle jej obiecałam...i dobre żarełko za którym tak tęsknie wypatrywała ...nigdy nic dobrego nie pojadła ..pare razy piersi ociupinke z ryżem...nigdy nic..:shake:

eurydyko walczyłam o mame chora na raka ,na białaczke 3 lata....ja to wszystko wiem..ale tak mi poprostu cięzko.
tak zle.
od jutra codziennie kroplówki dożylne...

nie wierze już w cuda ,już dawno nie wierze ,a bardzo bym chciała:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...