luka1 Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 a ja mam nadzieje, że zwiał włascicielom. Nie wyrzuca sie psa z nową obrożą - przeciez to kosztuje :mad:. Chciałabym sie nie mylić. Quote
ewatonieja Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 dzwoniła hania ewelina nie może przekazac żadnych informacji ponieważ kompy sa odcięte (nie wiem dokładnie o co chodzi, może serwery padły a moze to jakas wewn awaria) jedyne co dało sie ustalic to to ze adoptujący Luisa podali adres warszawski Quote
ciapuś Posted April 8, 2008 Author Posted April 8, 2008 Luis ponownie w schronisku,nawet przy tej samej budzie :-( Mam nadzieję że będzie dobrze bo podobno osoby które go adoptowały zgłosiły zaginięcie w schronisku i starały się go znaleźć. Mam nadzieję że po niego przyjadą:-( Quote
ewatonieja Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 ciapuś napisał(a):Luis ponownie w schronisku,nawet przy tej samej budzie :-( Mam nadzieję że będzie dobrze bo podobno osoby które go adoptowały zgłosiły zaginięcie w schronisku i starały się go znaleźć. Mam nadzieję że po niego przyjadą:-( a gdzie zelda? :-( Quote
ciapuś Posted April 8, 2008 Author Posted April 8, 2008 nie mam pojęcia takie wieści dostałam telefonicznie Quote
nata od jadzi Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 schronisko dzwoniło do tych ludzi, okazało się że zgłaszali wczoraj zaginięcie psa i wczoraj im zwiał. z chojen, a trafił na zarzew... mają przyjechać po niego i jeśli okażą się w porządku to pewnie dostaną Luiska z powrotem... więc miejmy nadzieję, że nie zostanie tam już długo :-( nie było innego wyjścia, trzeba było się skontaktować z właścicielami, a żeby to zrobić pies musiał być na miejscu. dlatego trafił tam z powrotem... zrobiłam zdjęcia, zaraz wstawię... Quote
ewatonieja Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 wiemy Nato ze nie dało sie inaczej :-( ja zawsze przypominam tym ludziom jak wychodza ze koneczne sa adresówki,ze psa sie nie spuszcza ze smyczy conajmniej przez miesiąc albo i dłużej ,az zauwaza ze sie przyzwyczaił co jeszcze mówić zeby do tych łbów dotarło? :placz: Quote
nata od jadzi Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 Luis przy budzie, dla odmiany :( a co jeśli on jeszcze raz zwieje i tym razem trafi gorzej? :( Quote
szajbus Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 Właśnie, jaki problem jest psu sprawić adresówkę za parę groszy. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Quote
katya Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 Zelda jest znowu w boksie pojedynczym. Co do adresówek - fajnie jakby były wydawane od razu w schronisku - oczywiście adoptujący pokrywałby koszta, te całe 3-4 zł. Moja Pinia dostała takie coś jakby od kluczy w schronisku z adresem i nr tel schroniska oraz z nr chip, ale to było prawie 4 lata temu. Quote
jola od jadzi Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 Czy wiadomo już, czy właściciele zgłosili się po Luisa? Quote
jola od jadzi Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 Słów brak...Czyli tak do końca nie jest pewne, że on uciekł... A znasz dokładniejsze informacje, w jaki sposób uciekł z ogrodzonego terenu? Oni coś tłumaczyli p.Skowrońskiej? Quote
katya Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 Jolu, dzwoniła do nich dr Kamila i powiedziała nam tylko to co Natalka napisała. Quote
szajbus Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 Może miał uciec???? Wiem, jestem złośliwa, ale jakby mu uciekła pies i zgłosiłabym jego z zaginięcie to w te pędy bym pojechała go odeprać po uzyskaniu info, ze się znalazł! Quote
jola od jadzi Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 Aniu, każda z nas by tak zrobiła... To był w ogóle niesamowity zbieg okoliczności, ja tych ludzi namawiałam do adopcji Luisa, później podeszła jeszcze p. dyrektor, no a po tygodniu spotykam go błąkającego się na moim osiedlu... Quote
ciapuś Posted April 9, 2008 Author Posted April 9, 2008 Kurcze ja się tak bardzo cieszyłam że znalazł domek.Pozdejmowałam go z ogłoszeń a teraz jestem wściekła na cały świat że ktoś może być tak nieodpowiedzialny. Przecież ten pies ma serce i też czuje :-(:-(:-(:-( Powinny być jakieś kary za takie "zajmowanie" się psem:mad: Quote
jola od jadzi Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 Pewnie jeszcze długo nie....Ale być może rzeczywiście ułatwili mu ucieczkę, licząc, że w takim dużym mieście ślad po nim zaginie...A tu niespodzianka... Quote
katya Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 Dlatego ja zawsze dość sceptycznie patrzę na adopcje wprost ze schroniska. Ta adopcja jednak wyglądała obiecująco, nadzieja matką głupich :angryy: Quote
ciapuś Posted April 9, 2008 Author Posted April 9, 2008 Katya nawet dokładne sprawdzanie domku czasem zawodzi Niestety ludzie dobrze się maskują.... Quote
jola od jadzi Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 Oni wczoraj podobno mówili,że nie moga przyjechac po niego w godzinach pracy schroniska, może przyjadą jeszcze wieczorem? Quote
jola od jadzi Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 I z tego, co pamiętam decydujący głos miał ojciec-wielbiciel onków, to dla niego chyba był pies, może się nie spodobał, był za mało czujny ten gamoń Luis Quote
ciapuś Posted April 9, 2008 Author Posted April 9, 2008 gdyby mnie pies zginął warowałabym pod schroniskiem jeszcze przed jego otwarciem Quote
katya Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 ciapuś napisał(a):Katya nawet dokładne sprawdzanie domku czasem zawodzi Niestety ludzie dobrze się maskują.... Pewnie, czasem zawodzi. Ale dobija mnie ta sytuacja, że co znajdziemy psa to adoptowany z marmurowej, z czipem. Tak jak byłoby ogólnie przyjęte, że psy adoptowane ze schronu można jak śmieć wyrzucić albo nie pilnować :-( A ile jest pewnie takich adopcji, że pies adoptowany, następnie wyrzucony, a my nawet o tym nie wiemy... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.