Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 607
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zaglądałam, zaglądałam, zaglądałam. Nie odzywałam się. Powoli traciłam nadzieję. A tutaj?
Hurrraaaa :multi: :multi: :multi: :multi: :multi:
Nareszczie! :multi: :multi: :multi: :multi: :multi:

Dziewczyny mówcie - gdzie? jak? kiedy? WSZYSTKO!

Posted

w końcu po cieżkich zmaganiach z komputerem dotarłam ...

zaczynając kończącą pewien okres życia Mozarta historię ... musze powiedzieć ..że takie wzruszenie ogromne.... Pani Mozusia była juz od kilu dni z nami w kontakcie jednakże żeby nie zapeszać.. i móc pokazać najszczęsliwsze oblicze Mozarta .. nic nie pisałam .... za to teraz mozemy wszyscy niezmiernie cieszyć się jego szczęsciem :)

z jakiej gazety dokladnie dopytam.. bo z tego roztargnienia i wzruszenia to wiecie....

obydwoje :Pies i jego Pani od razu przypadli sobie do gustu .... mozarcik wtulał się ... usmiechał na każda pieszczote.... :) pokazał wszystkie swoje wdzięki i to ze dusza młodzieńca w nim tkwki cały czas... pięknie zaprezentował jak hasa posród wybiegowych traw:)

tak przebiegało zapoznanie:)







Mozart już wiedział ...... gdy wracaliśmy do niego po podpisaniu umowy adpocyjnej , na wybieg.. on już nas z daleka wypatrywał .. z tak ogromnym uśmechem .... ludzie.....dla takich uśmiechów ............

wtedy juz wiedział........



wiedział,że nie zosatnie już nigdy więcej sam ... w kojcu .....



wiedział ,że sie odnaleźli........



w końcu odnaleźli się Pan i jego Pies.................



................

:bluepaw:

Posted

i "pognali" za bramę schroniska....







i odjechali ... w stronę stolicy ....................... :D

Mozarcik w aucie czuł sie swobodnie ... od razu zabrał sie za wywęszanie kanapek .. bo z racji dłuzszej podrózy.. śniadanko miał ograniczone..... jak tylko przygotowali sie do odjazdu ... łebczycho Mozarta spoczeło tuż obok ramienia swojej Pani ....

Mozarcik zamieszkał w Warszawie... będzie miał dom i ogród do dyspozycji swojej i kochającą Rodzinę.... swoją na zawsze.....

i tak kończe to co zaczeliście.... kończe historię wielkiej podrózy Pana i jego Psa.......

:bluepaw:

Posted

a koncząc tę historię pragne z ogromnego serca podziękować....

podziękować tym którzy z wielkim impetem rozpoczęli kampanię na rzecz mozarta...... tym , którzy wspierali go podczas operacji i zabiegów .... którzy trzymali za niego kciuki, ktorzy byli przy nim w jakikolwiek sposób ..... którzy wierzyli,szukali, włożyli swe ogromne serca w jego serce....i tym ,którzy z wielkim wdziękiem, gracją i siłą zakończyli tę historię.....

MOZART WAM BARDZO BARDZO DZIĘKUJE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
i kazał mi Wam jeszcze powiedzieć , gdy się żegnaliśmy, żebyście nie ustawali .. i żebyście dalej trwali i wierzyli w każdego psiaka tak jak w niego ........ bo on te chwilę zapamieta do końca życia....

dlatego też kończymy po to .. by zacząc nową opowieśc o Szczęsciu Mozarta... i razem z nim rozkoszowac się każdym dniem przy boku swojego Człówieka :D




:bluepaw:

Posted

Jezu, dzień nie zaglądałam do Mozarta, a tu taka historia!!! Piesku najukochańszy, jestem taka szczęśliwa, że nie wiem, co powiedzieć.
Kochany Mozart! Kochana Pani! :loveu:

Posted

no to ja tez sie poryczalam ....wrocilam z 2 tygodniowych wakacji i czego sie dowiedzialam?!??!ze Mozart bedzie mieszkal w moim miescie!!!!:multi::multi::multi:moze kiedys nasze drogi sie skrzyzuja???zaczelam wierzyc ze moze Kozak ktory siedzi juz 7 lat w schronisku tez znajdzie swojego pana???a ktora gazeta takie dobre domki daje?:cool3:

Posted

[quote name='ewatr']No i sie poryczałam :placz: ..........ale tym razem z ogromnego szczęscia :multi::multi::multi:

http://img520.imageshack.us/img520/8889/moz9fq6.jpg

cudna fotorelacja i cudne zakonczenie długiej drogi do domu naszego Mozarta !!!
Ja też.... :(
Tyle, co Mozart w życiu przeszedł...Kurcze, w końcu się udało! :multi: strasznie się cieszę :loveu:
szczęścia to mu chyba życzyc nie trzeba......... :) zdjęcia same mówią za siebie!!!

Posted

a ja śpiesze z wiadomościami z nowego życia Mozarta... droga do warszawy mineła bardzo spokojnie i grzecznie , bez żadnych problemów.... Mozarcik w domu nie odstepuje swojej Pani na krok .. i strasznie chrapie w nocy podobno :D

jednakże marwti mnie fakt,że gdy jego Pani wyszła do pracy mozart zdemolował ogrodzenie, tak,że sasiedzi dzwonili po Panią... a na dokladke zeżarł poł drzwi :/

czekam teraz na odpowiedz czy był to jednorazowy incydent i jak teraz się zachowuje nasz mozart.. co jak co ..ale tego sie po nim nie "spodziewaliśmy" .... oczywiste jest tez, że on po porstu teraz sie pewnie boi ,nie wie jeszcze że gdy pani wychodzi to wróci.... no nic czekamy .....

:bluepaw:

Posted

czy Mozart juz sie przyzwyczail i nie demoluje?

ja swego czasu przygarnełam z ulicy Fluka ( *)
był juz dorosłym psem i po duzych przejsciach

kiedys wrocilam z pracy a tu firanki i zasłonki zezarte , wykladzina gumoleonowa tez i inne drobiazgi
dlugo trwało zanim nauczył sie zostawać sam w domu

czy wiadomo jzu z jakiej gazety Pani dowiedziala sie o Mozarcie?
( pilnie mi to potrzebne )

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...