Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A pani brzmiała jakoś sensownie? Proponuję wysłać na przeszpiegi jakąś dogomaniaczkę z tamtych okolic. I chciałabym uczestniczyć w podróży Vivuni jeśli to możliwe, a domek się obroni. Mogę ją nawet sama zawieźć, tyle że pocciągiem:oops:

  • Replies 710
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Lemoniada napisał(a):
A pani brzmiała jakoś sensownie? Proponuję wysłać na przeszpiegi jakąś dogomaniaczkę z tamtych okolic. I chciałabym uczestniczyć w podróży Vivuni jeśli to możliwe, a domek się obroni. Mogę ją nawet sama zawieźć, tyle że pocciągiem:oops:


W tej sytuacji to ja jednak optuję za domkiem dla Vivuni w okolicach Warszawy:diabloti:. Już widzę Lemoniadkę razem z Vivunią w pociągach na trasie W-wa - Kraków + okolice i oczywiście z powrotem :cool1:

Posted

Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli:cooldevi:
Już raz wiozłam psiaka z tutejszego schroniska do DT w Krakowie, podróż minęła bezproblemowo, powrót tak samo. A był to mój ukochany schroniskowy ulubieniec, najsłodszy pies na świecie, którego zawsze będę wspominać i pamiętać... I którego też wolałabym zatrzymać przy sobie, ale to była jedyna szansa na wyrwanie go stamtąd i uratowanie życia. Więc nie wątp we mnie tak szybko, Olu:lol:

Posted

Ja w Ciebie nie wątpię Lemoniadko, ale nie wiem dlaczego Vivunia stała się psem "szczególnej troski" - tylko super domek ma być, tak jakoś wszyscy to powtarzają, a lecznica w szczególności. I stąd moje wątpliwości związane z tymi podróżami :diabloti:

Posted

Aleksandra59 napisał(a):
O matko - zapomniałam do tej pani od Vivuni zadzwonić, a teraz jest za późno:oops:

'Zapomnialam' jasssne:diabloti:
Aguś, na koniec Polski to jeszcze, o świecie nie wspominałam!:lol:

Posted

Lemoniada napisał(a):
'Zapomnialam' jasssne:diabloti:


Lemoniadko - ja szał dzisiaj w pracy miałam, a potem z Malizną Neris u dr. Garncarza byłyśmy, a potem obie panie do Pomiechówka powiozłam, a potem z Panem Kotem na kroplówie i antybiotyku byłam - a potem wylądowałam w domu i sobie przypomniałam, że nie zadzwoniłam :oops:

Posted

Ty to się nie nudzisz kobietko. Zalatana, zagoniona, wszędzie jej pełno gdzie potrzeba pomocy. Dziś już nie zapomnij, ślicznie proszę, może to właśnie TA pani?
A ja dziś nigdzie nie poszłam, niczego nie załatwiłam, leżę w łóżku odłogiem powalona choróbskiem. A miałam zaszczepić psa i wyskoczyć na zakupy.

Posted

No i tak - rozmawiałam z tą panią. Przeprosiłam, że nie dzwoniłam i zadałam dwa (dla mnie bardzo ważne pytania):
- gdzie Vivunia będzie mieszkała;
- czy są tam inne psy.

I odpowiedź na pierwsze pytanie w mojej ocenie ten domek dyskwalifikuje, a dziewczyny z lecznicy to pewnie ubiłyby mnie gdyby dowiedziały się, że Vivunia na podwórku latem by mieszkała a zimą to różnie. No bo jak powiedziała pani - pies cały czas nie może być w domu i cały czas na podwórku.
No i jest jeszcze sunia - też labradorowata jak powiedziała pani. No to wyjaśniłam, że sunia raczej wilkowata jest a treść ogłoszenia to przez moja głupotę była taka a nie inna.
Oczywiście nie powiedziałam pani ani słowa o moich wątpliwościach, ale powiedziałam że problemem jest transport i jeżeli znajdzie się domek bliżej to wybierzemy ten bliżej.
No to czekam na opinie.

Lemoniadko - dużo zdrówka Ci życzę:loveu:

Posted

Jeżeli latem mieszkałaby na podwórku to zaręczam, że zimą również by tam mieszkała. :-(. A nie jest to szczyt marzeń, prawda?
Jednak z drugiej strony....nie oszukujmy się, to będzie chyba trudna adopcja. Przepraszam za swój pesymizm, w dole jestem aktualnie.

Posted

Agnie Koty - to z doła trzeba Ciebie natentychmiast wyciągnąć :diabloti: W ramach wyciągania - Pulpecik rośnie w straszliwym tempie, już prawie lata po pomieszczeniu socjalnym:evil_lol:, a dzisiaj sraczunię Pulpet miała a Vivunia wymiotowała :diabloti: Takie są to efekty odrobaczania Pulpeta, która ma lśniącą sierść, a pyszczek to ma taki słodziuchny że tylko całować :loveu:

Posted

Macie rację, Vivuś zasłużyła na Raj na Ziemi, nie opłaca się jej tam wieźć.
Olu, za życzenia dziękuję, Kocham Cię, mówiłam Ci już o tym?:loveu:
Aga.... Nie wiem, jak mam Cię pocieszyć :( Czas wszystko rozwiąże, mam nadzieję, że pozytywnie.

Posted

A dzisiaj jak przyszłam do lecznicy Vivunia mnie zobaczyła i przyszła do mnie sama Merdała ogonem, ale uszy niestety połozone były :roll:

Pulpet jest superancki:loveu:, ale jak tylko wzięlam ją na ręce Viva natychmiast pojawiła się obok mnie - taka troskliwa mamusia :evil_lol:.

Chyba jakiś konkurs na treść ogłoszenia dla Vivy zrobię bo wena twórcza jakoś poszła sobie precz, zero pomysłów na sensowne ogłoszenie :shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...