Lemoniada Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 A pani brzmiała jakoś sensownie? Proponuję wysłać na przeszpiegi jakąś dogomaniaczkę z tamtych okolic. I chciałabym uczestniczyć w podróży Vivuni jeśli to możliwe, a domek się obroni. Mogę ją nawet sama zawieźć, tyle że pocciągiem:oops: Quote
Aleksandra59 Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 Lemoniada napisał(a):A pani brzmiała jakoś sensownie? Proponuję wysłać na przeszpiegi jakąś dogomaniaczkę z tamtych okolic. I chciałabym uczestniczyć w podróży Vivuni jeśli to możliwe, a domek się obroni. Mogę ją nawet sama zawieźć, tyle że pocciągiem:oops: W tej sytuacji to ja jednak optuję za domkiem dla Vivuni w okolicach Warszawy:diabloti:. Już widzę Lemoniadkę razem z Vivunią w pociągach na trasie W-wa - Kraków + okolice i oczywiście z powrotem :cool1: Quote
Lemoniada Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli:cooldevi: Już raz wiozłam psiaka z tutejszego schroniska do DT w Krakowie, podróż minęła bezproblemowo, powrót tak samo. A był to mój ukochany schroniskowy ulubieniec, najsłodszy pies na świecie, którego zawsze będę wspominać i pamiętać... I którego też wolałabym zatrzymać przy sobie, ale to była jedyna szansa na wyrwanie go stamtąd i uratowanie życia. Więc nie wątp we mnie tak szybko, Olu:lol: Quote
Aleksandra59 Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 Ja w Ciebie nie wątpię Lemoniadko, ale nie wiem dlaczego Vivunia stała się psem "szczególnej troski" - tylko super domek ma być, tak jakoś wszyscy to powtarzają, a lecznica w szczególności. I stąd moje wątpliwości związane z tymi podróżami :diabloti: Quote
Villemo Posted April 16, 2008 Posted April 16, 2008 Zaglądam do Vivy... Czy ja przoczyłam fotki lavinii czy ich nie było? Quote
Agnie Koty Posted April 16, 2008 Posted April 16, 2008 Rozmawiałam dziś na żywo z Lemoniadką, jest gotowa wieźć Vive na koniec świata, byle do dobrego domu....:evil_lol: Quote
Neris Posted April 16, 2008 Posted April 16, 2008 A Aleksandra to na każdego psa woła Viva, wiem co mówię, wiem... Quote
Aleksandra59 Posted April 16, 2008 Posted April 16, 2008 O matko - zapomniałam do tej pani od Vivuni zadzwonić, a teraz jest za późno:oops: Quote
Lemoniada Posted April 16, 2008 Posted April 16, 2008 Aleksandra59 napisał(a):O matko - zapomniałam do tej pani od Vivuni zadzwonić, a teraz jest za późno:oops: 'Zapomnialam' jasssne:diabloti: Aguś, na koniec Polski to jeszcze, o świecie nie wspominałam!:lol: Quote
Aleksandra59 Posted April 16, 2008 Posted April 16, 2008 Lemoniada napisał(a):'Zapomnialam' jasssne:diabloti: Lemoniadko - ja szał dzisiaj w pracy miałam, a potem z Malizną Neris u dr. Garncarza byłyśmy, a potem obie panie do Pomiechówka powiozłam, a potem z Panem Kotem na kroplówie i antybiotyku byłam - a potem wylądowałam w domu i sobie przypomniałam, że nie zadzwoniłam :oops: Quote
Agnie Koty Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Zatem udzielamy Ci rozgrzeszenia. I dzień dobry w ten ponury kwietniowy dzień.... Quote
Lemoniada Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Ty to się nie nudzisz kobietko. Zalatana, zagoniona, wszędzie jej pełno gdzie potrzeba pomocy. Dziś już nie zapomnij, ślicznie proszę, może to właśnie TA pani? A ja dziś nigdzie nie poszłam, niczego nie załatwiłam, leżę w łóżku odłogiem powalona choróbskiem. A miałam zaszczepić psa i wyskoczyć na zakupy. Quote
Neris Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Z tym chorowaniem to jakaś mania, ja dopiero wylaz.łam z zapaleń różnych... Quote
Aleksandra59 Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 No i tak - rozmawiałam z tą panią. Przeprosiłam, że nie dzwoniłam i zadałam dwa (dla mnie bardzo ważne pytania): - gdzie Vivunia będzie mieszkała; - czy są tam inne psy. I odpowiedź na pierwsze pytanie w mojej ocenie ten domek dyskwalifikuje, a dziewczyny z lecznicy to pewnie ubiłyby mnie gdyby dowiedziały się, że Vivunia na podwórku latem by mieszkała a zimą to różnie. No bo jak powiedziała pani - pies cały czas nie może być w domu i cały czas na podwórku. No i jest jeszcze sunia - też labradorowata jak powiedziała pani. No to wyjaśniłam, że sunia raczej wilkowata jest a treść ogłoszenia to przez moja głupotę była taka a nie inna. Oczywiście nie powiedziałam pani ani słowa o moich wątpliwościach, ale powiedziałam że problemem jest transport i jeżeli znajdzie się domek bliżej to wybierzemy ten bliżej. No to czekam na opinie. Lemoniadko - dużo zdrówka Ci życzę:loveu: Quote
Agnie Koty Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Czasami bardzo wyrafinowany ze mnie interlokutor, :oops: A z tego domu to pewnie nic nie wyjdzie... Quote
Aleksandra59 Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Ale Agnie Koty - nie wyjdzie bo np. problemy z transportem czy nie wyjdzie ponieważ Vivuni do takiego domku nigdy nie oddamy??????????? Quote
Agnie Koty Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Jeżeli latem mieszkałaby na podwórku to zaręczam, że zimą również by tam mieszkała. :-(. A nie jest to szczyt marzeń, prawda? Jednak z drugiej strony....nie oszukujmy się, to będzie chyba trudna adopcja. Przepraszam za swój pesymizm, w dole jestem aktualnie. Quote
Aleksandra59 Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Agnie Koty - to z doła trzeba Ciebie natentychmiast wyciągnąć :diabloti: W ramach wyciągania - Pulpecik rośnie w straszliwym tempie, już prawie lata po pomieszczeniu socjalnym:evil_lol:, a dzisiaj sraczunię Pulpet miała a Vivunia wymiotowała :diabloti: Takie są to efekty odrobaczania Pulpeta, która ma lśniącą sierść, a pyszczek to ma taki słodziuchny że tylko całować :loveu: Quote
Lemoniada Posted April 17, 2008 Posted April 17, 2008 Macie rację, Vivuś zasłużyła na Raj na Ziemi, nie opłaca się jej tam wieźć. Olu, za życzenia dziękuję, Kocham Cię, mówiłam Ci już o tym?:loveu: Aga.... Nie wiem, jak mam Cię pocieszyć :( Czas wszystko rozwiąże, mam nadzieję, że pozytywnie. Quote
Agnie Koty Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Lemo, pocieszanie nic nie da. Ja tak mam od 15 tego roku życia.:evil_lol: Czekam na słońce i na poprawę humoru. Zatem niech te raje na Ziemi się deklarują....:lol: Quote
Aleksandra59 Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 A dzisiaj jak przyszłam do lecznicy Vivunia mnie zobaczyła i przyszła do mnie sama Merdała ogonem, ale uszy niestety połozone były :roll: Pulpet jest superancki:loveu:, ale jak tylko wzięlam ją na ręce Viva natychmiast pojawiła się obok mnie - taka troskliwa mamusia :evil_lol:. Chyba jakiś konkurs na treść ogłoszenia dla Vivy zrobię bo wena twórcza jakoś poszła sobie precz, zero pomysłów na sensowne ogłoszenie :shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.