Aleksandra59 Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 Buuuuuuuuuuuu - nikt Vivuni nie odwiedza :oops: Z Pulpecika łapką nie najlepiej. Ma założony opatrunek usztywniający, który ma odpowiednio łapkę ustawić. Także kciuki za łapkę Pulpeta potrzebne. Vivunia na spacerek nie bardzo chciała ze mną wyjść, ale i pogoda była dzisiaj pod psem. To tylko 2 x sioo, jeden duzy qupal i biegusiem do Pulpeta. Generalnie dziewczyny czują się dobrze, chociaż Pulpecik jakoś kiepsko rośnie. Poproszę o zważenie szczeniorki, coby wagę monitorować :evil_lol: Do lecznicy odezwała się pani, która psie adopcje w Niemczech organizuje. Z propozycją, że mogą zaopiekować się Vivunią. Podobno na dogo ktoś się tym też zajmuje - czy ktoś coś wie na ten temat????? Quote
Agnie Koty Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 Myślicie, że to dobry pomysł? Z tą zagraniczna adopcją? Quote
pidzej Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 Adopcje zagraniczne to raczej ostateczność, dla psów które bardzo długo czekają na dom, kalekich, 'wyjątkowo' niechcianych itp. Ale jeśli już to przez sprawdzone organizacje. Zapytaj o dokładną nazwę, na dogo są osoby które z nimi współpracują. Zazwyczaj psy trafiają do niemieckich tymczasów i tam szukają domów. Może jednak ktoś się zainteresował Vivą już na stałe? Quote
Agnie Koty Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 pidzej, a nie słyszałaś o adopcji...polskich kotów? Pytam tak raczej przez ciekawość...:oops: Quote
pidzej Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 Słyszałam- tzn pośredniczyłam przy jednym 'transporcie' kotów ale nie wiem czy zabierają koty systematycznie. Wtedy to też były stare i schorowane zwierzęta. Quote
pidzej Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 No właśnie- nick Sorry za off, Lemoniada co ze Skierniewicami, jakoś cicho o nich? już tam nie działacie? Quote
Lemoniada Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 Pidzej, jeśli chodzi o schronisko to faktycznie nie. Ja i zasadzkas dużo pracujemy, mamy szkoły, a schronisko otwarte jest do 16, nie mamy kiedy tam podjechać. Działamy inaczej, w miarę naszych możliwości - Vivunia na przykład została przeze mnie zgarnięta ze skierniewickiego dworca, gdzie leżała trzy dni w bardzo ciężkim stanie. Latam po piwnicach i sterylizuję dziczki, zasadzkas również przygarniała jakieś wałęsające się psiaki. Robimy tyle ile możemy, tyle że w godzinach nam pasujących, co schronisko już, niestety, wyklucza:shake: Quote
Aleksandra59 Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 Nie pytałam o szczegóły, bo i tak wetka sama uznała takie rozwiązanie jako ostateczną, ostateczność :cool1: Ale jakby co to można takie rozwiązanie rozważyć i wtedy dopytam. To będzie kobylasty off ;) A jak o kotach było to ja zapraszam na miau, takie dwa śliczne koty: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=73169 http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=74342 A to drugi off: Pidzej - Dorcia44 prosiła, żeby Ciebie uściskać :loveu: Quote
Agnie Koty Posted April 8, 2008 Posted April 8, 2008 gdzie się człowieku nie odwrócisz, tam zaraz kocie i psie nieszczęście..... Quote
pidzej Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 A to drugi off: Pidzej - Dorcia44 prosiła, żeby Ciebie uściskać :loveu: dziękuje, ciekawe za co:cool3: Ja bym chciała koty mieć baaardzo, ale chłopak uczulony totalnie. Zresztą koniec jest ;) myślę nad prozwierzęcą współlokatorką, ale ze mną da sie wytrzymać max 2 dni... Quote
Martulinek Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 Pozdrowienia dla Vivy i Pulpecika! Viva, to widać bardzo troskliwa mama. Spacerki - tak :Dog_run:ale tylo w stronę Pulpecika :lol: Quote
Aleksandra59 Posted April 9, 2008 Posted April 9, 2008 Viva zaczyna się robić psem obronnym :cool1: Dzisiaj się dowiedziałam, że Vivunia podobno "wybiera" sobie osoby, na które powarkuje i poszczekuje :-o Nie odwiedziłam dzisiaj Vivuni, chociaz byłam w lecznicy bo byłam tam z dwoma kotami, mocno zestresowanymi i tak długą wizytą u weta. Jutro jadę tylko z Panem Kotem, to może wyjdę z Vivunią na spacerek:loveu: Quote
Neris Posted April 10, 2008 Posted April 10, 2008 pidzej napisał(a):dziękuje, ciekawe za co:cool3: Ja bym chciała koty mieć baaardzo, ale chłopak uczulony totalnie. Zresztą koniec jest ;) myślę nad prozwierzęcą współlokatorką, ale ze mną da sie wytrzymać max 2 dni... Dofi CI dam na współlokatorkę, ona BAAARDZO prozwierzęca... Quote
Aleksandra59 Posted April 10, 2008 Posted April 10, 2008 Nie bylam dzisiaj u Vivuni :oops: - już sama aplikuję leki do oczek Pana Kota i wizyty w lecznicy są niepotrzebne. Natomiast Pan Kot wymaga bardzo dużej troski i mocnego i intensywnego głaskania, no i z Panem Kotem trzeba dużo rozmawiać, bo to bardzo gadatliwy kot :diabloti: Jestem jednak pewna, że u panienek wszystko w porządku, one w lecznicy mają naprawdę doskonałą opiekę. No i właściciel Pulpeta codziennie jest w lecznicy - baaardzo sympatyczny :loveu: Quote
Lemoniada Posted April 10, 2008 Posted April 10, 2008 Podnoszę Vivunię i zabieram na spacerek:painting: Quote
Agnie Koty Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 a ja jestem za stara na spacer z takimi dużymi psami, głaszczę ją tylko.....:oops: Quote
Villemo Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 hopsam... Nie uważacie, że tytuł wątku nieaktualny?? Quote
lavinia Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 a ja mam dla was niespodziankę :loveu::loveu: ładna niespodzianka ?? Quote
Neris Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 Cudna :loveu: Czy Pulpet-Kotlet otwiera już oczy? Quote
lavinia Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 chyba ma już małe szparki - podglądarki :loveu: Quote
Villemo Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 A jaki błyszczący ten Pulpecik!! Chyba dobrze karmiony ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.