Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Weterynarz brał pod uwagę możliwość tarczycy, ale spodziewałby się jeszcze innych objawów. Ale jutro będę tam to podpytam, bo właśnie nie wiem, czy wszystko dobrze zrozumiałam, jak sobie to ze spokojem po wizycie przeanalizowałam.

  • Replies 604
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Lusinda przyjechała właśnie ze mną do domu od weterynarza, już po zabiegu, jeszcze jej z kontenerka nie wyciągnęłam, usłyszała mój głos, łepka podnieść nie miała siły,ale ogonkiem merdała :loveu:

teraz jest obok mnie w klateczce, specjalnie pożyczonej na razie na tą okazję, i dochodzi do siebie

ma fajny zielony kubraczek, dostała troszkę wody do picia i teraz się uspokoiła i leży przez chwilę spokojnie

specjalnie w klateczce, żeby się o meble i ściany w "pijanym ponarkozowym widzie" nie obijała

karina1002, jakiś kurier do mnie jedzie :cool3: dzwonił że będzie za 15 minut :cool3:

Posted

Lusia już doszła do siebie zupełnie

widać,że jest wymęczona i pewnie obolała, bo ostrożnie chodzi, ale merda ogonkiem,śmieje się i już zupełnie pewnie chodzi , bez żadnej utraty równowagi

jest teraz we wszystkich kolorach tęczy, bo ma zielony kubraczek, czerwone szeleczki i niebieską opaskę zakrywającą wenflon



klateczka pożyczona ze schroniska wytrzymała tylko Lusię na narkozie, Lusia po narkozie, po spacerze, zamknięta w klateczce na 20 minut, zostawiona w niej sama w domu, to efekt taki:



i tak dobrze, że postawiła na wydostanie się i dołączenie do czarnul, a nie na totalną demolkę i przemielenie legowiska:evil_lol:

no nic, kennel klatka porządnie zmontowana i z metalową podłogą to mus, czekam aż przyjdzie pocztą :p

aha, a tutaj fotka Agi na dzisiejszym specerku z uśmiechem i wygłodniałym wzrokiem :razz:



zrobiłam jeszcze króciuteńki filmik video jak to Aga biega jak szatan długodystansowy, coby pokazać, że nie naciągam, że ona faktycznie nie zachowuje się jak chore zwierzę, jak youtube przyjmie, to wstawię

dzisiaj rozmawiałam o niej z weterynarzami, mają razem pokombinować, jakie jej jeszcze badania zrobić, coś kompleksowego

muszę dobrze to przemyśleć, bo finansowo trzeba z głową to zrobić

póki co na same badania wydałam kilkaset złotych, nie licząc leków i specjalnej karmy, a dalej nie wiemy co to jest, jak teraz będzie badanie krwi i będziemy to gdzieś wysyłać, to trzeba od razu parę rzeczy, jeśli to ma sens, zrobić

póki co za 2 tygodnie ważenie i zobaczymy, czy kreon ruszył coś z miejsca czy dalej waga będzie stała w miejscu

Posted

Lusianka całkiem nieźle zniosła noc, szybko zasnęła i teraz bez problemów w klateczce,poszła na legowisko i spała do świtu

ja trochę gorzej, bo spałam nasłu****ąc i sprawdzając ją co chwila, czy nie dobiera się do tego czego nie powinna

bladym świtem się już chyba wyspała, bo zaczęła kombinować przy wenflonie, więc dostała kagańca na mordę i poszła spać dalej

zdziwiła mnie tym zresztą ogromnie, bo nawet nie próbowała nic kombinować przy tym kagańcu, a tak sobie myślę, że jakby chciała, to taka zdolniacha jak nic zdjęłaby go sobie

poza tym spodziewałam się jakiegoś buntu,a tu nic, stoicki spokój, dała sobie założyć kaganiec, wyregulować odpowiednio i poszła w nim grzecznie spać:loveu:

dzisiaj już nawet truchta po domu,zaraz im zrobię śniadanki i się kawałek niedaleki przespacerujemy

Posted

no, ciachanie ekspresowe

byliśmy dzisiaj na zdjęciu wenflonu i zastrzyku, Lusia dzielna, w ogóle bólu po niej nie widać, choć siedzi ciągle w swoim ulubionym kąciku koło mojego biurka
wodę pije ładnie od wczoraj, dzisiaj je normalnie, dzisiaj odzyskała sprężystość kroku

interesowała się trochę wenflonem, ale kubraczkiem i brzusiem wcale, więc jest super, może dzisiaj w nocy uda mi się trochę lepiej pospać, może po prostu od razu jej założę kaganiec, spała w nim bezproblemowo, więc pewnie lepiej dmuchać na zimne

a Aga co. zmieniła się? czemu jej nie poznałaś?

może jednak choroba ją zmieniła a ja tego nie widzę :-o:placz:

Posted

Aga biega jakby miała motorek w doopce. :evil_lol:

A Luśka juz sterylna, to gratulacje!
Na razie nie ciesz sie tak, ze nie rusza szwów,
wszystko jeszcze przed nią, szczególnie jak zacznie się goić.
Pamietam, że Feniks dał mi popalić, jak sie goił po kastarcji.
Strasznie bał się kołnierza, więc mu nie zakładałam
i cały czas jak mnie nie było, to siedziała przy nim pielegniarka
w osobie mojego ojca. :evil_lol:

Posted

to jest właśnie ciekawe joaaa

Fen był przecież psem , wychowanym pewnie u ludzi, tylko przerażonym, zrażonym, przestraszonym przez ludzi pewnie

natomiast Lusia to dzikusek, który się świata nie boi tylko ludzi nie znała

a teraz, jak ludzi poznała, jak widzi obcych to jest spłoszona i się wycofuje, ale już mniej obcych, tj pracowników, sąsiadów, obwą****e, próbuje poznać zaciekawiona

nie panikuje w samochodzie

chodzi ładnie na smyczy

żadne przeszkody, schody nie są jej straszne, ani kaganiec, ani obroża

po prostu ona taki jakiś skok ogromny zrobiła i ja się nie mogę nadziwić, że ona taka normalna jest :crazyeye:

jest płochliwa, a jakże, taka rozedrgana trochę, natomiast jak wiozłam ją dzisiaj do weta na zastrzyk, to jechała w kontenerku tylko dlatego, że nie chciałam,aby mi dzień po operacji skakała z tylnego na przednie siedzenie i z powrotem

elegancko w szeleczkach na parkingu maszerowała, weszła po schodkach do gabinetu, weszła przez drzwi, w poczekalni grzecznie siedziała pod krzesełkiem, jak ja poszłam do gabinetu, to poszła za mną, wcale jej nie trzeba było wlec po podłodze jak jakąś ścierkę

zachowywała się dużo bardziej normalnie niż wiele innych zestresowanych psów przyjeżdżających do weterynarza, byłam tym naprawdę baaardzo zaskoczona :lol:

Posted

No właśnie, z tego wynika, że lepiej pies nie zsocjalizowany z ludźmi,
niż z traumą przez ludzi.
Feniksowi ktoś zniszczył psychikę, ja nie widziałam tak zniszczonego psa
jak on (a trochę psów zniszczonych widziałam).
Do tej pory ma rózne lęki,np. wyskakuje do mojego ojca, kiedy on nagle
pojawia się w korytarzu, a przecież ojciec przyjeżdża czesto
i Feniks lubi go i dobrze zna. I jeszcze różne inne.
Mam nadzieję, że kiedyś bedzie w miarę ok.
Na razie pierwszy raz po dwóch latach u mnie zażyczył sobie głaskania po brzuchu z łapami do góry :)

Guest Mrzewinska
Posted

Luska zaufala Ci bezgranicznie. Nic nie jest straszne, gdy jestescie razem.
Pies nie umie ufac troche... Albo, albo. Ona wierzy w Ciebie.

Zofia

Posted

swan napisał(a):
słoneczko rozumiem?

pelargonie nie wytrzymują? te przewieszające, bluszczolistne?

u mnie na balkonie też wiało, surfinie i petunie nie mają szans, za kruche, ale pelargonie dawały radę dużo lepiej

tylko też trzeba wody pilnować, wiatry bardzo wysuszają roślinki

żeniszki sobie niebieskie na pewno poradzą, lobelie też na pewno, one mają delikatne gałązki, ale wiotkie, nie ukruszą się

Wielkie dzieki za rady. Pelargonie, mowisz...hmmmm, lobelie. Dobra po 15-tym zasadzam :p

Posted

samoglow napisał(a):
Wielkie dzieki za rady. Pelargonie, mowisz...hmmmm, lobelie. Dobra po 15-tym zasadzam :p



ładnie wygląda kompozycja ciemnej czerwieni pelargonii z ciemnoniebieskimi lobeliami i do tego kocanka, te srebrne listki, są kocanki srebrne albo takie zielonożółte, to lepiej srebrne, też dosyć mocna jest, to są same ozdobne listki,a le ładnie bardzo wyglądają i rosną bujnie, fajne tło dla intensywncych kolorów kwiatów :-)

Posted

swan napisał(a):
ładnie wygląda kompozycja ciemnej czerwieni pelargonii z ciemnoniebieskimi lobeliami i do tego kocanka, te srebrne listki, są kocanki srebrne albo takie zielonożółte, to lepiej srebrne, też dosyć mocna jest, to są same ozdobne listki,a le ładnie bardzo wyglądają i rosną bujnie, fajne tło dla intensywncych kolorów kwiatów :-)


:mdleje:
swan - ale jak to wszystko spamiętać? :crazyeye: - bo ja mam też dużo okien do obsadzenia :roll:

do etapu ciemnoniebieskich lobielii jeszcze zapamiętałam, ale jak już wprowadziłaś niepokojacy element jakichś kocanek, w dodatku w różnych wariantach - to odpadłam :placz:

Posted

lupak napisał(a):
Kinga, wydrukuj post Swan, z kartką do ogrodnika- niech da co potrzeba. Zasadzić potrafisz (zielonym do góry ):evil_lol:


gorzej jak to "zielone"nie jest zielony tylko srebrnoszare albo cytrynowożółte :evil_lol::eviltong:

Posted

jestem ciągle pod wielkim wrażeniem, jak ogromny wpływ na Lusię mają pozostałe psice

trochę to tak odbieram, jakbym wprawiła machinę w ruch i teraz już "kula się samo" z lekkim naprowadzaniem przeze mnie, jeśli zboczy z toru

Lusia obserwuje suki i robi to co one, wie kiedy iść do kuchni, tak jak one czeka grzecznie pod szafką na swoją kolej do michy

kiedy ktoś się pojawia pod drzwiami, szczeka razem z nimi

kiedy idziemy na spacer, czeka pod drzwiami aż przyczepię smycz

kiedy zostawiam je same w ogrodzie i wychodzę porozmawiać z pracownikami, czeka spokojnie, bo widzi, że Wera nie przejmuje się moim oddaleniem tylko spokojnie wyleguje się na tarasie, więc Lusia kładzie się w pozycji sfinksa obok niej i grzecznie czeka aż wrócę

od kiedy ma szwy, śpi w domu i nocuje w klateczce, tam ma swoje miejsce, ale takie na siłę trochę, nie chciała tam wchodzić

za każdym razem jak tam wejdzie, dostaje nagrodę, jak zostaje sama w domu to też w klatce i po moim powrocie dostaje nagrodę

i dzisiaj sukces, normalnie Lusia siedzi pod łóżkiem, jak trzepię pościel rano, to spod tego łóżka ucieka, bo się tego boi

i dzisiaj przed trzepaniem pościeli uciekła do klateczki:multi:

dostała od razu nagrodę

fajnie, wzięła to za swoje schronienie

taki kennel będę musiała wprowadzić na stałe, bo niestety Lusia zostawiona na 2 minuty sama w domu albo kradnie buty, albo jakikolwiek ciuch zostawiony na wierzchu, albo atakuje poduszkę na kanapie (jedną wczoraj rozpruła):mad:

W sumie to się zdziwiłam, że legowiska w klateczce jeszcze nie zjadła, a to jutro tydzień mija :crazyeye:

Na początku siedziała tam po narkozie to nie byłą sobą :cool3:
ale następnego dnia spodziewałam się rozróby, a tu nic

dopiero wczoraj w nocy obudził mnie nietypowy hałas, mam czujny sen, bo chcę ją pilnować, żeby nie dobrała się do szwów

obudził mnie odgłos darcia, który dotarł do mnie jeszcze przez sen, a potem metaliczny brzęk

szybko zapaliłam światło i okazało się, że Lusia zaczęła patroszyć swoje legowisko i wyciągając pierwszy kłąb, odrywając go wyrżnęła potylicą w dach klatki :diabloti::angryy::mad::evil_lol:

skarciłam babusa, wepchnęłam kłąb w legowisko, zamknęłam klatkę i poszłam spać

i normalnie posłuchała :crazyeye::crazyeye::crazyeye:

do końca nocy spała spokojnie, kolejną noc też, nie rusza dalej tego legowiska, zobaczymy, czy i kiedy znowu ją najdzie :cool3::p

Chyba nie potrafię przekazać tego, co chcę Wam powiedzieć. Ciągle i bezustannie mam w pamięci Lusię bojącą się spojrzeć na mnie, ruszyć w mojej obecności, a potem chodzącą prawie ciągnąc brzuchem po ziemi

A teraz: teraz Lusia leży koło mojego biurka, właśnie przed chwilą przeciągnęła się rozkosznie przez sen i pomruczała przez sen, zrelaksowana totalnie, chodzi w szeleczkach, nauczyłam ją obchodzić przeszkody na flexi, jeśli pójdzie nie z tej strony drzewa co trzeba, jeździ samochodem, chodzi sama ze mną do weterynarza, juz nie muszę wołać weta do domu, chodzi jak cywilizowany zwierz w kubraczku po operacji i zachowuje się, jakby całe życie chodziła w ubrankach dla zwierząt, totalnie jej nie interesuje......


No ogólnie cała masa rzeczy, w które aż trudno mi uwierzyć, a które zmieniły się ostatnio w tempie galopującym :lol:

i tym optymistycznym akcentem życzę Wam dobrej nocy :loveu:

Posted

[

Chyba nie potrafię przekazać tego, co chcę Wam powiedzieć. Ciągle i bezustannie mam w pamięci Lusię bojącą się spojrzeć na mnie, ruszyć w mojej obecności, a potem chodzącą prawie ciągnąc brzuchem po ziemi

A teraz: teraz Lusia leży koło mojego biurka, właśnie przed chwilą przeciągnęła się rozkosznie przez sen i pomruczała przez sen, zrelaksowana totalnie, chodzi w szeleczkach, nauczyłam ją obchodzić przeszkody na flexi, jeśli pójdzie nie z tej strony drzewa co trzeba, jeździ samochodem, chodzi sama ze mną do weterynarza, juz nie muszę wołać weta do domu, chodzi jak cywilizowany zwierz w kubraczku po operacji i zachowuje się, jakby całe życie chodziła w ubrankach dla zwierząt, totalnie jej nie interesuje......











A ja mysle, ze kazdy kto mial psa ze schroniska choc ciut przestraszon, choc przez tylko godzinke i zna losy Lusi- swietnie Cie rozumie.
Ale nikt- choc wielu sie cieszy- nie ma takiej radosci z tego jak Ty.
I to jest chyba jedyna, prawdziwa i wielce sprawiedliwa nagroda za cierpliwosc i czas.


A nie jeden Ci zazdrosci tego sukcesu..... ;)

Posted

właśnie wróciłam z ostatniego spaceru wieczornego z Agą i Koralem, Aga coraz bardziej energiczna, na moje oko sierść jej się poprawiła, już bardziej lśni, nie jest taka matowa, na moje oko to nie wygląda na wychudzoną, ale na oko to pewnie niejeden umarł, bo jak ją dotknę, to można sobie palce poobdzierać o wystające kości, w tym tygodniu już będzie czas ją zważyć to pojadę i zobaczę naoczni i naważnie, czy coś się poprawiło czy nie, póki co skacze coraz wyżej i energiczniej, żeby dopaść jedzenie, a ostatnio to prawie palce straciłam, bo jak wyciągnęłam z saszetki kawałek takiej psiej kiełbasy w folii to z narażeniem obu rąk wydzierałam jej z pyska tą folię, w którą to było zapakowane, bo mi normalnie mięcho wyrwała z rąk :mad:

a wcześniej byłam na spacerze z domowcami i mam zdjęcia z komórki, zaraz wkleję, słaba jakość ale fajnie to wygląda


pochód zaczynał Kacper, potem szła Darma, potem na smyczach Wera z Lusią, potem ja a zamykała Puma:loveu:

zanim udało mi się zrobić w miarę ostre zdjęcie prawie o zmroku telefonem, to szyk się zmienił i Darma się wysforowała na czoło, no ale i tak fajnie wyszło :evil_lol:

a jak patrzę na Lusię, to , no cóż, wątek czarnego stada ostatnio przez Lusię zdominowany :oops:, to się normalnie cieszę, bo z tego strachajła strasznie wesołe zwierzę wyszło

taki smutas była, a terac ciągle jej się pychol cieszy, uszy cieszą się, ogon się cieszy, wszystko się cieszy:loveu:

Wera lubi się ocierać o meble, takie delikatne drapanie boczków sobie od czasu do czasu funduje, no to dzisiaj Lusia pokazała, jak fajnie się można wyczochrać o kaloryfer:evil_lol:

no i Wera po siusianiu rozrzuca swoje ślady i zapachy jak jakiś rasowy brytan, "zakopuje" z werwą

no to od jakiegoś czasu Lusia też "zakopuje"

tylko Wera to robi tak, jakby chciała kulę ziemską przesunąć ze stałego kursu, a Lusia:roll: Lusia z gracją:lol:

Lusia machnie łapą i z tą łapą w tyle zostaje przez chwilę wyprostowaną, potem machnie drugą łapą i znowu tak z nią wyciągniętą chwilę stoi

wygląda jakby uprawiała aerobik albo łyżwiarstwo figurowe bez łyżew:evil_lol:

Posted

jak Wam powiem, że to najlepsze zdjęcie jakie mi wyszło, to pewnie nie uwierzycie :oops:

jak się bardzo wysilić, to na początku tego peletonu widać jeszcze czarną plamę, to jest Darma :cool1:



a za nami szła Puma



a tutaj Aga na wczorajszym spacerze, tuż przed burzą



właśnie sobie dzisiaj wracałam ze spaceru, już zmierzchało, znad lasu wylazł gigantyczny żółty księżyc w pełni, słowik zdzierał gardło, w tle gdzieś lelek terkotał, samochodów prawie nie słychać, z drugiej strony lasu słychaś "szczekanie" koziołka i się sama z siebie zaczęłam śmiać, gdzie to ja trafiłam, wychowana w betonie w centrum dużego miasta :evil_lol:

ale łatwo się mnie stąd nie wygoni :cool3:

i pomyśleć, że przez pierwsze dwa lata jak tutaj mieszkaliśmy, to nie wiedzieliśmy, że w dolinie jest strumień :oops:

pola naokoło i zbocza doliny tak były zarośnięte chaszczami, że zimą skutecznie zagradzały drogę wysuszone łopiany i rzepy wyższe ode mnie, a wiosną wszystko zarastało wielkimi pokrzywami, ale kawałek po kawałku wygryźliśmy naturze to co nasze, troszkę uporządkowawszy, upiękniwszy, przygładziwszy i zostawiwszy dzikie miejsca dla saren, które dzisiaj (bo za późno poszłam na ostatni spacer) niechcący przegoniłam z ich wodopoju czyli naszego stawku

SŁUCHAJCIE MAM POMYSŁA

dwa lata temu miało być tutaj u mnie spotkanie dogomaniackie, wyszło fajnie, ale frekwencja nie dopisała :cool3:

a może w tym roku podejście drugie ? :cool3:

proponuję termin 31 maja/1 czerwca

proszę się zgłaszać kto chętny

będzie grillowanie, ogniskowanie, śpiewanie i piwowanie albo i inne zaspokajanie płynów, alkohol nie jest obowiązkowy :evil_lol:

gadanie gadanie gadanie, zwiedzanie ogrodu, który w tym roku już tak ładnie dojrzał, że jest co podziwiać :cool3:

kto chce może się bawić w gonienie saren, zajęcy albo bażantów, do wyboru

o zmierzchu obowiązkowe słuchanie słowika i konkurs, kto pierwszy wychwyci głos lelka kozodoja:roll:

pieczenie ziemniaków i jabłek tudzież kiełbasek w ognisku

kto chętny, może sobie nawet przez ognisko poskakać:p

do tego wszystkiego mamy dużo wolnej podłogi na piętrze do spania :p bardziej wygodnickim możemy nawet użyczyć materacy dmuchanych :evil_lol:

a tak serio, to na piętrze jest wielkie nieużywane biuro, tam jest rozkładana kanapa, można wnieść podwójne łóżko z pokoju obok, mamy 3 miejsca na dmuchanych materacach, na dole wolną podwójną choć dość wąską sofę, jak chętnych będzie więcej, to skombinujemy więcej leżanek

warunki trochę spartańskie, ale ciepło, czysto, dostęp do łazienki z ciepłą wodą i normalnej toalety, elektryczność też jest ...

no to kto się zapisuje????????:cool3::cool3::cool3::cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...