kinga Posted May 27, 2008 Posted May 27, 2008 swan napisał(a):dobra, to kolejno odlicz: samoglow karina1002 PaulinaT swan kinga? kto jeszcze na 28 czerwca? kinga wstępnie bez znaku zapytania ;) Quote
kinga Posted May 27, 2008 Posted May 27, 2008 [quote name='karina1002']No Kinga to mus. :) :loveu::loveu::loveu: odwdzięczę się z sercem za ten mus :loveu: ...czym, kochana? :p Quote
swan Posted May 27, 2008 Author Posted May 27, 2008 kinga napisał(a)::loveu::loveu::loveu: odwdzięczę się z sercem za ten mus :loveu: ...czym, kochana? :p hihihi , to Karinę nauczy nie odzywać się jak nie pytają :evil_lol:;););) Quote
swan Posted May 27, 2008 Author Posted May 27, 2008 fajnie fajnie, grupka rośnie w siłę :multi: mar.gajko??? :cool3: Camarrrrra???:cool3: kogo tam jeszcze przeoczyłam, kto się kiedyś deklarował? dobrze pamiętam, że Angelika???:oops: Quote
Gacusiowa Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 Bry, ja bym się chętnie dogomaniacko spotkała - po przeczytaniu Twojego wątku, Swan, o Lusi, jednym tchem, czuję się jakbym Cię cąłkiem nieźle znała :oops:. Tylko nie wiem czy obcego przyjmiecie :oops: Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co zrobiłaś z tą suczyną... Ja mam od miesiąca u siebie 'na stanie' mojego pierwszego psa, Tazi (Zuzię) - charciczke afgańską uratowaną z pseudohodowli (jej wątek jest na Dogo) - ona też ma troszkę problemów i lęków, ale jakoś powoli sobie z nimi radzimy... A poza tym szukam kogoś kto by mi ogród zaprojektował i ewentualnie urząądził - bo niedługo rozpoczynam budowę i muszę troszkę burzy mózgów w tej kwestii zrobić :oops:. W kwestii odleglości jest idealnie, bo jestem ze Świebodzina, więc rzut berecikiem od Ciebie :razz:. A po tych kawałkach ogrodu co je ujawniłaś - to jestem bardzo ciekawa reszty :D Quote
swan Posted May 28, 2008 Author Posted May 28, 2008 a co tam, przyjeżdżaj Gacusiowa:p wprawdzie Cię nie znam :razz: ale tak naprawdę z całego towarzystwa na forum to widziałam na żywo tylko PaulinęT i kingę, reszta może się okazać bandziorami z siekierami i też może być niebezpiecznie :cool3::evil_lol::evil_lol::evil_lol: tutaj same doświadczone psiary będą, to jak Cię przeszkolą w sprawie charta, to nie będziesz wiedziała, którą furtką uciekać :evil_lol: no a odległość niewielka, grzech by było marnować okazję :roll: Quote
Gacusiowa Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 [quote name='swan']a co tam, przyjeżdżaj Gacusiowa:p wprawdzie Cię nie znam :razz: ale tak naprawdę z całego towarzystwa na forum to widziałam na żywo tylko PaulinęT i kingę, reszta może się okazać bandziorami z siekierami i też może być niebezpiecznie :cool3::evil_lol::evil_lol::evil_lol: tutaj same doświadczone psiary będą, to jak Cię przeszkolą w sprawie charta, to nie będziesz wiedziała, którą furtką uciekać :evil_lol: no a odległość niewielka, grzech by było marnować okazję :roll: hehe - dzięki za zaproszenie :p - ja zawsze chętnie nowych ludziów z okolicy o podobnych zaintersowaniach 'zapoznaję' :loveu: a o mnie troszkę na www.nashaaddo.com.pl :diabloti: mam nadzieję, że Tazi się do czasu 'zlotu' bardziej do psów ośmieli - i do ludziów też, ja ją tak trochę staram się wyciagać w różne miejsca, żeby się oswajała z nowymi sytuacjami :) ponieważ mam blisko, to pewnikiem wpadłabym 'beznoclegowo' - rozumiem, że główne imprezowanie w sobotę wieczorem/w nocy będzie, si? a co do szkolenia - dobre rady zawsze w cenie, z Tazi mam największy problem jeśli chodzi o obce osoby, zwłaszcza facetów boi się panicznie :( Quote
swan Posted May 28, 2008 Author Posted May 28, 2008 moja Darma też się bała facetów, zwłaszcza dużych, no i miała kłopot, bo mój TZ spory jest :roll: ale się przyzwyczaiła i już nie obszczekuje ale przed parasolem dalej czuje respekt:p chociaż do kijów golfowych się przekonała już, nawet całej torby na plecach nie próbuje już zjeść :lol: z tymi sprawami to spokoju i czasu trzeba, a pies im bardziej się przywiązuje do opiekuna, tym bardziej na nim polega, więc im Ty będziesz spokojniejsza, tym ona, bo po Tobie zobaczy , że nie ma się czego bać Quote
Gacusiowa Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 swan napisał(a):z tymi sprawami to spokoju i czasu trzeba, a pies im bardziej się przywiązuje do opiekuna, tym bardziej na nim polega, więc im Ty będziesz spokojniejsza, tym ona, bo po Tobie zobaczy , że nie ma się czego bać i tej wersji sie trzymamy - już nawet mój narwany Ojciec stwierdził, że będzie powoli ją ze sobą oswajał ;) a na spacerkach obok facetów przechodzimy coraz lepiej - albo szybszym krokiem albo normalnie ale wtedy jeszcze czasem odskakuje na bok - ogólnie staram się (dzięki pani szkleniowiec) nie napinać smyczki w 'odruchu obronnym' tylko traktować przechodzenie obok facetów jako coś normalnego... mam paru męskich sąsiadów, którzy chetnie by ją pogłaskali, ale ona w najlepszym przypadku chowa się za moimi nogami w odległości 2-3m od 'zagrożenia' - a w najgorszym - wrzuca wsteczny... ale już do dzieci i kobiet coraz lepiej - zwłaszca dzieci wg niej nie stanowią dużego zagrożenia :D Quote
PaulinaT Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 Gacusiowa - napisałaś, że Tazi jest z pseudohodowli. Ona się tam urodziła? W jakim była wieku jak ją z stamtąd zabrałaś? Jakie tam były warunki? Psy miały jakiś kontakt ze światem zewnętrznym? Quote
Gacusiowa Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 PaulinaT napisał(a):Gacusiowa - napisałaś, że Tazi jest z pseudohodowli. Ona się tam urodziła? W jakim była wieku jak ją z stamtąd zabrałaś? Jakie tam były warunki? Psy miały jakiś kontakt ze światem zewnętrznym? Wiem niewiele - urodziła się w pseudohodowli na Śląsku, w wieku ok 6 miesięcy 'z powodu likwidacji hodowli' oddana 'za zlotówkę' jako jedna z czterech psiaków (miot był bardziej liczny, ale te, co były oddane były na 100% niesprzedawalne, chore albo z wadami) - trafiła do DT w Krakowie. Chyba większość z tych 6 miesięcy spędziła w jakiejś stodole, bez żadnej socjalizacji, bez spacerków, oddawana jako pies 'nie do domu, bo niszczy'. Miała zaniedbaną sierść, brzuszek cały wygryziony do łysego, nie wiem, czy z podraznienia 'podciółką' czy raczej na tle nerwowym, ma przepukline pępkową i cały zestaw 'lęków' :(. W DT :loveu: Tazi została podleczona i zaszczepiona, wstępnie zsocjalizowana, nauczona wychodzenia za potrzeba na dwór (czasem jednak zdarzaja się jej wpadki), chodzenia na smyczy i tego, że nie wszyscy ludzie są straszni... Była tam niecały miesiąc. Do mnie trafiła jakieś 4 tygodnie temu i w zasadzie od początku duzo z nią pracuję, jesteśmy w trakcie szkolenia metodami pozytywnymi, staram się ją maksymalnie socjalizować i wystawiać na nowe sytuacje... Pozostałe rodzeństwo które zostało zabrane wraz z nią - jej brat miał chroniczną biegunkę (aktualnie pod kontrolą), jeden ze szczeniaków padł wkrótce po odebraniu, a otrzeciego losie nie wiem, mam nadzieję, że ma się dobrze... Ta pseudocha rozmnaża wiele ras, niestety podobno trudno jej się w jakikolwiek sposób dobrać do piór... :mad: Quote
karina1002 Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 Gacusiowa napisał(a):Ta pseudocha rozmnaża wiele ras, niestety podobno trudno jej się w jakikolwiek sposób dobrać do piór... :mad: Generalnie do pseudohodowli ciężko się dobrać, bo to nie jest zakazane i niezgodne z prawem. Chyba, że są tam potworne warunki i tylko z ustawy o ochronie zwierząt - za znęcanie się czy tym podobne. Ale i takie sprawy w Polsce mają się nijak - bo to niska szkodliwość. Jedyna nadzieja, że z głowach nam się trochę pozmienia świadomość ogólna na te sprawy i może kiedyś prawo się poprawi a właściwie stosowanie prawa, bo nawet na dzień dzisiejszy zgodnie z prawem można dużo zrobić. Tylko, że ani Policja nie zna ustawy, ani sędziowie nie uważają, ze to ważne sprawy. Quote
samoglow Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 Ja tam nie jestem bandziorem z siekiera, ale moge byc z kordzikiem. :diabloti: A kto wie co to kordzik?:razz: Quote
Gacusiowa Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 A kto wie co to kordzik?:razz: ja! ja! ja wiem! :multi: taki nożyk do obierania jabłek :cool1: W okresie międzywojennym noszono go w czasie uroczystości na skórzanych rapciach do pasa z koalicyjką prawda, że teraz wszystko jasne? :D Quote
PaulinaT Posted May 30, 2008 Posted May 30, 2008 U mnie mówi się "kozik"... :roll: Ale to chyba to samo? :hmmmm: Gacusiowa - ciężki orzech przed Tobą do zgryzienia. Najważniejsze - moim zdaniem - to żebyś zdobyła maksymalne zaufanie Tazi. Quote
Gacusiowa Posted May 30, 2008 Posted May 30, 2008 Tak serio - to kordzik to taki mały paradny sztylecik. Od jego nazwy jest też mizerykordia, czyli sztylet do zadawania ostatniego ciosu zazbrojonemu rycerzowi (dziabało się nim przez szparę w zbroi) - nie kozik, bo ostrze ma obustronne :) Jeśli chodzi o Tazunię - zdobywanie jej zaufania, myślę, idzie mi całkiem nieźle :razz: - mamy całkiem niezłe jak na charta przywołanie, jak się czegoś boi na spacerze to się chowa za mną, jestem taką jej opoka i staram się stawać na wysokości zadania :diabloti: Niestety, są pewne rzeczy silniejsze niż moja 'atrakcyjność' (ptaszki, poruszające się pojazdy, fruwające na wietrze śmieci - które 'odłączają' Tazuni zupełnie koncentrację na mnie). Są też jeszcze rzeczy, których 'przeraźliwość' jest większa niż moja możliwość zapewnienia poczucia bezpieczeństwa, wtedy też pies wpada w panikę - nad tym pracujemy przede wszystkim. Na przykład - jest już w stanie przejść obok faceta podczas spaceru, w miarę spokojnie, ale jak staję porozmawiać z sąsiadem, a on broń boże się nią zainteresuje, to stara się utrzymywać 'bezpieczny dystans' i wrzuca wsteczny.... Chociaż... mam takiego jednego sasiada, który jest OK wg Tazi - właścieciel jej od niedawna psiapsióły do biegania - biszkoptowej labradorki w jej wieku, z która szaleja jak dzikie zające :diabloti: - tak więc ten chłopak jest niecnie wykorzystywany do oswajania młodej :) ale się rozpisałam, i to w nie swoim watku :oops: sorry za OT, swan Quote
joaaa Posted May 30, 2008 Posted May 30, 2008 Mizerykordia jest z łaciny (misericordia= miłosierdzie), bo skracano nim męki i dobijano konającego w średniowieczu. :eviltong: Kordzik jest późniejszy i ma nazwę od niego. Gacusiowa, a probujesz przechodzić na smakołykach koło mężczyzn? To znaczy jeden za drugim do paszczy podczas całego przejścia. Pewnie tak, skoro znasz kliker. Quote
Gacusiowa Posted May 30, 2008 Posted May 30, 2008 [quote name='joaaa']Mizerykordia jest z łaciny (misericordia= miłosierdzie), bo skracano nim męki i dobijano konającego w średniowieczu. :eviltong: Kordzik jest późniejszy i ma nazwę od niego. wiedziałam, że chronologię schrzaniłam :oops: Gacusiowa, a probujesz przechodzić na smakołykach koło mężczyzn? To znaczy jeden za drugim do paszczy podczas całego przejścia. Pewnie tak, skoro znasz kliker. próbujemy... z Tazi jest największy problem, że ona niejad straszny jest i po 2-3 smaczkach odpuszcza... chyba, że baaardzo przegłodzona zostanie...:roll: klikanie jak na razie lepiej mi z kotami szło chyba przytacham do domu pudło.... i zaczniemy od zabawy z pudłem i klikerem... ja to bym chciała, żeby ona freesbee aportowała... na razie zainteresowana jest bardzo umiarkowanie - czasami pogoni jak leci, choć coraz chętniej łapie i ucieka z nim - może na tym etapie spróbuję wyklikać bieganie w moim kierunku? hmmmm... musze pokombinować podczas weekendu :diabloti: Quote
swan Posted May 30, 2008 Author Posted May 30, 2008 jak niejadek to specjalne smakołyki trzeba dawać ja za radą pani Zofii, przerażonej na początku Luśce dawałam co bardziej "pachnące" rzeczy i na to nie ma mocnych :p ruszyliśmy z Luśką z miejsca dzięki gotowanym sercom kurzym i wędzonym sardynkom :p A teraz uwaga, dobre wiadomości: nr 1. Aga została zważona i po czterotygodniowej kuracji kreonem i łatwo przyswajalną karmą przytyła 4 kg :multi: Po konsultacji z wetem robimy eksperyment, odstawiamy kreon i dajemy jej karmę dla psów pracujących (wg badań laboratoryjnych Adze nie dolega nic, może po prostu trzeba jej dobrać odpowiednią karmę, dzieloną na porcje, ona nie wygląda i nie zachowuje się jak chory pies, teraz jak nie biega to nawet jak "stoi" koło mnie, to nie stoi tylko skacze :roll:) nr 2 Zauważony w poniedziałek wieczorem spory guz między żebrami mojego kocurka Kacpra obejrzany został przez weta dnia następnego. Miałam stracha, bo dwa lata temu miał guza koło ogona, doszło do perforacji jelita i wet wykonała niewiarygodną robotę łatając mu wszystko w środku tak, żeby wszystko działało. Po badaniu histopatologicznym okazało się, że był to guz pochodzenia bakteryjnego tzn pewnie prał się z jakimś kocurem, skaleczył, zrobił stan zapalny wewnątrz, z tego powstał guz i stąd cała zabawa. Po takich doświadczeniach Kacper dostał we wtorek antybiotyk działający dwa tygodnie (drogie paskudztwo ale ponoć bardzo skuteczne) i już następnego dnia guz się zmniejszył, a wczoraj to ledwo ledwo znalazłam miejsce, gdzie jest po nim jeszcze lekkie zgrubienie :multi: a to oznacza, że mój ukochany kocurzasty znowu się musiał prać z sąsiadem przez miedzę :mad::angryy: uff, Lusia biega jak opętana o jakiejkolwiek operacji , szwach itp już dawno zapomnieliśmy, Lusia biega tak, że jej łapy wyglądają jak Strusia Pędziwiatra:evil_lol: jak chcę ją zmęczyć, to parę razy przeganiam ją przez nasze pole golfowe, które się wykłosiło i sięga mi teraz prawie do pasa, a Lusi, to wiadomo gdzie :evil_lol: jak się parę razy przez łany trawy przedrze, to zaczyna mieć dosyć biegania ;) wczoraj jej się w tej trawie schowałam, cyrk na kółkach, chociaż ciężko się schować, nawet jeśli siedzące obok mnie czarnule z tej trawy nie wystawały, bo sapały tak głośno , że Lusia nas namierzyła słuchem:lol: ale trochę musiała poszukać , nie było tak prosto:p a jak sie cieszyła jak znalazła:loveu: Aha, bo ja nie napisałam, jak ja teraz wychodzę z nimi na spacery. Paulinie już mówiłam przez telefon :lol: wychodzimy "na zakładnika" Zakładnikiem jest Wera, która nieodmiennie od dnia ucieczki jest wyprowadzana poza ogród wyłacznie na flexi, a jak Wera jest na uwięzi, to Lusia nie oddala się nic a nic:loveu: oczywiście pobiegnie, nawet na drugi koniec pola, ale na pierwsze wołanie jest przy nas z uśmiechem tak wielkim, że aż niewiarygone, że ona ma tyle zębów :roll: a najczęściej nie trzeba jej w ogóle wołać, bo się pięknie pilnuje stada, jak się oddalamy to sama za nami goni, po prostu trzyma się nas, Darma przecież nawet na 3 kroki się nie oddali, Wera jest na smyczy, nie ma mowy żeby się rozdzielić:lol: aha, ktoś gdzieś tam wcześniej jeszcze na wątku Luśki chyba pisał, że ona wygląda jak border collie, no ale jest o połowę za mała, żeby tą rasą być za to w sercu pewnie jest widziałam na filmach, jak to border collie zaganiają stada owiec, biegają naokoło, z jęzorem do pasa, po czym przyczajone padają w trawę, oczy bystre, jęzor na wierzchu, uszy jak antenki pilnuję, potem znowu startują, obiegają stado naokoło, znowu padają w trawę Lusia robi dokładnie to samo :crazyeye: tyle że zamiast nas szczypać, zeby się trzymać razem, to podbiega i zaczepia do zabawy raz Werę, raz Darmę, raz mnie :roll: a potem znowu biega i się czai w trawie :lol: szkoda że nie udało mi się tego sfilmować, ale jak tylko wyciągam aparat, Lusia odstępuje od swoich pasterskich zachowań i udaje, że jej tam wcale nie ma :cool1: Quote
swan Posted May 30, 2008 Author Posted May 30, 2008 znalazłam takie coś na jutubie, no muszę Wam pokazać:p http://pl.youtube.com/watch?v=EJkO4xDUBS0 Quote
joaaa Posted May 30, 2008 Posted May 30, 2008 Super! A widziałyście psa skaczącego ze swoją panią przez skakankę?! Ja znam takiego labradora. :p Nawet mam zdjęcie jak skaczą. Aha! A u nas w fundacji psy podają parówki, takie prawdziwe, do jedzenia. :p Tu macie filmik : http://www.pomocnalapa.pl/kadryl.html Na samym dole strony. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.