Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Napisałam do Pani Ilony, jak oswajałam moją jamniczkę z kotką. Kotka była malutka, a jamniczka nie znosiła kotów i na ich widok dostawała białej gorączki.
Napisałam, że nie było łatwo, ale cóż znaczy kilka tygodni problemów, wobec całego życia ze zwierzakiem.

  • Replies 267
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

a ja Wam powiem, że wiem co to znaczy atak kota na psa - moja siotra ma takie dwie kotki, które potrafią przeganiać z podwórka psy wielkości ONa i psy z piskiem uciekają :shock: wydaje się niewiarygodne prawda? i mnie było ciężko uwierzyć dopóki nie widziałam tego na własne oczy i dopóki ratując psa (a był to Elmo) nie zostałam podrapana :shake::mad: bałam się tych kotów potem jakś czas jeszcze - to nie żarty jak kot chce komuś zrobić krzywdę bo o ile pies jest w jakiś sposób do ogarnięcia to do kota nic nie dociera :shake:

a jaka jest prawda to nie wiem - na pewno pies i kot musiałyby być izolowane od siebie przez dłuższy!!! czas i to tak, żeby kompletnie sie nie spotykały, a jedyne co to żeby poznawały swoje zapachy czy to przez drzwi, czy to na ludziach - to nie jest łatwe w mieszkaniu i wymagałoby dużego samozaparcia i determinacji - bo bez tego ani rusz i żeby nie było problemu że po dwóch tygodniach ludzie uznają że jednak nie dadzą rady - co wtedy z sunią? Ja jestem na miejscu ale nie mam jak wziąć trzeciego psa do mieszkania :shake:

Posted

Agnieszka wszystko opisala Pani. O izolacji też i stopniowym oswajaniu. Zobaczymy co odpowie. W nieznane psa nie zawieziemy.
Peter beny obiecał sprawdzić domek, a i na Ciebie malawaszko można liczyć prawda?
Niezależnie od wszystkiego Sara dalej szuka domu. Ona najbardziej w schronisku płacze, to jeszcze psie dziecko.

Posted

GrubbaRybba napisał(a):
(...)Przyznam szczerze, że wstrzymanie adopcji suni miało 2 powody. Pierwsze, moja szczęśliwie zdobyta okresowa praca, drugi - nasza kotka. (...) :(

Szczęśliwie zdobyta praca udaremniła też kontakt? Darujcie. Kot w tym wszystkim to pikuś. Co będzie jeśli kot przez parę dni da czadu, a owa praca, zwłaszcza nowa, zmusi Panią do większego wysiłku i odbierze jej
i moce przerobowe i czas dla podopiecznych? Kot sobie poradzi, pies w nowym miejscu to większy kaliber wyzwania. Chciałabym się mylić ale...kiedy wszyscy się denerwowaliśmy, przejmowaliśmy, co z domkiem itd...ta pani w ciągu 24h nie miała czasu by się odezwać i uspokoić ludzi przeżywających los psa. Dla mnie to brak liczenia się z czyimiś uczuciami. Jeśli ktoś nie przejmuje się człowiekie, często (choć to nie reguła) tym bardziej bagatelizuje zwierzę. Los Sary nie zależy ode mnie, gdyby tak było, ja bym odpuściła.

Posted

taki_sobie_ktoś napisał(a):
Pokojowa koegzystencja psa z kotem jest możliwa tylko na wiejskim podwórku, gdzie jest dość miejsca do wycofywania się i dla kota i dla psa. Wbrew nazwie nie jest możliwa w ciasnym pokoju.


a tu się nie zgodzę :lol: bo koty mojej siostry - atakujące z morderczymi zamiarami Elma i kiedyś moją Lunę jak się długo z nią nie widziały, normalnie na codzień mieszkają razem w jednym mieszkaniu - co dziwne o ile atakowały Elma to Pepa została "przyjęta" od razu - więc nieodgadnione są kocie preferencje :lol: A znam całą masę kotów i psów mieszkających razem, bawiących się i śpiących na jednym posłanku :loveu:

O osobie z Dąbrowy natomiast się nie wypowiadam - wstyd mi tylko, że to moja "ziomalka" a tu takie kredki :oops: bo nawet jeśli to co pisała jest prawdą to jednak zwyczajne dobre wychowanie nakazuje poinformować co się dzieje a nie trzymać w niepewności - wystarczyłoby napisać, że prosi jeszcze o czas do namysłu - ale w sumie to przywykłam już do takich "typowo ludzkich" zachowań, bo zawsze jak ktoś pisze do mnie o jakiegoś psa, ja odpisuję, odpowiadam na pytania, staram się i na końcu zawsze proszę o odpowiedź nawet jeśli pies nie spełnia oczekiwań - normalne przecież, ale na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby które nie olały tej prośby :shake:

Posted

Pokojowa koegzystencja psa z kotem jest możliwa tylko na wiejskim podwórku, gdzie jest dość miejsca do wycofywania się i dla kota i dla psa. Wbrew nazwie nie jest możliwa w ciasnym pokoju.:crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye:

Co ty tutaj piszesz :shake::shake::shake: To całkowita nie prawda :shake: Znam psy i koty mieszkające razem i śpiące w jednym legowisku ;)
Podać linki :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Chyba nawet nie potrzeba linków. Własnie spoglądam na swoje skarby - leżą w łóżku, 2 sunie (z czego jedna mix astka, 1,5r przygarnięta niedawno), i 2 kicie. Całość nie znała się od początku, dochodził do stada zwierzak za zwierzakiem.

Posted

Ja mieszkam w mieszkaniu mam 8 letniego kota i 4 letnią sunię. Może nie jest to wielka miłość ale się nie zjadają. Na co dzień czasem się ganiają najpierw pies goni kota, aż nie złapie, a potem kot skacze na psa. Nigdy żadne krzywdy nie odniosło, po prostu się bawią :)Może dlatego że poprzednia suka odkarmiła kociaka jak przyniosłam go małego, on tak w sumie trochę jak pies jest :evil_lol:

Ale cóż, nie zmienia to faktu że Pani mogłaby wykazać więcej dobrych intencji.
Jak u nas jakiś psiak się spodoba a ktoś nie bierze go od razu to na telefonie wisi co rusz. Ale może przeceniam ludzi i nie każdy jest taki :roll:

Posted

Pewno masz Wolu rację. Rozumiem jednak, że każde z nas by było ciut ciut spokojniejsze przy tej odrobinie większego zaangażowania z tamtej strony.

Posted

Sama nie wiem czy ona się nadaje do budy. jest malutka i drobniutka, a i sierść tez dość uboga. Ale teraz mieszka w budzie, nieocieplonej, za dużej.
Jeśli byłoby to ktoś z sercem a buda ocieplona i malutka to pewnie lepszy taki tymczas, niż schronisko

Posted

Taki_sobie_ktoś moim zdaniem nie masz racji jeśli chodzi o psy i koty. Nie wiem ile masz psów żyjących z kotami, aby wysnuwać takie wnioski. Mam dwa psy i trzy koty. Zwierzęta nie wychowywały się razem. Dochodziły "do stada" pojedynczo. Żyją jednak w zgodzie, śpią razem, jedzą z misek ustawionych obok siebie, wylizują się wzajemnie. Jeden kot notorycznie śpi na psie. Nawet przyjaźń miedzy psami i kotami jest większa, niż między kotami wzajemnie.

Czy Sara może mieszkać w budzie... mam pewne wątpliwości. To znaczy ona teraz też mieszka w budzie, a to pies domowy, mały, drobny. Na zimnie się trzęsie, jak osika. Poza tym, moim skromnym zdaniem, jeśli szukamy jej DT, to lepiej w domku, aby nauczyła się, ze w domu się nie siusia, że ludzie czasem wychodzą do pracy, a pies zostaje sam i nie niszczy. Takie umiejętności przydadzą się jej w przyszłym życiu i zwiększą jej szanse na adopcje. Natomiast przebywanie w budzie nic nie zmieni. Nadal kontakt z człowiekiem będzie ograniczony, nadal nie będzie umiała załatwiać się na dworze, chodzić na smyczy, itd. Czyli będzie to jedynie zbędny stres.

A tak na marginesie, osobiście uważam, że zbyt srogo oceniasz panią Ilonę. Mnie też niepokoi ta sytuacja i uważam, że jest nieodpowiedzialna. Jednak nie skreślam jej grubą kreską, nie wyzywam od mitomanek i tym podobnych. Piszę z nią od kilku tygodni. Wymieniłyśmy mnóstwo maili. Wiem o niej sporo więcej niż ty. Nie uważam, abyś miał prawo do tak surowej oceny kogokolwiek na podstawie 4 linijek tekstu. Wiem też, że w życiu zdarzają sie sytuacje, kiedy głowa jest tak zajęta, ze nie ma czasu zadzwonić, czy odebrać maila. Nie usprawiedliwiam jej, ale wiem, ze ludzie są różni.
Prawdopodobnie nie oddam jej Sary. To jednak nie znaczy, że mam prawo ją obrażać!

Posted

Ależ rozglądaj się, będziemy zobowiązani. W schronisku jest masa psów dla których ocieplona buda i ogródek (brak łańcucha) to raj. Na pewno, jak znajdzie się chętny to odpowiedniego psiaka znajdziemy;)

Posted

taki_sobie_ktoś napisał(a):
(...) Nie ja jeden takie wątpliwości wyrażam na tym wątku.(...)

Jak najbardziej przyłączam się do wątpliwości. Mam nadzieję, że los
i najbliższe dni rozstrzygną o pozytywnym obrocie sprawy i Sarcia znajdzie domek marzeń!!!

Posted

Taki_sobie_ktoś, jeśli ludzie są przyzwoici, a domku dla Sary narazie nie widać, to może warto z nimi porozmawiać? Może pozwoliliby Sarze wchodzić do domu? Może chociaż do przedpokoju?

A tak na marginesie, to odnoszę wrażenie, że jesteśmy sąsiadami. No może prawie. ;) Mieszkam 10 km od Rzeczycy.
Pierwszy raz ktoś na ty, forum, wspomniał o Rzeczycy. :) Jak miło. A bywasz czasem w Inowłodzu?

Posted

taki_sobie_ktoś napisał(a):
(...)Chodzi mi jeszcze po głowie taki pomysł, że może dałoby się ją wyciągnąć ze schronu w oczekiwaniu na coś trwalszego na tej zasadzie, że kilka osób z tej okolicy zrobiłoby "łańcuszek", każdy tyle, ile może i ile da radę? Choćby po parę dni? Wiem, że takie wędrowanie nie jest dla psa dobre, ale czy schron lepszy?
(...)

Poza wspomnianymi minusami łańcuszek ma jeden niesamowity plus. Któreś jego ogniwo domkowe może się ugiąć, zakochać w psie i...pozostawić go na zawsze u siebie. Oczywiście szanse na to są 50/50, lub mniejsze.

Posted

Sara w boksie przebywa z kilkoma innymi, małymi suczkami, ten boks nawywany jest "przedszkolem".

Wydaje się być zdrowa fizycznie, ale w przypadku psiaka ze schronu nie ma 100% pewności. Jedno jest pewne jest zaszczepiona przeciwko wściekliźnie, wysterylizowana i zaczipowana.

szukaj jej domku i pomyśl jeszcze o Skoczku - tamten psiak podobnie jak Sara rwie się do ludzi, nagminnie podejmuje próby ucieczki ze schroniska - teoretycznie też nie nadaje się do budy, ale w schronisku chyba gorzej

Posted

Może być ciężko by ktoś chciał ją przechwycić natychmiast od wtorku. By ten łańcuszek miał sens, kolejne ogniwka powinny być chociaż 1-2tygodniowe, bo jednak co dom to inne zwyczaje, a co się sunia przestawi to będzie musiała się przestrajać.:-(

Posted

Łańcuszek, to świetny pomysł, ale w tej okolicy raczej się nie uda... Kilka miesięcy temu szukałyśmy z Ocelot dt dla suni błąkającej się po Tomaszowie. Dałyśmy mnóstwo ogłoszeń, w gazetach, na portalach, w internecie. Przeptałyśmy znajomych i nieznajomych. Szukałyśmy kilka miesięcy i nic sie nie udało. Stąd mój sceptycyzm.

Domek w Katowicach upadł.

Sara nadal szuka domku!

Ja dziś i jutro jestem u rodziców. Mogę Sarę zabrać ze schronu i gdzieś zawieźć. Musimy tylko mieć dt i pewność, że dt się znienacka nie skończy.

Posted

Wszystko pięknie ale gdy ma się pewne DT. tak na hura to sama nie wiem...:roll:
To dla psiaka dość duży szok tak zmieniać otoczenie a gdyby przyszło jej wrócić do schroniska? mam kontakt z psami które wracają, to dla nich trauma. Jednak róbcie co chcecie, dzielę się tylko przemyśleniami ;)

Posted

Nie wiem czy znajdzie sie ktoś jeszcze w okolicy kto się zgodzi na tymczas. U mnie niestety jest to niemożliwe. Sprzeciw TZ i mojej matki.
Generalnie kierownik jest przeciwny domom tymczasowym.
Jak można by jej poprawić warunki bytowe? Chyba jedynie poprzez dołożenie słomy do budy. Ale to już jest zależne od schroniska. My nic nie możemy zrobić. Na naszą prośbę została wysterylizowana po za kolejnością, to zwiększyło jej szansę na adopcję. Tylko tyle i aż tyle...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...