Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Hej, moja ok 5-miesięczna suczka zaczęła "palić" aport. Zostawia piłkę,sznurek 3-4 kroki ode mnie. Czasem po prostu stoi trzymając piłkę, a jak zrobię minimalny ruch w jej stronę zostawia piłkę, bądź odrzuca ją lekko w moją stronę i czeka w gotowości na kolejny rzut. Młoda zazwyczaj zostawiała zabawkę pod moimi nogami. 

 

Nie wiem jak to skorygować, próbowałam:

- rzucać jedną zabawkę, w ręku trzymając drugą i zachęcając do podbiegnięcia (zadziałało 2 razy)

- uczyć "od tyłu"trzymania i oddawania do ręki

- ze sznurkiem tzn. przeciągam się chwilę, a potem rzucam. 

 

Kilka informacji dodatkowych:

- zanim zaczęłam z młodą aportować na dworze, ćwiczyłyśmy w domu (zostawiała aport przy moich nogach)

- zna bardzo dobrze komendę zostaw

- uwielbia się bawić

- nigdy nie zabrałam jej siłą żadnej zabawki, egzekwowałam komendę zostaw

- przywołanie do mnie działa w 80%

 

 

Drugie pytanie: jak często pies może aportować? Słyszałam, że częste aportowanie strasznie pobudza psa i powinnam rzucać jej piłkę dwa razy w tyg. Problem w tym, że to dla niej trochę za mało. Jest psiakiem pełnym energii, żywiołowym i muszę ją jakoś wybiegać. Z racji wieku rower/bieganie przy nodze odpadają. Robię z nią : tropienie, szukanie pokarmu, pływanie,ćwiczymy komendy, sztuczki, przeciągam się z nią + oczywiście zabawa z psami. Czy aportowanie co 2 dzień może jej zaszkodzić? 

 

Zapomniałam dodać, że to amstaff

 

Z góry dziękuję za pomoc :)

 

Posted

Moja ONka też potrafiła zostawić piłkę trochę za daleko niż były moje nogi. Wtedy wydawałam komendę "bliżej". Nie od razu wiedziała o co mi chodzi. Patrzyła na mnie jak na idiotkę :D Ale ja twardo czekałam, aż ona sama podejdzie do piłki. Jak ją ponownie brała do pyska, bo była zniecierpliwiona czekaniem, to powtarzałam "bliżej". Kilka takich sesji i pies sam zajarzył, że nie rzucę kolejny raz, jeśli piłka nie będzie leżała przy moich nogach.

Nie zrażaj się i też spróbuj. Najważniejsze, żebyś nie brała piłki, jeśli uważasz, że leży za daleko. Czekaj, aż pies sam wykombinuje, że trzeba ją przynieść bliżej ;)

Posted

A ja zacznę od końca: nie, nie zaszkodzi. Moja aportuje kilka razy dziennie, a aport jest: a) ćwiczeniem regulaminowym - przynoszenie drewnianego koziołka z wykończeniem siadem przede mną (2-3 powtórzenia), :cool1: nagrodą za inne ćwiczenie - wyrzucenie piłki / gryzaka c) luźną zabawą, np. pullerami (trochę aportowania, trochę przeciągania). Z tym zaszkodzi - nie zaszkodzi chodzi o to, aby nie robić zbyt wielu powtórzeń w ramach 1 sesji treningowej. Jeśli traktujesz to jako ćwiczenie / zabawę i robisz sobie po kilka powtórzeń, a nie traktujesz jako sposobu na zamęczenie psa i nie rzucasz aż padnie, to wszystko jest OK, a dla psa jest to bardzo atrakcyjne i motywujące. Ta druga sytuacja, rzucanie aż ledwo zipie - faktycznie nie jest dobra. Gdzieś kiedyś czytałam, że prowadzi do syntezy kortyzolu. Dawno to było, nie pamiętam dokładnie, być może coś kręcę.

 

Co do pobudzenia - ja trenuję na bardzo wysokim pobudzeniu - krótkie ale bardzo intensywne sesje. Przed sesją krótki spacer na toaletę i rozruszanie mięśni, po sesji - spacer na rozluźnienie, wyciszenie. Staram się pilnować równowagi. Jeśli "kręcę" na wysokie pobudzenie, to również poświęcam czas na naukę wyciszania. Działa: na placu treningowym chodzi jak struna, a w życiu codziennym - na ryby na pomost mogę zabrać, zalegnąć na ploty na ławce. I pies też zalega.

 

To że aport jest szkodliwy - pokutuje w wielu pozytywnych szkółkach. Moja subiektywna teoria jest taka, że oni nie rozumieją natury psa, nie umieją pracować w pobudzeniu, nie umieją balansować pobudzenie-wyciszenie, więc się pobudzenia wystrzegają jak diabeł święconej wody ;) Ich wzór psa to jest pies wyprany z popędów, taki bierny, ospały, co to wszystko robi w zwolnionym tempie. A aport bazuje na jak najbardziej naturalnym popędzie łupu. Tu masz więcej na ten temat: http://www.lukrowi.pl/porady/?p=10&p2=2

 

Co do wypuszczania zabawki za daleko od Ciebie - tak jak pisze przedmówczyni. Zostawi za daleko - nie ma dalszej zabawy. Konsekwencja i wytrwałość. Możesz też spróbować odbiegnięcia. Pies się zbliża do tego m-ca w którym zwyczajowo wypuszcza - odbiegasz kawałek żwawym krokiem i dodatkowo zachęcasz psa głosem aby do Ciebie dobiegł.

 

Drugi pomysł: masz psa blisko siebie, dajesz złapać zabawkę, chwilę się przeciągasz, puszczasz, odbiegasz tyłem kilka kroków (tak żeby widzieć psa), zachęcasz psa głosem, stajesz, znowu chwila przeciągania, puszczenie, odbiegnięcie, itd. Pies powinien skojarzyć, że opłaca mu się być z zabawką blisko Ciebie, bo wtedy jest fajnie :)

 

To by było na tyle, co Ci mogę podpowiedzieć przez neta, nie widząc psa. No i moje sugestie są stricte do zabawy zabawką w aport, a nie do nauki regulaminowego aportu.

 

PS zerknęłam jeszcze raz na poczatek Twojego posta. "jak zrobię minimalny ruch w jej stronę..." - no właśnie. Postaraj się wypracować to, żeby to pies chciał Ci wciskać zabawkę w ręce, a nie Ty musiała po nią sięgać.

Posted

Jestem świeżo po semi z Asią Korbal, gdzie z racji tego, że Pestka jest jeszcze szczeniorem pracowałyśmy nad podstawami. Mimo tego, że moja suka lubi i umie aportować to Asia pokazała mi ćwiczenie, jak można sobie ten aport wypracowywać, umacniać i generalnie uczyć poprawnej techniki. Sęk w tym, że na początek rzucasz psu na całkiem niedaleka odległość i jak pies biegnie po zabawkę podbiegasz za nim, żeby być bliżej i dopiero wtedy uciekasz z drugą zabawką do wymiany (jak pies będzie ok 2m za tobą) i na końcu się nią szarpiesz. Może rzucasz psu za daleko, albo zaczynałaś odbiegać z miejsca, z którego zabawkę wyrzuciłaś i psu się po prostu nie chce/nie widzi sensu w przynoszeniu tobie jej pod nogi.

Nie wiem, jak z częstotliwością ćwiczeń z aportem, ale u nas wygląda to tak, że z rana i wieczorem na takich sikokupowych spacerach idę na taką trawkę niedaleko bloku, gdzie psa mogę puścić i tam sobie zawsze podczas spaceru ćwiczymy kilka razy różne rzeczy - głównie właśnie aport, obieganie i przywołanie. Cała sesja trwa nie dłużej niż 10 minut, czasami przeplatam to z luźnym bieganiem psa, bo potem mi się szczenior bardzo irytuje, że już skończyłyśmy sesję, a ona chce jeszcze, więc w ramach takiego wyciszania daję jej poniuchać luzem. 

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...