Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

jo_ann napisał(a):
zeby Berlinki... ;) ja sie ostatnio poswiecalam plujac sucha karma.. to jest dopiero wrazenie...:-o:evil_lol:

Iiiiii, tam, samo plucie, to jeszcze nic! Gorzej, jak się weźmie do paszczy garść kulek na raz, żeby wypluć w nagrodę kilka smaczków pod rząd i w ferworze plucia samemu trochę się połknie. Zwłaszcza, że teraz mamy na tapecie karmę rybną, bleeee!!!!
No i komendy z pełną gębą niewygodnie się wydaje :lol:
Jedynej rzeczy, której do paszczy nie wzięlam i nie wezmę jest suszona wąróbka :ekmm: No i surowizna wszelaka, fuj, fuj.

Największe kulinarne poświęcenie - gotowanie galarety z kurzych łapek i pieczenie ciastek wątróbkowych (to mielenie surowej wątroby:ices_bla:).

  • Replies 99
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

asher napisał(a):
Iiiiii, tam, samo plucie, to jeszcze nic! Gorzej, jak się weźmie do paszczy garść kulek na raz, żeby wypluć w nagrodę kilka smaczków pod rząd i w ferworze plucia samemu trochę się połknie.


a pewnie, ze garsc...:evil_lol: polniecie nie jest takie zle, jak smak trawionej karmy...:eviltong: plucie gotowana watrobka tez nie jest najfajniejsze, chociaz ona, o dziwo, dosc dlugo nie uwalnia smaku:cool3:

Posted

PATIszon napisał(a):
Ta a swinskiego penisa suszonego wezmiesz?:cool3:


O mako świński penis... Kiedys poszłam do sklepu zoologicznego i patrze takie fajne długie cos wedzone czy suszone stoi w pudełeczku. Przykładam buzie, wącham (zawsze wącham psie smakołyki jak kkupuję, nie wiem czemu). Pytam (całyczas wąchając) "O a co to?". "Penisek":evil_lol:

Posted

Suchą karmę, mięso i inne takie - trzymam w zębach. Ludzie się patrzą jak na wariatkę. Sucz zachwycony.
Ciastka,serek,warzywa, owoce i niektóre smakole mięsne wezmę do ust, upchnę w policzki i pluję. Ale żadne płucka, wątróbki, serduszka itd - nigdy w życiu.
Penisa nie kupiłam jeszcze Su. Muszę to zrobić wreszcie, albo ogon.

Parówki mnie obrzydzają od kiedy wiem z czego są zrobione. Brr

Posted

Jedna z moich kursantek pluje czekoladowymi dropsami,gdyz jest to jeden z niewielu smakolykow, ktore pies toleruje. Problem jest taki, ze wklada garsc do buzi, trzy razy plunie i juz ma pusta gebe :evil_lol:


PATIszon napisał(a):
To Ty czujesz jak trawisz? :hmmmm:



Pati, trawienie zaczyna sie juz w jamie ustnej ;)

Posted

PATIszon napisał(a):
Ta a swinskiego penisa suszonego wezmiesz?:cool3:

Świńskiego, ani suszonego nie :cool1:

PATIszon napisał(a):
To Ty czujesz jak trawisz? :hmmmm:

Może się jej odbija? :oops:

A najsmaczniejsze są dropsy jogurtowe i mleczne :ylsuper:

Posted

Co do mlecznych sie zgadzam, ale jogurtowe sa ble. Czekoladowe sa pycha. Osobiscie nie pluje do psow, ale wyjadam im smakolyki w czasie spaceru :oops:

Posted

Oj tak, dropsy są pyszne. Szczególnie smietankowe. Podjadam i psie i "gryzoniowe":D
Ja wszystkie ciastka, sucha karmę do ust wezmę. Watróbki bym nie wzięła. A też starsznie obrzydza mnie branie do buzi kaawałków serdelków.
Jeszcze o dropsach- czekoladowe w ogóle mi nie podchodzą maja smak jak komunistyczny wyrób czekoladopodbny.

Posted

saJo napisał(a):
Co do mlecznych sie zgadzam, ale jogurtowe sa ble. Czekoladowe sa pycha. Osobiscie nie pluje do psow, ale wyjadam im smakolyki w czasie spaceru :oops:


Mrzewinska napisał(a):
.....
PS ....Ale jakiz to efekt propagandowy, gdy do ryczącego w radosnym zacietrzewieniu psiego pyszczydla, do wyszczerzonych kłów przyklada sie twarz i spokojnie wyjmuje aport wlasnymi (lub niekoniecznie wlasnymi :-)) zębami!!!


asher napisał(a):
Iiiiii, tam, samo plucie, to jeszcze nic! Gorzej, jak się weźmie do paszczy garść kulek na raz, żeby wypluć w nagrodę kilka smaczków pod rząd i w ferworze plucia samemu trochę się połknie. Zwłaszcza, że teraz mamy na tapecie karmę rybną, bleeee!!!!
No i komendy z pełną gębą niewygodnie się wydaje :lol:
Jedynej rzeczy, której do paszczy nie wzięlam i nie wezmę jest suszona wąróbka :ekmm: No i surowizna wszelaka, fuj, fuj.

Największe kulinarne poświęcenie - gotowanie galarety z kurzych łapek i pieczenie ciastek wątróbkowych (to mielenie surowej wątroby:ices_bla:).


[quote name='saJo']Jedna z moich kursantek pluje czekoladowymi dropsami,gdyz jest to jeden z niewielu smakolykow, ktore pies toleruje. Problem jest taki, ze wklada garsc do buzi, trzy razy plunie i juz ma pusta gebe :evil_lol:

Nie..., normalnie umarlam ze smiechu:lol!:. Ja TU wchodze.Mysle, poedukuje sie troche bo wiedzy nigdy za duzo. Temat jak najbardziej godny zapoznania sie. Rzut okiem na osoby piszace (wprawdzie swieza na forum jestem ale swoje odczytalam i wiem, czyj post wart "zawieszenia oka") :multi:.
Mysle, no,no;). Wiedzy nabede jak nic. No i... nabylam :lol:
Postanowilam wdrozyc te wiedze w praktyke i poki co szczesliwa jestem , ze mam usta. Suka nie dala tak latwo, wyciagnac sobie z pyska lateksowego prosiaka (proba Zofii. Wlasne zeby kontra zabawka w pysku).
Plucie smakolykami nie skonczylo sie dobrze. Nim sucz sie zorietowala co ja wyprawiam, troche sie rozpuscilo w mojej szczeko-paszczy:oops:.
Jedna rzecz wyszla mi dobrze. Proba smakowa czekoladowych. Niezle sa, ale i jogurtowe da sie przelknac:evil_lol:.
Pozdrawiam.

Posted

prittstick08 napisał(a):
Jeszcze o dropsach- czekoladowe w ogóle mi nie podchodzą maja smak jak komunistyczny wyrób czekoladopodbny.

Podejrzewam, że niektórzy tu piszący są za młodzi, żeby takie rarytasy pamiętać :shake:
A mnie też się tak kojrzą :lol:

Kama2 napisał(a):
Plucie smakolykami nie skonczylo sie dobrze. Nim sucz sie zorietowala co ja wyprawiam, troche sie rozpuscilo w mojej szczeko-paszczy:oops:.

Dobra rada dla początkujących, dopóki przewodnik i pies sie nie nauczą o co w tym pluciu chodzi, radzę wkładać smaczki do paszczy pojedynczo. Bezpieczniej :p:evil_lol:

Posted

[quote name='asher']Podejrzewam, że niektórzy tu piszący są za młodzi, żeby takie rarytasy pamiętać :shake:
A mnie też się tak kojrzą :lol:


Wiem, komuny nie zaznałam, urodziłam się w roku obalenia komnizmu:)
Ale w newsweeku był kiedyś dodatek o PRL a wraz z nim wyrób czekoladopodobny. Kawałek ugryzłam, mazało sie to po jamie ustnej, zapic się nie dało. juz dropsy dla psów czekoladowe są smaczniejsze. Jednak smak prawie ten sam, tylko dropsy takie tłuste nie są.

Posted

Dobra rada dla początkujących, dopóki przewodnik i pies sie nie nauczą o co w tym pluciu chodzi, radzę wkładać smaczki do paszczy pojedynczo. Bezpieczniej :p:evil_lol:[/quote]

Dzieki :pRada pierwszej klasy :eviltong:z wielu powodow. Pierwsze-zeby sie nie rozpuszczaly w paszczy, drugie-zeby sie nie poddusic co w moim wypadku jest wielce prawdopodobn.Rzeczywiscie gadanie z pelna geba mi nie sluzy. Trzecie- zeby nie zaczac juz trawic w paszczy jak SaJo :evil_lol:.
Jeszcze sobie pogadam, to SaJo da mi popalic nastepnym razem na "polu":mad:;)

Posted

Ja z '89 roku, a kojarzę te wspaniałe wyroby. Jako dziecko je spożywałam, dopiero później pojawiła się dobra, normalna czekolada. I zza granicy coś się pojawiło czasem.
Podobno dobra jest czekolada domowej roboty - ale nigdy nie robiłam.

I gumy w takich twardych kulkach i lody w kostkach jak masło, oraz wiele innych dziwnych rzeczy, ktorych teraz nie ma. Tylko zabawek nie było takich super - jak wpadam czasem do sklepu z zabawkami to aż mnie skręca że są takie fajne.
I gumy z historyjkami z Kaczorem donaldem :loveu:

dropsiki są fajne - i da się je przegryzac na małe kawałki.

Też musze zacząć trawić już w paszczy może schudnę:diabloti:

Posted

Taką różowo- białą?

Jeszcze były gumy boomer, lizaki stopy itrzaskający w paszczy proszek do lizaków, całe lata 90 to mój ukochane, przenajpiekniejszy czas w świecie:D
A moim psem był duży, jasno-brązowy kundel. Ahh

Władczyni- ja sobie nie przypominam, żeby tak mało rzeczy było. Czekolada tez chyba była normalna już.

No, zabawki sa teraz super. Ostatni w smyku kupiłam sobie za 29,90 różowego pudla na baterie, który troche chodzi i szczeka i mój pies iska go po szyi i wącha po pupie, i skacze naokoło niego jakby się chciała z nim bawic:evil_lol:
A w latach 0 też miała podobnego, był brązowy, ale był fajniejszy bo robił salta do tyłu:)

Posted

też miałam takie skaczące pieski - na pocieszenie zamiast żywego.
i dinozaura który chodził i machał głową w kółko na radyjko też miałam.
I barbie mówiącą po norwesku.

Słodyczy było więcej ja wymieniłam te najfajniejsze:evil_lol: I lody z zielonej budki były pycha.

Były takie fajne lizaki z dobrym środkiem tylko patyczki były lipne bo się rozwarstwia na papierki. Tylko nazwy nie pamiętam.

Pamiętam jeszcze lody w kubeczku jedzone patyczkiem i ten patyczek wbity w jęzor jak spadłam z karuzeli na twarz.

Oranżadki jedzone tak, były też w takich plastikowych rurkach które zamiast uciąć górę i wysypywać do paszczy, się zgryzało z rurką - ale to już czasy mojej SP wczesnej - 96/97 rok mniej więcej.

Posted

A ja najbardziej pamietam, jak mnie przed Pewexem zostawili i kazali czekac, bo za mala bylam zeby wejsc :obrazic:

O gumy w kulkach to sie czlowiek zabijal i po pol jadl, zeby na dluzej starczylo :evil_lol: Jak pierwszy raz dostalismy MARSA, to tata nam po plasterku wydzielal kazdego wieczora :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...