an1a Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 U mnie walka o to żeby pies nie jadł była krwawa (w przenośni :) ). Mówiłam zostaw, otwierałam pysk i wywalałam to co miał w pysku. Dopóki był mały było ok, później zacisk szczęk był coraz mocniejszy i ciężko było. Powtarzanie zostaw, próby otwarcia pyska, bolące palce. Jak robiłam chwilę przerwy - on żuł... Później zaczął wypluwać, był chwalony, ale zdarzało się że smaczniejsze kąski próbował szybko zjeść. Później ze względu na agresję i przepisy chodził w kagańcu. Do tej pory jak ktoś u niego nie ma wystarczającego autorytetu - nie otworzy pyska. Nero ma teraz 5 lat i dopiero od roku widać naprawdę efekty pracy z nim, wcześniej to co z nim wypracowałam niestety było burzone przez osoby uważające 'inaczej'.. Quote
gops Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 nie ktore szczeniaki moim zdaniem sa bardzo oporne na nauke i trzeba naprawde duzo czasu zeby ich czegos nauczyc nawet kilka lat..takim osobnikiem jest moja kella mam ja od 4 miesiecy ucze wszystkiego od poczatku , nikt jej wczesniej nawet nie glaskal na podniesiona reke warczala chociaz miala tylko 2 miesiace ..bedzie trudno ale juz widze mala poprawe w nie ktorych sytuacjach wiec mam nadzieje ze bedzie dobrze :roll: Quote
WŁADCZYNI Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Szczerze mówiąc nie myślałam nad tym że pies zacznie zjadać z ziemi na dworzu - nie mamy tego problemu. Przez jakiś czas podejmowała różne dziwne rzeczy (właściwie próbowała bo oddawała) ale żwaczyki + kefir rozwiązały nasz problem. Ja 7mio tygodniowego gluta nie mogłam uczyć schodzenia i wchodzenia - kluska była tak mała że okrucieństwem było by ganianie jej góra-dół. Później doszła jakaś tam komenda na schodzenie, ale gneralnie sucz ma dostęp do łóżka jak chce. Nie czuję potrzeby ograniczania jej tego jeśli schodzi. Prittsick a nie zrobiłaś ze słowa "fe" polecenia spójrz na mnie?;) Quote
prittstick08 Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Ja też nie rozumiem o co codzi z tym zjdaniem na dworzu rzuconego przez nas jedzenia/smakołyków. Przeciez chodziło o sytuacje w domu, podczas szkolenia, uczenia psa zejscia z łóżka. Uważam, że nawet jesli zacznie sie uczyc 7tygodniowego szczeniaczka, to i tak nie uchroni go od niektórych "pokus" młodzieńczości i dojrzewania. Ja uczyłam psa wielu rzeczy, ale z natury jest śmieciarzem, i to nie jest tak, że ją rozpuściłam. Nawet teraz, kiedy jest super posłuszna i na mnie skupiona, ma swoje pokusy jak np własnie chleb z ulicy, ja widze, że tam leci i węszy iwiem, ze zaraz nie będzie mogła sie powstrzymac i go zje,i dzięki nauce, mam komendę która jest w stanie ja odwołac. Władczyni- moja suka ma dokłdnie tak samo, ja nigdy nie uczYłam jej komendy "zejdź", ale jak pokazuje ręką na podłoge to schodzi, kiedy jem na łózku, nie wolno jej na nim byc. Mysle, że nie nauczyłam jej tak, miała pozostałości po szkoleniu "tradycyjnym" i wiedziała o co chodzi, jednak kliker wzmocnił w niej te komndę i przekonala się, że ja ma dużo smazniejszych rzeczy (no i piłkę jeża) niż ulica:D Chociaż gdyby tak własnie było nie było by źle. Zawsze kiedy mówie "fe" suka patrzy na mnie i wtedy jest czas na komendę "do mnie". Jednak moje "fe" jst troche negatywnie nacechowane, tzn nie jest to krzyk, ale raczej stanowczy, mocny ton. Ja mojemu psu od małego wkładałam rekę do pyska i ratowałam to co połykała, także nigdy nie zdażyło się, by zaciskała pysk. Quote
PATIszon Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 [quote name='prittstick08']Ja też nie rozumiem o co codzi z tym zjdaniem na dworzu rzuconego przez nas jedzenia/smakołyków. Przeciez chodziło o sytuacje w domu, podczas szkolenia, uczenia psa zejscia z łóżka. . Tu chodzi jedynie o to, zeby nie przyzwyczajac psa podejmowania jedzenia z podlogi. Eliminujac ten nawyk unikniemy otrucia psa jak zezre cos, co podrzucil zyczliwy inaczej sasiad. Quote
prittstick08 Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Ok,ok spokojnie, rozumiem:) Ale myślę, że nauczenie jednej, ze tak napiszę "sztuczki" psa, kiedy nagrodę rzuca się na podłoge w domu, nie rozpuści go na tyle, żeby nauczyc go zjadania pokarmu z ulicy. Quote
Mokka Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 [quote name='gops2000']ja tez nigdy mu nic nie zabieralam :) A może w tym własnie leży problem? Pies nie został nauczony, że właściciel ma prawo zabrać każdą, dosłownie każdą rzecz, niezależnie, czy jadalna, czy nie, ma prawo wybierać jedzenie z michy, zabrać całą michę, a psu nie powinno nawet przyjść do głowy, aby warknąć, o gryzieniu już nie wspomnę. Ja moim psom mogę zabrać absolutnie wszystko, wyjąć jedzenie z pyska i z miski, a żadne nie waczy, bo dla nich jest normą, że to ja rozdzielam dobra wszelakie. Ale one od początku miały postawione takie warunki i nigdy na tym tle nie było konfliktów między nami, bo one takich krwiożerczych zapędów wobec mnie w ogóle nie mają. [quote name='prittstick']To co wy tylko pod osłoną nocy wychodzicie na spacery? :roll: Jak się pracuje, to w pewnych porach roku nie da się inaczej. Ja wychodzę z domu po ciemku i po ciemku wracam... Quote
Guest Mrzewinska Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Tę samą nagrodę mozna przesuwac przed psim nosem tak, aby zwabiony zszedl za nią. Rzucanie nagrody na ziemie nie tylko zaucza podnoszenia czegos co podrzucone, ale i jest nagrodą mniej łączącą czlowieka z psem, niz ta podana z reki. A pies doskonale wyszkolony sklada sie wlasnie z takich pozornie malo waznych drobiazgow. Zofia Quote
WŁADCZYNI Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Mokka jak wyobrażam sobie jak wyjmujesz Leonowi coś z paszczy to mi się słabo robi. Jak się pracuje, to w pewnych porach roku nie da się inaczej. Ja wychodzę z domu po ciemku i po ciemku wracam... jak się człowiek uczy i zaczyna o 7:30, a kończy koło 16 to też bywa tylko pod osłoną nocy. Ale mnie brak światła rozbija strasznie. Zastanawia mnie czy pies nie odróżni zbierania na dworzu od zbierania z dywanu czy wogól z podłogi w domu. Quote
Mokka Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):Mokka jak wyobrażam sobie jak wyjmujesz Leonowi coś z paszczy to mi się słabo robi. Zapraszam do siebie, zademonstrujemy, jak to się robi :evil_lol:, całkowicie bezkrwawo, zaręczam :lol: Quote
gops Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 moj jak byl mlody nto tez wszystko oddawal i nie bylo z tym problemu nie musialam nic zabierac ... moglam u w misce grzebac i brac zabawki ale teraz mu odbilo na starosc Quote
Guest Mrzewinska Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):Zastanawia mnie czy pies nie odróżni zbierania na dworzu od zbierania z dywanu czy wogól z podłogi w domu. Sprawdz - rzucaj czesto zarcie na dywan, na podloge, a potem popros kogos zeby to zrobil w innym miejscu. Warunek - nigdy przedtem nie nauczylas zostawiac zarcia znalezionego na spacerze. Zofia Quote
jo_ann Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Mrzewinska napisał(a):T Rzucanie nagrody na ziemie nie tylko zaucza podnoszenia czegos co podrzucone, ale i jest nagrodą mniej łączącą czlowieka z psem, niz ta podana z reki. A pies doskonale wyszkolony sklada sie wlasnie z takich pozornie malo waznych drobiazgow. ja sie nie ludze, ze F nie wezmie czegos, co mu sie trafi na trawniku-chyba ze rykne odpowiednio wczesnie ;) jak na razie dosc dobrze zgeneralizowal tylko chleb dla ptakow-zwlaszcza jak go lezy duzo, to robi obejscie lukiem, sam z siebie /i to nie dlatego, ze chlebkiem gardzi...:evil_lol:/ ale ciekawi mnie ta teoria-bardzo czesto po cwiczeniu rzucam F zarcie-czasem tak po prostu, czasem tak jak sie rzuca zabawke-pies sie nakreca, spina, nieruchomieje i cieszy morde ;) bardzo to lubi :lol: pomijam fakt, ze jak wpadnie w radosny szkoleniowy nastroj, to niezbyt delikatnie bierze smakolyki i dzieki temu oszczedzam palce:evil_lol: czy to wplywa zle na szkolenie? Quote
Guest Mrzewinska Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Jedzenie rzucone - znalezione niejako przez psa - jest juz zdobycza, ktorą pies "upolowal", uzyskal sam...Jedzenie dane z reki jest lacznikiem między psem a czlowiekiem. Legitymuje rękę, jej ruchy. Ulatwia nakierowanie psa ruchem ręki. Oswaja najblizszy kontakt. Ja bardzo chetnie nagradzalam szczeniaka jedzeniem podawanym takze z ust, nie wypluwanym na ziemie, podawanym. Bo tak psia, wilcza i szakala matka karmilaby swojego szczeniaka. Bo tak karmi szczenną wilczycę wilk ojciec. A ja zycze sobie byc dla mojego psa matka zastępczą i tyle. W taki sposob moj pies uczy tez sie nieslychanie delikatnego traktowania twarzy. I w taki sposob moglam potem doroslemu twardemu samcomi odebrac miekko gryzak zębami = zaraz po szalonej zabawie w przeciaganie... Zofia Quote
Berek Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Ja często rzucam na ziemię - trzeba bydłu palcem pokazywać bo nie znajdują. :lol: Quote
prittstick08 Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Ja też podaję czasem z ust. Ale też rzucam na podłoge po sesji klikerowej. Jak nagradzam drobno pokrojona parówką, to kłade talerzyk i to jest jackpot. Ale jak nagradzam (od jakiegos czasu) malymi kostakmi- herbatniczkami to w ramach jackpotu biore garsc kostek i rzucam w gore po czym kostki spadają na ziemię i pies wyjada. Zmieniłam z parówek, bo nie chcę żeby mój pies zjdał 3 grube serdelki dziennie... Natomisat robię to tylko w domu, jak kilkam na spacerze to jackpotem zawsze jest piłka-jezyk. Quote
WŁADCZYNI Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Mokka pozwolisz że wystarczy mi wyobraźnia, nie chciałabym mdleć publicznie, w dodatku przy Wujku Leonie:oops: Wypluwanie jedzenia jest super, tylko ten smak niektórych smakoli mnie odstrasza. A wzięcie niektórych rzeczy z przyczyn ideologicznych nie wchodzi w grę - mięso, ser z podpuszczką itd Jedzenie rzucone - znalezione niejako przez psa - jest juz zdobycza, ktorą pies "upolowal", uzyskal sam...Jedzenie dane z reki jest lacznikiem między psem a czlowiekiem. Legitymuje rękę, jej ruchy. Ulatwia nakierowanie psa ruchem ręki. Oswaja najblizszy kontakt. A jeśli pies widzi że to my rzucamy, widzi nasz ruch ręką - to jest to dla niego zdobycz (bo upolował) czy łącznik z człowiekiem (bo przez człowieka rzucane). Chyba zaplątałam strasznie. Ale mam masę wątpliwości. I w taki sposob moglam potem doroslemu twardemu samcomi odebrac miekko gryzak zębami = zaraz po szalonej zabawie w przeciaganie... Ale przeciąganie rękoma, nie zębami, prawda?;) Moje ząbki by chyba nie wytrzymały. Quote
saJo Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Berek napisał(a):Ja często rzucam na ziemię - trzeba bydłu palcem pokazywać bo nie znajdują. :lol: Ja nie pokazuje. Niech sami sobie radza :lol: Gnojek pomimo codziennego uprawiania IPOwskiego sladu z maaaaasa zarcia na tymze sladzie, zostal skutecznie oduczony zbieractwa. Oduczony, bo jako szczenie byl odkurzaczem, ktory najpierw wciagal, potem zastanawial sie co wciagnal. Obecnie sporadycznie zdarza mu sie cos zlapac, najczesciej jest to cos wiekszego, co udaje sie zaaportowac do pani. Reszte, pluje na haslo. Poza tym zarcia zadko uzywam, w sumie tylko podczas klikania, ktore zdarza nam sie uprawiac czasami, wtedy daje z reki, albo rzucam zeby zlapal w powietrzu. Nooooo i jeszcze na spacerach, wtedy rzucam w powietrze (Gnojkowi), albo daje do pysia (Bols) lub rzucam na ziemie. Quote
Guest Mrzewinska Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 Ja tylko malenki komentarz - rzucacie na ziemię żarcie - Panie Berek, SaJo, Prittstick08, Władczyni = przepraszam, jesli kogos opuściłam. Wszystkie Panie - o ile orientuję się z wypowiedzi bądź znajomości - pracujecie z psami i macie efekty tej pracy. Nie sądzę, aby którakolwiek z Pań miala problemy z nakazaniem psu zejscia z łózka, aby w tej sytuacji warczal czy pokazywał zęby. Mila Forumowiczka, zaczynająca wątek, problemy takie miała. A jesli ktos ma problemy z podstawami szkolenia, co nic dziwnego, gdy przygodę z kynologią zaczyna - najmniejsze drobiazgi są istotne. Na znacznie wiecej można pozwolić sobie w pracy z psem, ktory jest w ogromnym stopniu pod kontrolą, niż w pracy z psem, ktory nie zostal jeszcze nauczony reagować na polecenia przewodnika. Inny jest odbior przewodnika przez takiego psa. Zofia PS Władczyni, przeciaganie sie oczywiście rękami, moja psica aktualna waży ponad 25 kg. Ale jakiz to efekt propagandowy, gdy do ryczącego w radosnym zacietrzewieniu psiego pyszczydla, do wyszczerzonych kłów przyklada sie twarz i spokojnie wyjmuje aport wlasnymi (lub niekoniecznie wlasnymi :-)) zębami!!! Quote
PATIszon Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 WŁADCZYNI napisał(a): Wypluwanie jedzenia jest super, tylko ten smak niektórych smakoli mnie odstrasza. A wzięcie niektórych rzeczy z przyczyn ideologicznych nie wchodzi w grę - mięso, ser z podpuszczką itd Nie przesadzaj, dla psa sie nie poswiecisz i Berlinki nie wezmiesz? Ja sie poswiecam , parowke do paszczy wezme. A moje tyz maja problem ze znalezieniem w trawie smakola.... Jesuuu ile sie namordowalam z pudlem zeby wogole zaczela lapac w paszcze to co jej wypluwam (jak je przycielam grzywke bylo lepiej:evil_lol:) . Mrzewinska napisał(a): Mila Forumowiczka, zaczynająca wątek, problemy takie miała. A jesli ktos ma problemy z podstawami szkolenia, co nic dziwnego, gdy przygodę z kynologią zaczyna - najmniejsze drobiazgi są istotne. Zgadza sie.!!! My jej tu o podawaniu z ust lepiej nie piszmy, bo bedziemy sie musialy zlozyc na operacje plastyczna nosa ;) Quote
jo_ann Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 PATIszon napisał(a):Nie przesadzaj, dla psa sie nie poswiecisz i Berlinki nie wezmiesz? Ja sie poswiecam , parowke do paszczy wezme. zeby Berlinki... ;) ja sie ostatnio poswiecalam plujac sucha karma.. to jest dopiero wrazenie...:-o:evil_lol: Na znacznie wiecej można pozwolić sobie w pracy z psem, ktory jest w ogromnym stopniu pod kontrolą, niż w pracy z psem, ktory nie zostal jeszcze nauczony reagować na polecenia przewodnika. Inny jest odbior przewodnika przez takiego psa. a to wiele tlumaczy :) F mial okres biernego oporu przy prosbach o zejscie z lozka, mial okres warczenia przy obgryzaniu smaczkow i wiele innych okresow.. taka praktyka byla dla mnie bezcenna ;) Quote
saJo Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 Zofio, napisalas, ze rzucanie jedzenia zaucza psa zbieractwa. Mojego nie zauczylo, pomimo robienia codziennie ipowskich sladow i zabawy w polowanie na turlajace sie chodnikiem smaczki. Wystarczylo napisac, ze MOZE zauczyc i byloby wszystko jasne ;) Bo z tym, ze moze zauczy calkowicie sie zgadzam :cool1: Ps. Moim najwiekszym poswieceniem dla psow jest podawanie im codziennie miodu. Mam od lat odruch wymiotny na sama mysl o miodzie... Quote
jo_ann Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 saJo napisał(a):Ps. Moim najwiekszym poswieceniem dla psow jest podawanie im codziennie miodu. Mam od lat odruch wymiotny na sama mysl o miodzie... heh, ja dostalam sloj miodu, a ze nie moglam go zjesc z opdobnych powodow... to zaczelam dawac F.. kilka razy oblizalam lyzke i Ci powiem, ze nawet nawet... :lol: Quote
saJo Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 Ja mialam przez semestr choroby pszczol....1,5 godz tygodniowo sluchania o miodzie...to byly najgorsze cwiczenia przez cale moje studia :shake: Quote
Guest Mrzewinska Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 SaJo, reakcje Twoich psow nie da dla mnie argumentem w rozmowie z kims, kto nie radzi sobie w elementarnych sprawach. I nadal bede twierdzic, ze w przypadku psa, ktory nie jest w rece od szczeniaka, rzucanie zarcia na ziemie zaucza zbieractwa. Ty oczywiscie mozesz byc innego zdania, ja swojej wypowiedzi zmieniac nie zamierzam. Zofia Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.