Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

apade napisał(a):
A ja dalej pytam - radzicie unikać relacji york-małe dziecko. A co jeżeli jest pies i pojawia się dziecko? Pozbyć się psa? To raczej mało humanitarne...


bylo juz o tym mowa ;) taka sytuacja jest zupelnie inna. Zwlaszcza jak yoreczek jest juz gdzies roku lub więcej, potrafi juz i sam myslec, zachowac ostroznosc i jak wazy nie kilogram, a chocby 2.5 kg, to myslę, ze i sam moze uciec od dziecka, jak zobaczy, ze ten zle zachowuje się lub jest jeszcze na tyle maly i robi cos nie swiadomie, nie specjalnie.
I inna jest sytuacja jak ma się w ogole powiedzmy dwojkę czy trojkę malych dzieci, po 2-3-4-5 lat i kupuje się 2-3 mies. 800 gr - 1000 gr szczenię, ktore same jest jeszcze "niemowlę" "baby". To juz o wiele jest trudniej codziennie ksztalcic psa, pokazywac mu swiat, dbac o niego i razem to samo robic ze swoimi dziecmi, bo ich tez trza uczyc i uczyc i chodzic za nimi... No chyba, ze ktos jest wyjątkowy, po prostu supermama lub superojciec i ni razu nie pogniewa się z wlasnymi dziecmi z powodu psa oraz pies nigdy nie ucierpi od malych dzieci :cool3: ale ja osobiscie supermenow nie znam, znam tylko ludzi, ktorzy robią duzo blędow, bo są tylko ludzmi...

  • Replies 94
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam serdecznie
Ja mam w domu Yoreczka, w dodatku bardzo małego. Waży zaledwie 1,5kg. Mam też synka, 3 letniego.. Pies jest z nami od roku. Od samego początku uczyliśmy Sebastiana, jak należy obchodzić się z pieskiem. Sebastian pomimo młodego wieku potrafi odpowiednio podnieść psa na ręce. Robi to bardzo delikatnie i jeszcze nigdy nie zrobił mu krzywdy. Zresztą jego zainteresowanie psem już dawno minęło i teraz unikaja siebie nawzajem. Jest jednak jeden problem. Sebastian jest bardzo hałaśliwy, krzyczy, rzuca zabawkami.. Toffi w takich chwilach ucieka do drugiego pokoju i cały się trzęsie.. Nie wiem, czy dotyczy to wszystkich yorków, ale nasz jest bardzo strachliwy.. Wystarczy, że cos spadnie, ktoś mocniej tupnie, krzyknie, a Tofika już nie ma...:shake:

Posted

A ja dalej pytam - radzicie unikać relacji york-małe dziecko. A co jeżeli jest pies i pojawia się dziecko? Pozbyć się psa? To raczej mało humanitarne...

Oj nie czytasz co sie pisze, nie czytasz...:)
Było pisane, ze jesli pies juz jest i pojawia się dziecko, to trudno, ani jednego ani drugiego się nie pozbedziemy. Zreszta zanim noworodek zacznie raczkować, to nawet najmniejszy szczeniak zdazy dorosnąć, a dorosły pies sobie jakoś tam z dzieciakiem poradzi, nauczy się go unikać. Chodzi o sytuację kiedy w domu mamy np dwulatka i chcemy dokupic szczenie! Po co? Przeciez mozna poczekać...najlepszy przykład z Toffikiem...dzieciaczek grzeczny, usłuchany, a piesek i tak ma lęki i stresy..i co zrobic? Zabronić dziecku sie bawić, zabrać mu zabawki? Nieludzkie! Przecież wszyscy wiemy że zwłaszca chłopcy lubią glosne zabawy i nie mozna im odbierać tej częsci dziecinstwa...a przecież mozna było poczekać, kupic szczeniaczka 7 latkowi... oczywiście kazdy ma wybór, ale czesto przed jego podjeciem się sugeruje tym co inni piszą, dlatego zawsze bedę za tym, zeby pisać - York do małcych dzieci? Nie!

Posted

wracając do tematu:cool3::eviltong:
"czy yorki dogaują się z dziećmi" - moim zdaniem tak:lol:
Wręcz uwielbiają dzieciaki, bo te poświęcają im więcej czasu na zabawy (aport,bieganie, szukanie itp) niż ja - bo jak wracam z pracy i jestem zmęczona to chciałabym chwilkę odpocząć a nie bawić się z psem - gdzie york uwielbia zabawy (w każdym bądź razie mój) i żeby go zmeczyć aportem to naprawdę godzina rzucania zabawki nie wystarczy.
Wracając do małych dzieci i psa.....
Najważniejsze to mieć zdrowe podejście do dziecka i psa.
Jak urodzi się dziecko i ma się w tym czasie szczeniaczka to wszystko powinno być ok - zanim dziecko zacznie chodzić to rok mija, a nawet mając rok to nie będzie w stanie podnieść malucha a pozatym w tym czasie psiak też dorośnie i będzie mądrzejszy - będzie uciekał od wyciągniętych rączek dziecka itp. Po prostu będą dorastały razem, ale osobno.
Decydując się na zakup psa małej rasy (mając już małe dzieci) powinno się brać pod uwagę temperament dziecka, ale i tak przyznam rację, że mając 2-4 letnie dziecko lepiej poczekać rok-dwa zanim się zdecydujemy na psa malej rasy.
Dzieciaczki uwieliają pieski i naprawdę przez przypadek mogą takiemu maluchowi zrobić krzywdę np przytulając go za mocno - dzieciaczki nie mają wyczucia, a "imadełka" w rączkach mają:lol:

Posted

W naszym domku na stałe nie ma dzieci,ale jak przychodzą z rodzicami z wizytą to Ala i Lobelia nie są zachwycone.Może dlatego,że się z dziecmi nie chowają? Nie wiem,ale ewidentnie unikają kontaktów a Alisa próbuje capnąć jak dziecko jest za bardzo nią zainteresowane.Myślę,że obie czułyby się zle mieszkając z dziecmi w jednym domu.

Posted

ja myslę, ze niektore czy nawet większosc psow rozumieją, ze dzieciom nie wolno ufac, bo one są male i nie wszystko rozumieją, nie wolno na nich polegac, jak na doryslych ludziach i tyle. Moze psy czują, ze same dzieci jak i psy potrzebują opieki, więc dzieci nie mogą byc opiekunami :lol:

Posted

Ja myslę że psy doskonale wiedzą że dziecko to "szczenię". Chociażby przez to, jak inne osobniki w stadzie się tj dorośli się nim opiekują, karmią. Dla psa to dość czytelny sygnał...a u większosci zwierząt najwiecej co zrobi dorosłe zwierzę wobec nie swojego młodego,to stoleruje, pomijajac oczywiscie gatunki gdzie z natury całe stado opiekuje się młodymi. Ale zwierzę dorosłe ze szczeniakiem moze sie bawić, moze przed nim uciekac (unikać), ale nigdy u szczeniaka nie bedzie szukało opieki czy pożywienia - a to dla naszych domowych psów najważniejsze. Suczki agasc czują ze tego od dzieci nie dostaną, wiec dzieci są dla nich takimi szczenietami, z którymi kontaktu należy unikać. Dokładnie tak samo robił mój dorosły pies, kiedy do domu dotarł szczeniak - tolerował go, czasem sie pobawił, ale generalnie unikał. Z dziecmi postepuje podobnie.

  • 2 weeks later...
Posted

Na przykładzie tej parki tj. mojej wnusi Lenki ( 5 miesięcy ) i mojego Iwana będę obserwować, jak to jest w relacji dziecko-york.
Lenka nie mieszka ze mną-tak więc będzie to obserwacja nie na codzień.

Bardzo się bałam, jak będzie przebiegało ich spotkanie. Ja również uważam, że yorki ( i w ogóle terriery ) nie są dla małych dzieci.
Pobyt był jednak w pełni udany :lol:
Iwan na początku obwąchiwał ją, trzymany przeze mnie, ponieważ bardzo się bałam tej konfrontacji. Potem przywykł i nawet tak jakby ją pilnował, czym zasłużył na miano Psiej Niani :evil_lol:
Lenka za to bardzo się cieszyła na słowa "Piesek Iwanek".
Mam jednak wrażenie, że był nieźle o nią zazdrosny, bo tulił się podwójnie :cool3:

Pierwsze spotkanie

[URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images33.fotosik.pl/193/30e2fac355adc587.jpg[/IMG][/URL]


Psia niania

[URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images28.fotosik.pl/184/5d04309f49d0003f.jpg[/IMG][/URL]

Posted

Danani, ale to nie do konca o to chodzi, bo Iwan jest dorosły, a nam chodziło bardziej o mix chodzace/raczkujace dziecko i psi niemowlak, szczenię, do powiedzmy, tego roku życia.

Posted

Z tego, co widzę różne konfiguracje były tu przerabiane ;)
U mnie jest tylko taka, inną nie dysponuję :lol:
Mojej córce, przebąkującej coś o drugim yorku dla nich wybilam to z głowy.
Nie wyobrażam sobie zestawu malutkie dziecko+ szczeniak-york, ani inny mały terrier.

Posted

[quote]Nie wyobrażam sobie zestawu malutkie dziecko+ szczeniak-york, ani inny mały terrier.[/quote]
Ja generalnie nie wyobrażam sobie zestawu malutkie dziecko + jakiekowiek szczenię, ale to juz moje zdanie osobiste.

Nota bene i starsze dzieci bywają niebezpieczne - kiedy ja wychodziłam z moim Lokim za szczenięcia, wychodziła też pewna dziewczyna, na oko 2-4 klasa podstawówki, również ze szczenięciem 4 miesiecznym, kundelkiem, mixem dobka, zawsze z wianuszkiem koleżanek. Pewnego dnia z TZtem zauważyliśmy, ze szczenię mocno kuleje na przednia łapkę. Pytamy małej co się stało, a ona na to że pies ma tak od tygodnia - podawała go na raczki koleżance i upadł...na nasze wściekłe pytania dlaczego pies ze złamaną od tygodnia łapą nie był u weta i ciągany jest za grupką dzieci na dwór ( nie na spacer, dzieciaki siedziały cały boży dzień na dworzu, a pies był im kompanem zabaw...) padła odpowiedz "no chyba tata zabierze go dzis do weta". Dwa dni później pies nadal kulał - zagroziłam że osobiscie go zawiozę, wiecej małej z psem nie widzialam. Potem widzialam ojca małej z dorosłym juz Kazanem - chodził normalnie, widać łapa była tylko peknięta i sama sie zrosła. Potem jeszcze widziałam maąa i jej koleżeństwo z malutkim kotkiem - "uczyły" kocię "chodzić" na smyczy. Teraz widuję ją samą bez żadnego zwierzęcia, nie wiem czy Kazan żyje, czy nadal go mają, podobnie ma się sprawa z kotem...

Posted

Visenna - straszne :mad::mad::mad:
Ale tutaj to bym rodziców wzięła "w obroty":mad::mad:, a nie dziecko.
Jak mój pies by kulał -pomijam to z czyjej winy (czy sam sobie coś zrobił, czy dziecko mu krzywdę zrobiło) to od razu do weta bym leciała!!!!

Moim zdaniem bardzo ważną rolę w relacjach dziecko - pies odgrywają dorośli (ich podejście do zwierząt i do wychowania dziecka). Jeśli rodzic ma "zdrowe" podejście zarówno do zwierząt jak i do swojego dziecka to zarówno jedno jak i drugie będą żyły w zgodzie i będą się kochały.

Posted

[quote]Ale tutaj to bym rodziców wzięła "w obroty", a nie dziecko.[/quote]
No z rodzicami mogłoby być ciężko...Matka pije - do tego stopnia, ze kiedys wyszła z Kazanem w nocy bez smyczy i pech chciał, ze akurat moja mama też wyszła z Lokim. Kazan to było kochane psiko, wesołe, ale dobkowate, duże i totalnie robiące co chce...no i leci sobie Kaz radośnie w stronę mojej mamy i Lokiego i pac Loka łapą po grzbiecie. Mały na początku próbował się z nim bawic, ale powoli przestraszyła go ta furia zabawy i zaczął uciekać. Mama wzięła go na ręce, ale Kaz jak przystało na niewychowanego psa- nie odpuscił, zaczął ją obskakiwać, łapać Lokiego za ogon itp. No wiec mama krzyczy do klientki, zeby zabrać psa, a tamta że on nic nie zrobi. Mama sie zdenerwowała i pwiedziała że zadzwoni na policję, a tamta na to ze nasz Loki to na pewno suka w cieczce i dlatego Kaz tak skacze. Oczywiście mama wyprowadziła ją z błędu że to pies, ale tamta nadal uparcie ze to suka i że z sukami w cieczce się na dwór nie powinno wychodzić bo psy uciekają - tak była naprana że nic do niej nie trafiało. Na dodatek zaczynała się robic agresywna, rzucać mięsem itp.

Ojciec natomiat jest dosc miły, ale tez nie stroni od alkoholu, ale tak pijanego to go nie widziałam - ewentualnie lekko wciętego, "wesołego", tylko znowu to taki typ człowieka, że na choroby psa reaguje: "poczekamy dwa tygodnie, sam się wyliże, a jak nie, to się będzie myślało". Nie tam żeby psa bili czy coś - oni go bardzo lubili, nie jest też to jakaś biedna rodzina z marginesu, a skąd! Najgorsze było jak mnie ten gość zdybał na spacerze kiedys i mowi : " o jakiego pani ma ślicznego pieseczka, moj też miał być taki, miałem mieć Yorka, a patrz pani, doberman wyrósł! A ja nie lubię dużych psów, ja tak kocham małe, wie pani, wczesniej całe życie miałem pudelki..." - ciarki mnie pzeszły na mysl, ze zamiast Kaza mogło być szczenię Yorka ze złamaną łapą -co ja mowie! Kaz "złamał tylko" łapę bo był duzym, cieżkim szczenięciem...szczenię Yorka chyba by takiego upadku nie przeżyło!

Posted

[quote name='Visenna']No z rodzicami mogłoby być ciężko...Matka pije - do tego stopnia, ze kiedys wyszła z Kazanem w nocy bez smyczy i pech chciał, ze akurat moja mama też wyszła z Lokim. Kazan to było kochane psiko, wesołe, ale dobkowate, duże i totalnie robiące co chce...no i leci sobie Kaz radośnie w stronę mojej mamy i Lokiego i pac Loka łapą po grzbiecie. Mały na początku próbował się z nim bawic, ale powoli przestraszyła go ta furia zabawy i zaczął uciekać. Mama wzięła go na ręce, ale Kaz jak przystało na niewychowanego psa- nie odpuscił, zaczął ją obskakiwać, łapać Lokiego za ogon itp. No wiec mama krzyczy do klientki, zeby zabrać psa, a tamta że on nic nie zrobi. Mama sie zdenerwowała i pwiedziała że zadzwoni na policję, a tamta na to ze nasz Loki to na pewno suka w cieczce i dlatego Kaz tak skacze. Oczywiście mama wyprowadziła ją z błędu że to pies, ale tamta nadal uparcie ze to suka i że z sukami w cieczce się na dwór nie powinno wychodzić bo psy uciekają - tak była naprana że nic do niej nie trafiało. Na dodatek zaczynała się robic agresywna, rzucać mięsem itp.

Ojciec natomiat jest dosc miły, ale tez nie stroni od alkoholu, ale tak pijanego to go nie widziałam - ewentualnie lekko wciętego, "wesołego", tylko znowu to taki typ człowieka, że na choroby psa reaguje: "poczekamy dwa tygodnie, sam się wyliże, a jak nie, to się będzie myślało". Nie tam żeby psa bili czy coś - oni go bardzo lubili, nie jest też to jakaś biedna rodzina z marginesu, a skąd! Najgorsze było jak mnie ten gość zdybał na spacerze kiedys i mowi : " o jakiego pani ma ślicznego pieseczka, moj też miał być taki, miałem mieć Yorka, a patrz pani, doberman wyrósł! A ja nie lubię dużych psów, ja tak kocham małe, wie pani, wczesniej całe życie miałem pudelki..." - ciarki mnie pzeszły na mysl, ze zamiast Kaza mogło być szczenię Yorka ze złamaną łapą -co ja mowie! Kaz "złamał tylko" łapę bo był duzym, cieżkim szczenięciem...szczenię Yorka chyba by takiego upadku nie przeżyło![/quote]

No... właśnie dlatego twierdzę, że york-dziecko, jakakolwiek rasa psa-dziecko a wręcz jakiekolwiek zwierzątko-dziecko ..... wszystko będzie ok gdy dorośli będą kochali zwierzęta i traktowali je jak równych sobie po prostu traktowali jak "mniejszych braci".
Ja znam z opowiadania historię kota. Kot był dachowcem-szwędalskim. Pewnego dnia po długiej nieobecności pojawił się w domu z kupą strupów na głowie. Facet jak go zobaczył wziął lopatę, wykopał dół i wołał kota. Kot chyba coś wyczuł, że chce go zabić i zwiał!!!! Wrócił po tygodniu - już lepiej wyglądal, więc gościu stwierdził że "się wyliże". Całe szczęście, że kot jakoś zwalczył chorobę i żył jeszcze 5 lat (zginął pod kołami samochodu).
Ci ludzie mieli tego kota już 3 lata przed tym zdarzeniem - bez żadnych szczepień itp o wizycie u weta nie wspomnę. Cyt: "Do weta po co? TO JEST TYLKO ZWIERZĘ"

Posted

vikii, ale dzieci nie zawsze dopilnujesz, a i dobrze uczone dziecko, zostaje tylko dzieckiem :lol: nie wiadomo skąd jemu moze cos "zaplynąc" na rozum ;)

moi rodzice tez porządni, wszystko w normie, dobrze mnie uczyli, ale ile razow ja im wstydu narobilam :oops: nie ze zwierzętami oczywiscie, ale przed sąsiadami, w szkole itp. No cos mnie kusilo jednak i juz, i zadne prosby, ani grozby nie pomagaly, tylko na ten raz :roll: :lol:

Posted

[quote name='Vici i Jeannie']vikii, ale dzieci nie zawsze dopilnujesz, a i dobrze uczone dziecko, zostaje tylko dzieckiem :lol: nie wiadomo skąd jemu moze cos "zaplynąc" na rozum ;)

moi rodzice tez porządni, wszystko w normie, dobrze mnie uczyli, ale ile razow ja im wstydu narobilam :oops: nie ze zwierzętami oczywiscie, ale przed sąsiadami, w szkole itp. No cos mnie kusilo jednak i juz, i zadne prosby, ani grozby nie pomagaly, tylko na ten raz :roll: :lol:[/quote]

Zgadzam się, dziecko to dziecko. Choc dobrze wychowane łatwo ulega pokusom, ciekawosci "co by było gdyby" itp

Posted

Ja teraz przez tydzień byłam z Ibi u bratowej gdzie jest dwójka dzieci Asia 4 latka i Teresa 7 lat. Na szczęście są dzieci którym nie trzeba dziesięć razy tłumaczyć dlaczego nie wolno psa brać na ręcę. Wystarczyła jedna poważna rozmowa z wytłumaczeniem dlaczego tak a nie inaczej i dziewczyny uważały na małą. Ibi tez je bardzo polubiła:)

Posted

Moim zdaniem "najgorsze" są dzieci w wieku 2-3 lat (tzw wiek czy syndrom dwulatka). Wtedy dziecko chce pokazać, że jest niezależne, ono "samo umie", nie słucha rodziców itp
Gdy w tym okresie rozwoju dziecka zdecydujemy się na szczeniaka - może być tragedia albo dużo nie potrzebnych nerwów.
Jak już mamy yorka i urodzi się dziecko to psiak sobie napewno poradzi i nie da się skrzywdzić.
Jak urodziłyśmy i po chwili też kupimy szczeniaczka - to będzie podobnie, bo zanim dziecko zacznie chodzić minie rok - a wtedy psiak już będzie wiedział czy można podchodzić do maluch czy nie.
W następnych latach to już jest kwestia podejścia rodzicow i wychowania dziecka.Takiemu 3-4 latkowi można wszystko wytłumaczyć i on zrozumie, ale......... kwestia jak rodzice do tego podchodzą........
Zresztą co tu mówić zarówno dorośli, dzieci jak i psy są różne więc..... sami musimy spojżeć na siebię i rodzinkę "z boku" i sami musimy zdecydować czy zakup psa w tym momencie rozwoju dziecka to dobra decyzja

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...