Buszki Posted September 3, 2011 Posted September 3, 2011 No to ma bidulka kawałek do przejechania... Quote
Asiaczek Posted September 5, 2011 Posted September 5, 2011 Sajdi z jamnicze + kawałek Rodziny - dojechali do Kowna sprawniej, niz my:) Dlaczego? Bo okazało się, że w Kownie sa 2 ulice o tej samej nazwie; jedna z nich to Studentu gatve, a druga to Studentu gatve - Akademija. I my trafilismy akurat na tę pierwszą - niedobrą. A trzeba nam było jechac na tę drugą. Ale wszyscy spotkaliśmy się na właściwym miejscu i we właściwym czasie:) Sajdunia walczyła jak mała lwica, dostała 2xCAC i tym samym ukończyła Championat Litwy!!!!!!!! witamy zatem nowego Championa Litwy!!!!:):multi::multi::multi::multi::multi: Tak jak pisałam, I dnia zgłoszonych było 11 basków, a drugiego - 12. Było z kim walczyc i co wygrywac:) Drugiego dnia Sajdi & co. wyjechali jakos póltorej godziny po ocenie i dojechali do domu ok. 22. Jamnicze dzisiaj, niestety, do pracy. Ale może będzie miała na tykle siły i wpadnie tutaj wieczorkiem:) Pzdr. Quote
gosiaja Posted September 5, 2011 Posted September 5, 2011 znów dziewczyny zaszalały GRATULACJE !!!!!!!!!! Quote
betka-sp Posted September 5, 2011 Posted September 5, 2011 :laola::laola::laola::laola:;) ale dziewczyny szaleją !!!!!! GRATULACJE !!!!!!!:laola::laola::laola: Quote
M&S Posted September 5, 2011 Posted September 5, 2011 GRATULACJE dla SAJDUCH:multi::multi::multi::multi: Quote
jamnicze Posted September 5, 2011 Author Posted September 5, 2011 Ufffffff, padam na twarz :mdleje: Bardzo, bardzo Wam wszystkim dziękuję za kciuki, pozytywne myśli, gratulacje i miłe słowa !!!!! :loveu::loveu::loveu: Dzisiaj siedziałam w pracy do 17., a potem nie przyjechały 2 autobusy i w domu wylądowałam po 18. A jestem po 3 kiepsko przespanych nocach. Pierwsza z własnej winy, bo gapa zapomniałam komórki więc nie miałam budzika, no to się budziłam co pewien czas i sprawdzała, czy już nie pora szykować się na wystawę :eviltong: Po emocjonującym dniu na wystawie mieliśmy uroczy wieczór w Kownie :). Niestety skończył sie nagle i wielkimi emocjami. Właśnie siedzieliśmy sobie w knajpce już po kolacji, Sajdi zwinąła sie na moich kolanach i drzemała, a ja przeglądałam fotki zrobione na wystawie. Jak tu na raz nie hukną petardy!!!:crazyeye: Saidi się wystraszyła i zerwała w popłochu, to ja sru... aparat na ziemię i łapie psa, tej udało się wysmyknąć z obroży (tak to jest z zaciskowymi :shake:) i tylko wyjątkowym refleksem brat rzucił się na nią szczupakiem zdzierając sobie kolana, ale pies został przyduszony do ziemi - uf. Niestety aparat został uszkodzony, a Sajduchna była zdenerwowana, na dokładkę jak wracaliśmy do hotelu pękł w pobliżu balon i narobił huku. Już się bałam, że Saidi nie zaśnie, ale jakoś sie umościła, tylko nic nie jadła. Następnego dnia też nie (o, przepraszam smaczki wciągała z przyjemnością, ale na karmę nawet spojrzeć nie chciała :mad:). Dopiero dzisiaj po południu coś łaskawie zjadła, ale też nie całą porcję, oczywiście trochę kulek musiała zostawić :roll:. A mnie na wystawie komar ugryzł na tej cienkiej skórce pod okiem - ałć! Tak więc emocji mieliśmy co niemiara. Quote
taxelina Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 Ale przygoda z tym hukiem... dobrze ze udalo sie ja szybko zlapac Quote
Buszki Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 Biedna Sajdi.Nie dość,że wymęczona podróżą i wystawą,to jeszcze taki stres... Quote
Asiaczek Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 Ważne, że Brat ją złapał w odpowiedniej chwili,bo inaczej, to.... szukaj Sajduni w Kownie... Pzdr. Quote
M&S Posted September 6, 2011 Posted September 6, 2011 Ważne, że wszystko dorze się skończyło!!!! głaski dla Sajduchy:) Quote
Błyskotka Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 M&S napisał(a):Ważne, że wszystko dorze się skończyło!!!! Właśnie :) Gratki :) Quote
Asiaczek Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 To nagródka za skończenie litewskiego Championatu? pzdr. Quote
Asiaczek Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 Aaaaa, no to się jamnicze ucieszy. Bo co do Sajdi - to trudno powiedzieć;) pzdr. Quote
jamnicze Posted September 7, 2011 Author Posted September 7, 2011 Korenia napisał(a):Gratulacje :)! dzięki deer_1987 napisał(a):Ale przygoda z tym hukiem... dobrze ze udalo sie ja szybko zlapac To refleks i "szczupak" mojego brata nas uratowały Buszki napisał(a):Biedna Sajdi.Nie dość,że wymęczona podróżą i wystawą,to jeszcze taki stres... Oj tak, stresik miała i przez 3 dni praktycznie nic nie jadła (tylko smaczki ;)) Asiaczek napisał(a):Ważne, że Brat ją złapał w odpowiedniej chwili,bo inaczej, to.... szukaj Sajduni w Kownie... Pzdr. Aż mnie ciarki przechodzą jak o tym pomyślę ......brrrrr M&S napisał(a):Ważne, że wszystko dorze się skończyło!!!! głaski dla Sajduchy:) Dzisiaj wpadł brat przynieść zdjęcia więc Sajda jest wygłaskana - porządnie :) Błyskotka napisał(a):Właśnie :) Gratki :) dzięki gosiaja napisał(a):a my mamy dla Sajdy coś takiego Śliczne, już się nie mogę doczekać odbioru :loveu: Asiaczek napisał(a):Aaaaa, no to się jamnicze ucieszy. Bo co do Sajdi - to trudno powiedzieć;) pzdr. Ja się cieszę, a Saidi .... Saidi to będzie zwisać i to dosłownie (z obroży ;)) Buszki napisał(a):Ładne :loveu:. Nooooo :) Quote
Maalwi Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 Wielkie gratulacje ! Sajdi jest wyjatkowa! No co ty,że zaciski są takie myślałam właśnie,ze zatrzaski się same otwieraja... Dobrze,że ją żeście złapali bo to byłby koszmar... Quote
Cienka Posted September 8, 2011 Posted September 8, 2011 Spóźnione ale gratulki. My jak się z wami pożegnaliśmy w Sopocie też mieliśmy przygodę. Najpierw nie mogliśmy zlokalizować auta potem co chwile włączał się alarm. Wiadomo jak to pakowanie dziewczyny nie spokojne i Pina tak się szamotała, że wysunęła się z obroży. I w długą najpierw biegała na terenie wystawy po czym czmychnęła bramą wjazdową poza teren. Gdyby nie przytomność pana z Pitbulem na sąsiedniej ulicy ganialibyśmy ją po całym Sopocie. Ja w tym czasie stałam z Ziną przy otwartym samochodzie w którym włączył się znowu alarm kluczyki zabrał Tomek który ganiał za Piną . Quote
taxelina Posted September 8, 2011 Posted September 8, 2011 Cienka napisał(a):Spóźnione ale gratulki. My jak się z wami pożegnaliśmy w Sopocie też mieliśmy przygodę. Najpierw nie mogliśmy zlokalizować auta potem co chwile włączał się alarm. Wiadomo jak to pakowanie dziewczyny nie spokojne i Pina tak się szamotała, że wysunęła się z obroży. I w długą najpierw biegała na terenie wystawy po czym czmychnęła bramą wjazdową poza teren. Gdyby nie przytomność pana z Pitbulem na sąsiedniej ulicy ganialibyśmy ją po całym Sopocie. Ja w tym czasie stałam z Ziną przy otwartym samochodzie w którym włączył się znowu alarm kluczyki zabrał Tomek który ganiał za Piną . Tez niezla przygoda... :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.