Cienka Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Aziz chyba sobie nigdy nie uświadomi, że nie ma jajek. Quote
lourdnes Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Joguś pewnie burkał bo był na swoim terenie ;) Quote
Asiaczek Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 gosiaja napisał(a):ale jogi ma przewagę nad azizem ma j..ja To właśnie chciałam napisac:) Cienka napisał(a):Aziz chyba sobie nigdy nie uświadomi, że nie ma jajek. E, przyjdzie i na niego pora. Może chłopak trochę wolniej mysli...;) lourdnes napisał(a):Joguś pewnie burkał bo był na swoim terenie ;) A to teżmogło mieć wpływ na jego zachowanie... Pzdr. Quote
Cienka Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 Nie raz chłopaki nas odwiedzali i Joguś zawsze szalał z radości, że kumpel Azis przyjechał. A teraz to była walka podjazdowa. Myślę, ze na to miał wpływ pobyt w Kasi w hotelu gdzie jogi poczuł się bardzo pewnie jako przewodnik stada. Quote
jamnicze Posted April 21, 2011 Author Posted April 21, 2011 Jogi, to już roczniak, dorasta chłopczyna i jak każdy młodzieniec próbuje swoich sił. Quote
jamnicze Posted April 21, 2011 Author Posted April 21, 2011 A ja miałam ostatnio 2, niezbyt miłe przygody z Sajdą. 1. W niedzielę rano postanowiłam się wybrać na plażę, bo już niedługo nie będzie wolno nam tam wchodzić. Na nieużytkach po starych działkach panoszą się koty i jak Sajda je zobaczyła, to za nimi wyrwała. Niestety wymsknęła mi się smycz, potem zahaczyła o druty, a Saidi pękła skórzana obroża - no i pognała .... Oczywiście w tym momencie nie pomogły żadne nawoływania, bo nawet jak uciekły kociambry, to mała poczuła swobodę w łapach i ani myślała z niej rezygnować. Na szczęście w końcu łaskawie dała się złapać, a ja prawie całą powrotną drogę musiałam ją nieść na rękach. 2. Wczoraj na spacerze dorwała jakieś stare kości (miała kaganiec szmaciany luźno spięty). I znowu nie reagowała na żadne wołania (wrrrrrrr.....), nie chciałam jej gonić, bo niedaleko ulica. W końcu po jakiś 10 min po nią poszłam. Sajdi mocno odchorowała te frykasy, chyba z 10 razy potem wymiotowała. W domu na obiad dałam jej trochę surowego mięsa i ryżu, ale też to zaraz zwróciła. Na szczęście noc przespała spokojnie. I dzisiaj jest ok, ale jeszcze nic jej nie dałam do jedzenia, zobaczymy co będzie po obiedzie. Quote
Buszki Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 Z tymi ucieczkami,to koszmar.Moje jak sarnę zobaczą(albo chociaż wyczują),to mogę wołać,gwizdać i cudować,zero reakcji :shake:. Z kośćmi to samo.We wtorek Szepsi znalazła na łące takiego gnata,że był dłuższy od Niej.I chyba cięższy,bo nie dało się z nim uciec przed pańcią :evil_lol:. Quote
jamnicze Posted April 21, 2011 Author Posted April 21, 2011 No to miałaś szczęście, jak Sajducha coś capnie, to doskonale wie, że nie może mnie dopuścić na bliżej niż 5 kroków :eviltong: Skubana, gdy jest na smyczy i powiem "zostaw", to grzecznie idzie dalej, ale bez smyczki ...:angryy: Quote
Buszki Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 Szepsi sama się poddała,bo wiedziała że z taka kością nie ma szans.Nawet nasikała na nią coby inni wiedzieli,że to ONA ja znalazła :diabloti:. Quote
jamnicze Posted April 21, 2011 Author Posted April 21, 2011 Buszki napisał(a):Szepsi sama się poddała,bo wiedziała że z taka kością nie ma szans.Nawet nasikała na nią coby inni wiedzieli,że to ONA ja znalazła :diabloti:. Dobre :evil_lol:. Quote
Buszki Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 No,nawet Buszi odrzuciło jak niuchnęła :diabloti:. A dzisiaj obie przeszły obok tej kości tak obojętnie,jak by jej tam wcale nie było :evil_lol:. Quote
Asiaczek Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 [quote name='jamnicze']A ja miałam ostatnio 2, niezbyt miłe przygody z Sajdą. 1. W niedzielę rano postanowiłam się wybrać na plażę, bo już niedługo nie będzie wolno nam tam wchodzić. Na nieużytkach po starych działkach panoszą się koty i jak Sajda je zobaczyła, to za nimi wyrwała. Niestety wymsknęła mi się smycz, potem zahaczyła o druty, a Saidi pękła skórzana obroża - no i pognała .... Oczywiście w tym momencie nie pomogły żadne nawoływania, bo nawet jak uciekły kociambry, to mała poczuła swobodę w łapach i ani myślała z niej rezygnować. Na szczęście w końcu łaskawie dała się złapać, a ja prawie całą powrotną drogę musiałam ją nieść na rękach. 2. Wczoraj na spacerze dorwała jakieś stare kości (miała kaganiec szmaciany luźno spięty). I znowu nie reagowała na żadne wołania (wrrrrrrr.....), nie chciałam jej gonić, bo niedaleko ulica. W końcu po jakiś 10 min po nią poszłam. Sajdi mocno odchorowała te frykasy, chyba z 10 razy potem wymiotowała. W domu na obiad dałam jej trochę surowego mięsa i ryżu, ale też to zaraz zwróciła. Na szczęście noc przespała spokojnie. I dzisiaj jest ok, ale jeszcze nic jej nie dałam do jedzenia, zobaczymy co będzie po obiedzie. No i jak dzisiaj? Juz dobrze? [quote name='Buszki']Szepsi sama się poddała,bo wiedziała że z taka kością nie ma szans.Nawet nasikała na nią coby inni wiedzieli,że to ONA ja znalazła :diabloti:. Hahaha, pewnie oznaczyła ja "na później";) [quote name='Buszki']No,nawet Buszi odrzuciło jak niuchnęła :diabloti:. A dzisiaj obie przeszły obok tej kości tak obojętnie,jak by jej tam wcale nie było :evil_lol:. Ciekawe, kto jeszcze na tę kość nasikał... Pzdr. Quote
Buszki Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 [quote name='Asiaczek'] Ciekawe, kto jeszcze na tę kość nasikał... Pzdr. Nie wiem i raczej nie chcę wiedzieć :diabloti:. Quote
Asiaczek Posted April 21, 2011 Posted April 21, 2011 Buszki, a jak z kondycja SZepsi PRZED wystawą? Pzdr. Quote
Buszki Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Kondycję ma (na rowerku stacjonarnym trochę jeździ i sarenki gania),a i z sadełkiem się uporaliśmy :diabloti:. Quote
Cienka Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Kurde Pina jest chyba podrabiana bo wszyscy mają problem z sadełkiem u basków a królowa ma niedowagę znowu. Quote
Asiaczek Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Buszki napisał(a):Kondycję ma (na rowerku stacjonarnym trochę jeździ i sarenki gania),a i z sadełkiem się uporaliśmy :diabloti:. Bardzo jestem jej ciekawa. Nie mogę doczekac się Opola... Cienka napisał(a):Kurde Pina jest chyba podrabiana bo wszyscy mają problem z sadełkiem u basków a królowa ma niedowagę znowu. O, masz, chudzielec jeden... Pzdr. Quote
lourdnes Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Ja też muszę się wziąć za szkodniki bo już wyglądaja jak ja- tu i ówdzie wałeczek :eviltong: A wystawa tuż tuż.Z Sajdą też przerażająca historia.Co jest z tymi obrożami qrcze :shake:.W trakcie czytania aż mi serducho stanęło ale dobrze ,ze ją złapałaś. To jest jakis koszmar.Moje to mnie tak holują nieraz ,że chyba kupie jakieś grube obroże albo szelki. I nic sie nie boja ruchu ulicznego. Jak jedzie karetka albo motor to są gotowe sie udusic byle za tym pogonić. Im głośniej cos brzęczy czy wyje tym ich podniecenie jest większe. A jeszcze jak po asfalcie fruwają reklamówki czy liscie masakra...instynkt łowiecki sięga zenitu i jakby w tym momencie coś pękło... wole nie myśleć...bo one nie patrzą na boki. Z kostką u Buszki zabawna historia. Moje też lubią różniaste smrodki ale pilnuję bo wcześniej zdarzyła mi sie już wymiotna historia jak u Sajdi :evil_lol: Quote
Buszki Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 To się jeszcze pochwalę,że dzisiaj Szepsi przytachała w lesie kość.Ale demonstracyjnie rzuciła mi ją pod nogi i znacząco spojrzała na moją kieszeń(nosze w niej smaczki).Wyglądało to tak:patrz,znalazłam i mogłam zjeść,ale wymienię się na smaczka.Smaczka dostała,pańcia pogłaskała i kość na drzewie powiesiła,tak na wszelki wypadek. Quote
lourdnes Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Ale grzeczna :) Ale mozliwe ,ze kość była niesmakuśna co Szepsi szybko przekalkulowała i obmyśliła jak wydobyć cos lepszego :) Quote
Buszki Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Wierzę,że jest grzeczna i tej wersji będę się trzymać :diabloti:. Quote
Asiaczek Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Buszki napisał(a):To się jeszcze pochwalę,że dzisiaj Szepsi przytachała w lesie kość.Ale demonstracyjnie rzuciła mi ją pod nogi i znacząco spojrzała na moją kieszeń(nosze w niej smaczki).Wyglądało to tak:patrz,znalazłam i mogłam zjeść,ale wymienię się na smaczka.Smaczka dostała,pańcia pogłaskała i kość na drzewie powiesiła,tak na wszelki wypadek. Moi znajomi od sznaucera średniego tak nauczyli swoje pieska, że na spacerze przynosił im WSZYSTKO, co znalazł jadalnego w okolicy, rzucał pod nogi i.... czekał na nagródki;) pzdr. Quote
Buszki Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Obawiam się,że u nas było to jednorazowe.Za dobrze znam Szepsi :). Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.