Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 12.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • jamnicze

    4406

  • Asiaczek

    1444

  • taxelina

    1033

  • M&S

    800

Top Posters In This Topic

Posted

gosiaja napisał(a):
ale jogi ma przewagę nad azizem
ma j..ja

To właśnie chciałam napisac:)

Cienka napisał(a):
Aziz chyba sobie nigdy nie uświadomi, że nie ma jajek.

E, przyjdzie i na niego pora. Może chłopak trochę wolniej mysli...;)

lourdnes napisał(a):
Joguś pewnie burkał bo był na swoim terenie ;)

A to teżmogło mieć wpływ na jego zachowanie...

Pzdr.

Posted

Nie raz chłopaki nas odwiedzali i Joguś zawsze szalał z radości, że kumpel Azis przyjechał. A teraz to była walka podjazdowa. Myślę, ze na to miał wpływ pobyt w Kasi w hotelu gdzie jogi poczuł się bardzo pewnie jako przewodnik stada.

Posted

A ja miałam ostatnio 2, niezbyt miłe przygody z Sajdą.

1. W niedzielę rano postanowiłam się wybrać na plażę, bo już niedługo nie będzie wolno nam tam wchodzić.
Na nieużytkach po starych działkach panoszą się koty i jak Sajda je zobaczyła, to za nimi wyrwała. Niestety wymsknęła mi się smycz, potem zahaczyła o druty, a Saidi pękła skórzana obroża - no i pognała .... Oczywiście w tym momencie nie pomogły żadne nawoływania, bo nawet jak uciekły kociambry, to mała poczuła swobodę w łapach i ani myślała z niej rezygnować. Na szczęście w końcu łaskawie dała się złapać, a ja prawie całą powrotną drogę musiałam ją nieść na rękach.

2. Wczoraj na spacerze dorwała jakieś stare kości (miała kaganiec szmaciany luźno spięty). I znowu nie reagowała na żadne wołania (wrrrrrrr.....), nie chciałam jej gonić, bo niedaleko ulica. W końcu po jakiś 10 min po nią poszłam. Sajdi mocno odchorowała te frykasy, chyba z 10 razy potem wymiotowała. W domu na obiad dałam jej trochę surowego mięsa i ryżu, ale też to zaraz zwróciła. Na szczęście noc przespała spokojnie. I dzisiaj jest ok, ale jeszcze nic jej nie dałam do jedzenia, zobaczymy co będzie po obiedzie.

Posted

Z tymi ucieczkami,to koszmar.Moje jak sarnę zobaczą(albo chociaż wyczują),to mogę wołać,gwizdać i cudować,zero reakcji :shake:.
Z kośćmi to samo.We wtorek Szepsi znalazła na łące takiego gnata,że był dłuższy od Niej.I chyba cięższy,bo nie dało się z nim uciec przed pańcią :evil_lol:.

Posted

No to miałaś szczęście, jak Sajducha coś capnie, to doskonale wie, że nie może mnie dopuścić na bliżej niż 5 kroków :eviltong:
Skubana, gdy jest na smyczy i powiem "zostaw", to grzecznie idzie dalej, ale bez smyczki ...:angryy:

Posted

Buszki napisał(a):
Szepsi sama się poddała,bo wiedziała że z taka kością nie ma szans.Nawet nasikała na nią coby inni wiedzieli,że to ONA ja znalazła :diabloti:.

Dobre :evil_lol:.

Posted

[quote name='jamnicze']A ja miałam ostatnio 2, niezbyt miłe przygody z Sajdą.
1. W niedzielę rano postanowiłam się wybrać na plażę, bo już niedługo nie będzie wolno nam tam wchodzić.
Na nieużytkach po starych działkach panoszą się koty i jak Sajda je zobaczyła, to za nimi wyrwała. Niestety wymsknęła mi się smycz, potem zahaczyła o druty, a Saidi pękła skórzana obroża - no i pognała .... Oczywiście w tym momencie nie pomogły żadne nawoływania, bo nawet jak uciekły kociambry, to mała poczuła swobodę w łapach i ani myślała z niej rezygnować. Na szczęście w końcu łaskawie dała się złapać, a ja prawie całą powrotną drogę musiałam ją nieść na rękach.
2. Wczoraj na spacerze dorwała jakieś stare kości (miała kaganiec szmaciany luźno spięty). I znowu nie reagowała na żadne wołania (wrrrrrrr.....), nie chciałam jej gonić, bo niedaleko ulica. W końcu po jakiś 10 min po nią poszłam. Sajdi mocno odchorowała te frykasy, chyba z 10 razy potem wymiotowała. W domu na obiad dałam jej trochę surowego mięsa i ryżu, ale też to zaraz zwróciła. Na szczęście noc przespała spokojnie. I dzisiaj jest ok, ale jeszcze nic jej nie dałam do jedzenia, zobaczymy co będzie po obiedzie.
No i jak dzisiaj? Juz dobrze?

[quote name='Buszki']Szepsi sama się poddała,bo wiedziała że z taka kością nie ma szans.Nawet nasikała na nią coby inni wiedzieli,że to ONA ja znalazła :diabloti:.
Hahaha, pewnie oznaczyła ja "na później";)

[quote name='Buszki']No,nawet Buszi odrzuciło jak niuchnęła :diabloti:.
A dzisiaj obie przeszły obok tej kości tak obojętnie,jak by jej tam wcale nie było :evil_lol:.
Ciekawe, kto jeszcze na tę kość nasikał...

Pzdr.

Posted

Buszki napisał(a):
Kondycję ma (na rowerku stacjonarnym trochę jeździ i sarenki gania),a i z sadełkiem się uporaliśmy :diabloti:.

Bardzo jestem jej ciekawa. Nie mogę doczekac się Opola...

Cienka napisał(a):
Kurde Pina jest chyba podrabiana bo wszyscy mają problem z sadełkiem u basków a królowa ma niedowagę znowu.

O, masz, chudzielec jeden...

Pzdr.

Posted

Ja też muszę się wziąć za szkodniki bo już wyglądaja jak ja- tu i ówdzie wałeczek :eviltong: A wystawa tuż tuż.Z Sajdą też przerażająca historia.Co jest z tymi obrożami qrcze :shake:.W trakcie czytania aż mi serducho stanęło ale dobrze ,ze ją złapałaś. To jest jakis koszmar.Moje to mnie tak holują nieraz ,że chyba kupie jakieś grube obroże albo szelki. I nic sie nie boja ruchu ulicznego. Jak jedzie karetka albo motor to są gotowe sie udusic byle za tym pogonić. Im głośniej cos brzęczy czy wyje tym ich podniecenie jest większe. A jeszcze jak po asfalcie fruwają reklamówki czy liscie masakra...instynkt łowiecki sięga zenitu i jakby w tym momencie coś pękło... wole nie myśleć...bo one nie patrzą na boki.
Z kostką u Buszki zabawna historia. Moje też lubią różniaste smrodki ale pilnuję bo wcześniej zdarzyła mi sie już wymiotna historia jak u Sajdi :evil_lol:

Posted

To się jeszcze pochwalę,że dzisiaj Szepsi przytachała w lesie kość.Ale demonstracyjnie rzuciła mi ją pod nogi i znacząco spojrzała na moją kieszeń(nosze w niej smaczki).Wyglądało to tak:patrz,znalazłam i mogłam zjeść,ale wymienię się na smaczka.Smaczka dostała,pańcia pogłaskała i kość na drzewie powiesiła,tak na wszelki wypadek.

Posted

Buszki napisał(a):
To się jeszcze pochwalę,że dzisiaj Szepsi przytachała w lesie kość.Ale demonstracyjnie rzuciła mi ją pod nogi i znacząco spojrzała na moją kieszeń(nosze w niej smaczki).Wyglądało to tak:patrz,znalazłam i mogłam zjeść,ale wymienię się na smaczka.Smaczka dostała,pańcia pogłaskała i kość na drzewie powiesiła,tak na wszelki wypadek.

Moi znajomi od sznaucera średniego tak nauczyli swoje pieska, że na spacerze przynosił im WSZYSTKO, co znalazł jadalnego w okolicy, rzucał pod nogi i.... czekał na nagródki;)

pzdr.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...