Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 962
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

mi sie w koncu udało zlapać dziką sunię- trzymam kciuki i za Was.

Determinacja po jakiejsc traumie całkowicie wystarczy, zeby z dzikiej suni nie do zlapania zrobiła się nagle bułka z masłem - sprawa do pokonania :)

Posted

Szczeniaków jeszcze nie wyprowadza więc póki co nie ma szans na takim terenie ich znaleźć :shake:

Za to Dzika... :lol: po raz pierwszy dzisiaj POWĄCHAŁA RĘKĘ !!! :multi: Jest coraz lepiej :razz:
Od dwóch tygodni - regularnie przychodzi w okolice naszego ogrodzenia na michę ;) Mamy nadzieję, że któregoś dnia przyprowadzi maluchy. Za każdym razem jak nas widzi - cieszy się jak szczenior podskakując i wywijając ogonem - może jednak się uda ją oswoić... Baaardzo byśmy chciały - to naprawdę piękna i kochana psina :loveu:

Posted

Mamy jeszcze lepsze wiesci... Dzika sie przelamala i juz drugi dzien z rzedu bierze kawalki miesa z reki :multi:. Pewnie niedlugo zbankrutujemy, bo codziennie poza ogromna micha zarelka Dzikunia dostaje teraz kilka kawalow gotowanego miecha (skoro juz raz wziela z reki, to trzeba to pielegnowac, prawada? :cool3:)
Strasznie sie cieszymy. To ogromny postep. Poza tym na slowo: Dzikunia, od razu merda ogonem :lol:.

Oczywiscie, zeby nie bylo nam za dobrze, dzisiaj znalazlysmy przy Trakcie Lubelskim 3 m-czna laciata suczke. Biegala miedzy ludzmi przy MarcPolu - oczywiscie nikt nie zareagowal, ale to juz standard. Sunia jest slodka, sliczna i strasznie rozrabia - jak na szczeniaka przystalo. SZUKAMY DOMU!

Posted

mi udało się z sunią Perełką z Broku- a tez poczatki były niełatwe. Też zaczynała jesć z ręki ,ale nie było mowy, zeby ja pogłaskac. Też cieszyła się jak glupia, warczała ochoczo i merdała ogonem az mało nie odpadł :cool3:
Mi sie udało pewnego dnia- ale minelo 6 tygodni oswajania - biorąc pod uwagę ze przez rok była dla nikogo niedostępna,to bardzo szybko;).


Wam też sie uda- trzymam kciuki !

Posted

Lara - Dzika wyraznie karmi, ma powiekszone cycochy. Liczymy tylko na to, ze maluchow jest malo...


Idusiek - 6 tygodni to naprawde szybko. My spotkalysmy Dzika pierwszy raz w lutym/marcu tego roku. Dopiero teraz udalo sie do niej tak zblizyc. Ale to pewnie dlatego, ze dopiero niedawno mieszkamy w jej poblizy i mamy wiecej czasu dla niej.

Posted

No to pierwsze głaskanko mamy zaliczone :multi::multi::multi: !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dzikunia podeszła i wsunęła łepek DO POGŁASKANIA !!! Nawet polizała rękę.

Była niestety bardzo osowiała - mamy nadzieję, że nie dorwała babeszji :shake: na całym terenie jest mnóstwo kleszczy, a ona przynajmniej kilka/kilkanaście zaliczyła.

W całej okolicy nie ma jej maluchów - przy poprzednim miocie cały czas pilnowała towarzystwa kręcąc się w jego pobliżu
Całą dzisiejszą noc jakiś pies intensywnie szczekał - to mogła być ona - może jakiś dziki zwierz (albo dziki człowiek :angryy:) podkradł jej maluchy ????

Matko... mamy nadzieję, że nic poważnego jej nie dolega - zwłaszcza teraz, kiedy już zaczęła robić takie postępy :shake:

Posted

Witokret napisał(a):
No to pierwsze głaskanko mamy zaliczone :multi::multi::multi: !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dzikunia podeszła i wsunęła łepek DO POGŁASKANIA !!! Nawet polizała rękę.


Super!!!

Oby maluchy były bezpieczne...

Posted

Dzisiaj stało się to, o czym marzyłysmy od ponad 6 m-cy !!!!!!!!!!!!!!!
:multi::multi::multi: Dzikunia czekała (jak zwykle ostatnio) na nas o określonej godzinie w okolicy, gdzie dostaje michę. Dochodząc do miejsca jej karmienia zawołałyśmy ją jak zwykle - i... nasza Dzikunia przyleciała kręcąc młynki ogonkiem, robiąc jak zwykle baranki :lol: Na przywitanie dostałam buziaka w rękę, a potem... micha kompletnie się dla niej nie liczyła - najważniejsze było głaskanie, przytulanie, tarmnoszenie za uszy i rozdawanie buziaków :loveu: Jesteśmy w szoku jak nagle ta psinka się przełamała - po pierwszym pogłaskaniu doszła do wniosku, że to jednak fajna sprawa i, że skoro przez ponad pół roku jej nie zatłukłyśmy, to pewnie nie mamy złych zamiarów ;) Po 30 minutach głaskania, którego domagała się jak nie wiem co :lol: poszła z nami na spacerek skacząc na nas i wariując jak szczeniak :loveu: - to młoda psina, ma najwyżej 2 lata :lol: Kawał z niej psa - jak oparła się przednimi łapskami na moich ramionach, to łep miała na wysokości mojej głowy (170 cm).
Bidusia ma przyjnajmniej z kilkanaście kleszczy :shake: jeszcze za wcześnie było na zabiegi typu wyciąganie ich, ale kupiłyśmy jej dzisiaj kropelki i jutro posmarujemy jej grzbiet. Spróbbujemy też pomału jej pousuwać te paskudztwa.
Byłyśmy zbyt zaskoczone więc odpuściłyśmy sobie dzisiaj zdjęcia, ale jutro postaramy się to uwiecznić :lol:

Posted

Witam wszystkich. Nareszcie mogę zacząć pisać, a nie tylko czytać historię Waszej walki. Postaramy się razem z Oliegą aktywnie uczestniczyć w pomocy dla Dzikuni i jej maluchów, jak się objawią. Niestety wciąż mamy problem z dostępem do netu, mamy go tylko w pracy, a tu bywa ciężko z czasem.

Posted

Dzisiaj pół dnia spędziłysmy w lecznicy z Szakim, który ma ostatnio poważne problemu z kręgosłupem i dopiero teraz udało nam się dotrzeć.
Dzisiaj z racji wizyty w lecznicy poszłyśmy do Dzikiej nieco wczesniej, ale paskuda zamiast pojawić się na dobre żarełko wolała wałęsać się z wielkim kudłatym kumplem :cool3: Zamerdała tylko i poleciała z nim ganiać po polach, no cóż... ;) Dostała dzisiaj tylko troszkę jedzenia - staramy się ją nauczyć, że nie ma żarcia bez podchodzenia do nas i obowiązkowego mizianka :razz: Jutro na pewno w związku z tym zgłodnieje i przyjdzie - czeka już na nią odpchlacz i odkleszczacz.

Zrobiłyśmy sobie dzisiaj wycieczkę po okolicy w poszukiwaniu maluchów -powinny już pomału zacząc się pojawiać, a tu nic :shake: Znalazłyśmy norę, jaką Dzika wykopała... ale niestety była pusta :-( albo maluchy zostały gdzieś przeniesione albo... jak pisałyśmy wcześniej - ktoś/coś podkradł maluchy. Poprzednio cały czas spędzała w ich pobliżu, teraz gania po całej okolicy więc zaczynamy się zastanawiać, czy są jeszcze jakieś maluchy.

Czekamy do jutra - postaramy się zafundować Dzikuni kolejną sesję :razz:

Posted

Vege666 napisał(a):
Witam wszystkich. Nareszcie mogę zacząć pisać, a nie tylko czytać historię Waszej walki. Postaramy się razem z Oliegą aktywnie uczestniczyć w pomocy dla Dzikuni i jej maluchów, jak się objawią. Niestety wciąż mamy problem z dostępem do netu, mamy go tylko w pracy, a tu bywa ciężko z czasem.


No witamy witamy :lol: i serdecznie zapraszamy do grona dogomaniaków ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...