ania_36 Posted February 22, 2008 Posted February 22, 2008 Malutka jest extra. Jest zupełnie bezstresowa. Jest wesoła i zawadiacka, biega za nami i za dziećmi. Moje psy są nieco przerażone jej temperamentem ale dzieci są zachwycone. Niestety grzybek jest imponujący, byliśmy dzisiaj u weterynarza i zaczynamy leczenie. Jej ulubioną zabawą jest bieganie za nogawką, ale zaczyna też zaczepiać moje psy. więc mam nadzieję że niedługo będą się bawiły razem. Chociaż ona jest taka malutka... Nie mamy pomysłu na imię. Próbujemy ją sfotografować ale jest za szybka. Quote
akucha Posted February 22, 2008 Posted February 22, 2008 :lol: Dziekujemy za wiadomosci! Jesteś kochana, uratowałaś jej życie! Na czym polega leczenie grzybka? Quote
ania_36 Posted February 22, 2008 Posted February 22, 2008 To nie pierwsze zagrzybione stworzenie w moim domu. Weterynarz powiedział, że psy jezeli są dobrze odżywione i zdrowe to mają małą szanse żeby się zarazić. A dzieci miały kontakt z zagrzybionymi kotami i też się nie zaraziły. Widocznie tez są dobrze odżywione.:diabloti: Wiem, że ryzyko istnieje, najwyżej będziemy się leczyć wszyscy. Ale odizolowanie pieczarki nie wchodzi w rachubę, chyba byscie ją wszyscy słyszeli. Quote
Kasia25 Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Jak ja Was kocham za tą Pieczareczkę!:sweetCyb: Quote
Fanaberia Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Ania, gratuluję decyzji, piękna ta Mała :loveu: ale kociaków chyba nie odpuścisz, nawet takich z grzybkiem:diabloti: szkoda byłoby takiego DT trzymam kciuki za domek dla Malutkiej i pozdrawiam serdecznie ewa Quote
ania_36 Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Mała rzeczywiście piękna. Noc minęła w miarę spokojnie. A grzyba to jeszcze niedawno bałam się jak ognia i wydawało mi się, że nic gorszego przytrafić nam się nie może. Kiedy jednak zachorowało 6 moich kociąt i nikt się nie zaraził, to rzeczywiście trochę wyluzowałam, zwłaszcza jak kociaki dostały świerzba, groźnego również dla nas. Grzybek przy tym to na prawdę nic. Jednak okazało się, że leczenie grzyba u psów jest trochę bardziej skomplikowane niż u kotów. Kocięta zawsze szczepię i to przynosi bardzo dobre rezultaty. Jednak szczepionka dla psów jest strasznie droga, więc na razie małej nie zaszczepiłam. Weterynarz ma nadzieję, ja zresztą też, że da się ją wyleczyć tradycyjnymi metodami, tylko to potrwa dłużej. Quote
akucha Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Aniu, ja w szkole średniej tez się zaraziłam swierzbowcem od maleńkiego kociaka, którego przyniosłam do domu (brat tez :evil_lol:). Ajjj, swędziało!!! Ile kosztuje szczepionka na grzybka dla tej malizny? Przygladam się i nie wiem... jaka to mieszanka jest? Quote
ania_36 Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Ja też sie przyglądam i nie wiem co to za mieszanka. ;) Szczepionka kosztuje koło 200 zł i pewnie trzeba zaszczepić ze dwa razy. Swoją drogą to dziwne, że dla kotów wyprodukowali tańszą szczepionkę. Zawsze myślałam, że dla psów jest większy wybór leków. No ale się myliłam. I biorąc małą byłam spokojna. Ale poradzimy sobie. Quote
akucha Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Może koty szybciej reagują na szczepionki, albo jest wiekszy wybór leków na rynku. Mieszkam na wsi i ze zdumieniem obserwuję, ze miejscowe koty to okazy zdrowia. Nie spotkałam się z KK, grzybami i jakimis widocznymi chorobami skóry. A przeciez nie wszystkie szczepione. Z psami jest podobnie. Myślicie, że miejskie zwierzęta mniej odporne są? Zawsze mnie to zastanawia... Quote
ania_36 Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Rodzinka śpi a my buszujemy. Wykąpałam małą i teraz śpi w moim rękawie.;) Fajne są takie miniaturki. Quote
akucha Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Jaki to okruszek jest :loveu::loveu::loveu: Jak kociak! Aniu, ale Twoje wielkopsy to tolerancyjne są :evil_lol: Widać, że maleństwo bezstresowe i przebojowe raczej. Do kociaków też mają takie podejscie? Quote
ania_36 Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Moje psy to nawet wolą kocięta. Ostatniego kociaka to Neli (to ta długowłosa ) nosiła w pysku jak swoje dziecko i przez długi czas byli nierozłączną parą. A mała rzeczywiście jest przebojowa i prawie bezstresowa. Do tej pory to bała się tylko suszarki do włosów. Quote
akucha Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Niesamowite psy! :evil_lol: suszarka pewnie większa od niej. Quote
ania_36 Posted February 24, 2008 Posted February 24, 2008 A co taka malizna może nabroić ? Z uporem maniaka zabiera mi kapcia i biega z nim po całym domu,komicznie to wygląda, bo kapeć jest większy od niej. Teraz właśnie śpi wtulona we mnie. A tak naprawdę to nabroiła. Skradła nam serca. Moje dzieci i TŻ chodzą i jęczą, że fajnie by było mieć takiego małego pieska ( jakby dwa duże nie wystarczały :diabloti:). Quote
akucha Posted February 24, 2008 Posted February 24, 2008 Hihihihi, to nieźle nabroiła!!!! Ja tam się cieszę ;) Quote
ania_36 Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Wróciliśmy z malizną od weterynarza. Byliśmy nawet u dwóch. Mała została oskrobana i zbadana po kątem pasożytów. I okazało się, że oprócz grzyba ma jeszcze nużeńca. A wogóle wizyta u weterynarza to prawdziwy wyczyn. Mała nie dała sobie obejrzeć nawet ząbków, taka była groźna. Piszczała i gryzła ze strachu, dobrze, że ma taką małą paszczę i mikroskopijne ząbki. Quote
akucha Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 O rety, taka mała a tyle przypadłości jej się przyplątało :shake: I co powiedział wet, jak to teraz leczyć? :evil_lol:Mała awanturnica! Ojjj, to z niej szatan wyrosnie, hihihihi... Quote
ania_36 Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Awanturnica to mało powiedziane. Zaczyna nas sobie wychowywać. Dzisiaj chciała do mnie na kolanka, ja byłam zajęta i i nie mogłam jej podnieść, więc poszła prosić do córki, która siedziała obok. Ale kiedy moja córa podniosła ją na tapczan, to od razu zaczęła się wyrywać, nie oszczędzając zębów i zadowolona wgramoliła się na moje kolanka. Dobrze , że jest taka maleńka. Terorystka jedna. Co do leczenia, to na nużeńca są jakieś nowe kropelki na kark, weterynarz sprowadzi na czwartek, podobno bezpieczniejsze to od smarowania. A grzybka smarujemy imawerolem i kąpiemy małą w nizoralu. Quote
akucha Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 :evil_lol: Trzeba ją jakoś opanować, potffforka tego. Te malizny podobno są takie charakterne. Ciotki, co z nią robić, ona sterroryzuje cały dom! :nerwy: A kotków jeszcze nie zjada? Imaverol rozcieńczacie? Jak często musicie ją kąpać? Quote
ania_36 Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Mam nadzieję, ze sobie poradzimy z jej charakterkiem.:diabloti: Przez to, że jest taka mała to jest to tylko zabawne, ale nie wyobrażam sobie wielkiego psa z takim temperamentem. Na razie sobie pozwala na dużo, bo jest niemiłosiernie rozpieszczana przez wszystkich, ale szybko się uczy. Wie już na przykład, że nie wolno gryźć w nogi, bo pierwszego dnia dzieci płakały jak je kąsała ,oczywiście dla zabawy. Imawerol rozcieńczamy 1:50, kapiemy co drugi dzień. Za tydzień kontrola. Quote
ania_36 Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Nie strohghold, on na nużeńca nie działa. Dostanie advocate, ale dopiero w czwartek. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.