justysiek Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 strumyk napisał(a):zasadniczo tez sie nie wdaje, ale ze ja bardziej z natury owczarkarz, wiec jak mnie ktos ... to mu szczekne :) poza tym sadze, ze jestem "ciut" starsza od Ciebie, wiec troche inaczej by to wygladalo; o ile w ogole ktos by taki tekst odwazyl sie rzucic w moim kierunku :) tez prawda... duzo tez ma do tego wiek...bo jak widza mlodsza osobe to sie czepiaja:roll:no ale...niech sobie mowia przeciez sie nie bede klocila- temu panu odpowiadaja szczaucery mini i ja nie komentuje tego:lol: Quote
Vectra Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Zosiu , ja nie akceptuje żadnego pogryzienia i nie chowam głowy w piasek.Pogryzienia to jest problem , poważny problem który niestety nie jest rzadkością. W moim domu rodzinnym od zawsze był pies i raczkowałam i jeździłam chodzikiem i nigdy żaden mnie nawet zębem nie dotknął .. to samo moje siostrzenice , mają w domu psa , dużego psa , mój dobek też wychowywał się z tymi dziećmi , jeździły na nim , oglądały uszy , oczy , poznawały jego anatomię ;) nieraz nadepnęły , puknęły , najechały wózkiem , zabawką .. odszedł , to było jedyne co robił w tej sytuacji .... to samo pitbulla Lalka , a moje psy mają sporadyczny kontakt z dziećmi , gdyż ja takowych nie posiadam ;) W kontaktach z zupełnie obcymi dziećmi zawsze zachowują spokój , delikatność ,ale nie traktują dzieci jak coś nadzwyczajnego , tylko jako mniejszych przyjaciół. problem nie leży w samym psie , tylko niestety wina nas dorosłych .. bo jest w domu pies , pojawia się dziecko i pies idzie w odstawkę .. popychany , poniewierany , zakazy i nakazy ... traci poczucie bezpieczeństwa , pies nie jest wróżką i nie wie jak zachowywać sie w stosunku do dziecka tak jak my tego oczekujemy ... a wystarczy pomóc , wskazać odpowiednią drogę ;) Pokazać , że płacz dziecka to nic strasznego , że nadepnięcie nie trzeba karcić zębami , że mały ludzik porusza się trochę inaczej. I to już od szczeniaka trzeba psa przygotowywać , dotykać , oglądać , przesuwać , przecież niekiedy zdarza się nam że nadepniemy psa prawda ? i wystarczy przeprosić pogłaskać , pies się uczy że to nic strasznego chwilowy mały ból ale i potem nagroda oraz przeprosiny ;) Da się tylko trzeba chcieć , trzeba zamiast leczyć to zapobiegać , myśleć co i jak się robi.A pies jest jak dziecko , zależny od nas i otwarty na wszelkie nauki życia. I czy to pit czy ratler , nie ma prawa ugryźć .... Quote
justysiek Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Vectra napisał(a):Zosiu , ja nie akceptuje żadnego pogryzienia i nie chowam głowy w piasek.Pogryzienia to jest problem , poważny problem który niestety nie jest rzadkością. W moim domu rodzinnym od zawsze był pies i raczkowałam i jeździłam chodzikiem i nigdy żaden mnie nawet zębem nie dotknął .. to samo moje siostrzenice , mają w domu psa , dużego psa , mój dobek też wychowywał się z tymi dziećmi , jeździły na nim , oglądały uszy , oczy , poznawały jego anatomię ;) nieraz nadepnęły , puknęły , najechały wózkiem , zabawką .. odszedł , to było jedyne co robił w tej sytuacji .... to samo pitbulla Lalka , a moje psy mają sporadyczny kontakt z dziećmi , gdyż ja takowych nie posiadam ;) W kontaktach z zupełnie obcymi dziećmi zawsze zachowują spokój , delikatność ,ale nie traktują dzieci jak coś nadzwyczajnego , tylko jako mniejszych przyjaciół. problem nie leży w samym psie , tylko niestety wina nas dorosłych .. bo jest w domu pies , pojawia się dziecko i pies idzie w odstawkę .. popychany , poniewierany , zakazy i nakazy ... traci poczucie bezpieczeństwa , pies nie jest wróżką i nie wie jak zachowywać sie w stosunku do dziecka tak jak my tego oczekujemy ... a wystarczy pomóc , wskazać odpowiednią drogę ;) Pokazać , że płacz dziecka to nic strasznego , że nadepnięcie nie trzeba karcić zębami , że mały ludzik porusza się trochę inaczej. I to już od szczeniaka trzeba psa przygotowywać , dotykać , oglądać , przesuwać , przecież niekiedy zdarza się nam że nadepniemy psa prawda ? i wystarczy przeprosić pogłaskać , pies się uczy że to nic strasznego chwilowy mały ból ale i potem nagroda oraz przeprosiny ;) Da się tylko trzeba chcieć , trzeba zamiast leczyć to zapobiegać , myśleć co i jak się robi.A pies jest jak dziecko , zależny od nas i otwarty na wszelkie nauki życia. I czy to pit czy ratler , nie ma prawa ugryźć .... nic dodac nic ujac:multi: Quote
Guest Mrzewinska Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Vectra, to wszystko sie zgadza, ale nie pomijajmy wszechwladnej Pani Genetyki. Dobre lub zle wychowanie, poczynajac od chwili urodzenia to jedno, ale predyspozycje psychiki zwierzecia to drugie. Musza wreszcie byc obowiazkowe testy - testy, nie egzaminy! - zachowan socjalnych przed dopuszczeniem do rozrodu. Nadmierna agresja, nadmierna strachliwosc, sklonnosc do pewnych schorzen moze miec uwarunkowanie genetyczne. Tak zwana natura korygowala to prosto - nie wszystkie psowate mialy szanse sie rozmnazac. Nie mogly rozmnazac sie zwierzeta ani z zaburzeniami zachowan socjalnych, ani z problemami ze zdrowiem. A my zbyt czesto rozmnazamy tylko pod katem urody, nie liczac sie z tym, ze pewne pozadane cechy eksterieru moga miec zwiazek z bledami charakteru. Albo rozmnazamy - bo pan doktor powiedzial, ze dla zdrowia trzeba. Doswiadczenie lat pracy z psami mowi mi, ze wprawdzie zachowanie niemal kazdego psa da sie w pewnym stopniu korygowac, ale nadal jest to - niemal kazdego, nie wszystkich. I nadal tylko w pewnym stopniu. I sa psy, ktore pod zadnym pozorem nie powinny byc rozmnazane. W kazdej rasie moga zdarzyc sie takie psy. Zofia Quote
Katica Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Pani Zofio, każdy z nas, właścicieli maszyn typu bull byłby za takimi testami... mówię tu o odpowiedzialnych pasjonatach... Problem jednak w tym, że badalibyśmy osobniki rodowodowe, w dobrych hodowlach oraz właścicieli którzy chcą nabywać takowe psy... a proszę spojrzeć prawdzie w oczy - tych pogryzień nie powodują psy rasowe... i co by to zmieniło?? Najpierwsz trzeba zacząć od zaostrzenia prawa co do rozmnażania psów nierodowodowych... tylko czy ktoś zacznie od tej strony? Zapewne nie! Quote
an1a Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Co do przyczyn ugryzienia dziecka w W-wie.. Napisali, że pies z wielką agresją rzucił się na dziecko, które najechało na niego. A co było wcześniej, może dziecko chodziło non stop za psem i na niego "najeżdżało"? Zresztą... to jest ul. Brzeska, nie wymagajmy żeby pies miał rodowód i był odpowiednio socjalizowany itp. itd. Jestem za wprowadzeniem testów też dla przyszłych właścicieli... Quote
Vectra Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Zosiu , Ty jako szkoleniowiec i ekspert niejako , chyba wiesz co się dzieje z psychika psa który jest uczony agresji , bezsensownej agresji , takiej dla zabawy .... szczuty na ludzi i zwierzęta .. plus ukochany pancio który jest cały szczęśliwy że jego pupil taki "mądry" i że wszyscy się boją .. a pies głupie zwierze i robi wszystko by ukochanego przewodnika zadowolić .. tylko z czasem wymyka się wszystko z pod kontroli i dochodzi do tragedii. I proszę nie wmawiajcie mi tej genetyki akurat zawsze odnośnie TTB , bo jeśli tak to przeanalizujmy inne rasy psów ......... Quote
Guest Mrzewinska Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Pani Katico, Vectro, przeciez ja nie wmawiam genetyki tylko odnosnie TTB!!! Ale za kazdym razem, gdy apeluje o ograniczenie - przez przymusowa sterylizacje - hodowli psow w typie trudnych ras - jestem widziana jako wrog rasy. Od lat usiluje przekonac ZK o koniecznosci testow dla bardzo wielu ras - goldenow i labradorow tez, i to testow alternatywnych wobec prob polowych, od lat protestuje przeciwko testom obowiazujacym w niektorych rasach, a polegajacych m.in. na uwiazaniu psa i draznieniu go atakiem i na psa i na stojacego obok przewodnika. Im bardziej zdecydowanie uwiazany pies atakuje, tym ma lepsza ocene. Wiecie, ze cos takiego nazywa sie testami psychiki? Gdy apelowalam o odsuniecie od hodowli asocjalnej suki rottki, bylam wrogiem rottych. Gdy syn tejze ewidentnie chorej suki zagryzl 15-letnia corke wlascicieli, bylam podwojnym wrogiem, juz wszystkich psow, bo uwazalam, ze psa pownno sie uspic. Gdy pisze, ze TTB nie sa dla wszystkich i kandydaci na wlascicieli powinni byc sprawdzeni, a psy przetestowane przed dopuszczeniem do hodowli, jestem wrogiem TTB. Gdy apelowalam o szwedzkie testy dla wielu ras poddawanych probom pracy - testy alternatywne wobec egzaminu IPO, bylam wrogiem tamtych ras. Wiec juz wyszlo, ze jestem wrogiem, a ja nadal uparcie ostrzegam - albo sami zrobimy porzadek, zmusimy do zmian przepisow dopuszczajacych do hodowli i posiadania psow, zwlaszcza psow trudnych ras, i takze psow w typie tych ras, albo te zmiany ktos wprowadzi za nas. Kosztem wszystkich psow. A dlaczego trzeba zaczac od psow tzw. trudnych ras? Dlatego ze agresja w wykonaniu sheltie jest tylko halasliwa, u caviski - nie istnieje, chihuahua nawet jak ugryzie, to opatrunek centymetrowy starczy, pekinczyk nie siegnie wyzej kolan, a pies tzw trudnych lub duzych ras, jesli jest zle prowadzony lub ma problemy emocjonalne, jest naprawde niebezpieczny i tyle. Zofia Quote
an1a Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Czytałam jakiś artykuł o raporcie w USA (2005). Pomeranian ważący 2kg zagryzł dziecko... A w statystykach jest strasznie dużo labradorów. Każda osoba biorąca TTB z hodowli powinna mieć testy, bo nawet z zdrowego psychicznie psa można zrobić wariata - kontrola samych psów nie zda egzaminu. Pies, który pogryzł dziecko w W-wie jest mieszanką pita z astem... Quote
Vectra Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Zosiu , my mówimy o tym samym , zgadzam się z Tobą .. tylko słowo pisane czasem jest mało zrozumiane ..... Sami hodowcy się śmieją z tych testów ... bo to farsa dla mnie też .... Są rasy psów które nie powinny wpadać w byle jakie rączki ... miałam w bliskiej rodzinie rottka , a jakże kupił wujo bo modny i duży .. piękny rasowy pies , silny psychicznie samiec , nie potrafili go wychować , jak miał 3 lata i sprawiał mase problemów w tym warki na domowników , nabyli książkę Fishera :diabloti: i za radą autora zaczęli go ustawiać ... skończyło się to na szczęście tylko kilkudziesięcioma szwami , bo wujo zdążył schować się do łazienki ..... a jak mówiłam od początku , by zrobili coś z tym psem bo dojdzie do nieszczęścia , to byłam że tak nazwę spalona w rodzinie , bo się mądrze ... pies został uśpiony , potem jak usłyszałam , że chcą stafforda ;) to mi ręce opadły i nie tylko .. na szczęście siostrze się dzidzia urodziła i plan nabycia psa umarł , bo naczytali się gazet że morderczy pitbull będzie czyhał na życie dziecka ... Całe szczęście że to daleka rodzina ;) ... poprzedni ich pies , mały kundelek , do połowy łydek ... terroryzował ich jak tylko chciał .. oczywiście był wychwalany pod niebiosa za odwagę .... pogryzł ich wszystkich , gryzł za cichy chód .... nie wyciągnęli z tego żadnych wniosków ,a anie przepraszam Rottek musi być zły I takich przykładów można podawać tysiące , jak ludzie , głupi ludzie , nie myślą co biorą pod swój dach .... I tak zgodze się , powinno się zakazać sprzedaży prawie pitów po 50 zł za sztukę Powinno się kategorycznie zakazać rozmnażania na lewo psów z potencjałem do bycia niebezpiecznym , nie ma miejsca w naszym świecie na agresje , pies ma być przyjacielem rodziny i okolic ,a nie wściekłą bestią. Zdrowy , pewny siebie pies , pies prawidłowo prowadzony nie zaatakuje domownika , PS a żeby nie było , że się tu mądrze , to powiem , że ja miałam pieska co atakował wszystko co się rusza :diabloti: i był niebezpieczny i był terrierem tylko nie TTB a foksikiem , małym , czarującym , białym pieskiem w łatki - który nienawidził dzieci , ludzi , psów , kotów , nie oszczędzał zębów , nakręcał się jak robocik , był nieobliczalny , nieprzewidywalny , zagryzł 5 razy wiekszego psa od siebie , pogryzł moich rodziców , moją siostrę , zagryzł kota .. tak tak mówię to chodź wiem , że to żadna duma ,a wstyd .... to były nasze błędy wychowawcze !!!!!! nie dotknął tylko mnie , mimo że byłam dzieckiem i czasem mu dokuczałam ;) teraz rodzice mają dwa urocze foksiki , które są inaczej wychowywane , znaczy są wychowywane ... i nie są agresywne do nikogo , od małego były uczone przyjaźni do świata , a za ew warki do czegoś ;) były karcone ,a nie chwalone :diabloti: Wiec jak widac każdy może popełnić błąd wychowawczy ,ale w przypadku małych psów taki błąd jest mniej przykry w skutkach .... bo foksik nie ma tyle siły co doberman ... DLatego w dalszym ciągu jestem za testami i zezwoleniami , jesli nawet zaczniemy od TTB i ich populacja się unormuje oraz będą w rękach ludzi z pasją ..... kolejne rasy jak grzyby po deszczu dołączą do takiej listy .. i za kilkanaście/dziścia lat , przecietny Kowalski będzie mógł mieć co najwyżej małego piesulka jeśli nie zda odpowiednich testów z zakresy wiedzy jakiej kolwiek o psach .... a to już takie moje marzenia osobiste ..... bo szlag mnie trafia jak czytam o pogryzieniach !!!!! i to wieczne zwalanie winy na rase psa ... to po jasną ... brał ktoś do domu pitbulla zamiast ratlerka ? jeśli dzieciak by wywalił się na ratlerka czy najechal chodzikiem , to co by się stało ? co najwyzej ratlerek stracił by życie i kogo by to obchodziło ? mogł głupi pies przecież uważać :evilbat: przecież dziecko ma prawo jeździć po psie :) mógł też nauczyć pitbulla obchodzić sie z dzieckiem ;) a co do dzisiejszego pogryzienia , to się nie wypowiadam ... zapraszam natomiast na spacer po pradze ..... tam tych astoidalnych potworów jak mrówków .. bo tam trzeba mieć takiego psa .... i musi być groźny ,a jak terroryzuje rodzine i okolice to znaczy że 100% bull .. bo łagodne to takie szemrane towarzystwo jako żywą przynętę traktuje. Nie mówię o wszystkich z pragi , bo jest tam cała maso porządnych ludzi , mówię o pewnych kulturach tzw dresikach .. Mam tak troszkę rodziny :diabloti: i niektórzy byli w szoku jak widzieli moja pitke , że taki pies może być miły i całuśny i zupełnie nieagresywny. Moja siostra rodzona jak tam mieszkała jeszcze , to bała sie swoje dzieci na podwórko wypuścić jak młodzież wychodziła ze swoimi pieseczkami typu prawie pitbull .. bo pieseczki jako jedyną komendę znały bierz go , a pieszczotę kop z buta.Uczciwie mówię ,że mimo iż nie boję się tej rasy , to do tych potworów z idiotami na końcu smyczy nie podeszła bym , bo by zaatakowały ... z chęci nieprzypodobania się swojemu głupiemu opiekunowi. Quote
Urwis Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Vectra napisał(a): 1.Weź pod uwagę ile jest pitopotworów wyprodukowanych bez kontroli ..... które z rasą nie mają nic wspólnego - to trzeba wyeliminowac , jestem ZA , bo psuje dobre imię tych cudownych psów. 2. Kolejna sprawa , ileż to łapek bierze się za rasę psa dość trudną , bez jakiej kolwiek wiedzy o wychowaniu psa , wychowanie zazwyczaj polega na , wydzieraniu pyska i laniu za byle co.A TTB to stworzenia dumne z natury i lubią być szanowane i jak w końcu pańcio przegnie z agresją to odda , tak robią wszystkie psy .... Bo ile można batów dostawać niewiedząc za co ? 3. Dlatego jak już napisałam , najwięcej pogryzień (czytałam jakieś statystyki) jest w naszym własnym domu ... 4. I taki przykład - jestem w lecznicy , siedzę w poczekalni , w gabinecie pani z pieskiem .. piesek 3 kg całej wagi ... doktor prosi by potrzymała psa , to zrobi zastrzyk.Pani na to , że ona się boi , bo ją ugryzie , bo zawsze ją gryzie jak trzyma go na siłę :diabloti: A co by było gdyby ta pani miała pitbulla ? Co do obcych psów , dawno temu rozdzielałam mojego dobka z astem , wyszłam bez szwanku , natomiast jak szamotał się z małym szczelinomierzem i opiekunka tegoż psa małego , bardzo obawiała się podejść ... porządnie oberwałam od słodkiego , małego , kundelka w typie pudelka .. bo gryzł na oślep - mnie , mojego psa , a na koniec i swoją paniusie sieknął , tak był nakręcony 5. PS z tymi jądrami to taki mit , mit w którzy serio ludzie wierzą , podczytałam gdzieś kiedyś sposoby na rozdzielenie dwóch walczących psów i jak byk było napisane jako jedna z porad .. Vectra, przede wszystkim bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojego dobka, wiem jak to jest, od śmierci naszej pierwszej suki minął rok i ciągle mi jej brakuje. Co do reszty postu do odpowiem Tobie i Katicy równocześnie, bo w zasadzie piszecie to samo, co więcej również to samo, co sama bym napisał więc tylko trochę uzupełnię i dodam coś od siebie. Zacznę od końca 4. Tę panią z lecznicy i panią, która się bała zabrać swojego psa, gryzącego Twojego psa, myślę, że można wrzucić do jednego worka. Jeżeli ktoś się boi własnego psa, to dla mnie jest psiarską patologią;). Zaznaczam, że człowiek, nie pies. Tak sobie wypracowały kontakt z psem, że ich własny pies nie ma zaufania do ich rąk i sie odgryza, no to o czym tu gadać. To tak samo jak punkt 3 czyli pogryzienia we własnym domu właścicieli. Pech jeśli akurat jest akcja gryziona z udziałem cudzych psów mających takie pańcie. W sytuacji u weta - szczęście,że pies ważył tylko 3 kg, bo w sumie na dobrą sprawę lekarz po takiej odpowiedzi pani na pewno sam sobie poradził z psem, tak jakby sobie poradził z dzikim kotem, nieskłonnym do kompromisów, co najwyżej musiał założyć rękawice, tu akurat mała masa psa działa na plus 3. W sytuacjach domowych kiedy pies gryzie opiekunów - no cóż, kiedy zagryza, to zawsze jest tragedia, nieważne jakiej rasy był pies. Natomiast jeżeli pies na codzień warczy, nie oddaje zabawek czy kości, zajmuje ulubiony fotel pana i się odgraża, a państwo nic z tym nie robią a edukacją się brzydzą, to przyznam szczerze, że dopóki nie ingerują w mój spacer, to powiem brutalnie lecz praktycznie - mało mnie to interesuje, to nie mój problem. Każdy ma tak, jak sobie wypracuje, wiem z doswiadczenia sąsiadów, że problemy domowe pewnych ludzi z psami dokładnie przekładają się na problemy tych samych ludzi z kotami, może powinni mieć kanarka w klatce albo najlepiej nic. A jeżeli uparcie brną w zwierzęta mające zęby i pazury, nie pracują nad sobą, nie edukują się i zawsze ale to zawsze wiedzą lepiej i nic sobie nie dadzą wytłumaczyć, to będą gryzieni, drapani, przepędzani z własnych łózek, będą mieli obsikane mieszkania i szczerze mówiąc mało mnie obchodzi ich brak komfortu. Tylko zawsze szkoda zwierząt, bo nie zawsze można odebrać i nie zawsze jest komu oddać zwierzę już z wyuczonym problemem. Inna sprawa, że często konflikt eskaluje i raz na ileś przypadków w końcu dojdzie do tragedii. 2. Co do ludków kupujących psy, tak to jest niewątpliwy problem ttb. Skoro mówicie, jak szkolicie swoje psy, ile z nimi ćwiczycie, jak one są przez Was opanowane itd., to ja Wam w zupełności wierzę, naprawdę. Bo wiem, ze ludzie, którzy pracują z psami, edukują się naprawdę mają zupełnie inne poczucie odpowiedzialności i przyzwoitości społecznej, niz psiarze, którzy nie robią nic, kupili psa, puszczają go samopas, bo musi się wybiegać a jak się z innym pogryzie, to "muszą sobie same ustalić". To w ogóle nie ma porównania. W szczególności miłośnicy jakiejś rasy zrobią wiele, żeby rasa była dobrze postrzegana i na pewno fatalny PR tych ras nie jest spowodowany przez Vectrę, Katicę czy inne osoby pracujące i wychowujące swoje ttb. Druga grupa społeczna masowo nabywająca ttb (w sumie nie lubię uogólnień ale jakieś przybliżenia trzeba poczynić) to tzw dresy, co już kilkakrotnie w wątkach padało. Wiadomo, ze są rózni dresiarze i na pewno nie znam wszystkich ale słowo daję, na tych, co znam, a mieszka ich tu sporo, złego słowa nie powiem. Psy ciągle coś robią, biegają z rowerami, wiszą na drzewach, latają za patykiem a jak któryś mruknie, to pan wydaje komendę "zamknij się" i pies się natychmiastowo zamyka. Pewnie mało to wyrafinowane dla nas ale psu przecież treść nie robi różnicy, słyszy niezadowolenie pana i się zamyka. Dla mnie bomba. Nawet kiedyś zapytałam jednego pana dlaczego takiego psa kupił i odpowiedział szczerze " bo wszyscy moi koledzy takie mają i ja też chciałem";) No i w porządku, wiadomo po co ma psa w związku z tym pies musi być umięśniony, wypracowany, błyszczący, piękny i facet o niego dba ale to porządny dresiarz, kibic, elita dresiarska :) Natomiast tragiczne jest to, że te psy również masowo kupują ludzie kompletnie bez pojęcia, prostaki, taki typ ludzi, którzy kupiliby sobie czerwone Ferrari, żeby jeździc po polskich drogach i żeby sąsiedzi zazdrościli, tylko, że na Ferrari ich nie stać a na psa tak. Więc kupują psa, wychodzą na spacer i rządzą. I idzie takich 4 wyrostków z 2 samcami amstafami wąską ścieżką, ja nadchodzę z naprzeciwka z moim psem, ich psy z daleka się jeżą i ogony sztywno do góry, pytam spokojnie czy możecie panowie zawołać psy i zapiąć na smycz, mój był na smyczy, odpowiedź - NIE. Przecież jeszcze nic nie zrobiły. No fakt będąc w odległości 20 m jeszcze nic nie zrobiły ale już nie zamierzam czekać, widzę chamowatych właścicieli i już z założenia niczego lepszego po ich psach się nie spodziewam, czego można się spodziewać, skoro psy są najwyraźniej nieodwoływalne. Wąsko, bokiem się nie da przejść bo z obu stron zagrodzone, spokojnie biorę psa na ręce i przenoszę górą z chamstwem juz nie dyskutując. To autentycznie jedyny raz w życiu, kiedy poczułam się do tego przymuszona. No i miłe pieski stają przede mną murem, muszę je roztrącić, sztywnym krokiem idą obok, znowu zabiegają, co ciekawe, ich zachowanie zbija z pantałyku nawet właścicieli, którym aż nawet chyba zrobiło się trochę głupio i tłumaczą "eee, bo one tak panią obstąpiły, bo jak pani wzięła go na ręce, to one teraz myślą, że pani niesie kota" na co ze spokojem i jadowicie stwierdziłam "to ciekawe rzeczy panowie mówicie, muszę doczytać o rasie, bo nie miałam pojęcia, że amstaffy mają taki nędzny węch". No i poszłam. Następna sytuacja letnią porą wychodzi na spacer po leśnej ścieżce taka lala w klapkach japonkach z amstafem. Pies 5 metrów przed nią na całą długość sznura ciągnie ją jak zaprzęg i rwie z rykiem do mojego psa, pani ledwo idzie ale dumna z pieska niezwykle. Pytam czy mogłaby pani wziąc psa do nogi, odpowiedź - nie, nie dam rady, to pani niech zejdzie na bok. No i o czym tu gadać. inna sytuacja, hit sezonu, dwa chodniki rozdzielone uliczką osiedlową. Ja z psem wracam jednym chodnikiem a drugim z naprzeciwka idzie jakiś gość z amstafem. Amstaf zaczyna się ciągnąć do mojego psa w stylu, jak powyżej, a facet za nim chętnie podąża, dodam, że z wrednym uśmieszkiem na twarzy. Doszli do brzegu swojego chodnika (ja w międzyczasie odsunęłam się od brzegu swojego w głąb, do trawnika) i przechodzą do nas przez ulicę, ja ide dalej, pies ciągnie pana do nas ukośnie po ulicy, mówię panu,żeby wrócił na swój chodnik, zero odpowiedzi, szczęśliwie z budowy pobliskiej wyjeżdżał pracownik polonezem i widział, co się dzieje więc spokojnie przycelował w psa i tak jechał. Im bardziej amstaf do nas ciągnął, tym bardziej kierowca skręcał na drugi pas jadąc już pod prąd :) I jakoś właściciel psa się ocknął i go z jezdni odholował na chodnik, dodam, że niezwykle sprawnie i szybko, widać można, tylko trzeba było porządnie zastraszyć, normalną rozmową nic się nie zdziała. I tacy właśnie ludzie robią opinię rasie. A druga rzecz, dosyć oczywista, że rasa ma predyspozycje takie a nie inne i jest oczywiste, że pod kątem tych cech ci państwo psa nabyli. Bo przecież nie udałoby się porządzić i wzbudzić postrachu na podwórku używając do tego pudla miniaturki, goldena czy nawet większości owczarków. I we wszystkich powyższych sytuacjach, ja naprawdę zdaję sobie sprawę, że tym psom przeszkadzał głównie mój pies a nie ja (czyli człowiek) ale naprawdę nie robi mi to absolutnie żadnej różnicy. Żeby sprawdzić czy tak fajnie się je odczepia z gryzienia;) i czy na pewno nie odgryzą się człowiekowi, musiałabym im pozwolić najpierw ugryźć mojego psa, na co nie mam najmniejszej ochoty. Zresztą najpewniej by tego nie przeżył. I niby do starcia żadnego nie doszło, a niesmak jest ogromny. 1. ostatnia rzecz czyli asto czy pitopodobne. Myślę, że tłumaczenie braku pochodzenia jest nie do obrony. Co więcej - jest niekorzystne dla prawdziwych miłośników rasy. Po pierwsze jeżeli pies wygląda jak dana rasa a nie ma rodowodu, to tak naprawdę bez badań genetycznych nie wiemy ile on ma wspólnego z rasą. Nie wiemy czy z dziada, pradziada nie ma rodowodu (tzw asty rynkowe) i od dawna w rodzinie żadnej selekcji nie było, czy ojciec/matka psa nie dostały hodowlanki bo miały np. krzywy zgryz lub inne drobne wady, co na umysł w końcu nie wpływa, a jak najbardziej są przedstawicielami swojej rasy, czy w końcu dany pies nie ma rodowodu, bo hodowca poczuł szmal i rozmnaża co pól roku, raz legalnie raz nie i tez są jak najbardziej tą konkretną rasą, krótko mówiąc nie ma co wyrokować. Zresztą tzw opinia publiczna jak widzi amstafa, to jest to amstaf i tyle (choć niektórzy redaktorzy mylą bullteriera z pitem). Myslę, że jak najbardziej powinny być konieczne pozwolenia, testy itd, może jakieś roczne opłaty (kaucja przechodząca na przyszły rok za bezwypadkowość:cool3: i zwracana po śmierci psa) dla wszystkich ttb rasowych i w typie. Bo raczej nie da się uniknąć rozmnażania nierodowodowych, chyba nie ma co się łudzić. Poza tym psy z papierami są dosyć drogie, ludzie często wolą kupić taniej, taka prawda:cool1: Więc powinny być dużo mniejsze opłaty za psy o udokumentowanym pochodzeniu i od razu trochę by się proporcje wyrównały. I mandaty sypane jak z rękawa za brak testów, pozwoleń itp. I jestem raczej spokojna, że prawdziwi miłośnicy rasy takie pozwolenia by dostali, dobre opinię szkoleniowców itp. Również pewnie dresiarze i kibice, którym bardzo by zależało na psie dla szpanu (bo honor klubu wymaga posiadania takich psów:lol: ) pewnie by się zmobilizowali i zachowywali w miarę przyzwoicie, zeby dostać pozwolenie na takiego psa. Zresztą z tego, co widzę, i tak mają większe pojęcie o psach niż średnia krajowa. Albo by nie dostali psa - tez dobrze. A przeciętny zakompleksiony człowieczek bez pojęcia, który musi się koniecznie dowartościować agresywnym psem, jest duża szansa, że by poległ w procedurach, jesli byłyby sensowne. No i skoro nie czuje konieczności kupowania z hodowli, to klepnięcie po kieszeni w postaci wysokich opłat za mieszańca byłoby mocno ochładzające. Może i nawet w ten sposób z czasem faktycznie udałoby się ograniczyć rozmnażanie psów o niewiadomym pochodzeniu, gdyby popyt na nie mocno przygasł I pewnie w przeciągu 5-10 lat diametralnie poprawiłaby się opinia o rasie. Hmm, widzę, że Zosia i Vectra w sumie już wszystko napisały, tak to jest, jak człowiek pisze na kilka tur przez pól dnia ;) To jeszcze co do tych jajek - Vectra, ja to wyczytałam pierwszy raz na dogomanii :D Bardzo mnie rozbawiła ta idea. Choc trochę perwersyjna Quote
Vectra Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Dokładnie nam tu wszystkim o to samo chodzi :) a tak dla rozrywki , moje bullwinki świnki podczas zabawy dodam , że ja mam ogrodzony , duży teren , płot taki by nikt nie zaglądał tu możecie zobaczyć jak TTB trzyma swoją "ofiarę" http://atomicboy.wrzuta.pl/film/rNdc4f3n2c/ Quote
Apbt_sól Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Vectra , komunikat "nie odnaleziono pliku " - zapodaj szybko - bom ciekawa hrhrh A swoją drugą dodam moje za mlodu , tzn prawie 2 letni pies i 6-miesieczne szczenie, w zabawie;) http://pl.youtube.com/watch?v=ALT-cDJ5MZQ Quote
Helga&Ares Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Vectra napisał(a):Poprawiony ;) nie wiem czemu tak nadal niet:shake: pojawia się "nie znaleziono pliku" Quote
Helga&Ares Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 [quote name='Vectra']http://atomicboy.wrzuta.pl/film/rNdc4f3n2c/ jest!jest!jest!:lol::multi: Quote
Vectra Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 http://atomicboy.wrzuta.pl/film/rNdc4f3n2c/wideo000 Quote
Urwis Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 mi się otwiera:eviltong: ja wiem, jak trzymają, czasami u nas w lesie, tak wiszą na drzewach i tak sobie wiszą i wiszą... :) (najlepszy w konsekwencji chwytu, skoczności i wytrwałości, nie ujmując nic sukom, był moim zdaniem, najmniejszy z całej gromady stafik:lol: ) Quote
Katica Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Czy to chrumkanie to stafiora czy to tak się nagrało coś tam w tle?? Quote
Vectra Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Katica napisał(a):Czy to chrumkanie to stafiora czy to tak się nagrało coś tam w tle?? To był Franio staffik i jego śpiewy :cool3: I on nie piszczał , niemoc z niego wychodziła :evil_lol: Quote
Katica Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Za te śpiewy to ja je normalnie ubóstwiam :D i za chrumkanie... moja też w sumie chrumka, ale śpiewy są niedopodrobienia :) Quote
strumyk Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 No to dorzuce i moje :) straszna suka z malym szczeniaczkiem http://pl.youtube.com/watch?v=509wSIG3zvQ i juz starsze http://pl.youtube.com/watch?v=MZUL9SD2Zp0 http://pl.youtube.com/watch?v=MaGtNANHQ60 no i jak widac, bez oporow tluka sie wsze na lozku Quote
strumyk Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Katica napisał(a):ale śpiewy są niedopodrobienia :) oj, to prawda tez ubostwiam :) Quote
Katica Posted April 18, 2008 Posted April 18, 2008 Najfajniej jest o poranku jak ci się ładuje takie 30 kilowe bydle jak moja do łóżka i chrumkając wtyka nos np do ucha, do oka :D:D:D:D uwielbiam to! Budzi się mój TZ obok i mówi no ja rozumiem że bałagan lekki ale żeby tak od razu jak w chlewiku odgłosy ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.