Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Płatny DT jak najbardziej. Kasę się jakoś zorganizuje.

Do kojca bym go nie dawała - bałabym się, że znowu zdziczeje, i szkoda by było pracy Agi, która z robiła z niego cywilizowanego psa;)

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wisełka napisał(a):
Nie chciałam Cię urazić :roll: ale z boku tak to właśnie wyglądało...


dobra niewazne, nie chce mi sie spierac, naprawde za stara jestem na wymyslanie fikcyjnych hitorii - nie ma co teraz sie sprzeczac, domu trzeba szukac
puscilam info o Teosku moze cos sie uda

Posted

GameBoy napisał(a):
czy wiadomo ile Teos ma czasu? jaki jest dead line?


Praktycznie niewiadomo....
Teoretycznie dobrze by było jakbyśmy go zabrały w poniedziałek.............

Posted

GameBoy napisał(a):
a czy DT na tydzien Wam cos daje? ale na takiej zasadzie, ze na tydzien i ani minuty dluzej bo juz jednego psa wzietego na tydzien mam w kojcu od 3 m-cy:roll:



Wiesz co.....moim zdaniem nie daje.
Bo jak przyjedzie do Wawy a przez tydzień mu domu nie znajdziemy (bo szanse są w takim czasie baaaaaaaaaaaardzo małe) to co wtedy?

Niech się jeszcze inne ciotki wypowiedzą ale mi się wydaje, że to nic nie da...

Dzięki za pomoc GB

Posted

gusia0106 napisał(a):
Praktycznie niewiadomo....
Teoretycznie dobrze by było jakbyśmy go zabrały w poniedziałek.............


a czy DT na tydzien Wam cos daje? ale na takiej zasadzie, ze na tydzien i ani minuty dluzej bo juz jednego psa wzietego na tydzien mam w kojcu od 3 m-cy:roll:

Posted

mnie się wydaje, ze nie ma sensu go wozić, bo moze sie okazać, ze adoptuje go ktoś z okolic Katowic (dobrze by było:cool3:) a tydzień to bardzo mało czasu...

Posted

[quote name='Wisełka']Ja rozesłałam maila o Teosiu po znajomych z prośbą o przesyłanie go dalej.
Jeśli masz gotowego maila przechodniego o Teosiu, to wyślij i do mnie...ja też roześlę gdzie się tylko da ;)

ziuta-23@o2.pl

Posted

Szybko Wam Aniu przychodzi oddawanie psów.
Pierwszy owczarek niszczył i nie mógł zostawać w domu.......no to wyjechał. Ten warknął......to wyjedzie,

Teoś nie wyląduje na ulicy. Ale nie będę cię głaskała Aniu po ręku - mówiąć ależ nie szkodzi kochana, jakiego chcesz następnego pieska?

Moim zdaniem powinniście zacząć od hodowania mrówek.......nie niszczą, nie warczą - i zwykle są rasowe.

Mogłyśmy się złożyć na behawiorystę - zakładam ze problemem nie jest pies ale nieprawidłowe podejście Pana K. Ale jak sie nie chcę, to się zmusić nikogo nie da.

Bardzo łatwo jest pisać o wielkiej miłosci a potem o wielkich awanturach. A efekty twojej nieodpowiedzialności zbierze pies. Bo to on bedzie się musiał odnaleźć w nowym domu.

Nie byłam miła i nei będę.

Na tymczas oczywiście sie dorzucam. Pomysłu na niego brak - dogo mam od wielkiego dzwonu, takze dzwońcie ciotki. Szukam i myślę

Posted

Nie chcę wyjść na wszechwiedzącą, ale martwi mnie jedno
Ten pies ma dużo za sobą
Kiedyś miał dom, pewnie i całkiem fajny, bo Teoś wyglądał na wychowanego.
Potem go stracił - dlaczego? w jaki sposób? to wie tylko on
W każdym razie z domu trafił na ulicę. Po tych ciężkich chwilach, pewnie po wielu nieprzespanych nocach i psich łzach w jego oczach w końcu się udało.
Potem był dom, dużo ciotek, jakiś inny dom, bo tamten się poddał (mówię o tymczasowych)...
ten pies ma mętlik w głowie, niewie co się dzieje, czuje się niepotrzebny, niekochany i na pewno brakuje mu chęci do życia
I w końcu znalazł ukochany dom, z dzieckiem, a widać, ze on kocha dzieci i co?
jedno warknięcie?
Przecież to jest dla niego kolejny wyrok
kolejny dom, kolejne myśli w głowie "dlaczego????"
Czy aby na pewno chcecie go skazać? Nie lepiej jest pomóc mu? przecież obiecywaliście... znaliście jego sytuacje...
i skazujecie go ponownie?
dlaczego?
....

Posted

Bo nie mają miłości i cierpliwości!
Z psem,trochę jak z dzieckiem-trzeba uczyć,ćwiczyć,nagradzać-ale to wymaga zachodu! Widać im się nie chce! Brak chęci,czy czasu?
Mój Krystian też wylądował w schronie,bo podobno niszczył,jak zostawał sam! Oni zrobili to samo z pierwszym psem!
I to właściwie powinien być sygnał,że ludziom,którzy tak podchodzą do problemu z psami,psów się nie adoptuje!!!
Po prostu to nie sa miłośnicy zwierząt,skoro nie chce im się nawet spróbować z behawiorystą- warczy? Won! Po co się starać?:angryy:

Posted

Nie wiem, moja schroniskowa Dela na początku bardzo niszczyła rzeczy w domu, warczała na mojego ojca tak, że bałam się zostawić ich samych w domu, mojego męża nie chciała wcale wpuścić do domu, bała się załatwić na dworze. Jeszcze teraz musimy się spokojnie się zachowywać, mówić cicho. Nie ma mowy, żeby ktoś gwałtowniej się poruszył.
Ona boi się facetów, bo była przez nich bita. Wiemy o tym i staramy się jej pomagać. Bardzo nas cieszy, kiedy widzimy jak powoli zapomina o swoich stresach. Już nie warczy w domu, nie znajdujemy na jej posłaniu pogryzionych rękawiczek, butów itp. Trzeba uważać, bo jeśli się czegoś przestraszy na ulicy może zaatakować.
Ale wiemy, że to strach, że to pozostałości po dawnym życiu. Nie oczekujemy, że zmieni się z dnia na dzień. Biorąc ją ze schroniska mieliśmy pełną świadomość, że nie będzie łatwo. I nie po to z nami zamieszkała, żeby było łatwo. Kochamy ją i cieszymy się każdą jej radością. Mamy świadomość, że to człowiek ją skrzywdził i w pewnym sensie czujemy się za to winni. Wszyscy - i dzieci, które muszą czasem z nią wyjść, i mąż, który bywa zazdrosny, i ojciec, który był zdecydowanie przeciwny. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...