D O R K A Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 Schronisko mieści się przy ul. Witosa 96 (przy trasie E 7 jadąc na Warszawę). Kiwi powołaj się na mnie tj. na Dorotę. Twoje dane podałam osobie zastępującej kierownika czyli P. Kamińskiej. Wszystko już jest uzgodnione. Kiwi, o której można się Ciebie spodziewać w Radomiu?
AMIGA Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 Trzymam kciuki za powodzenie jutrzejszej akcji i za szybkie wyleczenie tego biedaka:shake:
kiwi Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 ok 9 powinnismy byc przy granicy krakowa, nie wiem ile nam zajmie dojechanie ale kierowca podobno ma ciezka noge ;)
andzia69 Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 oj - jak dobrze, że maly pojedzie do Kiwi - i trzeba bylo tak od razu:lol: a pan jak będzie dobry to na pewno weźmie jakąs bidę
kiwi Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 wet umowiony, hotel postawiony przed faktem dokonanym ze przyjac musi az chyba nie zasne ;)
Panca Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 ano ciekawe...Kiwi uklony dla Ciebie!male okaleczone biedactwo juz jutro bedzie mialo lepiej:lol:dzieki Tobie
gallegro Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 ARKA napisał(a):... Patrze na to zdjecie i moim zdaniem to jest do zszcia poprostu... Nie rozumiem jednego, naprawde nie rozumiem. Chyba widzac takiego psa 'porusza sie ziemie i niebo aby cos z tym zrobic',OD RĘKI! Po co te zdjecia na dogo, zebysmy czuli sie winni?? Fajnie, że jamniorek ma już zapewnioną pomoc, ale... Nie mogę pozostawić powyższego komentarza bez echa... Z tego co wiem, tygrysiczka założyła wątek "od ręki" po tym, jak zobaczyła zamieszczone przez Makuuu zdjęcia na innym wątku. Jadąc do pracy, z tel od DIF dowiedziała się, ze jest tak duży odzew na wątku i że jest tymczas w Krakowie. Przez cały dzień nie miała dostępu do netu, a i smsy odbierała po kryjomu, będąc na szkoleniu. Wiem to z pierwszej ręki, ponieważ byłem z nią w stałym kontakcie. Pierwszego wpisu dzisiaj dokonała natychmiast po powrocie z pracy. W związku z powyższym proszę o powstrzymanie się przed podobnymi komentarzami w przyszłości, nie upewniwszy się jak wygląda sytuacja. Przepraszam za ten wywód, ale jestem zdania, że nie można kogoś oceniać na podstawie domysłów...
Neigh Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 No i uff. Dograne, ustalone, załatwione:-). Super...... I bardzo poproszę o info co do dalszego leczenia. Ja się cały czas jednak łudzę, ze tam się da jeszcze coś zacerować.....łatkę nałożyć, albo jakoś tak:-)
Wisełka Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 3mam kciuki z całej siły za powodzenie akcji :fadein:
TYGRYS-ica. Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 wszystko wychodzi juz na prosta. mamy nadzieje ze bedzie juz tylko lepiej :multi:
EVA2406 Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 kiwi napisał(a):ok 9 powinnismy byc przy granicy krakowa, nie wiem ile nam zajmie dojechanie ale kierowca podobno ma ciezka noge ;) Ostrożnie z tą " ciężką nogą" ;). W ub. piątek na tej trasie kosztowało to znajomego 400 zeta i 10 punktów :evil_lol:
mandy Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 Muszę zpaytać Jak go przewieziecie? Obroży wiadomo, że mu się nie zaloży, jak weźmie na ręce to prawdopodobnie ten fałd skóry się podniesie i będzie przesuwał bo gołym ciałku, a to pewnie boli. A później w samochodzie?
Wisełka Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 Może jakiś kontenerek by się przydał, żeby psinka spokojnie w nim spędziła drogę. Z własnego doświadczenia wiem że jamniki to ruchliwe stworzonka, jak zacznie przemieszczać się w aucie to może być nieciekawie, przy każdym "złapaniu" go można podrażniać ranę :shake:
kiwi Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 mam kontenerek ale koci damy sobie rade mam dwa jamniki i wiozlam juz setki psow :0
Perfi Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 znajomy mi odpisal: jeśli miałbym takiego pacjenta to za wszelką cenę starałbym się złapać tą skórę.Widzę że trochę jej brakuje ale starałbym się a nie psikał Alu-spray'em...
Makuuu Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 ale tej skóry brakuje naprawdę duży kawał... No i co załóżmy, że wetka na siłę zszywa... skóra napięta, przy mocniejszym ruchu mogą szwy poranić skórę jeszcze bardziej a to kolejna dawka bólu... Wetka zrobiła to co w jej mocy... ta skóra na końcach rany jest już przyrośnięta do żywego mięsa
malagos Posted February 14, 2008 Posted February 14, 2008 No i tu ważny jest czas po powstaniu rany, po kilku godzinach czasem trzeba "odświeżyć"ranę, by ją zszyć, a tu moze minęło wiecej czasu i zaczęło sie ziarninowanie. Trzeba by tę rane odnowić, a jest za duza na taką opcję :shake: Ja to tak widzę, w każdym razie. moze potem przeszczep?
Recommended Posts