Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Na Fobosa przyszła wpłata 300 zł ;)
Osoba, która wpłaciła pieniądze nie chce sie ujawniać.

ARKA, Frotkę poznałam osobiście w Krakowie i zrobiła na mnie bardzo miłe wrażenie, ale nie chciałabym, aby Fobos został gdzieś wepchnięty tylko dlatego, że \"Murka kazała go zabierać\", bo tak jak pisałam wcześniej nie chodzi nam o pozbycie się problemu. Do tej pory Frotka nie wywiązywała się ze swoich deklaracji (obiecała m.in. utrzymanie Fobosa u nas) i co tu dużo mówić, nie przejmowała się za bardzo jego losem, nie odbierała moich telefonów, do tej pory nie skontaktowała się z nami. Dlatego pytam.
Osoby, które do tej pory utrzymywały psa również mają prawo wiedzieć co się z nim będzie dalej działo. Nie każdy zna Frotkę i nie każdego satysfakcjonuje stwierdzenie, że \"Frotka wie co robi\".

Mam jeszcze pytanie do wszystkich (zwłaszcza Eruane, doddy i inni) odnośnie tego domu pod Warszawą: czy gdyby dom okazał się OK i pan będzie sobie zdawał sprawę z pracy nad Fobosem, to czy jesteście za tym, aby wydać Fobosa bezpośrednio do domu (z zastrzeżeniem, że gdyby się coś działo, to ma dawać znać) czy przed jakąkolwiek adopcją Fobosa \"sprawdzić\", tzn. oddać go pod oko szkoleniowca/behawiorysty?

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Mi jest ciężko podpowiadać... Nie widziałam tego warszawskiego Pana w "akcji". Możliwe, że on sobie poradzi, możliwe że nie mierzy sił na zamiary. Pytanie, co jak się okaże, że druga wersja? W najlepszym wypadku pies wróci, w najgorszym będzie awantura, psa się pozbędzie lub coś. Nie raz i nie dwa słyszałam różne scenariusze.

Ja mam inny dylemat. Do którego hotelu w Krakowie Fobos ma trafić. Jeśli do Niepołomic, to wogóle bym nie brała pod uwagę sprawozdań zachowań od Pań prowadzących. Niestety zupełnie nie radzą sobie one z bullami. Mieliśmy u nich 2. Pierwszego odebraliśmy jako agresywnego. Do tego był tak zaniedbany, że lepiej wyglądał w schronisku... a drugiego zabraliśmy po kilku dniach bo także był agresywny. Oba psy są dziś w adopcji i nie wykazują agresji... Szczerze - to zachowawywały się jak typowe niewybiegane bulle. Problemów wychowawczych z nimi nie było, minęlo to od razu w innym hotelu i w nowym domu.

Jeśli do Pana Tomka, to... bardzo miły człowiek, bardzo fajny hotel ale ja odniosłam wrażenie, że niezbyt sobie radzi z problemowymi bullami. My mieliśmy tam dwa i szybko je zabraliśmy.

W każdym razie wierzę we Frotkę bo jestem pełna podziwu za opiekę nad Adą.
Ja pewnie bym umieściła Fobosa u Mosii, po raz bo ją poznałam i jest mi z nią "po drodze" w kwestii szkolenia, oceniania psów itp.
A po dwa, to ja zawsze dmucham na zimne. Pewnie dlatego, że mamy fundację.
Co innego jak psa oddaje prywatna osoba i potem w gazecie jest, że amstaff z adopcji od prywatnego człowieka kogoś pogryzł a co innego jak pies z fundacji.

Ponadto sama nie raz i nie dwa widziałam agresję u psów. Bullowate są dużymi psami, silnymi i sprytnymi. One nie mają na codzień w sobie agresji. Jednak gdy załapią, że gryzienie jest fajną zabawą to już katastrofa.

Z tego co ja obserwuję temat Fobosa cały czas potwierdza mi się, że był psem który mieszkał obok człowieka a teraz dopiero odkrywa co to jest bliski kontakt. Myślę, że stąd też jego reakcje.

Decyzja należy do Was. A dokładnie chyba do Frotki z tego co na dzień dzisiejszy wnioskuję.


Co do Pana z Warszawy.
Czy on ma dzieci? W jakim wieku?
Czy chce by mieszkał w domu? Czy na ogrodzie?
Czy ma kojec? Czy solidny?
Czy dom nie jest wynajmowany?
Jakie ma doświadczenie z bullowatymi i agresją?

Możliwe, że Pan jest sensowny ale sprawdzić go trzeba 3 razy bardziej niż w przypadku zwykłej adopcji.

Posted

doddy napisał(a):
ARKO, widzę że orientujesz się w wątku Zamościa. Do kogo mam pisać w sprawie tego asta?

No sporo osob jest z Zamosc, na dogo(5?) np. do martaa2. Gorzej, bo kazdy ma problem z wejsciem poprostu na dogo a jak ma problem to i pw nie odczyta tez. Ten pies/suka potrzebuje naprawde pomocy.:shake:

A moze do kierownika zadzwon, poprostu:roll:

Posted

[quote name='Murka']Na Fobosa przyszła wpłata 300 zł ;)
Osoba, która wpłaciła pieniądze nie chce sie ujawniać.

ARKA, Frotkę poznałam osobiście w Krakowie i zrobiła na mnie bardzo miłe wrażenie, ale nie chciałabym, aby Fobos został gdzieś wepchnięty tylko dlatego, że \"Murka kazała go zabierać\", bo tak jak pisałam wcześniej nie chodzi nam o pozbycie się problemu. Do tej pory Frotka nie wywiązywała się ze swoich deklaracji (obiecała m.in. utrzymanie Fobosa u nas) i co tu dużo mówić, nie przejmowała się za bardzo jego losem, nie odbierała moich telefonów, do tej pory nie skontaktowała się z nami. Dlatego pytam.

Ja nie wiem jaki Ty masz jej nr. tel, ja mam stacjonarny i z nia wczoraj rozmawialam.
Nie chce byc "poczta przekaznikową" ale powiedziala mi, ze z Toba ustalala wlasnie, na początku,ze koszty bedzie pokrywala. Poza tym Frotka byla powaznie chora, kregoslup.


Osoby, które do tej pory utrzymywały psa również mają prawo wiedzieć co się z nim będzie dalej działo. Nie każdy zna Frotkę i nie każdego satysfakcjonuje stwierdzenie, że \"Frotka wie co robi\".


:roll: wystarczy poczytac jej posty. Dziala w TOZ, jest inspektorem TOZ, jest prawnikiem.

Posted

doddy napisał(a):
Jeśli do Pana Tomka, to... bardzo miły człowiek, bardzo fajny hotel ale ja odniosłam wrażenie, że niezbyt sobie radzi z problemowymi bullami. My mieliśmy tam dwa i szybko je zabraliśmy.


Gwoli ścisłości. W tym hotelu były: Margo i Uzi.
ŻADENE z nich nie było psem problemowym.
Żadne nie wykazywało agresji w sosunku do opiekunów.

A jak dobrze pamiętam to oboje zostali zabrani na prośbe p. Tomka li i wyłącznie ze względu na zbliżające się Święta i rezerwacje hotelu, co było ustalone wcześniej.

To tylko gwoli ścisłości.

Osobiście uważam, że ŻADEN komercyjny hotel, mający 30-50 psów nie jest miejscem do wychowywania psów problemowych przez właściela hotelu.
Hotel nie do tego służy.
A właściciel po prostu nie ma na to czasu, przy takiej ilości psów i kotów pod opieką.

Posted

ARKA, no właśnie Frotka ustalała, że będzie pokrywać koszty i?...
O jej problemach się domyślaliśmy, bo zniknęła z dogo w ogóle, dlatego nie chcieliśmy naciskać, czekaliśmy aż się sama odezwie.
Na czytanie wszystkich postów Frotki nie każdy ma czas.
Mam nadzieję, że Frotka sama się odezwie czy tutaj czy do nas i powie co proponuje dokładnie dalej z Fobosem.

doddy, dzięki za wypowiedź. My również jesteśmy za tym, aby dmuchać na zimne i zanim sprawdzimy dom, wolelibyśmy sprawdzić psa.
Pan wydaje się OK, dzieci jak zrozumiałam nie ma, innych zwierząt też, miał asta, który zginął tragicznie pod kołami samochodu (z tego co zrozumiałam umiał przejść dwumetrowe ogrodzenie). Reszta jest do dowiedzenia się/sprawdzenia. Chciałam tylko znać zdanie na temat wydania do adopcji w takiej sytuacji psa w ogóle.
Gdyby ten Pan był dalej zainteresowany Fobosem moglibyśmy się z nim umówić, że Fobos byłby do adopcji np. za kilka tygodni po odbyciu \"obserwacji\" w innym hotelu. Jak kocha to poczeka ;)

Posted

mar.gajko napisał(a):
Gwoli ścisłości. W tym hotelu były: Margo i Uzi.
ŻADENE z nich nie było psem problemowym.
Żadne nie wykazywało agresji w sosunku do opiekunów.


Czy to mowa o tych samych astach co pisze doddy?

Posted

doddy napisał(a):
Mi jest ciężko podpowiadać... Nie widziałam tego warszawskiego Pana w "akcji". Możliwe, że on sobie poradzi, możliwe że nie mierzy sił na zamiary. Pytanie, co jak się okaże, że druga wersja? W najlepszym wypadku pies wróci, w najgorszym będzie awantura, psa się pozbędzie lub coś. Nie raz i nie dwa słyszałam różne scenariusze.

Ja mam inny dylemat. Do którego hotelu w Krakowie Fobos ma trafić. Jeśli do Niepołomic, to wogóle bym nie brała pod uwagę sprawozdań zachowań od Pań prowadzących. Niestety zupełnie nie radzą sobie one z bullami. Mieliśmy u nich 2. Pierwszego odebraliśmy jako agresywnego. Do tego był tak zaniedbany, że lepiej wyglądał w schronisku... a drugiego zabraliśmy po kilku dniach bo także był agresywny. Oba psy są dziś w adopcji i nie wykazują agresji... Szczerze - to zachowawywały się jak typowe niewybiegane bulle. Problemów wychowawczych z nimi nie było, minęlo to od razu w innym hotelu i w nowym domu.

Jeśli do Pana Tomka, to... bardzo miły człowiek, bardzo fajny hotel ale ja odniosłam wrażenie, że niezbyt sobie radzi z problemowymi bullami. My mieliśmy tam dwa i szybko je zabraliśmy.

W każdym razie wierzę we Frotkę bo jestem pełna podziwu za opiekę nad Adą.


Frotka mi mowila o jakims nowym hotelu co prowadzi jakis pan i pomagają mu synowie, sami mają asta.

Posted

[quote name='Murka']Pan wydaje się OK, dzieci jak zrozumiałam nie ma, innych zwierząt też, miał asta, który zginął tragicznie pod kołami samochodu (z tego co zrozumiałam umiał przejść dwumetrowe ogrodzenie).

:roll::shake: jak Fobos tez bedzie potrafil, to co wtedy?

Koniecznie trzeba sie z facetem spotkac, u niego, wywiad 'srodowiskowy' zrobic, poprostu.....

Posted

[quote name='ARKA'] bo?

Bo o mosii cośkolwiek wiem, o propozycji Frotki nic zupełnie.

Jeśli chodzi o dom, to tak jak pisałam wg nas należy najpierw sprawdzić psa, potem dom. Pisałam przecież, że dom będzie sprawdzony przed adopcją.
Poza tym Fobos nie przechodzi przez płoty.

Posted

Murka... ja uważam tak - odwiedzić pana - doddy?????(może okaze się całkiem sensowny), dać Fobka do mosii - niech go poobserwuje, i jeśli pan po rozważeniu za i przeciw będzie po rozmowie przedadopcyjnej zdecydowany na psa to pojedzie do Moniki i sam go odbierze wraz z radami co i jak w jego wypadku:p

Posted

andzia69 napisał(a):
Murka... ja uważam tak - odwiedzić pana - doddy?????(może okaze się całkiem sensowny), dać Fobka do mosii - niech go poobserwuje, i jeśli pan po rozważeniu za i przeciw będzie po rozmowie przedadopcyjnej zdecydowany na psa to pojedzie do Moniki i sam go odbierze wraz z radami co i jak w jego wypadku:p


Też uważam, że trzeba z panem poważnie porozmawiać, powiedzieć o zdarzeniu z warczeniem itd. Dać mu czas na przemyślenie. Gdyby jednak się zdecydował, to nie wiem, czy ma sens wożenie psa gdziekolwiek. Najpierw zabierzemy go od Murki. Fobos już ich zna, zadomowił się, potem trafi do mosii, dla niego obcej osoby. Nie zdąży się pewnie zaklimatyzować i znów zmiana. Jak dla mnie za dużo stresu dla psa.

Posted

[quote name='Murka']Bo o mosii cośkolwiek wiem, o propozycji Frotki nic zupełnie.


:roll:cośkolwiek to tez nic nie znaczy.


Jeśli chodzi o dom, to tak jak pisałam wg nas należy najpierw sprawdzić psa, potem dom.


Dlatego pisalam, ze moze szkoleniowca-behawioryste udaloby sie sciagnąc do Was, z Lublina. Oceni psa 'na jego terenie".
I zgadzam sie całkowiecie z jolly


Poza tym Fobos nie przechodzi przez płoty.

Pojecie płot jest wzgledne, zalezy jaki ten płot u faceta jest.;)

Posted

jolly_ napisał(a):
Też uważam, że trzeba z panem poważnie porozmawiać, powiedzieć o zdarzeniu z warczeniem itd. Dać mu czas na przemyślenie. Gdyby jednak się zdecydował, to nie wiem, czy ma sens wożenie psa gdziekolwiek. Najpierw zabierzemy go od Murki. Fobos już ich zna, zadomowił się, potem trafi do mosii, dla niego obcej osoby. Nie zdąży się pewnie zaklimatyzować i znów zmiana. Jak dla mnie za dużo stresu dla psa.


Pan już wie o "wybrykach" Fobosa i tak jak pisałam, twierdzi, że sobie poradzi :roll:
Ten czas do niedzieli, to właśnie na przemyślenie.

Jeśli chodzi o behawioryste/szkoleniowca i ściąganie go do nas, to pytanie kto za to zapłaci i czy po jednej wizycie coś będzie można się dowiedzieć? Fobos nie sprawia problemów na codzień.

Posted

Też uważam że pojedyńcza wizyta behawiorysty nic nie da, a psa należy przed adopcją dłużej poobserwować dobrze sprawdzić. O ile pamiętam 4 osoby zdeklarowały się płacić na utrzymanie u Mosii. Czy możemy jutro ustalić ile i kto może zapłacić i dać odpowiedź Mosii? Tam trzeba o ile pamiętam 600 zł/m-c. Do Warszawy na sprawdzenie domu możemy podjechać sami.

Posted

[quote name='Murka']Pan już wie o "wybrykach" Fobosa i tak jak pisałam, twierdzi, że sobie poradzi :roll:
Ten czas do niedzieli, to właśnie na przemyślenie.

Jeśli chodzi o behawioryste/szkoleniowca i ściąganie go do nas, to pytanie kto za to zapłaci i czy po jednej wizycie coś będzie można się dowiedzieć? Fobos nie sprawia problemów na codzień.


Wiedziec tu ,to pojecie wzgledne .Wiele osob gdy uslyszy o jakims zachowaniu ,to powie ,ze sobie poradzi .Stanac w takiej sytuacji i ja przezyc samemu ,to juz inna para butow .
Dam prosty przyklad Boksera jaki byl u mnie,dodam ze juz z Bokserami mam troche doswiadczenia .Uprzedzono mnie ,ze pies nie wychowany , mlody oszolom ,ktory swej rodzinie dyktowal warunki :cool3:.No coz ,dalismy rade z naszym Niufem ,to damy rade i z Bokserem :evil_lol:, tak myslelismy :roll:.
Pies przyjechal , byl fajny jak kazdy Bokser , pewnych rzeczy nie lubial ,ale szlo z tym zyc .Juz pierwszego dnia warczal na mnie broniac dzieci ( wychowac dzieci przy takim psie ,to szanse zerowe) . Po dwoch dniach przy obiedzie przednie lapy postawil na stole i przymierzyl sie do obiadu ,ja mu zakazalam ,a on ...................oczy przewrucil ,ze tylko bialka bylo widac i patrzyl w lewo , na mnie potem w prawo i tak przez 2 minuty .Z lewej moja siostrzenica sparalizowana strachem , po srodku ja ,a z prawej moj syn .Sciagnelam na siebie psa uwage i zabronilam dzieciom sie ruszac .Pies juz tylko patrzyl na mnie i szczerzyl zeby . W tym momencie wiedzialam ,ze u nas nawet na tymczasie zostac nie moze .Poprosilam o pomoc .Kazdy mi radzil przemilczec to zachowanie ,bo pewnie nikt psa takiego nie wezmie .Ja opowiedzialam facetowi jednak dokladnie na co psa stac i kiedy .Nawet bylam gotowa psa do niego zawiesc ,ale facet powiedzial ze on chce zobaczyc jak pies sie u nas zachowuje i jak my wobec psa .No i przyjechal.Dodam ,ze on juz 25 lat pracuje z Bokserami .Meczyl sie z tym Bokserem u nas 2 godziny . Psiak chcial go 3 razy ugrysc .Facet podziekowal mi ze go uprzedzilam ,bo mog odpowiednio reagowac i psa zabral .Ten pies dostal realna szanse na nowe zycie .Poszedl pozniej do rodziny ze starszymi dziecmi .

Mysmy sie przeliczyli mimo doswiadczenia z roznymi psami , tez wiedzielismy jaki ten Bokser jest , ale dopiero jak przezylismy ,to bylo widac czy damy rade .

Dobry szkoleniowiec przyjedzie psa poobserwowac tam gdzie pies sie pewnie czuje!

Posted

Nie zawsze jest tak, że behawiorysta obserwuje psa tam, gdzie pies czuje się pewny siebie (kiedyś tak postępowano, teraz często odwrotnie). Czasem u niektórych psów z pewnych względów to nawet utrudnia sprawę. Behawioryście dużo daje zaobserwowanie pewnych zachowań u psa na obcym terenie, gdzie nie czuje się pewie. Pies nie musi być u siebie i od razu capnąć speca za rękę, żeby mógł go ocenić. ;) Behaiorysta mógłby dać zalecenia odnośnie postępowania z psem. Jeśli chodzi o ocenę Fobosa, czy nadaje się do życia czy też nie, nie sądzę, żeby behawiorysta go skazał, jeśli o to chodzi. Ale faktycznie kto za to zapłaci? A tego pana chętnego na psa trzeba dobrze sprawdzić, ale hotelik też.

Posted

Nie mam w tej chwili czasu dokładnie prześledzić całego wątku , ale mam cokolwiek do "powiedzenia" nt. "agresywnych psów" - to co wiem z autopsji
(szukaj temat Astona, Mordy , Maksa - który jest u mnie) i z racji tego , że mieszkam w Krakowie więc znam osoby, i realia tu na miejscu , aaa i z Mossi też miałam kontakt - wprawdzie tylko wirtualny , ale dotyczył też "agresywnego Pele" z wyrokiem śmierci , bo pogryzł właścicielkę.

Posted

Murka - jeśli chcesz osobiście sprawidzic dom u tego pana to proponuję zabrać ze sobą Fobosa - zobaczycie reakcje tego człowieka na psa i odwrotnie!

Gdyby Fobos miał trafić do mieszkania to miałabym obiekcję - wtedy kontakt z ludźmi jest non stop. Ale jeśli ten pan ma dom z ogrodem i pies miałby mieszkać ??? to kontakt nie będzie taki częsty i będą mieć obydwoje czas na zapoznanie się. Tylko właśnie nic na siłę - wszystko zależy jak się wzajemnie zaakceptują, powiedzieć, ze Fobos nie lubi nachalności.
Ludzie - ten pies kilka ładnych lat mieszkał na wsi, szlajał się pewnie non stop - jeśli byłby agresywny w stosunku do ludzi czy biegających po wsi burków to już by nie żył bo jakis typ by go dawno widłami zadźgał przez taki okres czasu!

Posted

[SIZE="3"]Co bedzie z Fobosem? Czy jest jakas konkretna decyzja? Przeciez nie mozna tej sprawy zostawic Murce i Mariuszowi tym bardziej, ze maja teraz osobiste klopoty....

Murka jest w szpitalu i decyzja musi byc jak najszybciej podjeta.

Mariusz nie moze dostac sie na dogo, zeby samemu zapytac co dalej....

Posted

Frotka, tez nie moze dostac sie na dogo. Bedzie probowal przez prox-y
Chce zabrac Fobosa do Krakowa, nowy zupelnie hotel. Ma tam tez innego astka-sunie-pod opieką.
A jakis nr tel. do Mariusza? Jakis namiar na ten domek pod W-wą?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...