Reno2001 Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 kobix napisał(a):tylko bez takich tekstów-choć się spodziewałam tak "logicznych "argumentów".nie mam gdzie wziąć do siebie tego jak i jakiegokolwiek innego psa. myślicie skrajnie -że jak nie hotel u Murki to uśpienie,a pozostają jeszcze pośrednie rozwiązania-inne miejsce dla Fobosa(proszę już nie pisać ,że może być u mnie). Więc znajdź takie konkretne miejsce a nie pisz "inne miejsce" kobix napisał(a):żaden pies nie jest do końca łagodny ani zły-i Fobos nieczego nie zaprzepaścił,raz się zachowuje tak a raz inaczej.i nie zawsze tak jak sobie ludzie życzą.a w schronach siedzi multum agresywnych czy nieufnych psów(którze tolerują tylko pracowników) i nikt z tego powodu ich nie usypia. I siedzą dożywotnio w schronie przypiete do budy na łańcuchu z etykietką "Agresywne". Takiego losu chcesz dla Fobosa??? O tym już też pisałyśmy, więc może sie wczytuj w to co piszą inni a nie tylko intrepretuj w wygodny dla siebie sposób. Quote
Ulka18 Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 nie zawsze tak jak sobie ludzie życzą.a w schronach siedzi multum agresywnych czy nieufnych psów(którze tolerują tylko pracowników) i nikt z tego powodu ich nie usypia. Co to za argument? Agresywne i bardzo agresywne i nie rokujace na wyleczenie z agresji psy powinny byc uspione. Moze nie byloby pogryzien pracownikow, gdyby naprawde agresywne psy nie byly trzymane na sile. Widzialam poszarpana reke kierownika mieleckiego schronu, noge mojej corki Ulki pogryzionej przez schroniskowego psa. Komu to bylo potrzebne? Chyba nikt z nas nie chce sie dowiedziec o pogryzieniu przez Fobosa. tylko bez takich tekstów Jaki post, taka odpowiedz. I adekwatna do tego logika. Quote
emilia2280 Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 [quote name='kobix']a mnie zatkało po tym co Wy piszecie! ten pies był przecież do uśpienia gdy go od tego ratowaliście -mnówstWo telefonów,stresu by zdążyć zanim go zabiją,ogrom finansów i pracy w hotelu z psem:crazyeye: to prawda, próbowalismy, nie wyszlo niestety... i teraz pójście na łatwiznę i zlikwidowanie "problemu" który dotąd był sliczny,cacy :diabloti:a jak raz miał wyskok to od razu wyrok śmierci:mad:brak konsekwencji w Waszym działaniu-trzeba go było pozwolić zabić na poczatku,przynajmniej mielibyście czyste sumienia.ALE CEL BYŁ INNY O ILE WIEM... taki "wyskok" moze kogos kosztowac zycie. to nie psinka przytulanka, to pies z wielká silá miésni i szczéki... i argument że nie można go "skazywać" na dożywotkę w schronie kompletnie mnie nie przekonuje-ile psów czeka na adopcję w schronach i tam odchodzi z powodu starości,chorób,nigdy nie doczekawszy się własnego domu!!! i co wtedy piszecie-świeczuszka i tekst "nie zdążyliśmy":cool1: takiej decyzji się nie spodziewałam-z potwora zrobiliście maskotkę by znów wrócić do potwora i wydać na niego wyrok!!! ja post Murki odczytałam zupełnie inaczej-że Fobos zaczyna sprawiać problemy wychowawcze i dalsza opieka może być problemowa-ale poczytajcie uważnie -tam był apel o inny DT dla Fobosa ze specjalistą-szkoleniowcem a nie apel o uśpienie psa!!!:angryy: niestety, nie znamy specjalisty, który bédzie pracowal z takim psem latami i najzwyczajniej nie stac nas na opieké specjalistyczná... Murki TZ robil to za darmo i dobrej woli, chwala mu za to, podziwiam jego odwagé i ryzyko jakie podjál sam i narazajác caly ich zwierzyniec (nie wspominajác o Murce przy nadziei). tak Wam wszystkim na nim zależy?? tak- zalezy nam- pies dostal szansé, której wiele schroniskowych i innych psów nigdy nie odoczeka... wiem jaka bedzie odpowiedz-że się wymądrzam ...ale nie dbam o to...mnie po prostu zamurowało jak przeczytałam te posty.nie takiej decyzji się spodziewałam po dogomaniakach!!!-pomijająć już że prawnie nie ma do niej podstaw... ........... Quote
an1a Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 kobix napisał(a):żaden pies nie jest do końca łagodny ani zły-i Fobos nieczego nie zaprzepaścił,raz się zachowuje tak a raz inaczej.i nie zawsze tak jak sobie ludzie życzą.a w schronach siedzi multum agresywnych czy nieufnych psów(którze tolerują tylko pracowników) i nikt z tego powodu ich nie usypia. Z tego co zauważyłam i wyczytałam, ten pies zachowuje się tak w warunkach domowych, a nie schroniskowych. Gdyby był zamknięty w boksie non stop i agresywny, można by wtedy zastanawiać się nad pracą z nim. Tak jak napisałaś - raz zachowuje się tak, raz inaczej. Wychodzi na to, że pies nie jest przewidywalny, dodatkowo jest ASTem. Teraz ryzykować adopcję psa, którego zachowania właściciel nie jest w stanie przewidzieć... Za dużo okropnych historii o psach mordercach rozdmuchały media.. Sama mam psa specjalnej troski i sama usłyszałam od szkoleniowca, że nigdy nie będę miała pewności w jaki sposób się zachowa.. Nie wiem czy trafiłaby się osoba gotowa w 100% poświęcić swoje życie i czas psu. Nie można też zapomnieć, że jest już dorosły.. Quote
kobix Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Reno2001 napisał(a):I siedzą dożywotnio w schronie przypiete do budy na łańcuchu z etykietką "Agresywne". Takiego losu chcesz dla Fobosa??? na łańcuchaćh siedzą częśto psy "adopcyjne" z braku miejsc... ZAWSZE część psów w schronie jest nieadopcyjna i zostanie w nim jeśli nie trafi się ktoś zdeterminowany do "nieadopcyjnych" ze wzglądu na agresję należy dodać nieadopcyjne -z powodu wieku,ślepoty,kalectwa,skrzywionej psychiki-nieufności i lęku itd. ROZUMIEM ŻE WEDŁUG WAS POWINNY BYĆ WSZYSTKIE UŚPIONE ,TAK? spytaj się Fobosa czy woli zginąć czy żyć nawet kilka długich lat w kojcu czy osobnym boksie?widzę że mowa jest o ludziach,dobro psa się już nie liczy?! dla mnie zadziwiająca zmiana wartości...gdyy to było zdanie urzędników nie dzwiliłabym się wcale-ALE TU?? Quote
ARKA Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 [quote name='kobix'] i teraz pójście na łatwiznę i zlikwidowanie "problemu" który dotąd był sliczny,cacy :diabloti:a jak raz miał wyskok to od razu wyrok śmierci:mad:. Poczytaj watek dokladnie, to nie jest jego pierwszy wyskok, niestety!! I kobix-ZROB cos-narazie to potrafisz tylko duzo krzyczec, ze zle i niedobrze. Schronisko? KTÓRE i jakie mu da warunki i kontakt ciagly z czlowiekiem???!! KTÓRE schronisko!!!??? Quote
kobix Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Ulka18 napisał(a):Agresywne i bardzo agresywne i nie rokujace na wyleczenie z agresji psy powinny byc uspione. Moze nie byloby pogryzien pracownikow, gdyby naprawde agresywne psy nie byly trzymane na sile. Widzialam poszarpana reke kierownika mieleckiego schronu, noge mojej corki Ulki pogryzionej przez schroniskowego psa. Komu to bylo potrzebne? Chyba nikt z nas nie chce sie dowiedziec o pogryzieniu przez Fobo I tu mamy zasadniczo inne zdanie.Tak samo jak wiele osób ma RÓŻNE zdanie na temat tego czy w schronach "nieadopcyjne"-z różnych względów-w tym agresji do ludzi(a Fobos nie jest psem agresywnym jak dotąd wszystko wskazywało)powinny być trzymane czy usypiane. Quote
ARKA Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 kobix napisał(a):spytaj się Fobosa czy woli zginąć czy żyć nawet kilka długich lat w kojcu czy osobnym boksie?widzę że mowa jest o ludziach,dobro psa się już nie liczy?! dla mnie zadziwiająca zmiana wartości...gdyy to było zdanie urzędników nie dzwiliłabym się wcale-ALE TU?? Liczy sie dobro psa-dla jego dobra, nie wegetacji w jakims schronie, poglebienia jego agresji i depresji poniewiarnego, zapomnianego psa tylko po to aby zyl, lepiej aby mu to zaoszczedzi!! Quote
kobix Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 [quote name='ARKA']Poczytaj watek dokladnie, to nie jest jego pierwszy wyskok, niestety!! I kobix-ZROB cos-narazie to potrafisz tylko duzo krzyczec, ze zle i niedobrze. Schronisko? KTÓRE i jakie mu da warunki i kontakt ciagly z czlowiekiem???!! KTÓRE schronisko!!!??? Arka ja niedowidząca nie jestem. A kto -jak nie Ty -wydzwaniał do gminy i błagał by nie usypiać Fobosa?? nikt tu nie krzyczy-ale przeszliście z opcji psa do adopcji do psa do likwidacji A TO ZBYT DUŻA ZMIANA OPCJI BY NIE ZAUWAŻYĆ I POZOSTAĆ OBOJĘTNYM.jak wisz nie tylko asty długo czekają na wątkach na adopcję... Quote
ARKA Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 kobix napisał(a):Arka ja niedowidząca nie jestem. A kto -jak nie Ty -wydzwaniał do gminy i błagał by nie usypiać Fobosa?? Tak oczywiscie,ze ja dzwonilam bo nie moglam sie zgodzic na to aby PIES nie dostal SZANSY!! NIKT go nie znal a wydany byl wyrok 'w ciemno"! Teraz okazuje sie, ze Fobos jednak jest zagrozeniem, moze to byl powod jego porzucenia....:shake: Quote
kobix Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 cała ta trudna akcja miała na celu URATOWANIE PSA przed uśpieniem,cel był jasny-adopcja Fobosa,byli chętni ale nie były to osoby idealne....skad nagle pewność że Fobos nie ma szans na adopcję NIGDY i że jego zachownie TO TRWAŁA AGRESJA nie do skorygownia przez szkoleniowca? nie wiem po co się produkuję,bo widzę że już postawiliście na niego krzyżyk! Quote
ARKA Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 kobix napisał(a):cała ta trudna akcja miała na celu URATOWANIE PSA przed uśpieniem,cel był jasny-adopcja Fobosa,byli chętni ale nie były to osoby idealne....skad nagle pewność że Fobos nie ma szans na adopcję NIGDY i że jego zachownie TO TRWAŁA AGRESJA nie do skorygownia przez szkoleniowca? ZAPROPONUJ cos konkretnego i nie zapominaj o jednym, malym szczegole. Fobos, to nie jest mlody pies-pies, ktory ma swoj wiek, takiego psa chcesz "odczulac" z objawow agresji, dominacji? Quote
kobix Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 ARKA napisał(a):ZAPROPONUJ cos konkretnego i nie zapominaj o jednym, malym szczegole. Fobos, to nie jest mlody pies-pies, ktory ma swoj wiek, takiego psa chcesz "odczulac" z objawow agresji, dominacji? nie jestem psim behawiorystą ale przecież wcześniejsze zachowanie Fobosa nie wskazywało na ślepą,bezmyślną agresję do wszystkich ludzi...problemy pojawiły się niedawno gdy pies już czuje się pewnie na terenie i zaczyna dominować na ludźmi...tylko specjalista mógłby powiedzieć czy takie zachownia można skorygować. to były niewątpliwie oznaki dominacji...ale gdyby chciał ugryźć na poważnie -inaczej to by się skończyło.Fobos może wyczuć lek i respekt ludzi i to go może dalej nakręcać... problemem największym jest NOWE MIEJSCE dla Fobosa lub DT.może z astów znają takie miejsca:cool1: Arka tam gdzie wcześniej pytałaś i Ci odmówili wstawiłam ostatnio 2 psy...więc nie ma sensu pytać.poza tym tam Fobos musiałby mieć osobny boks...są tam asty ale łagodne. Quote
emilia2280 Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 [quote name='kobix'] Arka tam gdzie wcześniej pytałaś i Ci odmówili wstawiłam ostatnio 2 psy...więc nie ma sensu pytać.poza tym tam Fobos musiałby mieć osobny boks...są tam asty ale łagodne. czy to te dwa zabrane do Milanówka? Quote
kobix Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 tak.nie wiem jakie powody podano Arce przy odmowie przyjęcia Fobosa(to było przed hotelem)ani z kim rozmawiała. Quote
andzia69 Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Kobix... ludzie od astów NIE MAJĄ miejsca dla łagodnego psa,nawet dla szczeniaka...jestesmy zapchani jak na nasze mozliwości - wszystkie 5 kojców, którymi dysponujemy są zajęte, adopcji oraz finansów brak... Fobos był ratowany ponieważ wszyscy chcieli dobrze - nikt wtedy nie myślał, że tak się zachowa, bo na początku tak się nie zachowywał.... Astka z Korabiewic wyadoptowana do wspaniałego domu wróciła po pół roku - na początku było wszystko ok, ale potem tragedia...Nie wiadomo co mu ktoś mógł zrobić - przez wiele lat mieszkał na wsi - moze był przepedzany, bity gdy się włóczył po wsi,może dostał w głowę - wszystko jest mozliwe....moze w tej chwili pojawiło się jakieś schorzenie neurologiczne - być może przyczyna agresji jest jakaś choroba - tego nie wie nikt... Agresja nie jest przypadłością tylko astów, więc tego demonizować nie można...niemniej jednak znalezienie takiemu psu dobrego i umiejącego sobie z tym problemem człowieka jest bardzo trudno...a w tym wypadku czasu za bardzo nie ma - przez tyle czasu jakos nikt sensowny nie zadzwonił Gdyby znalazł sie dom, to wg mnie taki, w którym pies będzie przebywał na zewnatrz, w kojcu, byłby wypuszczany,ale nie powinien mieć kontaktu z człowiekiem tak jak np. moje burki - czyli non stop przy ludziach, miziane itd - widać on ma jakis uraz i jak dotąd nikt nie odkrył jaki i w jakich sytuacjach następuje ta "agresja" - a to jest tym trudniejsze...bo co innego jak pies np. atakuje tylko w określonych sytuacjach albo tylko pewien typ ludzi - np. listonosza, pijaków - wtedy mozna próbować unikać sytuacji stresogennych....a w wypadku Fobosa jest to raczej nie do określenia - raz się myzia, innym razem w podobnej sytuacji pokazuje zęby Mnie bardzo zal Foboska, myślałam, ze wyszedł na prostą, że otworzył się na ludzi...widać, xle myślałam:-( Quote
jolly_ Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Mimo że nigdy nie widziałam tego psa, też od początku coś mnie w nim ujęło. Gdyby to mój pies tak się zaczął zachowywać, pewnie walczyłabym o niego do upadłego. Ale pamiętajmy, że jest to pies wzięty na tymczas, dorosły, z nieznaną kompletnie przeszłością i na dodatek do ludzi, którzy od początku mówili, że nie mają doświadczenia z tą rasą. To nie my mamy teraz problem, tylko oni. Dlatego jeśli podejmą decyzję o uśpieniu, nie możemy mieć do nich pretensji. Napewno nie będzie to dla nich łatwe. Do tej pory Fobos był fajnym psem, którego napewno polubili i przyzwyczaili się do niego. Nie ma sensu Fobosa skazywać na pobyt w schronisku, gdzie tylko zdziczeje, będzie źle karmiony, bez spacerów i człowieka. A szansa, że ktoś go weźmie jest chyba zerowa. Do tej pory nikt sensowny się nie zgłosił. A oddać go pierwszej lepszej osobie też nie można, bo tylko może dojść do nieszczęścia. Piszę to z ciężkim sercem, ale ja innego pomysłu nie mam. Quote
Eruane Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Przeczytałam uważnie opis dwóch przypadków, kiedy to Fobos zaatakował. Na podstawie tego raczej można wykluczyć problem neurologiczny czy psychiczny. Jestem skłonna obstawiać, że to po prostu dominacja. Nie znam całej historii Fobosa, ale wszystko zgadzałoby się. Najpierw pies nie okazuje agresji, bo nie jest pewny siebie - nowe otoczenie, nowe stado. Potem zaczyna powoli pokazywać swoje ja. Dzieje się ta zwykle po ok. 2 tygodniach w nowym domu, ale to nie stanowi reguły. Pies pierwsze co będzie sprawdzał na co sobie może pozwolić ze słabszymi osobnikami (zwierzęta czy dzieci). Dodatkowo taki pies atakuje szybciej, gdy trzyma się go jakby pod sobą czy też za klatkę, szyję. Wkurza go to unieruchomienie i brak możliwości wycofania się (tutaj też mogą odezwać się lęki), w tej niezbyt bezpiecznej pozycji dla psa (bo nie ma ucieczki) albo też odwrotnie - zbyt pewnej (bo czuje czyjeś wsparcie) łatwiej podejmuje decyzję o ataku i często może to zrobić bez ostrzeżenia (choć możemy założyć, że to kłapnięcie też było ostrzeżeniem). Drugi atak na opiekuna na twarz - pies pozwalał na pieszczoty, ale dominancik nie lubi, gdy dodatkowo się go "obmacuje". Dotknięcie nadprogramowo łapy, gardła czy cokolwiek innego może wywołać taką reakcję. Ale to, co ważne - nie zrobił krzywdy, co przy jego możliwościach oznacza, że było to tylko ostrzeżenie (a więc potencjalnie rzecz biorąc daje to możliwości przerobienia psa). Jest jeszcze jedna sprawa - psy tak właśnie reagują, czyli atakują przy dotykaniu łap, uszu, fafli (szczególnie szybkie dotykanie ,chwytanie itp., szybkie wyciągnięcie ręki), jeśli w przeszłości były drażnione. Często spotykam się z czymś takim u psów zabranych z rodzin alkoholików. Suka, którą mieliśmy na DT wyskoczyła do mnie z zębami w podobnej sytuacji i podobnie chwytała - była włąśnie z domu, gdzie alkohol wszystkim mózg wyprał. Jej reakcje były stałe i nie nasilały się, rokowała dobrze i z czasem było lepiej (nie reagowała tak w stosunku do tylko jednej, wybranej przez siebie osoby i zawsze był to mężczyzna), ale nie był to pies,który mógł przebywać z dziećmi. Cóż mogę powiedzieć... Moim zdaniem pies jest do wychowania, ale sęk w tym, kto się tym zajmie i gdzie. Miałam na DT psy agresywne, których nikt inny przechować nie chciał, ale oprócz dwóch wyjątków, zwykle były to psy, które conajwyżej mogły mi zrobić dziurę w nodze. Większość moich psów jest u mnie dlatego, że z powodu agresji nie miały szans na adopcję, a teraz są ok. Problem jest o tyle poważny, że to amstaff i nie mam absolutnie na myśli tego, że agresja wynika z rasy, bo to bzdura. To po prostu bardzo silny pies o wielkich możliwościach zrobienia komuś krzywdy. Praca z nim wymagałaby poświęcenia wiele czasu. Pies musiałby mieć stały kontakt z człowiekiem (bo izolacją może wywołać kolejne problemy),ale też musiałby mieć kojec lub miejsce, gdzie mógłby być zamknięty w sytuacjach, kiedy mógłby stwarzać zagrożenie. Osoba, która poprowadziłaby psa, musiałaby mieć wiele doświadczenia, nie tylko z amstaffem jako takim (to tylko ułatwienie, że rozmiar psa nie robi wrażenia), ale przede wszystkim z agresją u psa na tle dominacyjnym (oraz agresja wywołaną złym traktowaniem lub brakiem odpowiedniej socjalizacji). Czy w ogóle jest szansa ,aby taka osobę znaleźć - nie wiem. Co do pobytu psów agresywnych w schroniskach - owszem bywaja takie przypadki. Z tym, że te psy potrzebują pracy i odpowiedniej opieki, której w schronisku nie otrzymają. Nie nadają się do adopcji, więc są skazane na wieczną izolację i narastanie agresji. Nie wiem, czy to dobre wyjście. Swojego czasu w Kielcach przez bernardyna z ulicy zostało pogryzione dziecko. Pies był na obserwacji w schronisku, mój kolega wydał opinię na temat jego psychiki. Pies miał szczęście, że udało się znaleźć osobę, która zainteresowała się jego losem, został przewieziony nad morze do schroniska prowadzonego przez tresera pracującego z psami z agresją, który zgodził się na pracę akurat z tym psem. Bernardyn tylko dlatego uniknął uśpienia. Nie wiem, gdzie znajduje się ten ośrodek, ale może byłoby to jakieś wyjście (nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale może był to Gdańsk). W Kielcach w tym roku dotarły do mnie wieści o dwóch atakach amstaffów na swoich właścicieli (w obydwu przypadkach właściciel utracił część ucha - tak więc ataki były poważne) - ataków amstaffów i innych silnych psów z pewnościąb było więcej. Z tego ,co wiem jeden pies został uśpiony. Z drugim planowano pracę po kastracji, ale nie wiem, jak się w końcu jego losy dalej potoczyły. Jednak co innego, gdy pies ma dom i właściciela chcącego z nim pracować, a inna sytuacja, gdy to pies do adopcji. Zdarzało sie, że przy adopcji przez odpowiednich ludzi, pies zmieniał sie w ich rękach, ale czy warto tak ryzykować? - nie wiem. Fobos może w następnej kolejności zaatakować, gdy ktoś zbliży się do jego misek albo do niego, gdy będzie coś jadł, kiedy ktoś szarpnie go na smyczy, kiedy ktoś go popchnie...różnie może być. Praca z nim polegałaby na nie tylko ustaleniu hierarchii i pracy nad posłuszeństwem, ale też odwrażliwianiu. To wymaga wielu umiejętności ,wyczucia, czasu. Napisałam strasznie dużo, bo wiem, ile dylematów pojawia się, gdy pies zaatakuje i trzeba podjąć decyzję o jego uśpieniu. Pamiętajcie, że ludzie, którzy się do mnie zgłaszają z psami zachowującymi się podobnie do Fobosa w większości mówią o chęci uśpienia psa, więc jakie on ma szanse na adopcję? Żeby z nim wyjść na prostą trzeba znaleźc mu odpowiednie miejsce z odpowiednimi ludźmi. Jeśli się to uda, będęszczęśliwa. Jeśli nie, nie można wymagać od Murki narażania siebie (szczegónie w jej stanie) i innych. Decyzja jest bardzo trudna... A pechem Fobosa jest to, że jest silnym amstaffem z dużą buzią, bo gdyby to był niewielki kundelek, powiedziałabym - ok, da się psa przerobić, to tylko kwestia czasu. Quote
andzia69 Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 cóz Eruane...nic dodać nic ujać...gdyby był choc cien szansy na dom, odpowiedni dom można by się pokusić o wydanie go z odpowiednią dozą rad...ale to musiałby by byc odpowiedni dom...a takiego brak:shake: Na rottkach była kiedyś suka, agresywna do ludzi z różnych względów - nie atakowała oczywiscie slepo wszystkiego co się rusza, ale jednak - znalazła dom, pan potrzebował ostrej suki, do pilnowania, typowo pracującej - w jego rękach pies poczuł co to praca, zrobiła się całkiem inna - ale pan miał pojęcie o trudnych psach i pracował nad suką.....a w wypadku Foboska nawet nie ma nadziei na jakikolwiek dom, a co dopiero mówić o tak poważnie podchodzącym do problemu... Fobos nie jest zły, ale nie ma szansy na pracę nad nim:-( Quote
lothia Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Eruane ja chyba o tym schronisku słyszałam kiedys w tv i tam własnie Msand się dowiadywała, jak miała problem z dobkem,niestety zanim udało jej sie zadziałać w Szczecinie psa uspili [quote name='Eruane'] Co do pobytu psów agresywnych w schroniskach - owszem bywaja takie przypadki. Z tym, że te psy potrzebują pracy i odpowiedniej opieki, której w schronisku nie otrzymają. Nie nadają się do adopcji, więc są skazane na wieczną izolację i narastanie agresji. Nie wiem, czy to dobre wyjście. Swojego czasu w Kielcach przez bernardyna z ulicy zostało pogryzione dziecko. Pies był na obserwacji w schronisku, mój kolega wydał opinię na temat jego psychiki. Pies miał szczęście, że udało się znaleźć osobę, która zainteresowała się jego losem, został przewieziony nad morze do schroniska prowadzonego przez tresera pracującego z psami z agresją, który zgodził się na pracę akurat z tym psem. Bernardyn tylko dlatego uniknął uśpienia. Nie wiem, gdzie znajduje się ten ośrodek, ale może byłoby to jakieś wyjście (nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale może był to Gdańsk). Quote
Eruane Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Mnie osobiście łatwiej jest pracować z takimi rottkami niż amstaffami. Rottki nie mają aż takich zapędów do gonienia szybko poruszających się mniejszych stworzeń, często mają mniejsze możliwości narobienia szkód swoimi ząbkami. Kilka przypadków resocjalizowanych rottków znam. Niestety amstaffy są szybkie, silne, zwinne, a ich uścisk jest spory. To wszystko powoduje, że zagrożenie jest większe, a praca bardziej ryzykowna. Rottki znam na wylot. Natomiast tu potrzebny byłby ktoś, kto jest specem od astków plus dobrym behawiorystą i ma odpowiednie warunki. Gdybym ja miała pod opieką tego psa, pewnie próbowałabym z nim pracować, ale na pewno nie będę namawiać na to nikogo, bo namawiałabym go do podjęcia sporego ryzyka. Jeśli znajdzie się ktoś, kto potrafi pracować z takim psem - ok, czego Fobosowi życzę z całego serca, bo wiem ,że to w jakimś sensie niesprawiedliwość -gdyby to był słabszy pies, pewnie ktoś zająłby się jego resocjalizacją. Inna sprawa, że oddanie takiego psa do adopcji wiąże się z wzięciem na siebie dużej odpowiedzialności. Jeszcze inna, że amstaff nie jest, a przynajmniej nie miał być docelowo psem stróżującym, jak rottek. Tak więc, co u rottka można przekształcić w jakimś sensie w użytkowośc, to z tym samym u amstaffa można troszkę zadziałać przeciwko sobie. Quote
Eruane Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Wyszukałam jakiś e-mail, który podejrzewam, że może należeć do dziewczyny, która zajęła się sprawą bernardyna przeznaczonego w Kielcach do uśpienia. Napisałam do niej w sprawie Fobosa, ale możliwe, że ten e-mail w ogóle nie jest już aktualny, bo to bardzo stara sprawa. Mam nadzieję, że może ktoś z Gdańska na dogo będzie wiedział, o jakims schronisku z możiwością resocjalizacji psa napisałam. Z tego, co pamiętam, ta dziewczyna ratowała molosy. Quote
Murka Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Dogomania nie działała mi, dlatego dopiero teraz się odzywam. To prawda, że od początku, zanim jeszcze Fobos do nas trafił apelowałam o szukanie mu innego lepszego miejsca z kimś doświadczonym. My się nie znamy na astach i nie mamy tzw. "twardej ręki" do tego typu psów. Robimy z nim wszystko "po dobroci" zachowując podstawowe zasady utrzymania hierarchii, ale on pewnie wyczuwa naszą łagodnosć i możliwe, że dopiero teraz wpadł na pomysł, żeby sprawdzic na ile może sobie pozwolić. Byliśmy Fobosa już pewni zupełnie, dlatego "pokazaliśmy" mu dzieci i na początku było ok. I gdybyśmy go nie byli pewni, nigdy by nie doszłoby do sytuacji, że mógłby TZa złapać za twarz. Dziś pozwolił sobie obejrzeć wszystkie łapy i zachowywał się całkiem normalnie, tyle tylko że się nie podlizywał tak jak zawsze (nie lizał po rękach i nie dawał buzi). Nie wiemy co w tym psie tak naprawdę siedzi i na pewno nie jest to w tym momencie pies do adopcji. Dzwoniliśmy już nawet do schroniska w Mielcu czy w razie czego nie przyjęli by Foboska, ale przecież mu to nie pomoże a będzie też stanowił zagrożenie, jeśli nie dla ludzi to dla innych psów. Nie mówiąc, że będzie to dla niego wegetacja. kobix, mój poprzedni post był faktycznie pilnym apelem o inny DT, dobrze go odczytałaś. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest na to niewielka szansa (jeśli w ogóle jakaś jest). A my niestety nie możemy czekać długo, bo każdy dzień jest dla nas ryzykiem i narażeniem zdrowia. Ale jeśli ma to uratować Fobosa i dać mu szansę, to poczekamy kilka dni z podjęciem ostatecznej decyzji. Eruene, jest dokładnie tak jak piszesz. Myślę, że Fobos jest psem mimo wszystko zrównoważonym, bo tak jak napisałaś, jego wczorajsze wyskoki to było ostrzeżenie, a nie atak agresji. I jest duża szansa, że w odpowiednich rękach nie będzie sprawiał takich problemów. Mnie kiedyś zmroziło, jak TZ odciągał Fobosa w amoku polowania na pszczoły. Fobos kłapał na ślepo paszczęką, a TZ złapał go za pierś i odciągnął. Ja już miałam wizję, jak Fobos w tym amoku kłapnie i TZa, a on nawet nie dotknął jego rąk. Nigdy też nie zdarzyło mu się, aby odciągany od psa choćby capnął za rękę czy skierował w jej stronę pysk. Proszę, poszukajcie miejsca i kogoś kto mógłby z Foboskiem popracować. Ja niestety nie mam żadnych tego typu kontaktów. Tak jak pisze jolly, myślenie o uśpieniu go nie jest dla nas przyjemne :shake: I chciałam podziękować wszystkim za zrozumienie i zdrowe podejście do sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. I za to, że nie przedkładacie psa nad nasze zdrowie i bezpieczeństwo. Quote
Eruane Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Murka, jak pisałam mam u siebie trudne psy i wiem, ze to wszystko nie jest takie łatwe, że owszem chcemy pomóc psu ,ale czasem konieczne są też trudne decyzje. Masz stały kontakt z psami i dobre wyczucie. Fobos wydaje się mieć problem na tle dominacji, może wcześniejszego złego wychownia też. I jestem niemal pewna ,że to wszystko jest do odkręcenia, jeśli zająłby się nim specjalista. Bardzo istotną rzeczą jest to, że Fobos tak naprawdę nie zrobił krzywdy przy swoich wielkich możliwościach. On tylko ostrzegał. Nie miałabym odwagi, jak Twój TZ poszarpać takiego psa za fafle, zeby sprawdzić, co będzie, bo mogłabym stracić rękę. Skoro to zrobił, jak sądzę, spodziewał się raczej kolejnego ostrzeżenia, nie konkretnego ugryzienia. To wszystko daje mi do myślenia i sądzę, że z psem nie jest źle. Cały problem polega na tym, że to astek i wiemy ,kto jest chętny na astki, które pokazują zęby. To, co ważne dla Was teraz - nie powinniście się z nim siłować, ani inicjować sytuacji, w której Fobos może poczuć, że powinien walczyć o swoją pozycję lub pokazać Wam ,kto jest szefem. Na spacerach, kiedy czasem nie ma wyjścia, jak pociągnąć go na smyczy, niech ma wcześniej założony kaganiec. W sytuacjach, gdy pies ma taką siłę, raczej odwraca się jego uwagę niż walczy. Czyli innymi słowy, kiedy coś mu się nie podoba i sztywnieje, lepiej rzucić hasło np. ciasteczko (zależy jakie hasło zna), a jak już skupi swoje myśli na tym całym ciasteczu, zaprowadzić go w miejsce, gdzie je może dostać i wydać mu kilka komend, po których wykonaniu dopiero dostanie nagrodę. To takie odwracanie uwagi i jednoczesne przerabianie psa podstępem - bo w końcu i tak robi, co mu każemy i za to dostaje nagrodę. Obywa się bez przemocy i pies uczy się łagodności. Jendocześnie musimy się cały czas zachowywać, jakby sie nic nie stało, nie okazywać strachu. Pies niestety jest świetnym obserwatorem. To musi wyjśc tak, jakby sienie zauwazyło, że Fobos próbuje właśnie Was ustawiać. Z dużymi i silnymi psami raczej nie używam starych metod szkoleniowych opartych na zasadach dominacji, bo prowadzą do konfrontacji, a po co to komu. Nie wykonuję też żadnych gestów, które mogą dać psu do myślenia, że mam ochotę sięz nim siłować o władzę. Muszę mu ją odebrać tak, żeby nawet tego nie zauważył. U mnie jest aktualnie jedna suka, która zaczęła dominować wobec mnie w chwili, gdy byłam solidnie chora. Widziałam, że jest to problematyczny pies od poczatku, ale było już ok. Kiedy zachorowałam, weszła na łóżko i nie chciała zejść. Kiedy ją popchnęłam, ugryzła mnie w twarz. Odczułam to ugryzienie, choć było to ostrzeżenie, jak u Fobosa. Krew się nie polała w każdym razie. Przez kilka dni suka była w domu ignorowana totalnie przez wszystkich domowników, cokolwiek robiłaby. Inne psy były traktowane jak wcześniej i ona to widziała. Dodatkowo stosowaliśmy kilka innych ćwiczeń. I jest ok. Długo był problem z przewróceniem jej na grzbiet, a największy z dotknięciem twarzą jej brzucha (to juz było coś, czego nie potrafiła zaakceptować długo). Teraz jest domową przytulanką. Ale jeszcze raz podkreślam - to nie astek. Wiedziałam, że nikt jej nie weźmie, bo problemy były z nią od początku i dlatego zdecydowałam się zostawić ją u siebie. Fobos na pewno nie jest psem, który może przebywać z dziećmi. Potencjalna adopcja będzie bardzo trudna. A izolacja i zaniedbanie w schronisku może psa zniszczyć do końca. Czy znacie kogoś z Gdańska lub okolic? Może jakimś cudem udałoby się odnaleźć przez kogoś tam na miejscu to schronisko, o ktorym pisałam. Quote
Murka Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 My od początku chodzimy do Foboska z parówką (tzw. argumentem). To dzięki parówce Fobos w ogóle zaczął machać ogonem, bo na początku tylko stał i patrzył i nie wiadomo było za bardzo czego się po nim spodziewać. Parówka przekonała go, że warto się z człowiekiem zaprzyjaźnić ;) I tak sobie właśnie kombinujemy, że ostatnio trochę zaniedbaliśmy parówkę, bo Fobos zachowywał się już całkiem fajnie i to może brak "argumentu" spowodował, że zainteresował się przejmowaniem władzy :roll: A jeśli chodzi o fafle, to TZ nie chciał sprawdzać reakcji Fobosa, tylko po ataku na twarz chciał udać, że się tym nie przejął i że wszystko jest ok. To była właśnie taka próba nie zwrócenia uwagi, że Fobos próbuje go ustawić. Za fafle wcześniej go tarmosił pieszczotliwie i było ok. Oczywiście nasze działania (właściwie działania TZa) są przeważnie intuicyjne i zdajemy sobie sprawę, że jest to chodzenie po cienkim lodzie. W każdym razie wracamy teraz do początkowej metody z niezawodnym w przypadku Fobosa argumentem :roll: I dziękuję Ci bardzo za mądre rady. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.