amikat Posted March 27, 2008 Author Posted March 27, 2008 ja to wszystko wiem i myślę tak samo dokładnie. Tylko co zrobić....... powiedzcie sami. A co najgorsze a może najlepsze - Portos pattrzy w niego jak w obraz i ani na krok nie opuszcza... Quote
monita Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 Może dać im szansę :roll: Poprosić o szkolenie, naukę itp :roll: Quote
Fasolka Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 Pogadać i zapytać wprost, co masz zrobić jak następnym razem zadzwoni, być może 'w emocjach' i powie, że chce go oddać? Bo teraz czeka na Portoska dobry dom a wtedy, kiedyś gdy być moze znów zadzwoni tego domu juz nie będzie i trzeba będzie szukac następnego i co wtedy? I niech na serio zastanowi się czy podoła temu szczekaniu, rozrabianiu i ewentualnemu sikaniu lub obsikiwaniu kanapy teścia? Bo może teraz to też są tylko emocje? A jak przyjdzie do codziennego życia to ani kennel nie zostanie kupiony ani mały nie bedzie szkolony za to znowu trzeba będzie sprzątać i ponosić koszty zniszczeń i znowu będzie 'złośliwie' sikał i co wtedy? Boszszsz czy Ci ludzie są dziećmi... Raz oddaje bo już nie może, raz nie dodda bo kocha na zabój :-( Quote
maggie1971 Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 To zachowanie naprawdę bez sensu , facet zachowuje się jak małe dziecko. Tylko nie zastanawia sie nad tym co czuje pies i wszyscy inni zaangażowani w szukanie mu domku. Emocje.... hmmmm, wydaje mi się że skoro piesek jest tak bardzo wpatrzony w pana to trzeba dać im szansę, ale pod warunkiem spełnienia pewnych zasad. po pierwsze zgodzi się na wizyty jeszcze za jakis czas, po drugie kupi klatke i stopniowo zacznie psa przyzwyczajać, a po trzecie będzie go szkolił. Myślę ,że Pan musi zostać uprzedzony o tym ,że psu mimo szkolenia i poświecenia mu czasu mogą sie jeszcze przez jakiś czas zdarzać wpadki. Jeśli facet to zaakceptuje na chłodno to może będzie ok. A jeśli rzeczywiście nie podoła temu zadaniu to , zanim zadzwoni ,to ochłonie i wtedy dopiero będzie rozmawiał:evil_lol: Quote
maciaszek Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 Myślę, że dziewczyny słusznie mówią! A jeśli chodzi o koszty ogłoszeń, to uważam, że pan je powinien zwrócić! Quote
papudraczek Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 To straszne!! zero odpowiedzialności!! co ci ludzie sobie wyobrażają w ogóle!! ale myslę że jeżeli Prtos jest w niego wpatrzony to trzeba mu dać szansę! odwiedzić jednak pana i poważnie porozmawiać!! i powtarzać wizyty żeby dopilnować :mad::mad: Quote
monita Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 A Ci Państwo z Krakowa, trzeba powiedzieę jak się zachował właściciel i może poczekają trochę ... a jak nie, to hmmm ... podeślijmy innego sznaucia :razz: Quote
malawaszka Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 Amikat - uważam że ten facet powinien wpłacić teraz datek na fundację - za czas i nerwy stracone przez jego głupotę :angryy: Mam nadzieję, że Portosek już nigdy nie zostanie przywiązany do kaloryfera Quote
Glutofia Posted March 28, 2008 Posted March 28, 2008 mnie juz chyba nic nie zdziwi po tym, jak ostatnio usłyszałam od mojej bratowej ze ludzie wyrzucają psy na ulicę gdyż winne są DZIECI ponieważ namawiają rodziców na kupno psa! bez komentarza.... Quote
Fasolka Posted April 3, 2008 Posted April 3, 2008 Halo, halo Amikat, co u Portoska? Mam nadzieję, że brak wiadomości to dobra widomość... Quote
malawaszka Posted April 3, 2008 Posted April 3, 2008 ja też mam taką nadzieję, bo przez tych ludzi przestała siedo mnie odzywać Pani która chciała zaadoptować Portosa i straciłam taki fajny dom :( Quote
sacred PIRANHA Posted April 3, 2008 Posted April 3, 2008 hmm trzeba go odwiedzic i pogadac z nimw cztery oczy...i to pare razy...wytlumaczyc to tym, ze wiele osob sie zaangazowalo pomoc temu psiakowi, w ogloszenia...poszla kasa na to...teraz chcce miec opewnosc ze pies ma dom w porzadku... Ps. wiecie co...to, ze pies jest wpatrzomy w pana raczej o niczym nie swiadczy...a napewno nei powinno nic rozstrzygac... widzialam juz wiele katowanych psow wpatrzonych we wlascicieli radosnie jak w obrazek...nie twierdze,ze akurat ten sznaucio jest katowany,ale jego wpatrzenie w pana moze wynikac z charakteru tego psiaka, z przywiazania a nie z tego, ze ten pen jest dla niego najlepszym rozwiazaniem...niestety...byl ktos u tego pana? boje sie, ze znow zadzowni kiedys bo go emocje poniosa i co wtedy?:(:(:(:( Quote
Fasolka Posted May 14, 2008 Posted May 14, 2008 Hej, Amikat, daj znać co u Portoska... Mam nadzieję, że jest ok? F. Quote
amikat Posted May 14, 2008 Author Posted May 14, 2008 wszystko jest OK! Żadnych uwag ani do psa ze strony rodziny ani z mojej strony do ludzi . Oby tak dalej Quote
malawaszka Posted May 14, 2008 Posted May 14, 2008 o rany miałam stan przedzawałowy :mdleje: że coś nie tak znowu :oops: Zmieńcie tytuł :razz: Quote
Fasolka Posted May 14, 2008 Posted May 14, 2008 No właśnie też o tym pomyślałam, tytuł mylacy, dobrze byłoby zmienić ;-) Dobrze Amikat, że trzymasz rękę na pulsie tej adopcji... Quote
amikat Posted May 19, 2008 Author Posted May 19, 2008 Myślcie co chcecie ludziska..... są sprawy wobec których człowiek jest bezsilny.... Dzisiaj rano około 11:00 Portos - koleś wrócił do schroniska. Przywiozła go sąsiadka rodziny i Pan. Bez wyjaśnienia bez słowa..... bez telefonu do mnie.... NIC ZERO Ja sama nie wiem co mam myśleć.... Ports jest w schronisku...... Proszę Was raz jeszcze o pomoc w szukaniu domu..... Przyznam ze to pierwsza taka akcja w moim życiu.... Takiego "myku" jeszcze nie przerabiałam.... Przyznaję racje wszystkim tym którzy mówili zeby im nie ufać.... a ja pierwsza naiwna...... Quote
amikat Posted May 19, 2008 Author Posted May 19, 2008 Oficjalnie przepraszam osoby które odradzały danie drugiej szansy rodzinie. Najbardziej Malawaszkę. "Malawaszko...... Na wstępie choć to niczego nie zmienia chcę przeprosić że nie zaufałam Twojej intuicji..... miałaś nosa do rodziny Portosa .. niestety.... Tydzień temu jeszcze ponieważ tak jak powiedziałam będę pilnowała sytuacji - wszystko było ok/.. Pies ich bardzo kocha - bez 2 zdań. Oni za to są chyba bardzo wygodni. Dzisiaj rano około 11:00 odwieźli go do schroniska - na dodatek bez książeczki , bez umowy adopcyjnej itd...... nic zero..... Na dodatek pojechała sąsiadka..... i Pan.... NIe zadzwonili , nie dali znać nic :shake::placz: PIes ma pecha, ludzie są okropni...... ja juz nie wiem co robić dalej... Tyle psów idzie do domów, jest OK - a ona ma pecha.... Jeszcze raz proszę o pomoc dla niego. To fajny grzeczny pies który nie lubi zostawać sam w domu... NIe miej mi za złe że został w tym domu kiedy pojawiły sie kłopoty.... Dzieci kochał psa. On bardzo kochał całą rodzinę...... Nie miałam nawet cienia przypuszczeń ze tak to sie skończy" Quote
amikat Posted May 19, 2008 Author Posted May 19, 2008 Brak ... ja juz nawet płakac nie umiem.... Quote
madzia828 Posted May 19, 2008 Posted May 19, 2008 bosze ja już nie mam słów na takich ludzi:angryy::angryy: trzeba go szybko wyciągać ze schronu:roll: Quote
amikat Posted May 19, 2008 Author Posted May 19, 2008 Sama sie zastanawiałam..... co będzie lepsze.... jeżeli oni deklarowali ze chcą żeby został , że nie oddadzą... to co - z policję? Błędne koło.... A pies cierpi Quote
Alicja Posted May 19, 2008 Posted May 19, 2008 :shake::shake::shake:...skąd tacy ludzie się biorą Quote
amikat Posted May 19, 2008 Author Posted May 19, 2008 to ze sie biorą to jedno - a to ze ja zaufałam choć nie powinnam ..... to drugie Quote
Panca Posted May 19, 2008 Posted May 19, 2008 jak to czytam to tylko stek wyswisk mi sie na usta cisnie:angryy::angryy::angryy:niech dziada szlag trafi :angryy::angryy::angryy:biedny Portosek....jak on sie musi czuc teraz:placz::placz::placz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.