bea_m Posted September 23, 2008 Posted September 23, 2008 ................................................... Quote
elainfo Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Pufii jest wiekowym pieskiem, bardzo chorym.. i makabrycznie niestety smierdzacym( procesy gnilne z narosli rakowych w pysku niestety daja sie we znaki). Narosle krwawią i rosna zatykajac juz nos Puffiemu, ma problemy z oddychaniem. Jest kochanym psiakiem ale prawdopodobnie bardzo cierpi z bólu. Nadzieja na to ze znajdzie sie dom- jest zerowa. Pati mam nadzieje ,że nie masz mi za złe ,ze to piszę - ale w koncu wiozłysmy Cie z nim do dobrego, znanego i cenionego specjalisty w warszawie- z nadzieją ,ze cos poradzi- ale jeśli nawet on twierdzi ,że pies cierpi i w zasadzie niewiele da rade dla niego zrobic.. Mysle ,ze osoby ,które go wyciagneły ze schronu powinny sie zainteresowac Puffim, niezostawiac Pati z tym problemem samej broń Boże.. Quote
pati Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 dzieki Elu wiesz z jaimi nadziejami jechalam do weta bo on z tych co ratuja nie skresla od razu Daje mu leki i czekam nie wiem na co na cud ..... to tak ciezko w koncu byl z nami troche pokochalismy go takiego jakim jest moze i smierdzi ale to Pufis nasz kochany nie mam sil pisac o tym ani myslec . Quote
mycha101 Posted September 24, 2008 Author Posted September 24, 2008 Ja uważam, że to Pati i jej mama, które są Pufisia opiekunkami powinny podjąć właściwą dla niego decyzję. Ja zawsze twierdzę, że jeśli pies się męczy, to nie ma na co czekać, trzeba mu pomóc przejść za TM (niejednokrotnie jestem za to potępiana, ale takie jest moje zdanie). Pufi dostał, to o czym wiele psów w schronach może pomarzyć, dostał miłość, pełną michę, przyjaciół, był bezpieczny i nie było mu zimno. Gdyby został w schronie to już dawno by nie żył i nikt by po nim nie zapłakał i nikt by go nie pamiętał, byłby kolejnym numerem, który jak to mówią w schronie padł. Wiem, że jest to zawsze bardzo trudna decyzja, ale my przecież chcemy dobra psa i nie możemy myśleć o naszych łzach. Jeden odchodzi, robiąc miejsce dla innego i tak w kółko. Mama Pati i ona sama zrobiły wszystko co można było zrobić i za to im z całego serca dziękuję. Quote
elainfo Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 pati napisał(a):dzieki Elu wiesz z jaimi nadziejami jechalam do weta bo on z tych co ratuja nie skresla od razu Daje mu leki i czekam nie wiem na co na cud ..... to tak ciezko w koncu byl z nami troche pokochalismy go takiego jakim jest moze i smierdzi ale to Pufis nasz kochany nie mam sil pisac o tym ani myslec . Pati rozumiem cię doskonale ja płacze niemal codziennie patrzac na swojego kota..,ktoremu sie pogorszyło i niewiem czy mam sie decydowac na operację experymentalną czy nie.. boje sie ,że znów sie nieuda.. i po kolejnej operacji znów bedzie cierpial....nie bede dalej pisac bo juz mi łzy napływaja do oczu a w pracy siedzę.. w kazdym bądx razie jak uznasz ,że to jednak juz nadszedł ten czas.. to nie wahaj sie..( kurde, łatwo pisac....)zwierzeta ponoc nie boja sie śmierci - tak jak my ludzie. Quote
elainfo Posted September 25, 2008 Posted September 25, 2008 na Pati spadł o wiele większy obowiązek niż tylko hotelowanie Puffiego... Quote
bea_m Posted September 25, 2008 Posted September 25, 2008 Nie zazdroszczę. dziewczyna wzięła go z nadzieją że pomoże w szukaniu domu dla niego. Wychuchała wydmuchała. A tu bęc. I jeszcze samam decyzję musi podjąć. Quote
mycha101 Posted September 26, 2008 Author Posted September 26, 2008 bea_m napisał(a):Nie zazdroszczę. dziewczyna wzięła go z nadzieją że pomoże w szukaniu domu dla niego. Wychuchała wydmuchała. A tu bęc. I jeszcze samam decyzję musi podjąć. My nie możemy za Pati podjąć decyzji, możemy się jedynie wypowiedzieć co o tym myślimy. To musi być jej i jej mamy wspólna decyzja. Wierzę, że podejmą słuszną decyzję, jakakolwiek by nie była, to one są z Pufim i one wiedzą najlepiej jak się czuje. Quote
bea_m Posted September 26, 2008 Posted September 26, 2008 Pati i jak tam? Durne pytanie które trezba zadać. Quote
Jomar Posted September 29, 2008 Posted September 29, 2008 Pati przepraszam, że nie zaglądałm na wątek Pufiego, ale miałam trochę problemów z Dinusiem. Teraz muszę mu zapewnić opiekę na najbliższe 2 tygodnie, bo muszę wyjechać. Bardzo mi przykro z powodu choroby Pufiego. Mam nadzieję, że po powrocie po 15 będę Cie mogła wesprzeć przynajmniej finansowo. Bardzo Ci współczuję. Quote
Atkaaaa Posted October 7, 2008 Posted October 7, 2008 Pati, podarowałyście mu tyle miłości której nigdy by nie zaznał, podejmij słuszną decyzje :( Quote
mycha101 Posted October 9, 2008 Author Posted October 9, 2008 szkoda, że Pati nic nam o Pufim nie pisze, a przecież na innych wątkach się udziela, a my czekamy na jakieś wiadomości:shake: Quote
pati Posted October 9, 2008 Posted October 9, 2008 mycha101 napisał(a):szkoda, że Pati nic nam o Pufim nie pisze, a przecież na innych wątkach się udziela, a my czekamy na jakieś wiadomości:shake: jak pisałam wieści i to nie dobre nikt sie nie odezwał, cisza była a przecież to wasz pies. Diagnoza rak nie znaczy uspić natychmiast, powalczymy. Pufiś ma sie dobrze i poki bedzie sie czuł tak jak teraz to go nie uspie chyba , ze wy zadecydujecie inaczej. Quote
elainfo Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 pati napisał(a):jak pisałam wieści i to nie dobre nikt sie nie odezwał, cisza była a przecież to wasz pies. Diagnoza rak nie znaczy uspić natychmiast, powalczymy. Pufiś ma sie dobrze i poki bedzie sie czuł tak jak teraz to go nie uspie chyba , ze wy zadecydujecie inaczej. patrycja a jak on po tych lekach - czy widac jakąs porawę?? ,że naprzykład mniej harczy..albo ma lepsze samopoczucie. czy wciąz krwawi w pyszczku..?? Pati a drogie sa te leki ,które mu podajesz?? ja bym go w takim stanie jak teraz też nie uspiła.. dopóki on niestraci woli życia niech zyje i cieszy sie nim.. ciezy sie na przywitanie ciebie, na posiłek, na spacerek;-))myssle ,że to jeszce nie czas.. Quote
pati Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 cena za jego leczenie teraz nie gra dla mnie roli. Tak jak napisałas, dopoki nie widze u niego cierpienia, dopoki je wszystko, skacze z Zecikiem , obszczekuje bedzie zył. Z nosa juz nie krwawi, harczy tez mniej, zeszła mu też opuchlizna z pyszczka. Leki działają ile zobaczymy. Quote
mycha101 Posted October 11, 2008 Author Posted October 11, 2008 Pati, ja już wcześniej napisałam, że decyzja należy tylko i wyłącznie do Ciebie i twojej mamy. My nie mamy tu nic do powiedzenia. To wy walczycie o jego życie, a my tylko kibicujemy i możemy napisać dobre słowo. Pufi należy tylko do WAS. Ja przez długi czas byłam biernym obserwatorem, ale w pewnym momencie "wezwałaś" mnie do odpowiedzi. Ja cały czas o Pufim pamiętam, przyznaję, że powinnam teraz przelać kasę za dwa albo trzy miesiące, ale mam dołek finansowy i nawet u weta biorę wszystko na krechę, ale mam nadzieje, że wkrótce się to wszystko zmieni i od razu przeleję pieniądze. Uwierz mi, że nie zapominam o psiakach, które po części znalazły się to u ciebie, czy gdzieś indziej. Każdy z nas ma raz z górki raz pod górkę i teraz najwyraźniej przyszła kolej na mnie. Oglądam zdjęcia Pufisia i nie mogę wyjść z podziwu ile znaczą miłość i dobra a nawet wspaniała opieka. Pamiętam jak dzis dzień kiedy zawoziłam go do schronu, potem ty się zgdziłaś przyjąć go pod swój dach i twoja mama - kobieta o ogromnym sercu i miłości do całej gromadki. I tak zostawiłam go pod Waszą opieką bez chwili zastanowienia i czekałam na cud i sie zdarzył, zobaczyłam zupełnie innego psa z wielkim uśmiechem na pyszczku i powiedz, czy mozna chcieć czegoś więcej? Quote
mycha101 Posted October 11, 2008 Author Posted October 11, 2008 Myślałam, że wiadomość się nie pojawi, bo dogo szwankowało, ale jednak jest Quote
Jomar Posted November 2, 2008 Posted November 2, 2008 Pati, jak się czuje Pufi? Nie zaglądałam przez jakiś czas na dogo, ponieważ wyjeżdżałam i mialam trochę zachodu z zapewnieniem opieki Dinusiowi. W przyszłym tygodniu bedę robiła wpłatę na Pufiego. Czy dane do przelewu nie zmieniły się? Mam nadzieję, że z Pufim w porządku. Quote
pati Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Wczoraj uśpiłam Pufcia.... Ci , ktorzy go u mnie umieścili wiedzą za ile miesięcy mają zaległości. Jeśli nie prosze o pw lub telefon. Przykro mi tylko, że tyle miesięcy byliśmy opuszczeni i nikt nie odpowiadał na moje wołanie. Wizyty u weterynarza, leki - nikt nie zapytał ile kosztowały.. Nikt nie zajrzał nawet na wątek wspomoc dobrym słowem czy też zapytać jak sie ma. Nie słyszłam NIGDY aby to osoba tymczasowo zajmująca sie psem musiała wyręczyć jego opiekónów i uspić go! Uspienie Pufcia kosztowało 60zł a moje uczucia i to co pszeszłam BEZCENNE. Quote
Jomar Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Pati bardzo mi przykro. Wiem, co to znaczy. Pzrechodziłam przez to trzy razy, w tym jeden szczeniak zgarnęty z ulicy chory, o którego walczyłam trzy mieisące. Nie będę pisać, że przez te parę mieisęcy zapewniłaś mu szczęsliwy dom, bo to jest dla mnie oczywiste. Zostałaś sama z chorym (bardzo chorym) pieskiem. Wiem, że deklarowałam wpłaty, ale przez ostatnie dwa mieisące niestety pogmatwało mi się. Dinuś jest już u mnie pół roku i też jestem z nim sama. Jutro zrobię pzrelew, ale proszę podaj mi na pw numer konta, bo nie mogę znaleźć u siebie, co oznacza, że musiąło minąć co najmniej 2 mieisące od osttaniej wpłaty. Jeszcze raz przepraszam za opóźnienia i bardzo mi przykro. Quote
elainfo Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Pati strasznie mi przykro ,ze juz nadszedł ten czas... wyobrażam sobie rozpacz jaką przechodzisz.. pamietaj ,ze Puffi chyba nigzie nie miałby lepiej niz u Ciebie.. sprawiłas ,ze te otatnie m-ce jego życia były bezcenne. Ech....Puffik pewnie hasa teraz z moim Ciapkiem za TM.. (") (") (") Quote
anouk92 Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 [*] [*] [*] dla Pufika- dzielnego staruszka który u Pati zaznał szczęścia i ciepła w ostatnich dniach życia. Quote
mycha101 Posted November 4, 2008 Author Posted November 4, 2008 Bardzo mi przykro:-(, najważniejsze, że był szczęśliwy i bezpieczny. Dziękuję za wszystko co dla niego zrobiłyście. Pati, jedna sprawa, Pufi był u ciebia na tymczasie i to ty sprawowałaś nad nim opiekę, ja nie lubię się w takich sytuacja wtrącać, wymądrzać, a tym bardziej podejmować jakiekolwiek decyzje. Ja wam ufałam i wiedziałam, że cokolwiek zrobicie będzie właściwe. Nie możesz też pisać, że nie było dobrych słów, mało pisałaś o Pufim i nikt nie zaglądał, a jeśli już to sporadycznie. Nie jest tak, że nagle ludzie zapominają, są jeszcze tacy co pamiętają. Ja osobiście wchodziłam przy każdej wizycie na dogo, ale nic nie pisałam, bo nie miałam takiej potrzeby, czasami brak wiadomości jest dobrą wiadomością i ja tak to przyjmowałam. I myślę, że nie tylko ja. A wchodzić i pisać głupoty to można i kilka razy dziennie, ale jaki to ma sens??? Ja zalegam z opłatami za trzy miesiące i mam nadzieję, że wkrótce będę mogła to uregulować, obecnie mam chorego psa i to jemu bezgranicznie się oddaję i to on stoi na pierwszym miejscu. Podziwiam Cię za to co robisz, ale musisz się liczyć z tym, że nie zawsze będzie łatwo i czasami będziesz musiała podejmować bardzo trudne decyzje i nikt ci w tym nie pomoże. Ot takie życie. Pati, podziękuj z całego serducha swojej mamie:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: A najważniejsze z tego wszystkiego jest, że Pufi nie umierał w cierpieniach w schronisku, tylko był kochany i szczęśliwy. Quote
iwa77 Posted November 4, 2008 Posted November 4, 2008 Dla Pufcia [*][*][*] - żegnaj piesku i przepraszam ..... Pati wysłałam do Ciebie PW. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.