ocelot Posted February 25, 2008 Posted February 25, 2008 Będziemy próbować, nawet mamy plan. Ale nie zdradzamy, żeby nie zapeszyć i dość ryzykowny.:diabloti: Quote
czarok Posted February 25, 2008 Posted February 25, 2008 ocelot napisał(a):Będziemy próbować, nawet mamy plan. Ale nie zdradzamy, żeby nie zapeszyć i dość ryzykowny.:diabloti: To jakby co ( bo może mnie nie być na dogo - ludziom sie wydaje, że jak wyjeżdżam na tydzień to nie będę dostępna pół roku :diabloti: i mam teraz tzw. "urwanie pępka") mój numer kom. 600 507 144. Quote
Ziutka Posted February 25, 2008 Posted February 25, 2008 GameBoy napisał(a):trzymam kciuki ciotki :loveu: Ja też trzymam z całych sił :thumbs: Quote
GrubbaRybba Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Rozmawiałam z kierownikiem. Pani od benka faktycznie dzwoniła. Kierownik pytał mnie, czy ona naprawdę jest chętna. Benek podobno jest bardzo trudny. Normalnie siedzi w budzie, ale jak się wchodzi do boksu, rzuca się z zębami. Nie wiem też, czy nie dziabnął jakiego pracownika, bo tak coś kierownik przebąkiwał. Po tym, co usłyszałam, zaczęłam się wahać. Co robić. Nie wezmę przecież odpowiedzialności za dużego, agresywnego psa. A jak on tam kogoś pogryzie? Jeśli chodzi o transport, to czy nadal możecie go przewieźć ze Strykowa do chętnej pani? My transportu nie mamy. Plan legł w gruzach. Kierownik powiedział, że puści psa, jeśli będzie go odbierała osoba, która ma w samochodzie klatkę. Inaczej psa nie wyda, bo on może sie rzucić na człowieka w każdej chwili. Nie mamy klatki. Nie znamy nawet takiej osoby. :( Najgorsze jest to, że decyzję musimy podjąć do czwartku, bo jeśli benek ma wyjechać ze schronu 8 marca, to musi wcześniej być wykastrowany, a kastracja jest przewidziana na czwartek. Kierownik wykastruje go tylko, jeśli wszystko dogramy do czwartku. Co o tym myślicie? Quote
GameBoy Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 moze jak mu jajka utnal bedzie mniej nerwowy? moze to tylko schron tak na niego dziala? kurcze sie porobilo .... Quote
ocelot Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Nie mamy gwarancji, że będzie lepiej, nie mamy klatki, nie mamy transportu na 54 km. ... Decyzja musi zapaść do czwartku. Quote
GameBoy Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 musi byc pelna klatka czy wystarczy sama krata - tak jak ludzie w kombi czesto maja ? Quote
ocelot Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Chyba cała. On po prostu nie chce go oddać do adopcji, a może faktycznie są przesłanki, bo do tej pory nie robił problemów. Quote
GrubbaRybba Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 A ja myślę, że kombi też może być. Pewnie chodziło o to, aby pies nie siedział na tylnym siedzeniu sam. Nie znam jednak nikogo z kombi. :shake: Tylko, jak sprawdzić, czy kierownik przesadza i dlatego tak nas straszy, czy sytuacja rzeczywiście jest kiepska. Benek mi pokazał zęby parę razy, jak do boksu podeszłam. Do boksu nie wejdę, bo mi nie pozwolą. Jak zatem sprawdzić, czy to nie przelewki? Macie jakiś pomysł? No i ten nieszczęsny transport. Nie mam już siły kombinować. Dziś wykombinowałam już transport do Poznania i do Szczecina oraz tymczas dla dwóch szczeniorków. Aż głowa mi pęka od dumania, kto jeszcze może pomóc. I rachunki telefoniczne potwornie wysokie. Quote
ocelot Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Na decyzję mamy tylko jeden dzień - to bardzo mało. Do tego same nie spradzimy czy on faktycznie jest bardzo niebezpieczny. prawdopodobnie jemu potzrebna jest pomoc specjalisty, a takiego w Tomaszowie nie ma:shake: Quote
ANETTTA Posted February 26, 2008 Author Posted February 26, 2008 kastracja napewno tak ................................dajmuy mu szanse klatke ?czy nie mozna jej pozyczyc .....................od kogos .......i te 5okm zaplacimy komus a dalej czarok by zabrala psa zaoszczedzimy troche kasy na inne psiaki jesli tak zaproponowal medar ....................................... kurcze zal mi psa baradzo bardzo jakos czuje ze on moze miec jeszcze szanse na koniec zycia Quote
ocelot Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Anetko sama nie wiem. Przespię sie z tym. Może jakaś dobra dusza coś podpowie. Też bym nie chciała odbierać mu tej szansy. Jutro do Pani zainteresowanej zadzwonię, jak ta rozmowa wyglądała. dzisiaj nie odebrala, a mnie głowa boli Pani stracić nie można, w ostateczności albo innego psa jej przedstawimy, albo innego benia. Ech - ostro kier. tez sie nie postawimy. Na razie poszukiwane kombi z kratą Quote
czarok Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 ocelot napisał(a):Na razie poszukiwane kombi z kratą Mam klatkę na dużego psa ( zajmuje cały bagażnik mojego kombi). Jeśli ktoś by podjechał ją odebrać do Ożarowa ( będę tam od 3 marca), niestety to jest ok. 100 km w jedną stronę :-(.... Myślę też, że nasza dyskusja może się okazać bezpodstawna, jeśli Pani po rozmowie z kierownikiem zrezygnowała z adopcji. Quote
ANETTTA Posted February 26, 2008 Author Posted February 26, 2008 ups................czekamy na inf z rozmowy :placz: Quote
ocelot Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 Nie spałam pół nocy... Mam masę wątpliwości. Zastanawiam się czy nie warto zaufać kier. i dla benia nie szukać innej formy, jak na razie pomocy. Moje wątpliwości: 1. Jeśli adopcja sie nie uda, okaże się, że Pani rezygnuje, kto odbierze benia i gdzie go zabierzemy (kier. może z powrotem go nie przyjąć. 2. Nie mamy transportu na te śmieszne 50 km. 3. Kto pojedzie po klatkę? 4. Kto odbierze 8 marca benia? (ja akurat mam pracującą sobotę i jest to niestety nie do przeskoczenia) Najważniejszy punkt 1. Ciotki co radzicie? Sprawozdanie z rozmowy z Panią (zadz. koło 10) zdam. Quote
Agata Hanel Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 Uważam że jeśli kierownik jest zdecydowanie przeciwny adopcji to chyba trzeba się zdać na jego opinię. Nikt z ludzi oglądajacych Benia w schronisku nie jest w stanie sprawdzić jaki on jest naprawdę, nim nie wyjdzie z kojca i ze schroniska, gdzie są nienaturalne warunki. A niestety nie mamy fizycznych możliwości tego sprawdzić. Nie chciałabym skreślać szansy Benia na normalniejsze życie. Czekam z neicierpliwością jak się sprawa rozwiąże, ale jakby była niekorzystna dla Benia to dobrze by było pchnąć innego psiaka do tego domu, bo naprawde szkoda stracić taką okazję. Quote
GrubbaRybba Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 Też myślę nad tym od wczoraj. No i nic konkretnego nie wymyśliłam. :shake: Nie wiem, co robić. Myślę, że jakbyśmy komuś zapłaciły, osobie z kombi, z Tomaszowa, to by pojechała. Problem w tym, że benek może faktycznie okazać się nieobliczalny i co wtedy. Kierownik psa na 100% nie przyjmie z powrotem. A poza tym kto po psa pojedzie i czym? No i gdzie go zabrać? Mam za dużo wątpliwości... :shake: Za duże ryzyko... :shake: Może faktycznie zaproponowalibyśmy innego psa. Mamy w końcu transport na 8 marca. Szkoda przegapić taką okazję. Czarok, skąd ty dokładnie jedziesz? Quote
czarok Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 GrubbaRybba napisał(a): Czarok, skąd ty dokładnie jedziesz? Z Ożarowa Mazowieckiego do Krosna Odrzańskiego. Wyjazd z Ożarowa ok. godziny 9-10. Przyznam, że też mam wątpliwości - z tego, co się zorientowałam z postów, to kierownik schroniska jest osobą rozsądną i jeśli on nie bardzo widzi tą adopcję, to chyba lepiej mu zaufać :shake: Quote
mysza 1 Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 Jeśli mogę się wypowiedzieć, to moze najlepszym rozwiązaniem jest wyciagnięcie go ze schronu do płatnego hotelu (zrzutka dogomaniaków), w którym doszedłby do siebie, zaczął chodzić na spacery, miał kontakt z ludźmi. W przeciwnym razie on nigdy ze schroniska nie wyjdzie. Opcja druga- dac mu szansę, wyadoptowac do tej pani i w razie niepowodzenia- hotel. Siedząc w schronisku, jego stan bedzie tylko gorszy, po wyjściu psy zmieniają się na lepsze. Quote
ocelot Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 Jestem po rozmowie z Panią. To rewelacyjna osoba. Kier. jej w rozmowie powiedział, że wyda benia, ale skoro są i kłopoty, i klatka i jego sprzeciw to Pani chce pomóc innemu psu. Gotowa po niego jechać jest np do Gniezna. Taka odległość. Ale warunki: 1. pies faktycznie pokrzywdzony przez los. 2. Starszy 3. Duży Chce, by taki pies godnie dożył swoich dni. Gotowa by była przyjąć zakochana parę ze schroniska, bo gdzieś o niej czytała, a ja nie mogę znaleźć wątku, a też czytałam. Czarok, Medar może macie w Fundacji kandydata? Szkoda tego naszego benia, że nie wiem co. Quote
czarok Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 [quote name='ocelot']Czarok, Medar może macie w Fundacji kandydata? Szkoda tego naszego benia, że nie wiem co. Dziadunio z tego wątku: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=104182 ? . Czy o tę parkę Ci chodzi: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=104533 ? A benia faktycznie szkoda, ale tak sobie myślę, czy pomysł myszy 1 byłby możliwy do zrealizowania - najpierw hotelik, żeby psiaka wyprowadzić na prostą i poznać ( wiem - koszty).... Quote
ocelot Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 Oj dziadunio spełnia warunki. Dowiem się od Pani o mail i wyślemy zdjęcia. Zresztą Agnieszka chyba jutro założy wątek, że szukamy, damy Pani szansę wyboru, choć wtedy bidy sypną się, jak z rękawa. Ale niech jakaś bieda chwyci ją za serce, żeby była pewna, że to ta. Hotelik byłby niezłym rozwiązaniem, ale skąd pieniądze? Na pierwszy miesiąc się zbierze, a co potem? Taka okazja jak ta może szybko się nie trafić. Trzeba by mu jakoś pomóc, ale jak????????????????????? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.