andzia69 Posted February 21, 2008 Posted February 21, 2008 fajne te czarno-biale lobuzy! :loveu: Quote
majqa Posted February 22, 2008 Posted February 22, 2008 andzia69 napisał(a):fajne te czarno-biale lobuzy! :loveu: Fajne, fajne ale jak dadzą ognia to...z piekła rodem podłoty. Quote
izmir Posted February 22, 2008 Author Posted February 22, 2008 Najlepsze to z zadkiem na pierwszym planie i kot w pozycji poddaję się - lub -nie, dziękuję już dzis się myłem . Quote
andzia69 Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 coś się ta nasza ciotka obija:mad: gdzie zdjecia nietoperzycy????:evil_lol: Quote
majqa Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Zaraz powrzucam ;). Jola dała dziś ognia mamie, do spółki z Firką.:shake: Rano nie wyszło nic z sikania, bo obie polowały na wiewiórki. Załamka. Uprosiłam mamę by je wypuściła jak pojadę, a rudzielce się wyniosą. Zamiast 15min. urzędowały 2h, za pioruna nie chciały wrócić. Można im było poprostu nadmuchać, zagłuchły i już. Dobrze, że nikt obcy się nie pojawił, bo szans na wejście by było zero. Wczoraj był u nas Pan Doktor i Jolcia została zaszczepiona przeciw choróbkom wszelakim. Dla Pana Doktora była przemilusia. Uff...Dobra nasza. Quote
majqa Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 I jak u pioruna ja mam się zmieścić w łóżku jeśli one śpią poprzecznie? :diabloti: Quote
ocelot Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 Wynika z tego, że najgrzeczniejsza jest Gienia;) Quote
majqa Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: bo to leciwa dama i nie pokazuje już rogów...:evil_lol: Quote
majqa Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 k_ofeina napisał(a):haha super foty :) Ty mi tu nie hahaj ;) tylko wesprzyj modłami by zamówiona smyczka przyszła, bo dzięki obecnej i przy Joli wkładzie mam łapska jak orangutan. :shake: Quote
majqa Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 ocelot napisał(a):To gdzie Ty śpisz?:evil_lol: Od piątku zaczynam odsypianie w Łodzi (podział spaniowy standard: TZ z Franką, ja z resztą; priorytet rozdzielić koty, wtedy nie wariują). Tu by przetrwać:-(, jak mam sposobność daję w kimcię po pracy ok. 1,5h, do 1-2.00 w nocy bujam się w fotelu (żeby odespał TZ), a potem wsuwam na sam brzeg, transportuję Jolę w dół albo między nas, Firę przed siebię, a resztę nocy zganiam z nas koty i wystopowuję startującą za nimi Firę. Jestem już na granicy wytrzymałości zmęczeniowej. Quote
andzia69 Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 koty do łazienki, psy do klatek i sie wyśpisz!:eviltong::eviltong::eviltong: Ja mam tak samo - tylko kotów nie mam:evil_lol: Quote
majqa Posted March 8, 2008 Posted March 8, 2008 Folen napisał(a):Jak tam Jolcia i reszta stada? Wsjoooo OK. Jesteśmy w Łodzi już "zblokowani". Jolcia jest max...przekochane słoneczko:loveu:. Wkrótce (najpóźniej w pn. rozpiszę się szerzej i powrzucam foteczki). Na szybko tylko napiszę, że Jolcia zrobiła się bardziej cywilizowana, mniej już ciągnie i odpuszcza staruszkom, choć na mohery jest cięta...;) Quote
k_ofeina Posted March 9, 2008 Posted March 9, 2008 majqa napisał(a): choć na mohery jest cięta...;) Dobra Sunia:) Majqa to może jakaś wycieczka do Torunia?:D:diabloti: Quote
andzia69 Posted March 9, 2008 Posted March 9, 2008 k_ofeina napisał(a):Dobra Sunia:) Majqa to może jakaś wycieczka do Torunia?:D:diabloti: i koniecznie do Częstochowy!:evil_lol::evil_lol: Quote
majqa Posted March 9, 2008 Posted March 9, 2008 No jasne, tylko sobie nakolanniki sprawię i większe paciorki żeby mnie wszyscy widzieli!!!;) ;) ;) Quote
majqa Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Myśmy przybyliśmy w Łódź 29.02. Ja z duszą na ramieniu, TZ z torbami na ramionach gdzieś między nami były zaplątane smycze i kontenerek z kotami. Płakałam rzewnymi łazami po rozpatrzeniu się ile jest w chałupce do ogarnięcia. Mniejsza o to...napisałam k'woli usprawiedliwienia się z brak fotek. Wstyd było pstrykać pajęczyny i ich mieszkańców. Tamten weekend nie był najłatwiejszy. Joluś ciągnęła tak, że po schodach jechałam jak na nartach. Na osiedlu też nie było lepiej. Pędziłyśmy od każdego drzewka do każdej kępki by się z nią zapoznać. Chodziłam jak adept Akademii Dziwnych Kroków z Monthy Pytona, każda z suń ciągnęła w inną stronę, a jeśli w pokrewną to ze smyczy robiły węzeł.:roll: Obecnie jest już znacznie lepiej. Jola nie jest jeszcze puszczana, bo popyla za każdą wiewiórką, poluje na jeże i generalnie wtedy dopada ją głuchota. Zdecydowanie jednak ładniej chodzi na smyczce, ciągnięcie jest mniejsze, sterowanie zmianą kierunków dobre. Dobre reakcje też na polecenia wydawane coraz cichszym głosem (za wyjątkiem okoliczności spotkania z wiewiórką, tu megafon by nie wydał:shake:). W mieszkanku wzór cnót o ile schowa się buty i szczotkę do zamiatania. Zero nachalności, bezsensownej szczekliwości na każdy odgłos. Robi wszystko by być przy człowieku, mieć go na oku. Inną bajką jest natomiast notoryczne polowanie wraz z Firką na oba koty, ganiatyka za nimi - cel zamemłać. Niestety, dla mnie niestety, kotom się to podoba. Wiele razy podsłuchiwałam pod drzwiami - absolutna cisza. Cyrk zaczyna się wyłącznie z moim wejściem. Do tego dochodzą jeszcze walki sznurkowe i ciągania tego samego sznurka z Firą. Towarzyszy temu akompaniament "gotowania się" obu suń, ale wszystko w konwencji zabawy, z jedyną szkodą - dla uszu. Quote
majqa Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Wczoraj była pierwsza kąpielka, śmiem twierdzić, że w ogóle pierwsza. Najpierw opór, potem pełen paraliż strachowy z dygotaniem. Myłam skarbeńkę i uspokajałam. Poszło jak z płatka, a potem...harce nieziemskie. Nie planowałam tej kąpielki ale po tym, jak z wygłupów, nie wiedzieć czemu, Jola zrobiła mi kałużę, a nim zdążyłam ją sprzątnąć, w pogoni za kotem, wpadła na niej w poślizg i utytłała się cała,to wymiękłam. Na spacerku tego dnia też nie miałam szczęścia. Nastąpił myk na bok, na długość smyczki i już Jola leżała grzbietem w jakimś syfie. Wracałyśmy w pośpiechu, uciekałam, a goniła mnie i Jola i smród. Quote
Folen Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 No, to niezły numer z Jolci.... Wybaczamy brak fot...narazie. Quote
majqa Posted March 12, 2008 Posted March 12, 2008 Cóż tu dalej...Jolcia to naprawdę kochane stworzenie. Ani przez moment nie żałowałam, że ją mam. Jest psem kompletnie niezazdrosnym, uczącym się pioruńsko szybko i wpatrzonym w człowieka. Czasem mam ciarki na plecach, gdy pomyślę, że mogła trafić inaczej. :roll: W niej drzemie jeszcze duże, ufne dziecko. Bardzo łatwo by było ją skrzywdzić. Jest w niej też, hm...jakaś ludzka troskliwość. Usiłuje mi matkować. Jeśli bym płakała natychmiast jest akcja pocieszania. Jeśli mam nadrobniejszą rankę to trzeba się do niej dobrać i zalizać na śmierć... i ciągle to spojrzenie w oczy, z których stara się czytać, czy wszystko jest w porządku. Śpimy oczywiście razem, ona wtulona we mnie jak dziecko. To, co dla niej najistotniejsze, to choć minimalnie dotykać ludzkiego ciała, wtedy jest przeszczęśliwa i spokojna. Quote
majqa Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 W nd. p.Asia, która jako pierwsza przygarnęła Jolcię miała okazję zobaczyć ją i, mam nadzieję, uspokoić oko. Byliśmy razem z p.Asią, TZ, Jolcią, Fircią na spacerku. Halterek sprawuje się znakomicie. Jaka to ulga i komfort nie mieć wyrywnej ręki z barku. Z innych newsów, miałam telefon w sprawie Joli. Widać ogłoszeni gdzieś jeszcze krążą. Nie dzwonił właściciel ale bardzo chętny na Jolę pan. Rozmawiało się przesympatycznie ale domyślcie się, jaka była moja odpowiedź. ;) Przyjaciół się nie upłynnia ani nie sprzedaje i już. :evil_lol: Zrobiłam sobie rozeznanko w zniszczeniach domowych. Hm...załatwione 2szczotki, podgryzione leciutko drzwi łazienkowe, kilkanaście par sznurówek czyli...czyli w moim odczuciu żadne "halo"!!! Krótko mówiąc zuch dziewczyna, oszczędza mnie! Dziś powstawiam fotki!!! Quote
andzia69 Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 Iza - gdyby jeszcze jakieś DOBRE ludzie dzwonili to pamietaj o innych bullowatych w potrzebie:-( i ja chcem zdjatka! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.