Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

andzia69 napisał(a):
super pogromca węża:evil_lol:

Iza - w sklepach budowlanych są takie grube sznury w różnych kolorach - nie do zdarcia;) ja takie kupuję moim burkom do przeciągania:lol:

Czas w jakim Jola rozprawiła się z zabawką i Twoja rada Andziu przesądziły!!! Zaraz idziemy się tulić z Jolą podkocowo. Papu już było.
Musimy się tylko obie wpasować w Firkę, Gienkę, Frankę i Elkę, a to nie będzie proste :shake:, bo okupują całość tapczanu.

  • Replies 346
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

andzia69 napisał(a):
I co tam dzisiaj psiejsko-kocie towarzystwo nabroilo????:lol:

Złapię tylko oddecha i "na ten tychmiast" wrzucam foty ze spaceru
i wszelkie, mam nadzieję miłe newsiki...Oddech, bo normalni ludzie w nd mają rosół na stole i relaksu czas, a ja z kuprem wypiętym w pozycji nakolannej rozprawiałam się z podłogą...:evil_lol:

Posted



Ciągnęła ile weszło, TZ dowentylowany zdrowo!!!;)


Fira była na przegranej pozycji, bo na krótkiej smyczy...:shake:



Nie ma to jak się zaplątać smyczowo w tropieniu dziur i innych takich tam przeważnych psich spraw...:evil_lol:


Liście też były skarbnicą wiadomości, których adresatką była oczywiście Jolanta...

Posted



Nie mogłam odmówić sobie zdjęcia jej kagańca tam, gdzie to było dopuszczalne, niuchała jak szalona...


Marzę by to był już stały widok...Pan i sunia...;)

Posted

Myślałam, że mnie dziś słuch zawiódł ale...słyszałam to zbyt wiele razy :-o :-o :-o...Cytuję:
"Moja kochana Jola", "maleńka sunieczka", "Jola to...", "Jola tamto...",
"Jola, Jolusia...", "Ty mała cholero" (to wyrażenie wbrew brzmieniu oznacza wyższą emanację ciepła), "Kochanie!!!" :-o :-o :-o...(a już się łudziłam, że ten zwrot dotyczył mnie:shake:).

To był TZ !!!

Nd upływa pod znakiem głaskania i przytulania przez niego Joli, wygłaszanych przemówień do..., wydawania poleceń, cieszenia się
z wykonywania rzeczonych, walki i tarmoszenia itd...itp...
Hm...te magiczne zwroty, jak dla mnie oznaczają zalążek przełomu...
Na spacerze dryfowali razem, a właściwie TZ był mocno holowany przez Jolę, której nowa kolczatka w zupełności nie przeszkadzała...

Nocka minęła pod "wspólnotą kołdrową"...Aniołowi Stróżowi dziękuję, że mnie wysłuchał i przeniósł koty na lodówkę, a Gienię na fotel bo była niewyróbka...TZ rozklapiony na ścianie, ja na wdechu, za to Fira i Jola
pełna wygoda...:evil_lol:

CDN info jeszcze dziś nastąpi...:cool3:

Posted

majqa napisał(a):
Myślałam, że mnie dziś słuch zawiódł ale...słyszałam to zbyt wiele razy :-o :-o :-o...Cytuję:
"Moja kochana Jola", "maleńka sunieczka", "Jola to...", "Jola tamto...",
"Jola, Jolusia...", "Ty mała cholero" (to wyrażenie wbrew brzmieniu oznacza wyższą emanację ciepła), "Kochanie!!!" :-o :-o :-o...(a już się łudziłam, że ten zwrot dotyczył mnie:shake:).

To był TZ !!!

Nd upływa pod znakiem głaskania i przytulania przez niego Joli, wygłaszanych przemówień do..., wydawania poleceń, cieszenia się
z wykonywania rzeczonych, walki i tarmoszenia itd...itp...
Hm...te magiczne zwroty, jak dla mnie oznaczają zalążek przełomu...
Na spacerze dryfowali razem, a właściwie TZ był mocno holowany przez Jolę, której nowa kolczatka w zupełności nie przeszkadzała...

Nocka minęła pod "wspólnotą kołdrową"...Aniołowi Stróżowi dziękuję, że mnie wysłuchał i przeniósł koty na lodówkę, a Gienię na fotel bo była niewyróbka...TZ rozklapiony na ścianie, ja na wdechu, za to Fira i Jola
pełna wygoda...:evil_lol:

CDN info jeszcze dziś nastąpi...:cool3:


oj!!!! robi się ciekawie!!!!:razz::evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Całkiem już na poważnie. Z niczym nie naciskam na TZ. Dzisiejsze reakcje bardzo mile mnie rozczarowały. TZ zobaczył zarówno piękno suni jak i jej własne zaangażowanie w nas. Jedno jest pewne, nie pozwolę
by stała się jej krzywda, cokolwiek to słowo nie znaczy (dla każdego zapewne ma inny wymiar). Widzę jak to zwierzę się stara, równie mocno staram się i ja by czuło się dobrze, bezpiecznie i kochane. To akurat nie jest trudne. Sunia nie zdołała mnie jak dotąd zrazić niczym.
Wariacjom istotnie nie ma końca ale przy tym sunia niezwykle szybko się uczy. Ona uczy się nas/ mnie ja uczę się od niej.

Żadnych telefonów ze strony ewentualnych właścicieli już nie było. Było natomiast coś innego, co i mnie dało troszkę do myślenia.

Ostatnio, chcąc być "aż nadto w porządku" wysłałam info do Pani z niebieskiego forum (wcześniej na życzenie dosłałam zdjęcia) - kopię postu z dogo o obronnej postawie Joli.

Wczoraj dostałam informację od Pani, że rezygnuje z Joli. Kilka zdań pozwolę sobie dalej zacytować i nie czynię, podkreślam nie czynię tego by zakpić, wyśmiać, nic z tych rzeczy. Piszę, by czytający mieli obraz sytuacji i moich przemyśleń.

Zareagowałam na tę rezygnację w ten sposób, że w odpowiedzi poinformowałam Panią, iż jak najbardziej szanuję decyzję ale i dodałam, że z Waszych info na wątku,a i późniejszych rozmów, nie wynika dla mnie, że powinnam się Joli obawiać. (Pogadałam sobie troszkę ze znajomymi wisząc na słuchawce.Uspokajająca rozmowa miała miejsce też w sklepie, gdzie kupowałam akcesoria dla małej, bo tam właścicielka ma rottka, a klientka, która nas zaczepiła inną rasę psa obronnego. Po mojej opowieści, obie chórem orzekły, że sunia musiała się poczuć u mnie wyjątkowo dobrze skoro tak szybko stanęła w obronie, że te psy m.in. tak okazują swa miłość i wierność etc...etc...Ponadto, obie panie dodały,że skoro rozsierdzona Jola dała się mnie, mimo wszystko obcej wciąż babie, złapać i odnieść do domu i w amoku nie dziabnęła mnie, to też dobrze o niej świadczy).


Teraz cytat z rezygnacji Pani:

"My nie szukamy i nie chcemy psa z instynktem terytorialnym. Nie chcemy groźnego psa! Zaakceptowalibysmy jakby szczekała tylko na obcych, ale nie gryzienia. Nie zdecydujemy się przez to na adopcję Joli:( Szukamy łagodnego pieska pozbawionego agresji. "

Wcześniej z kolei o swoim piesku Pani ta napisała (celowo pomijam jego imię, bo nie widzę powodu identyfikacji konkretnej osoby i jej zwierzaczka):

"(...) to prawie 9 miesięczny bullterier, niezaduży, rozpieszczony (...). Ma mało psich przyjaciół -mieszkamy na wsi i większość psów to łańcuchowe burki:( Ich właściciele oprócz karmienia nic z nimi nie robią. (...) Borys lubi się bawić z psami (...)."

"(...) to nasz pierwszy bullowaty.Od zawsze byłam zakochana w bullterierach! (...) jest bardzo niezależny, rozpieszczony, sprytny. Nie jest wybitnie posłuszny, ale jakoś nie zależy nam na tym (jak wie, że dostanie nagrode, to wykonuje komendę: siad, łapka, daj glos, waruj, ale jak wie, ze nie ma nagrody to nie bardzo). (...)
W stosunku do nas nie jest dominujący, jemu bardziej na wygodzie zależy niż na pozycji. W stosunku do psów też nie jest jakiś dominujący. "

Jak wspomniałam napisałam do Pani sprostowanie i pozwoliłam sobie nie zgodzić się z Panią. Nigdy nie miałam parcia na rasowce. Psy natomiast miałam od zawsze. Nie znam żadnego, który mając swój dom, rodzinę, nie miałby instynktu terytorialnego. Jedne mniejszy, inne większy ale by był jakiś, który go nie ma? Chyba, że wysiadły mu wszystkie zmysły, przez które przemawia natura i przywiązanie do człowieka i miejsca.
Pani ma swojego psa, który jest jeszcze na dobrą sprawę dzieckiem. Lada moment zmężnieje i będzie bronił swego, a czy wyszczerzy zęby widząc obcego człowieka na własnym terenie? Dla mnie to niemal pewne, chyba, że przejdzie solidne szkolenie lub bez szkolenia złamie mu się charakter, w co nie wierzę, bo raz, że jest kochany, a dwa przypominam słowa Pani "Nie jest wybitnie posłuszny, ale jakoś nie zależy nam na tym (...)".
"(...)jak widzi, że głaszczemy innego psa to przychodzi i chce żeby jego głaskać (ale nad tym można popracować i jak już będziemy mieć 2 pieski, to popracujemy)."


Każdy ma prawo do własnego zdania, spojrzenia na psa, jego wychowanie, oczekiwania wobec niego i siebie samych. Jak wspomniałam szanuję decyzję Pani. Dziwi mnie jednak fakt, że na podstawie jednego, opisanego incydentu Jola dostała łatkę agresywnej. Ja nadal jej tak nie odbieram. Coraz piękniej dogaduje się z moim zwierzyńcem i oby się to nie zmieniło. Jest delikatna wobec nas i pozwala nam zrobić ze sobą dosłownie wszystko (piszę to dużym skrótem myślowym - chodzi mi o sposób, w jaki bierze od nas jedzenie, że pozwala zabrać nam sprzed nosa zabawkę, jedzenie, mieszać ręką w jedzeniu gdy zajada, dopuszcza do michy innego psa, kota nie odgania itd...itp...). Ktoś musiał mimo wszystko włożyć w nią dużo pożytecznej pracy.

Przemyślałam sprawę odnośnie opisanej rodziny z młodziutkim bullkiem i...Nawet gdyby Państwo zmienili zdanie to ja już temu zdaniu mówię "nie".
Obawiam się, że gdyby Jola trafiła do tej rodziny, pokochała ją i pokazała swoje oddanie obroną/ zachowaniem, jakie ja widziałam, mogłaby szybko wracać z adopcji. Boję się i o to, że dopasowując się do póki co lekko zazdrosnego o swych Państwa młodego bullka, mogłaby się i jemu narazić albo on widząc stałą rywalkę zechciałby ją zepchnąć na plan dalszy i tu mogę sie tylko domyślić, że Jola stanęłaby okoniem. Pani napisała, że nie chce agresywnego psa, a cóż ja tak na 100% mogę powiedzieć o Joli, skoro jestem z nią zaledwie od 1tygodnia? To co piszę to są obserwacje na tzw. żywca. Człowiek przecież sam siebie nie jest pewien, a co dopiero drugiej istoty żywej.

Zbyt mocno zależy mi na dobru tej sunieczki by dopuścić do nietrafionej adopcji, bujać jej uczuciami. W najlepszym wypadku jestem przecież 3cią parą rąk, w których się znalazła.

W każdej chwili, gdy dzwoni telefon myślę, że to właściciel i przyjdzie nam się rozstać. Tu nie są ważne moje uczucia, bo dobro Joli i, jak pisałam, happy end, jest moim prawdziwym marzeniem.

Póki co, powtórzę się tu, uczymy się z sunią siebie nawzajem, nauka ta miła, ciekawa, rodzaj wyzwania, jakie lubię, a jednocześnie buduje się uczucie do siebie. Zrobię, co w mojej mocy, by dobre słoneczko nie przestało świecić nad Jolą i jeśli nie znajdzie się właściciel móc sprostać wyzwaniu i dać jej własny dom. Ona już mój dom tak zaczęła traktować.

Pani, która rozważała adopcję Joli naprawdę z całego serca życzę wymarzonego towarzysza/ towarzyszki dla jej pieska. Ja takiej gwarancji za Jolę dać nie mogę. Nie chcę by cierpieli ci Państwo, nie daj Boże ucierpiał ich piesio, nie chcę by cierpiała Jola i wreszcie ja sama nie chcę żyć strachem o Jolę, bać się, czy nie dała tam plamy.

Posted

hm..zdziwiłam się..Przecież nic nie było na temat gryzienia ,no chyba,że Majqa Jolkę ugryzła :D
Każdy psiak dba o swoje terytorium,prędzej czy później,obawiam się tylko,że i ten młody bullowaty może zostać oddany,bo zacznie bronić swojego terytorium..No w szoku jestem jak cholera..
Co do decyzji,to bardzo trafna i też w razie zmiany zdania nie oddałabym Jolki do adopcji. Majqa weź przestań czarować,Harry Potter to nie Ty,przecież wszyscy na tym wątku wiedzą,że Jolka jest twoim Przeznaczeniem;)Proponuję zmienić temat wątku na: Majqa miała fajny gust wzięła Jolkę "Rokendrolkę":D

Posted

kofeino ja widzę, że ty bezpośrednia jesteś i.... nie zawsze trafiasz z żartem.
Myślę, że ta decyzja należy tylko do Izy i nie powinna być podjęta pochopnie.

Posted

k_ofeina napisał(a):
hm..zdziwiłam się..Przecież nic nie było na temat gryzienia ,no chyba,że Majqa Jolkę ugryzła :D
Każdy psiak dba o swoje terytorium,prędzej czy później,obawiam się tylko,że i ten młody bullowaty może zostać oddany,bo zacznie bronić swojego terytorium..No w szoku jestem jak cholera..



Majga wiesz...obawiam się, że ta pani nie dorosła, żeby mieć jednego psa....przecież każdy pies (oprocz mojego Henka *******y) drze japiszona na obcych - pies nie wie, że ten co akurat przyszedl i widzi go 1 raz w życiu to przyjaciel domu - napisane ma na czole czy jak? to normalne zachowanie, a nie nienormalne:shake: obyśmy niedlugo nie szukali domu dla bullka:cool3: bo to co oni piszą mnie przeraża - bullteriery to "ciężka" rasa i ja np. mimo, że bullowate jak najbardziej a bullinek to marzenie mojego tz nie wzięłabym bullteriera - no chyba, że sukę, do tego sprawdzoną i po sprawdzonych rodzicach. A ona tak beztrosko pisze, że nic go nie uczą:shake: Mma nadzieję, ze to bulek *******a i nie zacznie w momencie dojrzewania pokazywać ząbkow:razz:

Posted

Izmir ja widzę,że Ty konfliktowa jesteś:cool1:.Majqa jest tak mądrą Osobą,że jestem pewna,iż żart zrozumiała."Proponuję zmianę"to nie to samo co "zmieńmy",przypominam iż na końcu wypowiedzi zaistniała roześmiana mordka co dowodzi temu,iż była to wypowiedź o charakterze zabawnym,frywolnym(słownik synonimów)a tak swoją drogą to jak będę potrzebowała adwokata to mogę się do Ciebie zgłosić?:D
AAAAA i jeszcze jedno:proszę Cię,jak ktoś ma dobry humor to nie próbuj tego zgasić,fajnie jak ludzie się uśmiechają;)

Posted

Nie, nie jestem konfliktowa- jednak wcinanie głupich tekstów, m.in.o kisielu, na wątku Rudej nie bardzo mi sie spodobało.
Skoro to był żart- wybacz źle zrozumiałam. Z jednej strony boli mnie serduszko, że to nie Ruda grzeje doopkę u Izy ale z drugiej - Joli groziło schronisko a Ruda bezpieczna. (To nie są żadne insynuacje i nie mam nikomu nic do zarzucenia- żeby nie było).
Życzę Izie i Joli jak najlepiej :loveu:

Posted

Oj Wy Moje Bojowniczki i Grupo Wsparcia w Jednym!!!

Błagam dziewczyny o uśmiech pojednania i mocno Was obie ucałowuję!!! :loveu: :loveu: :loveu: Jest mi przemiło, że choć troszkę martwicie się o mnie, a na potęgę mi milej, że o Jolę. Tej, jak zapewniam, włos z głowy nie spadnie !!!
Każda z Was chce dobrze i każdej rady na PW, w bezpośredniej rozmowie czy SMS-em, są ważne i równie cenne. Bardzo Wam dziekuję - Izmir
i K Ofeino!!!

Tak potwierdzam, że majqa zna się na żartach, najbardziej niewybredne potrafią jej przycedzić ludzie, z jakimi styka się w pracy i nauczyła się brać na wszystko poprawkę i filtrować przez grube sito...;) :evil_lol: :razz:

Jednocześnie majqa kieruje się rozsądkiem (o który czasem uprasza samą siebie ;)) i wszelkie decyzje w związku z Jolą zapadną po starannym przemyśleniu, domowym obgadaniu, jak i, o czym majqa pamięta, również przy (majqa ma taką nadzieję) aprobacie Pani, która jako pierwsza zgarnęła Jolę z ulicy.

Aha, majqę cieszy teraz widok aktualny - czyli Jola siedząca na TZ
i wtulona w niego!!!

Dziękuję Andziu za odzew, nazwałaś rzecz po imieniu, wyręczając mnie. Przyznaję, że miałam nawet myśl, że może i ja w swoim przewrażliwieniu
idę złym tropem rozumowania...Uff...
Myślicie podobnie więc jest mi lżej. Daleko jest mi do chęci osądzania kogokolwiek ale cieszę się, że w tym konkretnym przypadku stało się tak jak się stało. Taki obrót sprawy oszczędził rozczarowań.

RAZ JESZCZE DZIĘKUJĘ DZIEWCZYNY, GORĄCE JOLANTOWE HAU DLA WAS !!!

Posted

:D:D:D:D
No wiesz Majqa bo ja tak się chciałam z Izmir pokłócić,żeby w tym kisielu ten tego no :D
Uściskaj od nas Jolkę tylko nie za mocno i całą Resztę Zwierzyńca również:) i TZ a co tam:D:D

Posted

k_ofeina napisał(a):
:D:D:D:D
No wiesz Majqa bo ja tak się chciałam z Izmir pokłócić,żeby w tym kisielu ten tego no :D
Uściskaj od nas Jolkę tylko nie za mocno i całą Resztę Zwierzyńca również:) i TZ a co tam:D:D

Towarzycho wyściskane i dało już w kimę. TZ tesh wyściskan, a co, niech ma !!! :evil_lol: ;) :evil_lol:
Hm...niesprawiedliwe :shake:, odkryłam, że dla mnie jest już tylko miejsce obok Gieni na kocyku podłogowym...

Z kisielkiem przegięłaś, oj...i nawet nie wiesz jak bardzo, bo...chciałabyś zmarnotrawić moje ulubione papu na walki :evil_lol:...Jak mogłaś ??? ;)
A budyniowe paskudztwo nie łaska ???

Posted

Jak jedno napiszę na wątku to drugie umyka. Info więc kolejne.
Jestem i zakochana w Joli i załamana jej żywotnością:roll:. Jest urocza ale zaczynam mieć oczy dookoła łba i na dosłownie nawet sekundę nie zostawiam jej samej, chyba, że w mieszkanku. Palec Boży i tak czuwa nad nami, bo Jola jest zagrożeniem sama dla siebie.

Co mi umknęło już uzupełniam. Działkę mamy uważałam za bezpieczną, ale gdzież tam. Dla Joli bezpieczny byłby tylko pokój o gumowych ścianach. :shake:
Zasuwając wzdłuż siatki, gdzie jest wybieg dla piesków mamy (a obie z Firą muszą tam popędzić i pokazać kto rządzi) nadepnęła na patyczek, ten strzelił i ranka na samym łuku brwiowym (oczywiście ranka się goi i jest opatrzona jak należy, zdezynfekowana + maść z antybiotykiem).
Jak to zobaczyłam, zamarłam, oko przecież obok !!! :-(
OK. Jola zaopatrzona medycznie.

Na działce jest niskich, kilka zaledwie drzewek. Wpadła tam na siku = zarysowany boczek gałązką choinki. Normalnie bym nie zauważyła ale sierść ułożyła się inaczej. Oczywiście panika i tu odwaliłam numer,
co wymaga wyjaśnienia. Żeby nic się nie wdało (obchodzę się z Jolą jak z jajkiem w przeciwieństwie do tego, co Jola wyczynia sama z sobą) dorwałam wodę utlenioną = dezynfekcja i oczywiście maść. Bzdet ale mnie
wystraszył. Tu się jednak zaczął cyrk i jest to jedyny moment, gdzie parsknęłam śmiechem. Po powrocie do domu TZ odkrył, że Jola nie jest w pełni czarna, bo kawałek boczku jest przybrązowiony albo zeszła farba. :-oJa poszłam już na całość (nie rozumiejąc, że ktoś mógł chcieć pozbyć się takiego psa) i uznałam (wietrząc spiskową teorię dziejów), że może Jola była pierwotnie przemalowana i to złazi. Chyba potrzebny mi jest jednak psychiatra. ;) Otóż...Nikt Joli nie przemalował tylko ja wodą utlenioną (nówką wprost z apteki) rozjaśniłam jej wiadome miejsce. Uff...Nim to odkryłam upadłam jeszcze niżej i próbowałam zmyć jej resztę czarnej farby zwykłą wodą w innym miejscu, a skoro się nie udało...:evil_lol:

Cyrk dalej...Jola tak broni swego, że wpada w poślizg zbierając się na zakrętach w nszym małym mieszkanku (do ataku uzdatnia ją np. nieznany jej dźwięk). Dziś jak jechała bokiem spowodowała katapultę z 2 kotów naraz, miseczka z wodą dopełniła reszty jak rymsnęła o podłogę. Dżizus...:shake:

Pokochałam to stworzenie ale wymiękam. Staram się "umordować" energię Joli długim spacerem, bezpośrednią walką ja - Jola - wąż ale ja padam na dlugo, a Jola na sekundy i regeneracja pełna, a sunia gotowa do działania.
Chyba dokupię amortyzatory narożnikowe na ławę i meble, jak dla małych dzieci. Zaczynam się ścigać z własnymi przemyśleniami i przewidywaniami, co jeszcze usunąć z drogi, zabezpieczyć, schować.
Naście kamieni wyjętych ze skalniaka poukładałam na grillu. Poznaje je po zapachu i wynajduje bez mydła, więc bez szans. Boję się o jej ząbki, żeby nie przygryzła języka itd...więc systematycznie wyjmuję kolejne z dzioba
i odkładam na boczek, czyli jakbym sama rozbierała skalniak.

Reasumując, naprawdę uwierzcie, robię co w mojej mocy by Jolę zabezpieczyć.

Ranki opatrzone. Innych problemów nie ma. Furagin zadziałał więc posikiwania już nie było. Odkarmiona, całowana, pieszczona Jola - Tornados wciąż w akcji...

Ja jej chyba kupię kask z maską na całość pychola, dopiero będę spokojna.
Od tygodnia schodzi ze mnie powietrze tylko wtedy gdy Jola śpi.

Poza żywiołowością, sunia cudo. Nie wydarzyło się nic niepokojącego, zmieniającego moje spojrzenie na tego Skarba.

Posted

[quote name='majqa'] Tu się jednak zaczął cyrk i jest to jedyny moment, gdzie parsknęłam śmiechem. Po powrocie do domu TZ odkrył, że Jola nie jest w pełni czarna, bo kawałek boczku jest przybrązowiony albo zeszła farba. :-oJa poszłam już na całość (nie rozumiejąc, że ktoś mógł chcieć pozbyć się takiego psa) i uznałam (wietrząc spiskową teorię dziejów), że może Jola była pierwotnie przemalowana i to złazi. Chyba potrzebny mi jest jednak psychiatra. ;) Otóż...Nikt Joli nie przemalował tylko ja wodą utlenioną (nówką wprost z apteki) rozjaśniłam jej wiadome miejsce. Uff...Nim to odkryłam upadłam jeszcze niżej i próbowałam zmyć jej resztę czarnej farby zwykłą wodą w innym miejscu, a skoro się nie udało...:evil_lol:



najlepsiejszy tekst jaki słyszałam:megagrin::megagrin::megagrin::cool2::laugh2_2::laugh2_2:

Posted

Andzia, Ty Stworo!!! :mad: ;) Ja kłaki z pecyny sobie wyrywam próbując dojść do tego, kto, dlaczego, z jakiego powodu itd...a Ty sobie ubawaaaa robisz!!!
Się nie godzi !!! W kinie polskim już była prowadzana świnia przemalowana na dzika, czemu więc nie pies??? ;) :evil_lol:

Ty mi tu radź Specu Bullkowy, czym bezpiecznie umęczać tę Iskrę!!!
I to już!!! Według wytycznych sznurek zakupiony, jego zapas zrobiony.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...