Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam otóż mój problem polega na tym że mój 5 letni piesek jest agresywny do innych psów tej samej płci. Nie wiem co robić boję się wyjść na spacer z moim psem bo obawiam się tego że spotkamy jakiegoś pieska bez smyczy i się pogryzą. Podaje np. taką sytuacje obok mojego bloku jedna suczka ma cieczkę noto oczywiście dużo piesków bez właścicieli czyha sobie na nią Alan(mój pies) wiadomo musi wyjść na spacer wychodzimy jakiś pies do nas podchodzi alan się jeży szczeka i rzuca na tego psa. Zawsze muszę go bronić bo w większości przypadków skończyło by sie na tym że większy pies mógłby go dotkliwie pogryźć i skończyło by się na szwach a tego mój alanek by chyba nie chciał. Próbowałam odwrócić uwagę mojego psa na np. smakołyku albo wydawałam mu komendę siad ale on jak zobaczy samca to zachowuje się jak w amoku i w ogóle nie interesuje go kompletnie nic. Proszę o pomoc. Aha Alan toleruje suczki. Mój pies umie podstawowe komendy na działce ćwiczymy Agility. waży 10 kg jest małym pieskiem takim do kolan

Posted

Dario, sądzę, że niewiele można Ci doradzic:roll: poza tym, żebyś poszukała szkoleniowca, który poradzi Ci i nauczy, jak zachowywac sie w takich sytuacjach jak opisałaś. Może pomogłoby Ci też poczytanie forumowych wątków o agresji i wychowaniu. Szkoleniowiec mojego psa pożyczył mi ostatnio książkę o tym, jak psy dają sobie znaki, żeby uniknąc konfliktu. Całkiem inaczej zaczełam patrzec na to, jak Medor podchodzi do innych psów a one do niego. Myślę, że dzięki książce unknęłam już kilku spięc, bo dowiedzialam się jak "umiejętnie" podchodzic i witac się z napotkanym psem.
Pozdrawiam:multi:

Posted

Skoro dopada Cię stado psów, to naprawde trudno mi coś doradzić. Ja jeżeli napotykam na swej drodze jednego psa, to patrzę jak ustawiają się psy wobec siebie: jeśli którys ustawia się bokiem, to informuje tego drugiego: "uspokój się, nie chcę z tobą zaczynać". Podobnie jeśli któryś odwraca głowę w prawo lub lewo, oblizuje się albo podnosi łapę. Ostatnio podchodzę pomału i NIE NA WPROST tylko w miarę mozliwości bokiem, po łuku. Uczę Medora, że jak mu daję komendę "noga", to nie może się wysuwac ani na krok. Dzieki temu nie wyrywa się do przodu jakby chciał zjeść przeciwnika, a ja podchodząc pomału mam czas obserwować zachowanie psów. I podchodzę na luźnej smyczy, daję spokojnie komendę "przywitaj sie". Ona zwalnia "noga". Jak się przywitają, mówię "idziemy" i bez problemu (ostatnio) idziemy:)

  • 2 weeks later...
Posted

ja mam ten sam problem. mój psiak zresztą tez nie jest za wielki, ale ważne, ze im większy "przeciwnik" tym większa agresja.na mniejsze od niego psy w zasadzie nie reaguje, powącha, pomerda i sobie idzie...ale gdy spotykamy na swojej drodze dużego psa to jest istna masakra, jeżenie sie, szarpanie i straszny jazgot. i wtedy nie reaguje na nic kompletnie, nawet na swoje imię...dlatego w miejscach gdzie możemy spotkać inne psy w ogóle go nie spuszczam ze smyczy, aby mieć nad nim jakakolwiek kontrolę na wypadek spotkania innego psa.gdy nie ma w pobliżu żadnego spa reaguje grzecznie na swoje imię i jest ogólnie posłuszny....

Posted

Kastracja samca zmniejasza agresywne zachowania. Pies staje sie bardziej tolerancyjny. Przy kastracji mozna liczyc w wersji minimum na 30% zmiane na lepsze. Ale moze tez byc i duzo wieksza zmiana.
W tej chwili trwa akcja tańszej kastracji i mozna poszukac lecznicy która ma podpisana umowe na tańsze zabiegi kastracji.

Posted

Wiwi napisał(a):
zastanawiam sie nad tym.mój pies ma już 12 lat i czy w tym wieku będzie to dla niego bezpieczne?


No to faktycznie problem. Bo to juz dosc powazny wiek.
Trudno mi powiedziec czy jest sens w tym wieku i jaka kondycja jest psa.
Tym bardziej ze przez 12 lat z tym problemem sie meczyłas.
Nie poradze Ci nic. Musisz spytac sie weterynarza, czy jest sens.
Byc moze zobaczy czy nie ma zmian nowotworowych jąder i zdecyduje sie przy okazji. Ale to juz z nim musisz sie naradzic. Bo 12 lat to juz dosc sporo

Posted

dziekuje Laluna. Domyslalam sie ze moze byc w tym wieku problem, choc staruszek w doskonalej kondycji jest...ale z nim to czasem tak dziwnie jest, bo nie kazdego psa ma ochote dziabnac i wtedy chwale go za to sowicie, gdy bez szarpania przechodzimy sobie obok jakiegos "strasznego wroga"....a czasem to tak jakby zwariowal, nie wiem przechodzi kryzys starczy czy co;)
ale jakos sobie radzimy, kaganiec i tereny gdzie raczej nie ma psow...
ale tak w ogole to zastanawiam sie czy skuteczna może by byla "terapia" z jakims zaprzyjaznionym wieelkim spokojnym psem? może to by jakos zadzialalo?

Posted

no więc odpowiem sobie sama:;)
dzisiaj byłam na spacerze z wilegachnym , ale niesamowicie spokojnym psem i do tego wyrozumialym wobec mojego burka agresora. tak dodam, ze moj 10 kg a tamten 45. i zaczelo sie niewesolo...u mojego pelna agresja, najezony i z zebiskami, wiec zalozylam mu kaganiec...i bylo ciezko, nawet nie wiedzialam, ze on ma tyle sily i potrafi tak ciagnac na smyczy, nawet sie powachac nie dal! wiec chodzilismy sobie chyba z pół godziny w odległości 3-4 metrów i nic...dalej ujadanie i warczenie, zrobilo sie nieco spokojniej, gdy szlismy " na równi" tzn. zaden pies jako pierwszy. i tak sobie po tym wszystkim wywnioskowalam, ze moj pies jest agresywny dominacyjnie a nie lekowo...poza tym pozycje mial iscie dominujace ( z tego co wyczytalam w Corenie) pomyslalam sobie niech sie dzieje co chce spuscimy je ze smyczy i zobaczymy co sie dzieje...i jakie bylo moje zdumienie, gdy moj burek po okolo 10 minutach mierzenia sie wzrokiem, krecenia sie w kolko i wraczenia podporzadkowal sobie tego wielkiego psa, ktory byl dodatkowo bez kaganca!:crazyeye:
ja nie wiem jak to sie stalo, na szczescie nie doszlo do zadnej bijatyki, byly tylko ostrzegawcze pokazywanie zebow, ale do konca nie wiem jak by to wyszlo, bo Pluto byl caly czas w kaggancu. poza tym nie pozwalakl sie zblizac temu drugiemu psu do mnie, nie wiem, czytalam Fennel i jakos nie moge sie z tym zgodzic ze moj pies mnie zdominowal i ze uwaza ze potrzebuje ochrony, nie wiem moze ktos bardziej kompetentny sie wypowie, ja tylko wnioskuje sobie z tego co wyczytam...
poza tym ni9e bylo jakis wiekszych klopotow, bo hierarchia zostala juz ustalona;)
i chyba nie mam juz zludzen co do tego, ze moj pies to pies agresywny i dominujacy i chyba pozostaje mi pogodzic sie z tym i pogodzic go z kagancem, ktorego szczerze nienawidzi.... i nie dziwie mu sie

Posted

aha jeszcze o czym zapomniałam.
gdy tamten drugi pies chciał go powąchać w miejsce gdzie zazwyczaj wąchają sie psy ;) Pluto strasznie sie rzucał, czy może to mieć związek z tym, ze kiedyś został znienacka zaatakowany i dość mocno dziabnięty w to newralgiczne miejsce...czy psy pamiętają takie rzeczy?

Posted

Nie było to mądre. A co by sie stało gdyby jednak tamten zaatakował?
Kazda taka agresja która zmusza psa by od razu przyjmował atak jest podszyta strachem, niepewnoscia. Psy bardzo mocne psychicznie nie zaczepiaja bez potrzeby. Staja do walki dopiero wtedy gdy zostanie naruszona ich strefa tolerancji, czesto podejmują dopiero walke w obliczu kiedy dojdzie juz do bezopśredniego ataku. Kiedy widza ze pies nie ma smiałosci zaatakować a jedynie jazgocze z dalszej odległosci ignorują intruza. Twój pies nie zdominował tamtego, raczej to tamten uważał że ma przed soba psa który mu nie zagraza i boi sie otwartej konfrontacji.
POdejzewam, ze gdyby Twój pies zaatakował go to wtedy odpowiedziałby na taki atak i mogłobyć krucho z Twoim psem, chyba zeby odpuscił.
Zupełnie źle odczytujesz te sygnały i niepotrzebnie puszczasz swojego psa. Moze sie to skończyc kiedyś bardzo źle.
Co do Fennel nie wszystko co jest napisane w ksiażkach trzeba brać tak dosadnie. Jedno jest pewne gdybyś Ty była szefem w Waszym stadzie, to Twój pies nie smiałby wszczynac awantur.
Znajomy osoba o mocnym charakterze, potrafiła dac sobie rade z trzema własnymi samcami, które chodziły bez smyczy i mimo iz trafiały sie rózne agresory na placu, to te psy je ignorowały i nie wstały z waruj dopóki im nie pozwolił własciciel. Były jak posagi, ignorowały wszelkie zaczepki, ale kiedy jakis pies je bezposrednio napadł stawały do walki.
Moje ON-y nie podejmowały tez walki dopóki przeciwnik tylko jazgotał, jednak kiedy już zabierał sie do gryzienia podejmowały walke, dopóki przeciwnik nie przyjał postawy uległej, lub nie został odciagniety. Jednak nigdy same nie zaczynały.

Posted

nie wiem. może rzeczywiście źle odczytałam te wszystkie sygnały...
ale on właśnie miał śmiałość do atakowania, gdy już zmierzyły się wzrokiem doszło do konfrontacji, tzn. mój rzucał się z zębami, ale miał kaganiec, po to, aby nikomu nie zrobił krzywdy. może rzeczywiście jest słaby psychicznie, to dlaczego atakuje? jeśli tamten w ogóle nie zwraca na niego uwagi i nie narusza jego strefy? z moim tak jest, że zawsze zaczepia duże psy i nie moge sobie z tym poradzić, być może nie jestem szefem jak piszesz, ale jak mam sobie z tym poradzić skoro pies jest grzeczny zawsze, a w momencie gdy widzi psa nie reaguje na nic?

Posted

Odciagnij jego uwage, zacznij wymagac szybkie chodzenie przy nodze tam gdzie Ty chcesz. Miej przygotowane paróki i zajmij go karmeiniem. Ale nie próbuj puszczac go do innego samca, aby sobie ustaliły hierachie. Bo kiedys moze sie to źle skończyc. Albo dla Twojego albo dla tamtego, jezeli to bedzie słabszy pies. Wystarczy ze w bójce uszkodzi oko. POlecisz w koszty i winą bedziesz obarczona Ty i za swojego psa i za cudzego.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...