Rawa Posted February 21, 2008 Posted February 21, 2008 dusje napisał(a):Czy jest mozliwosc ze ktoras z wolontariuszek regularnie podkupi czyms dobrym Dygusia? Moze skusi go kawalek dobrej kielbachy. Ja postaralabym sie zareklamowac parke u nas, na sam poczatek powiesic plakacik na psim cmentarzu ale musimy jakos przekonac Dygusia do ludzi:lol: Niestety Dygusie są w tej chwili w schronisku, a na dzień dzisiejszy wolontariat nie jest tam możliwy. Quote
dusje Posted February 22, 2008 Posted February 22, 2008 Jak tam nasze Dygusiatka? Amikat:lol: czy udalo Ci sie cos ruszyc? Ciotki, piszcie do Super expresu, prosze. Tam niemalze codziennie jakis artykul o czworonoznej biedzie w potrzebie. Dygusie maja szanse. Quote
grazyna9915 Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Dusje nie wiem czy już na to odpwiadałam, ale był czas kiedy próbowałam oswoić Dygusia. Poniosłam niestety porażkę. Wieczorem opiszę to dokładniej, bo teraz lecę do schroniska. Quote
Selenga Posted February 24, 2008 Posted February 24, 2008 gdzieś na dogo czytałam rady behiawiorysty jak oswoić takiego bardzo bojącego psa... poskutkowały... postaram się wieczorem poszukać i podam ten wątek... Quote
Rawa Posted February 24, 2008 Posted February 24, 2008 Miejmy nadzieję, że to wszystko w końcu coś da... Quote
grazyna9915 Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Dianeczko ty na pewno dokładnie śledzisz wątek. Czy one są ogłoszone na allegro i alegratce? Czy czasem ktoś mnie nie wyręczył? Quote
Selenga Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 przepraszam, że tak długo to trwało, ale wątków jest sporo :) podobny problem był na tym wątku http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=101444 jest tam też nick behawiorysty, którego można zapytać o radę Quote
grazyna9915 Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Ja już kontaktowałam się swego czasu z behawiorystom i próbowałam (zgodnie ze wskazówkami) oswoić psiaka (gł. Dygusia). Niestety w schronisku był to beznadziejny pomysł. Poddałam się po tym jak Dyguś przestał jeść. Zawsze kiedy szłam do boksu Dygusiów to psiaki z sąsiednich boksów podnosiły taką wrzawę, że dochodziło czasem nawet do bójek. Przez to że chciłam być dobrą samarytanką ucierpiały psiaki w sąsiednich boksach i Dyguś który przestał jeść. To było okropne kiedy zobaczyłam jak wbity w kąt załatwił się pod siebie. Boję się że w schroniskowych warunkach oswajanie tej dwójki nie ma szans... Quote
grazyna9915 Posted February 26, 2008 Posted February 26, 2008 Myślę, że psy powinny być oswajane z dala od innych psiaków. Schronisko Tyskie jest narazie przepełnione i przeniesienie ich gdzie indziej nie wchodzi w grę. Quote
Selenga Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 przypadku tamtego psa udało się to w schronisku, przynajmniej na tyle, że można było zacząć pracę z psem ale oczywiście zarówno warunki jak i pies są inne więc nie musi to wyglądac tak samo nie wiem co radził behawiorysta tobie, ale w tym konkretnym przypadku rady Jacka Gałuszki się sprawdziły Quote
grazyna9915 Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 Ja właśnie z nim analizowałam ten przypadek. I poniosłam najgorszą w życiu porażkę. Czułam, że można je oswoić, czułam że jeszcze troszkę i będzie dobrze, ale wtedy za ścianą boksu rozgrywał się rwetes zazdrosnych psiaków. Problem w tym, że Dygusia nie można nawet wyprowadziź z boksu, trzeba by go było łapać na pętlę, a to nie pomoże w oswojeniu. Quote
Selenga Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 bardzo szkoda :( Ja mam sunię wziętą ze schroniska, która z kolei nie dała nikomu do siebie podejść bo gryzła, rzucała się na każdą wyciągnietą rękę, pracownicy schroniska nie mogli jej wyciągnąc z boksu. Ale na szczęście w szpitaliku fundacji Animals, który jest obok, była akurat wolontariuszka, która się nią opiekowała kiedy sunia trafiła tam w strasznym stanie zabrana od właścicieli sadystów. W domu też nie dała do siebie podejść, rzucała z zębami. Prawie 2 godziny siedziałam w jej pobliżu i mówiłam po prostu do niej, cicho, ciepło, spokojnie, serdecznie. Po tych dwóch godzinach dała mi się dotknąć, więc mogłam ją podrapać za uchem, pogłaskać. I cały czas do niej mówiłam. Dzięki temu że mogłam ją dotknąć, mogłam też zapiąć smycz żeby wyjśc z nią na spacer. Ale na pierwszym spacerze wypiął się karabińczyk smyczy i psina poleciała w osiedle. Myślałam, że ją straciłam, ale kiedy po 2 godzinach znów wyszłam i zaczęłam ją wołać, przyleciała sama do mnie z radosnym piskiem i od tamtej pory na smyczy chodzi tylko do weterynarza. I nigdy więcej nie próbowała chwycić mnie zębami, nawet wtedy kiedy jej sprawiałam ból przez natępne pół roku czyszcząć i opatrując rany. Ale jeszcze przez prawie rok nikt obcy nie mógł jej dotknąć. W jej przypadku skuteczna okazała się metoda zupełnie odwrotna do tej jaką zaleca p. Jacek :) Pisze to bo szkoda mi Dygusia, może z nim być podobnie jak z moją sunią - jeśli zaufa, może być cudownym psem. Pytanie tylko jak znaleźć ten jeden klucz pasujący do Dygusia Quote
grazyna9915 Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 Klucz do oswojenia na pewno by się znalazł, jednak wg. mnie schroniskowe warunki nie zdają egzaminu. Dygusiowa jest pieskiem zbliżonym pod względem charakteru do Twojej suni, ale Dyguś to istna łagodność i poddańczość. Nie zrobi krzywdy. Chyba przez dwa tygodni chodziłam do nich dzień w dzień, nosząc łakocie. Czułam, że można byłoby je osowić, gdyby tylko zoorganizować odpowiednie warunki, tzn. mieć takie miejsce, które było by zdala od innych psów. Gdybym kiedyś miała dom, to napewno pokusiłabym się o ich oswojenie, ale już na moim terenie. Uwielbiam Dygusia i charakterną Dygusiową również. Przez pewnien czas myślałam nawet o tym by oswajanie wzmocnić farmakologią, ale po długich rozmowach z różnymi specjalistami zrezygnowałam z tego pomysłu. Quote
Rawa Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 grazyna9915 napisał(a):Dianeczko ty na pewno dokładnie śledzisz wątek. Czy one są ogłoszone na allegro i alegratce? Czy czasem ktoś mnie nie wyręczył? Dygusie nie są jeszcze ani na allegro, ani na alegratce. ;) Quote
grazyna9915 Posted February 27, 2008 Posted February 27, 2008 Dzięki Dianeczka to ja poważnie myślę nad sensownym allegro. Quote
malawaszka Posted February 29, 2008 Posted February 29, 2008 trudno o jakiekolwiek działania w takich warunkach schroniskowych :-( Dyguś musiałby mieć ciszę i spokój, żeby powolutku się otwierać Quote
grazyna9915 Posted February 29, 2008 Posted February 29, 2008 malawaszka napisał(a):trudno o jakiekolwiek działania w takich warunkach schroniskowych :-( Dyguś musiałby mieć ciszę i spokój, żeby powolutku się otwierać Dokładnie tak jest. Tylko jak mu stworzyć takie warunki? Quote
Rawa Posted March 1, 2008 Posted March 1, 2008 W schronisku chyba nie ma szans, może tymczas? Ale u kogo, gdzie... Quote
Selenga Posted March 1, 2008 Posted March 1, 2008 może zacząć od hoteliku? warunki chyba mniej stresujące nizw schronisku i więcej kontaktu z ludźmi... myślę, że pieniądze by się uzbierało Quote
grazyna9915 Posted March 8, 2008 Posted March 8, 2008 Selenga napisał(a):może zacząć od hoteliku? warunki chyba mniej stresujące nizw schronisku i więcej kontaktu z ludźmi... myślę, że pieniądze by się uzbierało Hotelik nie wchodzi w grę. To nie pomogło by Dygusiowi, a wręcz mogło by mu zaszkodzić. On ma naprawdę poważne problemy ze strachem przed ludźmi, a zapewniam Cię, że pracownicy schroniska dobrze się nimi zajmują. Niestety te psiaki trafiły do schroniska już w takim stanie. Gdyby zdarzył się cud i ktoś chciałby adoptować tą dwójkę, to ja bałabym się już samego przetransportowania i czy czasem Dyguś nie padnie w drodze na zawał. Powiem szczerze, te psy to wielkie wyzwanie i gdybym tam nie była, gdybym nie próbowała go oswoić to bym sama w to chyba nigdy nie uwierzyła. Quote
weszka Posted March 8, 2008 Posted March 8, 2008 Ciężka sprawa. Pewnie by im było lepiej we własnym domu ale z tego co piszesz mógłby być to dla nich gigantyczny stres. Nie znają innego życia :( Strasznie to smutne :( Quote
kaja555 Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 Dygusie do góry! Może znajdzie się ktoś odważny i da im dom? Quote
amikat Posted March 13, 2008 Posted March 13, 2008 Taki dom to powinien być człowiek, pełna micha, dużo terenu do biegania ! I najlepiej zeby człowiek wcalen ie chciał kontaktu z dygusiową parą na początek! Udawac ze ich nie ma - a dla nich swięty spokój! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.