Marlena:) Posted February 5, 2008 Posted February 5, 2008 Banerki dla Rufiego ;) : Pozdrawiam :) Quote
majqa Posted February 5, 2008 Author Posted February 5, 2008 Banerki poprostu bajeczne!!!:loveu: Quote
Bonsai Posted February 5, 2008 Posted February 5, 2008 Dziękuję za bannerki Marlena :) ! Błyskawicznie je zrobiłaś! I są oczywiście cudne! Quote
majqa Posted February 6, 2008 Author Posted February 6, 2008 Do nóg Wam padam dziewczyny...:loveu: Szkoda tylko, że mam zastój informacyjny o Rufim :-( (za to posypało się info u Lenki, wreszcie ktoś wrzucił masę ciekawych i konkretnych wieści o sunieczce :multi:)... Quote
Bonsai Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 To teraz czekamy na równie długie i wciągające info o Rufim. :) Quote
majqa Posted February 6, 2008 Author Posted February 6, 2008 Bonsai napisał(a):To teraz czekamy na równie długie i wciągające info o Rufim. :) Smutno to widzę, Pan z forum rottków (który dał mu DT) pisze o nim b.mało. Próbowałam mu uzmysłowić, że fotki (a te są kiepskie, bo komórką) to za mało, by ktoś zechciał pomóc domkiem. Potrzebne są informacje wsparte obserwacją. Ta psina wymaga szczególnej troski i pomocy.:-( Quote
Bonsai Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 Szkoda... Takie informacje i lepsze zdjęcia z pewnością pomogłyby psu znaleźć dom. W takim razie może jakiś inny dogomaniak z miasta, w którym na tymczasie przebywa Rufi, pójdzie go odwiedzić i porobić lepsze zdjęcia? A przy okazji co nieco więcej o psiaku się dowiedzieć? ;) Quote
majqa Posted February 8, 2008 Author Posted February 8, 2008 ocelot napisał(a):I co u Rufiego? Dziś padam, jutro będę zregenerowana więc wrzucę tu całość info. Byłam z biedakiem i jego opiekunem u Doktora. Pierwszy raz widziałam rotusia face - to - face...Niemal kalka Amorka, mniejszy ale w wielu aspektach dużo, dużo biednieszy :placz:...Jego łapki (stawy to katastrofa)...do tego słabe serduszko :-(. Mój Boże...:shake: :placz: Quote
majqa Posted February 9, 2008 Author Posted February 9, 2008 Wypunktuję, plącząc swoje i Doktora spostrzeżenia: 1.Borysek jest dużo mniejszym rottkiem niż był...Amuś. Zastanawiające (mam nadzieję, że jakoś wyłapiecie to z fotek o ile ich nie sknociłam) , że górę ma sporego rottka, a dół - ukształtowanie łapek, nie potrafię tego inaczej opisać, jak ze sfilcowanego psa. Tak jakby łapeńki od ich zarania nie wykształciły się w pełni, skarłowaciały (jakieś potężne braki w organizmie??? :-(). Każdy staw pokrzywiony, dziwnie, nawet nie tyle pogrubiony zwyrodnieniowo, co stworzony przez kości nie idące w linii, mocno widoczne iksy. :placz:Dosłownie każdy staw = jeden chrzęst (odruchy bólowe z każdego, psa wyraźnie badanie bolało, pomrukiwał i powarkiwał), widać wyraźne utykanie na prawą przednią i tylną łapkę. Przy palpacyjnym badaniu kręgów (po naszemu macanko) brak było reakcji bólowych, zwyrodnienia na bank są, ale widać, że najbiedniejsze są łapeńki. Mięśnie słabe, lekko obwisłe. 2.Pies z racji bólu i osłabienia, jeśli tylko może zamiast siadać, kładzie się, chyba, że człowiek mobilizuje go do podniesienia się. Ciężko oddycha, jakby wszystko przyprawiało go o ogromny wysiłek. Taka kochana marnotka. Te łapeńki, kładąc się, ustawia w przedziwnych pozycjach, myślę, że takich, które umniejszają ból, są dla niego jak najwygodniejsze. O dłuższym staniu wynikającym z woli psa możemy na tym etapie zapomnieć. Stoi dłużej na polecenie człowieka (a tu i tak, jeśli tylko da się, osuwa do leżenia). 3.Schody to na razie porażka, może i Borys je pokona dla zadowolenia człowieka i wykazania się (ale za cenę oklapnięcia z wysiłku pokonywania bólu). Tu mój wielki podziw dla opiekuna psa , tam, gdzie to konieczne, nosi psa, jeśli widzi, że pies nie daje rady (tak mi mignęli po raz pierwszy na klatce schodowej). Po stopniach do lecznicy Pan też zniósł Boryska. 4.Nie pamiętam, co "wyszło" Doktorowi jeśli chodzi o płucka, oskrzela ale pamiętam serduszko. Osłuchowo ledwo wyczuwalne, słabiutkie. W tym miejscu wyjaśnienie i odniesienie do mnie samej. Ile ktoś nie zrobiłby mi rezonansów kręgosłupa, tomografii, RTG i tak to nie zmieni sposobu leczenia, czyli albo wyrażam zgodę na operację albo do zakichanej niewiadomej biorę leki uciekając przed skalpelem. To samo dotyczy Boryska. By ustawić mu leczenie stawów wystarczyło zrobić to, co zrobiliśmy (wyjątkiem by było zaryzykowanie z podawaniem jakichś leków np. dostawowych, wtedy wiadomo, że potrzebna jest znajomość konkretnego, zdeformowanego stawu Boryska, by dobrze się wkłuć). Nie chcieliśmy ryzykować życia Boryska przy tak słabym serduszku. RTG nie doszło więc do skutku. Jak wspomniałam diagnoza bez znieczulenia, sorry ale beze mnie...wycie psa (o ile w ogóle dałoby się go jakoś nagiąć do badania, rozciągnąć, unieruchomić... brrr....nawet nie chcę o tym myśleć..) prześladowałoby mnie do końca życia. Nie, nie, nie...Obfocenie niuńka nie spowoduje zmiany na lepsze, nie zmieni rodzaju leków jakie można mu podać, vitamin, suplementów i wątpię, by nagle okazało się, że znajdą się pieniążki (to pewno mniejszy problem) i lekarz, który "obcyka" każdy staw Boryska i w każdy z osobna będzie podawał lek albo stanie się cud i każdy staw da się zoperować, wstawić sztuczny, robiąc z niuńka cyborga. Borysek jest starszym panem i trzeba mu oszczędzić cierpień. :-( 5. Borys ładnie jedzie autkiem (sam jednak z racji stanu łapek do niego nie wskoczy), wykonuje też proste komendy. Wpatrzony jest w swego opiekuna jak w obrazek. 6. Czekamy do poniedziałku na wynik krwi. Chciałam by to badanie było zrobione, wolę już na zimne dmuchać. 7. Na prawej tylnej łapce jest duża narośl = zgrubienie = guz. To może być wszystko i nic ale ważne, że wygląda na coś starego. Skoro tak, Doktor uznał, że lepiej tego nie ruszać, bo jak się rozpaprze – może być różnie. 8. W pychola nie zaglądaliśmy (wcześniej uznałam, że da się po narkozie) ale skoro jej nie było, a psina głodna i podminowana, nie chcieliśmy ryzykować i sprawdzać braki w uzębieniu. Jeśli stworzy się okoliczność, że trzeba będzie z jakiegoś powodu wprowadzać Boryska w stan znieczulenia, będzie i szansa na pełen ogląd i np.usunięcie ząbka w razie konieczności. Podsumowując – leczenie, z tego co mi już wiadomo, winno być ustawione na ulżenie: w bólu (środki p/ bólowe), w stanie zapalnym ogólnostawowym – leki p/zapalne: sterydowe i niesterydowe, dowitaminowanie psa (m.in. zastrzyki domięśniowe – koktajl B), preparaty regenerujące stawy (z glukozaminą). Znak zapytania dotyczy dalej tego, co wyjdzie „z krwi”. Oby nic… Jeśli coś mi umknęło, wczoraj, dziś, pytajcie. Jak sama się z czymś wyhaczę, dopiszę. Zaraz wstawiam foty. Fundacja swoją drogą dostanie od Doktora na piśmie, co zostało zbadane, wypatrzone, zalecone. Całość postępowania decyzyjnego, co dalej - inne badania (?), obranie drogi leczenia w rękach Fundacji, którą bardzo serdecznie pozdrawiam!:loveu: Cieszę się, że mogłam choć tak pomóc, poznać rotusia i jego opiekuna. Quote
majqa Posted February 12, 2008 Author Posted February 12, 2008 Borysek ma bardzo słabe serduszko, co wyklucza szansę pomocy operacyjnej. Niezwykle pilną potrzebą jest ulżenie mu w cierpieniu poprzez ratunek jego zdeformowanym stawom. Pierwsza pomoc weterynaryjna, udzielona nieszczęśnikowi, natchnęła nas optymizmem. Pojawiła się iskierka nadziei, mamy odwagę napisać, że wręcz płomyczek, ten będziemy się starali podsycać. Borysek odzyskał chęć życia, poczuł się lepiej, zaczął sprawniej poruszać. Utrzymanie jego stanu oznacza jednak sporą inwestycję w zaopatrzenie go w lekarstwa. Te będzie zmuszony przyjmować już zawsze. Robimy, co w naszej mocy, pragnąc zagwarantować mu możliwie najmniej bolesną i godną starość. Marzymy o domku docelowym, gdzie rottek u boku ukochanego człowieka dopełni swych dni, a odchodząc stąd zachowa w swych psich wspomnieniach obraz człowieka namalowany teraźniejszością. Przeszłość niech jawi się już wyłącznie jako zły sen. Quote
majqa Posted February 14, 2008 Author Posted February 14, 2008 Hej Borysku, dziś masz w planie Pana doktora i kuj, kuj będzie ale to dla Twojego dobra...Ważne, że czujesz się znacznie lepiej. Quote
majqa Posted February 14, 2008 Author Posted February 14, 2008 Zdrowieje powolutku, zdrowieje...Dziś podobno chciał pożreć Pana Doktora więc ma się Boryskowi na życie :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:. Quote
majqa Posted February 15, 2008 Author Posted February 15, 2008 Rufinek ma się dużo lepiej. Dla jego dobra jest ograniczany dystans spacerowy, bo po zastrzykach chciałby zasuwać do oporu i...paść.:lol: Quote
majqa Posted February 20, 2008 Author Posted February 20, 2008 Dziś widziałam się z niuńkiem i byłam zachwycona. Zastrzyczek poszedł bez asysty kagańca. Rotuś promieniał znacznie lepszą formą, dał się wycałować, wymiziać. Poezyja. A oto on sam: Quote
majqa Posted February 22, 2008 Author Posted February 22, 2008 Nie spadaj mi roteńku, nie spadaj...:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.