Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A czy to, że pies został wysterylizowany/wykastrowany sprawi, że nie zostanie odstrzelony? :razz:


Nie - chodzi o to,żeby nie było więcej niechcianych,porzucanych i włóczących się samopas psów.

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

lis napisał(a):
Nie - chodzi o to,żeby nie było więcej niechcianych,porzucanych i włóczących się samopas psów.


Niestety większość psów, które są odstrzeliwane, to psy wsioków, którzy wypuszczają je samopas, żeby się wyżywiły, i na to kastracja niewiele pomoże, bo czy te psy będa kastrowane, czy nie, oni i tak będą je wypuszczać, albo psy ludzi niby odpowiedzialnych, którzy lekceważą przepisy i puszczają nieposłusznego psa na spacerze po lesie, co też niewiele ma wspólnego ze sterylizacją.

Posted

Martens napisał(a):
Niestety większość psów, które są odstrzeliwane, to psy wsioków, którzy wypuszczają je samopas, żeby się wyżywiły, i na to kastracja niewiele pomoże, bo czy te psy będa kastrowane, czy nie, oni i tak będą je wypuszczać, albo psy ludzi niby odpowiedzialnych, którzy lekceważą przepisy i puszczają nieposłusznego psa na spacerze po lesie, co też niewiele ma wspólnego ze sterylizacją.

Kastracja może pomóc. Mam tu na myśli nie przypadek pojedynczego Pikusia a ogólną liczbę Pikusiów. Psów jest u nas za dużo. Jak czegoś jest dużo to ma mała wartość. Brutalne, ale tak to działa.

Posted

Martens napisał(a):
Kwestia na ile odgórny zakaz jest wykonalny. Bo moim zdaniem w Polsce będzie to kolejny martwy przepis.

Zgadzam się z Tobą. Metodą kija nic się tu nie zdziała. Ale jak przeprowadzić metodę marchewki?

Posted

[quote name='Alex78']
Swoją drogą, jestem zwolenniczką obowiązkowego sterylizowania i kastrowania wszystkich psów nierasowych oraz tych "rasowców", które nie zostały zakwalifikowane do hodowli.
Byłby święty spokój z podrzucaniem niechcianych szczeniat i pseudohodowlami.

Myślę, że zamiast obrażać mojego teścia, mógłbyś wyrazić współczucie, że warunki nie pozwoliły im na zapewnienie psu bezpieczeństwa w 100%.

Alex, przy calym wspolczuciu dla psa, trudno Cie zrozumiec. Masz ogromne pretensje do pogranicznika i oczekiwalabys kary wlasnie dla niego, jednoczesnie usprawiedliwajac tescia, w sytuacji przez tego wlasnie, dobrego skadinad pewnie czlowieka, spowodowanej. Nie bardzo wiem, w jaki sposob obrazam kogos, raczej stwierdzam fakt niedopilnowania psa, czego tylko ten pies poniosl konsekwencje.
Sama wspominasz, ze duzy pies, zachowywal sie spokojnie "niesprowokowany", nikt nie dojdzie, co mogloby byc taka prowokacja, jak naprawde wygladala sytuacja...
Sama popierasz sterylki/kastracje, wiec mozna by bylo pomoc nawet temu jednemu psu i tesciom, zawiezc zwierzaka na zabieg, podpoowiedziec pare rozwiazan, pomoc zrobic kojec. Nie widzisz jednak nic zlego, ze tesicu nie byl zainteresowany zabiegiem dla wloczacego sie psa, ewidentnie za cieczkami. Jak to jest, wszystkie inne maja byc po zabiegu, a ten jeden, bo w rodzinie, to nie? Troche dziwna logika i oburzanie sie.. Kwestia checi i pomyslu... Natomiast jesli wlasciciel psa nie mial ochoty przyjac pomocy, zadbac o niego, to na pewno to byl dobry pomysl posiadania psa?
Zdaje sobie sprawe z podejscia ludzi na wsi do zwierzat, skoro jednak ktos mial serce do psa, moze wystarczyloby mu troche pomoc i nie byloby tak przykrej sytuacji?

Karmi i Martens, powraca jak bumerang zalozenie, ze psy musza byc oznakowane, baza danych z wlascicielami, od momentu urodzenia do potwierdzonej smierci psa. Opodatkowane rozmnazanie, niezaleznie od rasy czy typu ( w promocji psow rasowych, mozna przemyslec opcje znizek dla miotow rejestrowanych w organizacjach kynologicznych). I drakonskie mandaty za niedopilnowanie zwierzecia, zaniedbania, odpowiedzialnosc cywilna polaczona z kwestiami finansowymi przy szkodach wyrzadzonych osobom postronnym.
Wtedy kazdy wlasciciel, z miasta, wsi itd, zastanowilby sie, czy jest w stanie zapanowac nad zwierzakiem, pewnie duzy zbyt znalazlyby linki treningowe ... I moze wtedy wzrosloby uzycie szarych komorek ;)

Posted

karjo2 napisał(a):
powraca jak bumerang zalozenie, ze psy musza byc oznakowane, baza danych z wlascicielami, od momentu urodzenia do potwierdzonej smierci psa. Opodatkowane rozmnazanie, niezaleznie od rasy czy typu ( w promocji psow rasowych, mozna przemyslec opcje znizek dla miotow rejestrowanych w organizacjach kynologicznych). I drakonskie mandaty za niedopilnowanie zwierzecia, zaniedbania, odpowiedzialnosc cywilna polaczona z kwestiami finansowymi przy szkodach wyrzadzonych osobom postronnym.
Wtedy kazdy wlasciciel, z miasta, wsi itd, zastanowilby sie, czy jest w stanie zapanowac nad zwierzakiem, pewnie duzy zbyt znalazlyby linki treningowe ... I moze wtedy wzrosloby uzycie szarych komorek ;)


I to popieram w 100%.
A sterylizacji nie ma sensu odgórnie osobom prywatnym nakazywać. Zresztą moim zdaniem to zły pomysł również ze względu na różne skutki tego zabiegu (dział weterynaria/sterylizacja wątek 'rzetelne za i przeciw sterylce' i nie tylko). Metoda marchewki jest możliwa. Edukacja, akce, propagowanie sterylizacji, objazdowa klinika wykonujaca sterylizacje na wsiach po obniżonych cenach (jak mammobus dla kobiet). Nakaz spowoduje tylko, że pokrzywdzeni będą odpowiedzialni właściciele, którzy z jakichś powodów zabiegu nie chcą, a Ci, którzy sa głównym problemem nie poniosą żadnych konsekwenci, bo bez oznakowania wszystkich psów nakazu nie da się wyegzekwować, zwłaszcza tam gdzie byłby najbardziej potrzebny.

Posted

karjo2:
Jak zamierzasz kontrolować stosowanie sie do przepisów o opodatkowaniu miotów?
Bo jedyne wyjscie byłoby chyba takie:
- właścicielowi suki rodzi się miot
- w/w właściciel udaje się do US i płaci podatek
- US wystawia poświadczenia w ilośći takiej jak liczebność miotu + 1 szt dla właściciela suki
- nabywca szczeniaka dostaje książeczkę zdrowia malucha wraz z kwitem o podatku
- wet przy szczepieniu kolejnym, już w nowych rękach wł, będzie widział czy szczeniak jest opodatkowany

Pytania i wątpliwości:
- co z właścicielami reproduktorów, których właściciel tez dostaje pieniążki
- czy nie powstanie czarny rynek? hodowcy mają znajomosci wśród wet-ów, którzy podbijaliby książeczki bez procedur


Pomysł dobry, ale jak to uporządkować?

Posted

Alex, mozna by powiazac to z opodatkowaniem w przypadku nabycia psa niewiadomego pochodzenia, tak by potencjalny nabywca mial do wyboru kupno w "legalnej, opodatkowanej" hodowli ( nawet "bezpapierowej", wtedy wszyscy mnozacy dla zdrowia suni, przez niedopatrzenie, dla 100zl itp, zastanowili sie 10 razy, czy to sie kalkuluje) albo sam takowy podatek uiszczal...
Poza tym przeniesienie czesci platnosci podatku z wlasciciela suni na wlasciciela reproduktora, w przypadku wiadomego ostatniego.
No i wreszcie skarb panstwa mialby te wymarzone, spore jak mniemam dochody,a poglowie psow troche by spadlo....
Nie jestem prawnikiem ani radca podatkowym, ale pewnie niejeden taki, nawet na tym forum by sie znalazl.
PS. Nawet zaprzyjazniony wet by nic nie pomogl, gdy podatek bylby pobierany (tak jak teraz) w urzedach miejskich. Mialby tylko obowiazek zachipowac i wprowadzic dane wlasciciela do ogolnopolskiej bazy danych.
W interesie hodowcy byloba zmiana/aktualizacja danych nabywcy szczeniaka, w przeciwnym razie nadal bylby obciazany kwota podatku, ewentualnych naleznosci przy zaniedbaniach itp.

Posted

karjo2 napisał(a):

No i wreszcie skarb panstwa mialby te wymarzone, spore jak mniemam dochody,a poglowie psow troche by spadlo....


I tu jest pies pogrzebany :lol: W takim przypadku państwo bardziej troszczyłoby się o przestrzeganie prawa, bo pieniążki należne skarbowi państwa by uciekały przez pseudohodowców :cool3: A kto na górze ma ochotę angażować się w coś do czego trzeba by jeszcze dokładać (darmowe sterylki itp.)... Za to ściąganiem pieniędzy do swoich kieszeni zajęliby się lepiej.

Posted

Oj, Martens, bo posadze o czytanie bez zrozumienia :cool3:.
Opodatkowany i oznakowany z przynaleznoscia do konkretnej osoby powinien byc kazdy pies, burek lancuchowy w Koziej Wolce i sunia premiera. Czesc pseudohodowcow by odpuscila interes z braku nabywcow, nadmiernych kosztow, czy strachu przed mandatem za handel nieoznakowanymi =nieopodatkowanymi psami. A panstwo niech i ma z tego dzialke, i niech pilnuje przestrzegania prawa...

Posted

I ja się z tym zgadzam ;)

Chciałam tylko podkreślić, że wprowadzenie podatku od miotów ma większe szanse na wyegzekwowanie przez władze niż jakiekowiek inne zarządzenie dotyczące zwierząt. Bo to korzyść finansowa dla panów na górze :)

  • 2 months later...
Posted

nie wiem czy sagaj jeszcze obserwuje ten wątek, ale moze to go troszkę ucieszy co wkleje. czasami trzeba sprawy wziasc w swoje rece. to moja notatka słuzbowa, wykropkuje tylko zdania na ktorych publikacja nie bedzie wskazana. "
asp.szt Wojciechowski Artur Sułkowice 27.11.2008
Zakład Kynologii Policyjnej
W Sułkowicach



Notatka służbowa
do wiadomości przełożonych




W dn. 26.11.2008r o godz. 19.20 w miejscu zameldowania tj. ul. .............................. w ....... przebywając na terenie swojej posesji usłyszałem dźwięk przypominający wystrzał z broni palnej z odległości ok. 0,5 km . Udałem się w danym kierunku tj, w rejon pobliskich sadów gdzie następnie zauważyłem poruszający się samochód oraz światła ręcznego reflektora halogenowego którym oświetlano pola. Samochód poruszał się miedzy rzędami drzew owocowych . Z chwilą gdy pojazd przemieszczał się w pobliżu mojej osoby niezauważony zdolałem odczytac tablice rejestracyjne : ........................ samochód marki sencento kol. czerwonego, kierowca męzczyzna....................................................... , pasażer mężczyzna ..................................... Kierujący trzymał na kolanach karabin którego lufa wystawał poza obręb samochodu. Samochód minął mnie i oddalał się penetrując teren. Biegnąc za nim udało mi się dogonic go i chwytając za lufe karabinu wyciągnąłem go z samochodu. Samochód oddalił się w kierunku ul. .......... w m. ............Odebranym karabinem okazała się bron mysliwska jednolufowa rok. Prod. 1960, bez cech identyfikacyjnych , załadowana amunicją śrutowa kal 16-tka. Kolbe karabinu do ewentualnych badań daktyloskopijnych zabezpieczyłem czystą folia a następnie na miejsce wezwałem funkcjonariuszy z KP w ............. którym przekazałem ja wraz z nabojem za pokwitowaniem. "


Posted

[quote name='jamor']Odebranym karabinem okazała się bron mysliwska jednolufowa rok. Prod. 1960, bez cech identyfikacyjnych , załadowana amunicją śrutowa kal 16-tka.




Czyli nie mysliwy a kłusownik...

PS. Tak poza tematem - ta broń nie jest karabinem, bo jest gładkolufowa.

  • 2 months later...
  • 3 weeks later...
Posted

Martens napisał: Niestety większość psów, które są odstrzeliwane, to psy wsioków
I tu masz w "większości" przypadków rację - mnie w całym tym "interesie" nie pasuje głównie fakt, iż za głupotę ludzi karę ponoszą psy.
Bo nie oszukujmy się "wsiokowi" jest rybka czy mu zastrzelili psa czy nie - będą następne.
Nie wydaje mnie się żeby dało się wymóc sterylizację (o funduszach na taką akcję już nawet nie wspomnę) - a zwłaszcza jeszcze na "marchewkę" dla tych co zastosują.
Przeniosłem się stosunkowo nie dawno (parę lat) na wieś i znam problem /że tak powiem/ z autopsji.
Pies przejechany na podwórku traktorem "...bo się głupi nie odsunął..."
Pies zabity przez pociąg "...a po co tam lazł..."
Im to zwyczajnie wisi - a spuszczają na noc (najczęściej) "...żeby pilnowały..." - tyle, że mogę sobie spokojnie wejść na podwórko sąsiada (po zmroku) a żadnego psa nie ma - bo wszystkie po spuszczeniu poleciały gdzieś (do lasu?) możliwe.
Ale strzelanie do nich to totalnie poroniony pomysł - będą następne, będą spuszczane a przy okazji będą zwyrodnialcy ("myśliwi"), którzy "przy okazji" będą nawalać do wszystkich psów - byle właściciel zszedł z lini strzału (na razie bo co dalej?).
Zobaczcie jakie możliwości nadużyć daje takie prawo - nawet jak Ci "rąbnie" psa na smyczy i w kagańcu to powie, że biegał bez opieki a Ty go już po fakcie zapiąłeś na smycz i robisz dym.
Jeden, drugi - potraktowany "nabojem" usypiającym psiak - okazanie po wybudzeniu okolicznym "wsiokom" i parę policyjnych pytań - godzina czasu i znasz właściciela = kolegium.
Gwarantuje, że dwie takie akcje we wsi i żaden pies przez co najmniej pół roku nie będzie spuszczony.
No tak ale autorytet "pana myśliwego", któremu jak zwracasz uwagę żeby raczył opuścić twój teren (pod tym "pastuchem" pod którym wlazł a nie zrywając go) - zdecydowanie ucierpi jak nie będzie mógł się po odgrażać, że Ci wszystkie psy i koty powybija i będziesz mu mógł nas....czyć.
Zerknijcie przy okazji do mojego wątku tam poruszyłem jeszcze jeden aspekt "myślistwa" http://www.dogomania.pl/forum/f1060/myslistwo-bezpieczenstwo-nas-naszych-podopiecznych-133433/

  • 3 months later...
Posted

zWiErZaKoMaNkA napisał(a):
Czy ktoś czytał....
Czytamy. I co z tego mamy? W wielu wątkach już to napisałem ale powtórzę jeszcze raz: - dopóki będziemy się upominać JEDYNIE o prawo do życia naszych piesków i kotków - nie mamy szans. Nie tylko dla tego że nas za mało (bo wcale nie mało). Dlatego, że to za mało "medialne". Psiarz, kociarz się przejmie ale cała olbrzymia reszta pozostanie obojętna. Dopiero jak uda się rozszerzyć "program" o bezpieczeństwo nas wszystkich - nas samych, naszych dzieci - spacerujących po lesie, łące czy wręcz własnym terenie - a zagrożonych przez zgraję stojących ponad prawem (a nieraz go stanowiących) często w dym pijanych psycholi - Jak żonka "myśliwego" zacznie mu ciche dni serwować bo do jej świadomości dotrze, że jego koledzy mogą przypadkiem ubić ich dzieciaka - Dopiero wtedy będziemy mieli szansę zagonić to tałatajstwo do rezerwatów - gdzie sami nie będziemy wchodzili a oni będą mogli polować do woli - nawet na siebie nawzajem - oby do całkowitego wytępienia. Pomyślcie o tym w ten sposób i pokombinujcie gdzie i jak się da. Zawlec temat na fora mamuś/tatusiów z rozkosznymi maleństwami a nie wałkować jedynie na psim/kocim - bo tu i tak wszyscy wiemy, że to zbrodnicze barbarzyństwo i nie musimy się o tym na wzajem przekonywać.

Posted

Zastrzelili. Bo przeszkadzały, bo biegały, bo wyszły na spacer. Coraz głośniej o czworonogach zabitych przez myśliwych, którzy w ramach „ochrony przyrody” polują właśnie na psy. Policjanci ich kryją, prokuratorzy zgodnie umarzają sprawy. A zwykli ludzie, którzy nie mają znajomości wśród przedstawicieli władzy, cierpią po stracie wiernych przyjaciół.


Watahy krwiożerczych czworonożnych bestii biegają po lasach, mordując sarny, zające, bażanty, lisy, jelenie, łosie, bobry… Nie zjadają, bo nie są głodne, ale fundują bezbronnym zwierzętom wielogodzinną bolesną agonię. Tylko patrzeć, jak zaczną rzucać się na ludzi.

Społeczny czyn zabijania

Tak przynajmniej przedstawiają sprawę myśliwi. Więc – w czynie społecznym, rzecz jasna – unieszkodliwiają te niebezpieczne potwory, humanitarnie pakując im kulkę w łeb.

Znakomicie wychowane domowe pieszczochy hasają sobie beztrosko, obwąchując niezwykle interesujące krzaczki i drzewa. Rzecz jasna są w towarzystwie i pod kontrolą opiekuna, któremu nie znikają z oczu dłużej niż na kilka minut. To wcielone aniołki, polowanie widziały co najwyżej na Animal Planet, smak krwi jest im obcy, instynktu łowieckiego nie posiadają, właściwie to nie bardzo wiedzą, jak używać zębów…

A jednak trafia się zwyrodnialec, pozbawiony krzty uczuć wyższych bydlak, który po prostu lubi mordować. Strzela do przyjaznego całemu światu pieska, rani go śmiertelnie, skazując na straszne, pełne przerażenia konanie. Takie mrożące krew w żyłach historie opowiadają psiarze, którzy stracili swoich kochających i kochanych czworonożnych przyjaciół.

Na początku roku spotkało to Rafała Borkowskiego. „Szliśmy rozmawiając, dnem jaru, wzdłuż strumienia, a Florek biegał rozradowany dookoła nas. Kiedy wbiegł po zboczu na pole i straciłem go z pola widzenia, zawołałem go. Wtedy usłyszałem pierwszy strzał i przeraźliwy skowyt, którego do tej pory nie mogę zapomnieć. Następnie padł drugi strzał, po którym zapadła cisza.” – opisuje pamiętny dzień.

Nigdzie nie są bezpieczne

Florian – śnieżnobiały, wypielęgnowany samojed – znany był w okolicy jako łagodny, karny i dobrze ułożony pies. Ponoć nie reagował na dzikie zwierzęta spotkane w lesie, przedkładając nad nie towarzystwo ludzi. Mimo to zginął z ręki myśliwego, który strzelił i uciekł, nie reagując na wołania opiekunów psa, zostawiając za sobą martwe zwierzę oraz łuski.

Rafał Borkowski postanowił walczyć o prawo do bezpiecznego spaceru po lesie – także z psem u boku. Założył stronę internetową Powiedz STOP odstrzałom | W Polsce nielegalnie odstrzeliwuje się psy i koty. Często dzieje się to podczas ich spaceru z właścicielem. Robią to pseudomyśliwi, którzy z różnych powodów pozostają bezkarni. Pomóż zmienić nam ten stan. Pam (dostępną także pod adresem Powiedz STOP odstrzałom | W Polsce nielegalnie odstrzeliwuje się psy i koty. Często dzieje się to podczas ich spaceru z właścicielem. Robią to pseudomyśliwi, którzy z różnych powodów pozostają bezkarni. Pomóż zmienić nam ten stan. Pam), która ma na celu ukaranie myśliwych notorycznie łamiących prawo oraz zmianę przepisów tak, by nadużycia były rzadsze.
Miłośnicy psów nie mają wątpliwości, że zmiany są konieczne. Na stronie błyskawicznie pojawiła się mapa podobnych przypadków oraz ponad pięćdziesiąt podobnych historii, na forum zawrzało. Psy zabite na oczach opiekunów, w pobliżu wyprowadzających je dzieci, na progu własnej posesji, nawet na terenie podwórka…

Kanapowiec na tropie

Myśliwi mają rację. Trochę w każdym razie. W rzeczywistości te nasze wychuchane, wypielęgnowane zwierzaki naprawdę mają instynkt łowcy. O ile przez sto procent czasu spędzonego w lesie nie ćwiczymy z nimi komend, nie bawimy się w aportowanie lub w inny sposób nie dajemy im ciekawego zajęcia, ich aktywność bynajmniej nie ogranicza się do wąchania kwiatków i kontemplacji motyli.

One tropią. Biegają, rozkoszując się fascynującymi zapachami – i z reguły tylko tyle. Najczęściej taki rozleniwiony pełną miską kanapowiec w ogóle nie zauważy potencjalnej „ofiary”. A nawet jeśli ją dostrzeże, niekoniecznie będzie wiedział, co z tym fantem zrobić. Dogonić, powalić, zagryźć? Dla niemal każdego domowego psiaka to czysty absurd.

Po pierwsze nie dogoni on żadnego zdrowego zwierzęcia, po drugie nawet gdyby dogonił, nie będzie umiał zabić, po trzecie wreszcie: nawet nie chce zabijać! Pogoń za uciekającym obiektem jest dla psa czymś tak naturalnym jak oddychanie, jednak w większości przypadków nie wynika wcale z agresji, tylko z chęci wyładowania energii.

Co nie zmienia jednak faktu, że nawet takie pozornie nieszkodliwe bieganie może stanowić dla dzikich zwierząt zagrożenie. Uciekająca przed psem sarna czy jeleń może złamać nogę, zimą – dostać zapalenia płuc, samica może poronić lub zostawić młode… Dlatego właśnie przepisy są jasne.

Luzem tylko na polowaniu

Bez względu na to, jak grzeczny, znakomicie ułożony, odwoływalny nawet z tropu czy pogoni za zwierzyną jest pies, w lesie nie wolno go spuszczać ze smyczy. Kropka. Szczegółowo określa to Ustawa o lasach:

Art. 30.
1. W lasach zabrania się:
(…)
12) płoszenia, ścigania, chwytania i zabijania dziko żyjących zwierząt;
13) puszczania psów luzem;
14) hałasowania oraz używania sygnałów dźwiękowych, z wyjątkiem przypadków wymagających wszczęcia alarmu.
2. Przepisy ust. 1 (…) pkt 12-14 nie dotyczą polowań.

Czyli według obowiązującego prawa luzem po lesie może biegać tylko i wyłącznie pies myśliwego, a i to jedynie podczas zgłoszonego polowania. Jeśli na tym terenie puścimy naszego pupila bez smyczy/linki, popełnimy wykroczenie.

I tak nie mają prawa strzelać

Ale to wcale nie oznacza, że myśliwy może czworonoga zabić! Nawet jeśli pies biegnie luzem, śpiewa i tańczy kankana, ba, nawet gdy goni zwierzynę, nikt nie ma prawa podnieść na niego broni, o ile my znajdujemy się w pobliżu, a futrzak nie jest zdziczały.

Jeżeli pies biega luzem po lesie, możemy dostać mandat. Jeśli biegnie za dzikim zwierzęciem (i przy tym nie ma założonego kagańca), jako jego prawny opiekun możemy dostać grzywnę – i to wysoką grzywnę! – za kłusownictwo. Ale nikt, absolutnie nikt, nie ma nam prawa zastrzelić psa. Tak drastyczny krok jest bowiem obwarowany konkretnymi przepisami Ustawy o ochronie zwierząt:

Art. 33.
1. Uśmiercanie zwierząt może być uzasadnione wyłącznie:
1) potrzebą gospodarczą,
2) względami humanitarnymi,
3) koniecznością sanitarną,
4) nadmierną agresywnością, powodującą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego,
5) potrzebami nauki, z zastrzeżeniem przepisów rozdziału 9.
6) wykonywaniem zadań związanych z ochroną przyrody.

Art. 33a.
3. Zdziczałe psy i koty przebywające bez opieki i dozoru człowieka na terenie obwodów łowieckich w odległości większej niż 200 m od zabudowań mieszkalnych i stanowiące zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych, mogą być zwalczane przez dzierżawców lub zarządców obwodów łowieckich. Art. 33 ust. 4 stosuje się odpowiednio.

Oznacza to konieczność spełnienia minimum pięciu konkretnych warunków (oznaki zdziczenia, brak opieki człowieka, teren obwodu łowieckiego, przepisowa odległość od zabudowań oraz realne zagrożenie dla zwierząt). Gdy choćby jednego z nich zabraknie, a mimo to myśliwy wystrzeli – popełni przestępstwo zagrożone karą do dwóch lat pozbawienia wolności.

Ponadto myśliwy musi mieć także upoważnienie koła łowieckiego do odstrzału, czyli zabicia, tego konkretnego psa.

Monopol na zabijanie

Problem polega na tym, że strzelający do psów myśliwi pozostają najczęściej bezkarni. Nie chodzi tylko o to, że w Polsce nadal obrona praw zwierząt urasta do rangi fanaberii i nowomodnego dziwactwa.
Policjanci i prokuratorzy chętnie wierzą sprawcom na słowo i umarzają śledztwa. Nie trudzą się analizą, czy wyszczotkowany, śnieżnobiały pies wyposażony w obrożę i biegnący na zawołanie do człowieka naprawdę może być zdziczały. Czy spłoszył bażanta, czy po prostu siedział obok przycinającego żywopłot opiekuna. Czy najbliższy dom rzeczywiście znajduje się w odległości co najmniej 200 metrów.

Myśliwi skutecznie więc walczą o swój monopol na niepokojenie, ściganie i zabijanie leśnych zwierząt. Robią to, łamiąc prawo, dokonując przestępstwa znacznie poważniejszego niż wykroczenie polegające na puszczeniu psa luzem po lesie, i przeciw tej drwinie z przepisów podnosi się coraz większy bunt.

200 metrów i cześć pieśni

Sami zresztą często pokazują, że po prostu nie znają obowiązujących przepisów. Jedni twierdzą, że pies był więcej niż 200 metrów od zabudowań – i „cześć pieśni”. Jakby każdego biegającego luzem psa można było od razu zabić. Myśliwy, który zastrzelił Florka, tłumaczył, że pies zaatakował koziołka. Na podstawie tego oświadczenia prokuratura umorzyła dochodzenie.

Nawet gdyby to była prawda (choć Rafał Borkowski twierdzi, że to niemożliwe), myśliwy nadal nie miał prawa użyć broni. Co z „obowiązkowym” zdziczeniem? Co z warunkiem pozostawania bez opieki? Wreszcie: co z upoważnieniem koła łowieckiego do dokonania odstrzału tego konkretnego psa? O takie rzeczy przedstawiciele władzy już nie pytali.

Myśliwi bez wątpienia wiedzą, że łamią prawo. Gdy zabiją na przykład lisa czy zająca, mają obowiązek uprzątnąć zwłoki. Ranne zwierzę musi zostać dobite i także uprzątnięte. Trzeba też zebrać po sobie łuski, bo myśliwi nie stoją ponad prawem zabraniającym śmiecenia.
Tymczasem większość opisanych na stronie i w mediach przypadków dotyczy sytuacji, w której myśliwy strzela i… ucieka. Unika konfrontacji, kluczy, nie przyznaje się. Gdyby prawo stało po jego stronie, mógłby po prostu okazać odpowiednie upoważnienie, udowodnić, że miał prawo pociągnąć za spust, i zabrać zwłoki psa jako upolowaną zwierzynę. Tak się nie dzieje.


Ogromne szkody

Jednym z koronnych argumentów jest to, że strzelać „szkodniki” (a za takie uważa się w środowisku łowieckim psy i koty) trzeba, bo wyrządzają szkody w populacji dzikich zwierząt. Że zagrażają równowadze w przyrodzie.

Leśnicy, strażnicy leśni, a także sami myśliwi regularnie znajdują zwłoki zagryzionych zwierząt. Sprawcami przynajmniej w części przypadków są bez wątpienia psy. Oficjalnych statystyk nikt nie prowadzi, jednak na przykład w wypadku saren można się pokusić o oszacowanie tych szkód na sto, dwieście sztuk w skali roku. Może tysiąc. Psów jest w Polsce około ośmiu milionów.

Rzesza stu tysięcy myśliwych zabija rocznie sto trzydzieści tysięcy saren. To mniej więcej jedna piąta populacji tego gatunku – skala bez precedensu w wykonaniu jakiegokolwiek gatunku (z wyjątkiem człowieka).

Populacja saren w Polsce ma się źle, liczebność tych zwierząt spada. Pozostaje pytanie, czy większy wpływ na to mają kłusujące psy – zabijające kilkaset lub tysiąc saren w ciągu roku – czy raczej myśliwi – zabijając w tym samym czasie sto trzydzieści tysięcy tych zwierząt i deklarujących, że je chronią (dlatego profilaktycznie zabijają nawet nie kłusujące, ale zwyczajnie spacerujące po lesie psy).


[SIZE="1"]źródło : [url=http://ulubiency.wp.pl]Ulubie

  • 4 weeks later...
Posted

mieszkam w puszczy mamy tu koła prokuratury generalnej i sztabu generalnego i generalnie można im nadmuchać,a polują bo pewnie straszny głód w tej Warszawie

Posted

Szczerze mówiąc mam coraz wiecej wątpliwości w kwestii udzielenia się w tego typu wątkach. Odnoszę wrażenie, że poza "gadaniem"nie ma kompletnie żadnych szans na podjęcie jakichkolwiek działań obliczonych na na powstrzymanie tych "sportowców". Ilekroć dochodzi do jakiejś konfrontacji - zazwyczaj jest to jeden właściciel psa/kota/terenu (lub z rodziną więc g... nie świadkowie) - przeciwko kilku myśliwym (a nawet jak jeden na jeden to i tak się okazuje, że był z kolegami i oni widzieli co innego). Coraz bardziej skłonny jestem przyznać rację zwolennikom zasady, że "ogień ogniem" zwalczać należy /tym co proponują niszczenie pozostawionych przez "sportowców" samochodów, ambon itp./. Może to i bezprawne, nieetyczne .... ale jak inaczej reagować skoro inne działania są nieskuteczne? Jakoś nie umiem się pogodzić z tym, że mimo iż normalni ludzie stanowią zdecydowaną większość naszego społeczeństwa to i tak są terroryzowani przez /było nie było/ nieliczną grupkę /ale wpływową/." Sędzia Lincz?" - w jakichkolwiek kategoriach nie rozpatrywać tego zjawiska - to jednak jest to wyraz woli społeczeństwa /połączonej z bezradnością wobec prawa/. Pociesza mnie mnie fakt coraz większej "świadomości społecznej" - coraz mniej "kmiotków" miętoszących czapkę w rękach przed "Panem myśliwym". Narastająca niewygoda i ogólne potępienie dla bezkarnych działań tych "miłośników przyrody" - może zaowocuje w końcu zmniejszeniem ich ilości - aż do "naturalnej śmierci". Uważam, że do tej "niewygody" należy rękę przykładać kiedy i jak tylko się da. Natomiast wszelką polemikę co do "etyki" łowiectwa sprowadzić do wspólnego mianownika: - zabijam bo muszę (obrona własna, hodowla na pokarm) - zabiłem niechcący (wypadki) - zabijam bo lubię (sport)bo mnie to rajcuje = bo jestem psycholem i jako takiego trzeba mnie eliminować z cywilizowanego społeczeństwa

Posted

Nie potrzeba takich drastycznych środków. Wystarczy jeden - nie puszczaj w lesie psa luzem. Wtedy nie będzie też takich widoków:


"Sarna zdechła około 20 minut po zrobieniu zdjęcia. Właścicielem psa była 20 letnia dziewczyna - była w szoku, nie wiedziała co zrobić - myślała może, że piesek (20 cm wysokości !) chce się tylko z sarną pobawić... "

Fotka z http://www.pieswlesie.blogspot.com/

Posted

A co powiesz o myśli?wych co mi nagonkę przez cały teren chcieli przepuścić (z domem mieszkalnym,pastwiskiem z końmi itp) a sami stali tyralierą na drugiej granicy posesji i czekali co wyskoczy?! Jakby psy górą z boksu powyskakiwały ze strachu (łomoty terkoty i wrzaski naganiaczy) to w którą stronę by uciekały? Prosto pod lufy !!! Oczywiście ich było dziesięciu więc prokurator ma w d... zeznania moje i mojej rodziny. Przecież mogłem boks i od góry siatką zadaszyć!!! A konie np. pomalować na biało i krzyże im między uszami pomocować!!! Pewnie, że nie mam na myśli tych "etycznych" (czy naprawdę są tacy skoro zabijanie to dla nich frajda?) - tylko zwykłych psycholi - jednak skoro prawo nas przed nimi nie broni to co? - moralnego prawa "bronić się samemu" też nam odmawiasz?

Posted

urwisek - Ty tak na poważnie?!:crazyeye:
To się w głowie nie mieści:angryy:.

Czyli pięknie - pies w lesie 'be', ale pies we własnym domu też 'be', najlepiej w piwnicy trzymać, bo jak banda idiotów przez Twój teren postanowi się przewalić, to strach się bać:mad:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...