Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja mojego psa nie spuszczałam w lesie, bo miał niestety instynkty łowieckie. Ale znam jeden przypadek ze wsi na Orawie, kiedy myśliwy zabił w lesie maleńkiego, spokojnego kundelka, który był z grupą dzieci zbierających jagody. Pamiętam widok dziesięcioletniej dziewczynki, która szlochając przyniosła zakrwawionego pieska do domu. Pies zmarł w drodze do weterynarza. Jak to u górali, nikt się żadne przepisy prawne nie bawił, tylko grupa krewkich braci i kuzynów dziewczynki pojechała do sąsiedniej wsi wytłumaczyć myśliwemu, dlaczego brzydko postąpił. Podziałało, myśliwy przestał w ogóle polować w okolicznych lasach. Nie jestem zwolenniczką rozwiązań fizycznych, ale czasem to jedyna metoda.

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Afryka']... Podziałało, myśliwy przestał w ogóle polować w okolicznych lasach. Nie jestem zwolenniczką rozwiązań fizycznych, ale czasem to jedyna metoda.

Taaak - prawdopodobnie "o kulach" lub na wózku miałby pewne problemy z wycieczkami do lasu.
W sumie to prawda stara jak świat, że ogień ogniem zwalczać należy - co w temacie dość łatwo przekłada się, że na ludzi łamiących prawo (a o takich myśliwych właśnie mowa) próby stosowania go (egzekwowania prawa) są raczej niezbyt trafionym pomysłem.

Tak "na deser" :
Pies morderca

Posted

Tak powiem moja mama jest myśliwym ;) i jak mi mówiła że można zabić psa kiedy:
- jest bez opieki
- atakuje dzikie zwierzęta
itd.
ale u nas w lasach są oka i sidła i mojemu koledze pies w takie sidło wpadł :( mały kundelek chyba nie muszę pisać co się z nim stało :(
Ale jest więcej przypadków że kłusownicy zabijają psy:/ moje dwa psiory zostały zastrzelone :(

Posted

tak oznakowany pies ma wieksze szanse na przezycie a nas czeka mandat zamiast kulki w psie....
jezeli zdarzy sie jednak kulka to mamy podstawy do tego zeby walczyc na drodze sadowej i sprawe wygrac, a wtedy strzelec prawdopodobnie pozegna sie z zezwoleniem na bron i polowaniem....na psy

Posted

isabelle30 napisał(a):
mozna kupic psu "kamizelke zycia", wtedy nikt nie bedzie mogl powiedziec ze pies byl zdziczaly czy bezpanski...


Wydaje mi się, że to jest dobry pomysł. Myśliwi zwykle strzelają po obaleniu flaszki czy dwóch i pewnie przynajmniej część zastrzelonych psów zostało wziętych za zająca, sarnę, dzika. Przy iluś tam promilach we krwi to pewnie normalne.

Posted

No np. moja mama pojechała na polowanie mój Doks biegał przy niej oddalił się na jakieś 100 metrów i kolega mojej mamy go postrzelił :( ale jakoś się z tego wylizał (później bał się jeździć na polowanie)

Posted

isabelle30 napisał(a):
mozna kupic psu "kamizelke zycia", wtedy nikt nie bedzie mogl powiedziec ze pies byl zdziczaly czy bezpanski...


nie głupie, nie głupie.
Ja mam błękitnego doga, którego na upartego to z dzikiem pijany mysliwy mógłby pomylić - kiedyś Vito wybiegł z krzaków razem z dzikiem i tak sobie przez chwile biegli łeb w łeb i jak tak na nich patrzyłam analizujac szybko w głowie co robić, to kolorsytyczne podobieństwo zauwazyłam.

Ustawa mówi o prawie zastrzelenia psa zdziczałego, niby trudno zadbanego doga potraktować jako zdziczałego, ale taka kamizelka chyba przemówiłaby do wyobraźni mysliwego.

Cięzko nie chodzić z psem do lasu, przecież trzeba dostarczac mu różnych bodźców - pies wybiegany i "nawąchany" ;-) to pies, który później nie pojawi się w gazetach jako znudzony na maxa psi morderca

Posted

pysiunia133 napisał(a):
... kolega mojej mamy go postrzelił ale jakoś się z tego wylizał...

Kolega?
Wybacz głupawe poczucie humoru – chociaż to raczej „wisielczy humor”.
Nie należy komentować zawodów/hobby rodziców – ani własnych ani cudzych – bo po pierwsze z reguły nie mamy na to wpływu – po drugie to raczej w złym guście.
Również więc powstrzymam się od komentarzy – powiem jedynie, że mój ojciec np. był taksówkarzem :)
Pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że Ty myśliwym nie zostaniesz.

Natomiast myślistwo jako takie – o ile kiedyś było ludziom niezbędne do przeżycia – w związku z czym miało sens – o tyle już później, kiedy człowiek udomowił stworzenia, zajął się hodowlą – a reszta „polowała” na mięso w kolejkach sklepowych .....
Stało się, co najwyżej hobby/sportem.
Obecnie, kiedy „świadomość ludzka” rośnie, kiedy coraz dokładniej zdajemy sobie sprawę, że stworzenie również odczuwa, cierpi, kiedy już nawet kościół nie upiera się tak stanowczo, że stworzenie „duszy nie ma” – kiedy z diety coraz większej ilości osób znika mięso stworzeń „wyżej rozwiniętych” wypierane przez drób czy ryby – a w skrajnych przypadkach wręcz całkiem znikło – bo ludzie przekonują się, że wcale nie jest ono aż tak niezbędne jak dotąd uważano ...
Jak w obecnych realiach zaczyna wyglądać myślistwo? Na co zaczyna wyglądać?
Znamiennym jest również fakt, że sami myśliwi – w rozmowach, publikacjach – coraz rzadziej i mniej wypowiadają się na temat konieczności „pozyskiwania” a coraz więcej o rzekomo niezbędnej (i oczywiście w jeden jedyny sposób prowadzonej) „regulacji” pogłowia, eliminacji sztuk chorych/słabych itp.
To, że te „chore/słabe” ma się nijak do okazałych trofeów to już inny temat.
Najgorsze w tym całym „interesie” jest to, że nasz pies czy kot również stał się swego rodzaju trofeum. Fakt – nikt sobie wypchanego psa czy kota na ścianie w salonie nie wiesza, z jego skóry nie robi dywanika przed kominek czy pokrowca na krzesło – niemniej jednak ma szansę zaistnieć i występuje w opowieściach przy zakończeniowym ognisku „...strzeliłem dziś (a często wręcz – „rozwaliłem”) trzy kundle i jednego kota – tego kota to wręcz dwoma strzałami dopiero – bo po pierwszym jeszcze pełzał – żywotne bydle...”
/fragment prawdziwej opowieści jednego z myśli?wych słyszanej przeze mnie/
Nie ma innych możliwości? Humanitarnych? Wspierania akcji sterylizacji, czipowania, kar dla ustalonych tą drogą nieodpowiedzialnych właścicieli?
Czy może zwyczajnie nie „rajcują” one aż tak jak „rozwalenie kundla” i wynikowo żal „grosza” na nie przeznaczać?
Czy w takim razie dopóki my wszyscy nie będziemy (nawet „waląc głową w mur”) dążyć wszelkimi możliwymi środkami do usunięcia tej patologii – dopóki sami myśliwi – ci z tradycjami, przekonaniem, faktycznie dbający o las i zwierzynę (może jeszcze tacy gdzieś są) sami nie wezmą się za usuwanie ze swoich szeregów psycholi...
Czy w dzisiejszych realiach „kamizelka życia” coś zmieni?
Szczerze? – Wątpię!
Jeżeli jeden nie pociągnie za spust –zrobi to drugi – jego kolega psychol.
Albo trzeci – nawalony jak autobus, który już tylko ruch rejestruje – i nie jest w stanie skupić wzroku w stopniu wystarczającym do rozpoznania celu.
Czy taki pijak ma szansę trafić? Ma – ponieważ po pierwsze będzie walił z nabojów śrutowych – po drugie właśnie ten nie zdziczały pies – zamiast wiać z podkulonym ogonem na sam widok myśliwych – zbliży się bez żadnych obaw na mały dystans :(
Pozostaje więc jedynie kwestia dojścia sprawiedliwości po fakcie – jak nasz pupil już leży a kamizeleczka przyozdobiona dodatkowo czerwonym wzorkiem :(
Niby sprawa ewidentna – jednak i tu nie robiłbym sobie większych nadziei.
W myśl żelaznej zasady, „kiedy wejdziesz między wrony...” w trakcie dochodzenia prokurator dowie się, że pies choć miał kamizelkę właśnie kłusował i gdyby nie precyzyjny strzał ( z podejrzanie bliskiego dystansu ale to szczegół) „obrońcy lasu”, który zatrzymał go wpół skoku – to właśnie rozszarpał by ciężarną sarnę.
A co do tego mają przysłowiowe „wrony”?
To, że o ile ten „etyczny” zezna, że nie widział zajścia, (ale nie zaprzeczy kłamstwom) to psychol pijaka (lub odwrotnie) będzie krył i twierdził, że tak właśnie było. A TY - właścicielu – byłeś w lesie sam – lub z członkiem rodziny – co czyni Twoje zeznanie niewystarczającym/nie wiarygodnym.
Tyle :(

Ps. że prokurator to często (aż za często) również jest myśliwym - nie ma chyba sensu dodawać :(

Posted

urwisek napisał(a):
Kolega?
Wybacz głupawe poczucie humoru – chociaż to raczej „wisielczy humor”.
Nie należy komentować zawodów/hobby rodziców – ani własnych ani cudzych – bo po pierwsze z reguły nie mamy na to wpływu – po drugie to raczej w złym guście.
Również więc powstrzymam się od komentarzy – powiem jedynie, że mój ojciec np. był taksówkarzem :)
Pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że Ty myśliwym nie zostaniesz.

Natomiast myślistwo jako takie – o ile kiedyś było ludziom niezbędne do przeżycia – w związku z czym miało sens – o tyle już później, kiedy człowiek udomowił stworzenia, zajął się hodowlą – a reszta „polowała” na mięso w kolejkach sklepowych .....
Stało się, co najwyżej hobby/sportem.
Obecnie, kiedy „świadomość ludzka” rośnie, kiedy coraz dokładniej zdajemy sobie sprawę, że stworzenie również odczuwa, cierpi, kiedy już nawet kościół nie upiera się tak stanowczo, że stworzenie „duszy nie ma” – kiedy z diety coraz większej ilości osób znika mięso stworzeń „wyżej rozwiniętych” wypierane przez drób czy ryby – a w skrajnych przypadkach wręcz całkiem znikło – bo ludzie przekonują się, że wcale nie jest ono aż tak niezbędne jak dotąd uważano ...
Jak w obecnych realiach zaczyna wyglądać myślistwo? Na co zaczyna wyglądać?
Znamiennym jest również fakt, że sami myśliwi – w rozmowach, publikacjach – coraz rzadziej i mniej wypowiadają się na temat konieczności „pozyskiwania” a coraz więcej o rzekomo niezbędnej (i oczywiście w jeden jedyny sposób prowadzonej) „regulacji” pogłowia, eliminacji sztuk chorych/słabych itp.
To, że te „chore/słabe” ma się nijak do okazałych trofeów to już inny temat.
Najgorsze w tym całym „interesie” jest to, że nasz pies czy kot również stał się swego rodzaju trofeum. Fakt – nikt sobie wypchanego psa czy kota na ścianie w salonie nie wiesza, z jego skóry nie robi dywanika przed kominek czy pokrowca na krzesło – niemniej jednak ma szansę zaistnieć i występuje w opowieściach przy zakończeniowym ognisku „...strzeliłem dziś (a często wręcz – „rozwaliłem”) trzy kundle i jednego kota – tego kota to wręcz dwoma strzałami dopiero – bo po pierwszym jeszcze pełzał – żywotne bydle...”
/fragment prawdziwej opowieści jednego z myśli?wych słyszanej przeze mnie/
Nie ma innych możliwości? Humanitarnych? Wspierania akcji sterylizacji, czipowania, kar dla ustalonych tą drogą nieodpowiedzialnych właścicieli?
Czy może zwyczajnie nie „rajcują” one aż tak jak „rozwalenie kundla” i wynikowo żal „grosza” na nie przeznaczać?
Czy w takim razie dopóki my wszyscy nie będziemy (nawet „waląc głową w mur”) dążyć wszelkimi możliwymi środkami do usunięcia tej patologii – dopóki sami myśliwi – ci z tradycjami, przekonaniem, faktycznie dbający o las i zwierzynę (może jeszcze tacy gdzieś są) sami nie wezmą się za usuwanie ze swoich szeregów psycholi...
Czy w dzisiejszych realiach „kamizelka życia” coś zmieni?
Szczerze? – Wątpię!
Jeżeli jeden nie pociągnie za spust –zrobi to drugi – jego kolega psychol.
Albo trzeci – nawalony jak autobus, który już tylko ruch rejestruje – i nie jest w stanie skupić wzroku w stopniu wystarczającym do rozpoznania celu.
Czy taki pijak ma szansę trafić? Ma – ponieważ po pierwsze będzie walił z nabojów śrutowych – po drugie właśnie ten nie zdziczały pies – zamiast wiać z podkulonym ogonem na sam widok myśliwych – zbliży się bez żadnych obaw na mały dystans :(
Pozostaje więc jedynie kwestia dojścia sprawiedliwości po fakcie – jak nasz pupil już leży a kamizeleczka przyozdobiona dodatkowo czerwonym wzorkiem :(
Niby sprawa ewidentna – jednak i tu nie robiłbym sobie większych nadziei.
W myśl żelaznej zasady, „kiedy wejdziesz między wrony...” w trakcie dochodzenia prokurator dowie się, że pies choć miał kamizelkę właśnie kłusował i gdyby nie precyzyjny strzał ( z podejrzanie bliskiego dystansu ale to szczegół) „obrońcy lasu”, który zatrzymał go wpół skoku – to właśnie rozszarpał by ciężarną sarnę.
A co do tego mają przysłowiowe „wrony”?
To, że o ile ten „etyczny” zezna, że nie widział zajścia, (ale nie zaprzeczy kłamstwom) to psychol pijaka (lub odwrotnie) będzie krył i twierdził, że tak właśnie było. A TY - właścicielu – byłeś w lesie sam – lub z członkiem rodziny – co czyni Twoje zeznanie niewystarczającym/nie wiarygodnym.
Tyle :(

Ps. że prokurator to często (aż za często) również jest myśliwym - nie ma chyba sensu dodawać :(
W tej chwili sarny padają jak muchy są tak wygłodzone i osłabione że można podejść i pogłaskać paśniki są pełne zeszłorocznego stęchłego siana karmowisk dla dzików od lat nikt nie widział to tylko pozycja w papierach koła a gdzie są nasi obrońcy przyrody jak to gdzie w domkach w warszawce bo śniegu za dużo żeby wejść i coś strzelić:angryy:

Posted

Powiem tak miałam zostać myśliwym ale nie chcę :/ a kolega mojej mamy był pijany i podobno pomylił z dzikiem ;/
A moja mama nie chce polować na sarny :/ bo boi się że jak nie trafi to będzie płakać a wiem że sarny płaczą bo słyszałam sama się popłakałam była na jednym polowaniu i poleciałam z płaczem do samochodu :(

Posted

Jegor napisał(a):
W tej chwili sarny padają jak muchy .....
.....gdzie są nasi obrońcy przyrody jak to gdzie w domkach w warszawce bo śniegu za dużo żeby wejść i coś strzelić:angryy:

"Moje" są wygrane - korzystają z codziennie wykładanego koniom siana - śmiesznie to trochę wygląda bo robią to "na mijanego". Pojawienie się saren, ich ruchy w zaroślach - płoszy konie, które zwiewają w inną część pastwisk. Znowu powrót koni powoduje ucieczkę saren. W sumie można powiedzieć, że podzieliły między sobą dobę - sarny przed i zaraz po świcie jak konie jeszcze zamknięte i chyba w nocy też bo zawsze pełno śladów.

:) Aleś utrafił - mój teren to właśnie "obwód" jednego z warszawskich kół łowieckich.
I jedyny pożytek jaki widzę z tej zimy - to to, że żadnego ła... jeszcze nie było - nawet przed świętami.

pysiunia133 napisał(a):
...wiem że sarny płaczą bo słyszałam sama się popłakałam była na jednym polowaniu i poleciałam z płaczem do samochodu :(

Co mam Ci powiedzieć Dziewczyno? - nic Ci nie powiem :(
Dla Ciebie to prawdopodobnie prehistoria - ale posłuchaj sobie takiego kawałka - jak jest mi całkiem do bani, jak nie bardzo umiem znaleźć się w tym świecie, jak tracę wiarę i nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie lepiej - pomaga. Stare jak świat ale .... ponadczasowe na swój sposób :)

Posted

pysiunia133 napisał(a):

ale u nas w lasach są oka i sidła i mojemu koledze pies w takie sidło wpadł :( mały kundelek chyba nie muszę pisać co się z nim stało :(
Ale jest więcej przypadków że kłusownicy zabijają psy:/ moje dwa psiory zostały zastrzelone :(


tu_ania_tu napisał(a):

Cięzko nie chodzić z psem do lasu, przecież trzeba dostarczac mu różnych bodźców - pies wybiegany i "nawąchany" ;-) to pies, który później nie pojawi się w gazetach jako znudzony na maxa psi morderca


Jednak jak dlugo powyzsze przypadki beda norma i codziennoscia, to ani zmiana prawa ani cudowna kamizelka tego nie zmienia :roll:.
I nie zmienia sytuacji dzikich zwierzat.

Posted

pysiunia133 napisał(a):
No np. moja mama pojechała na polowanie mój Doks biegał przy niej oddalił się na jakieś 100 metrów i kolega mojej mamy go postrzelił


To masz dużą szansę zostać szybko półsierotą. Wczoraj piesek, jutro mamusia...
A swoją drogą jak bardzo trzeba się napić, żeby pomylić psa z dzikiem.
A jak już trafi się "wypadek" z udziałem człowieka na polowaniu to proponuję ....

Szybko, puki ciało ciepłe poderżnąć gardło, spuścić krew, oddzielić głowę od pozostałego korpusu, następnie należy ją wypreparować i wygotować do kości. Otrzymaną w ten sposób czaszkę można sprzedać studentom medycyny (podobno są w cenie) lub umieścić przytwierdzoną do deseczki (podobnie jak różki jelenie) nad kominkiem. Wyprawioną skórę można zużyć na galanterię użytkową (np. torebka, pasek itp.) lub w całości rzucić przed wspomniany wyżej kominek. Sposób wykorzystania zależy od tego czy skóra jest damska czy męska (z natury bardziej owłosiona). Reszta tkanek miękkich do spożycia. Kości na wyroby użytkowe (np. breloczki do kluczy, kościane uchwyty do sztućców).

Ponieważ nie jestem myśliwym moja inwencja na tym się kończy. Czy ktoś ma więcej pomysłów na wykorzystanie nieboszczyka (nieważne - ludzkiego czy zwierzęcego) ?

Posted

Kamizelka to niezły pomysł ale myśliwym to i tak mało - proponują aby zmienić zapis o " zdziczałych " psach na możliwość strzelania do KAŻDEGO psa,który nie będzie na smyczy,w kagańcu i w kamizelce - a to już jest paranoja ...
Żalą się też że przez " debilne " przepisy wielu ich kolegów boi się pociągnąć za spust i " zlikwidować szkodnika ",gdyż boją się konsekwencji.

Myśliwi ograniczają się do wklejania coraz to nowych artykułów o psach mordercach:


http://zwierzeta.wm.pl/Pies-zagryzl-lanie,90360
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Krwawa-jatka-w-lesie---zdziczal*****-zagryzly-16-saren,wid,12019400,wiadomosc.html?ticaid=19b56&_ticrsn=3
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100225/NEWS01/575625218
http://www.temat.net/aktualnosci/3911/Mysliwi-dokarmiaja-zwierzyne-%E2%80%93-psy-morduja

i żądają zachowania prawa do swoich przywilejów a nie robią nic w sprawie odgórnego rozwiązania tego problemu - bo myśliwi nie rozumieją tego że strzelbą problemu nie rozwiążą
no ale jak panowie piszą:
odłowienie 1 psa to 2,5 tyś,zł
cena naboju to 2,5 zł

Myśliwi piszą że w samych tylko artykułach w necie zginęło więcej saren niż wszystkich psów omyłkowo zabitych przez myśliwych,więc przeciwnicy ich działalności powinni siedzieć cicho na d - a jak marzy im się świat bez myśliwych to niech popatrzą na działalność ' piesków ' i wilków i niech zrozumieją że widok myśliwego który zabija i patroszy zwierzę jest o wiele przyjemniejszy - moim zdaniem to czysta hipokryzja.

Nic się jednak nie robi w kwestii zapobiegania bezdomności psów ( kastracja,sterylizacja ) oraz w kwestii karania właścicieli psów za ich nieodpowiedzialność i brak wyobraźni - bo Państwo ma to gdzieś i odcina się od problemu zwalając odpowiedzialność na myśliwych a ci ochoczo przyjmują ten obowiązek gdyż według nich Polska to biedny kraj którego nie stać na kastracje,sterylizacje i karanie ludzi których mentalności nie da się zmienić,więc odstrzał psów to najlepsze ( i najtańsze ) wyjście ...

I kilka wypowiedzi " miłośników przyrody ":

Zima to czas kiedy psów się tak nie nabywa jak w innych porach roku. Trochę zwierzyna dychnie, a od wiosny no cóż 243 Wichester znowu wybiję nie jednemu pieskowi luźny spacerek z głowy, tam na ogół celuję. Chyba że pies ewidentnie zasługuję na cierpienie, wtedy miękkie.


powiem ci tak ze czasami targa mnie sumienie, ale tylko czasami. Fakt że do zwierzyny strzelam etycznie, tzn, kark, komora. Z psem już jest różnie, bo jak jest czas i spokój to owszem strzela się humanitarnie, w łeb, w ucho, w oko. Ale czasami jest sfora i strzela się byle pies siadł, czasami mierzy się na raz do dwóch. Jeden dostaje w łeb, drugi w brzuch. I to jest fakt że takie strzały satysfakcji nie dają, i sumienie nie jest czyste.
Ale z drugiej strony idę do weterynarza, i widzę tablice z psami, 10-12-15 psów, zaginął, zginał, szukamy. I z tych 15 psów np. zastrzeliłem 12, każdego z nich kojarzę i wiem gdzie jest zakopany. Ludzie piszą że przyjazny, towarzyski, nie agresywny, że im uciekł że zaginął, że może ktoś ukradł. Tak jest miesiąc w miesiąc, i wiem ze ci ludzie kłamią, kłamią kłamią. Spuszczają psy świadomie i pozwalają im na kłuserę, że są to ludzie najwyraźniej nie dojrzali do posiadania owsików, a co dopiero psa.
Dziś idę do weta znów ciekawe czy będą fotki 3 nowych rasowców, i jakie CV wystawią im właściciele.


kiedyś jeszcze za starych dobrych czasów kiedy to jako kilkuletni chlopiec w nagance chodziłem, jeden gość zawsze miał wnyk w kieszeni, jak klepnął pieska, to na wnyk go i do drzewa......


Czy może zwyczajnie nie „rajcują” one aż tak jak „rozwalenie kundla” i wynikowo żal „grosza” na nie przeznaczać?


Myślę że to trafna kwestia ...

Posted

Lisie, potworne te cytaty. Dobrze, że nie ma żadnej wojny w okolicy, bo skoro tak fajnie się strzela do psa to pewnie i człowiekiem by nie pogardzili, gdyby można było bezkarnie sobie postrzelać do dwunoga :(

Posted

Pogoniłam znowu myśliwych z art. 26 pkt. 3 prawa łowieckiego, ale oni nie mają pojęcia o czym mówię,bo są "rozpasani", a i zawiadomiona policja dziwiła się o co robię zadymę.
I jednak dopiero "taniec Dudka" na linii strzału daje efekty.
Policja mi mówi "gdzieś muszą to robić", a ja jestem po raz kolejny " starą wariatką" ( ale dlaczego starą ???) ????.

Posted

Teraz z koleżanką i z naszymi psami chodzimy po lasach i szukamy sideł :/ ale najprawdopodobniej zastawiają późno wieczorem i zabierają rano wiem bo psy znalazły wystrzelony nabój z sztucera :( później sierść sarny a po wsi krąży plotka że sidła zastawiają :( a po polach chodzi sarna bez tylnej nogi :( dokarmiamy je i w lasach są porozrzucane trutki tzn. jakieś warzywa z trutką :( i ja nic nie mogę na to poradzić

Posted

Tutaj macie w jaki sposób problem psów rozwiązuje się w Niemczech:

Dla zainteresowanych,jak robią to sąsiedzi.
Oni niestety się nie mylą!
Wild und Hund 2006 kwiecień
Baden-Wurttemberg-myśliwi mają obowiązek strzelać do wszystkich dzikich psów i kotów 500metrów od zabudowań
Bayern-to samo ale już 300metrów
Berlin-koty wszystkie 300m,psy trzeba zgłosić specjalnym służbom.
Brandenburgia-koty i psy 200m od zabudowań
Bremen-jw.200m
Hamburg-jw.200m
Hessen-od 01 do 31.03 absolutnie wszystkie psy i koty 500m
Maclenburg-Vorpommern-koty i psy 200
Niedersachsen-zdziczałe koty i psy 200m proszą o ostrożność przy podjęciu decyzji.

do tego używanie wszelkich rodzajów pułapek żywo jak i martwo łownych.
Trucie,gazowanie lisich nor w miejscach wyznaczonych przez koła łowieckie.


oczywiście,bardzo im się to podoba:

Jeżeli Niemcy tak robią to nam nie pozostaje nic innego jak skopiować dobry Pomysł. JAsne przepisy , które lansowałem zawsze " Myśliwy ma OBOWIĄZEK odstrzelić każdego psa w odległości powyżej 200 metrów od zabudowań. To jest jasny przepis.


tam pieski kosztują po 1000eurasków,więc właściciel wie co robią pupile.
Myśliwy również wie doskonale, który piesek ma nie gonić stworów.
Po odstrzeleniu pieska jeszcze jest jebitny mandat dla właściciela.

piesek trup i mandat 500euro+utylizacja na koszt właściciela+ wielokrotność czynów, aż do momentu że nie możesz być właścicielem psa.

psy wszystkie zarejestrowane, niestety tu chyba jest pies pogrzebany!


Czyli w cywilizowanym kraju na wysokim poziomie rozwoju, który kieruje EU, normalne rzeczy dają się robić normalnie ... zdumiewające, czekam kiedy zacznie to obowiązywać w województwie polskim.


najgorsze jest to ze myśliwi nie chcą rozwiązać problemu bezpańskich i bezdomnych psów w cywilizowany sposób poprzez zapobieganie bezdomności,kastrację/sterylizację przynajmniej bezpańskich psów,czipowanie i stworzenie ogólnopolskiej bazy psów - owszem za czipowaniem są ale tylko po to żeby zabijać psy dalej i karać ich właścicieli a może nawet dostawać kasę za strzelonego psa:

Z drugiej strony, nie wyobrażam sobie walki ze zdziczałymi psami całkowicie bez udziału myśliwych i odstrzału. Sądzę, że skutecznym rozwiązaniem, wciąż nie docenianym byłoby czipowanie przy jednoczesnym stworzeniu jednej ogólnopolskiej bazy informacji o zaczipowanych psach. Czipowanie mogłoby się odbywać przy okazji corocznego obowiązkowego szczepienia psów przeciwko wściekliźnie.
Skoro można nałożyć na właścicieli w miarę skutecznie egzekwowany obowiązek szczepień, to czemu inaczej miałoby być z czipem?
Natomiast myśliwy strzelający psa miałby obowiązek dostarczyć strzelonego osobnika do którejś z placówek weterynaryjnych, gdzie następowałoby poszukiwanie czipa i na jego podstawie ustalanie właściciela.
Kosztami utylizacji tuszy strzelonego psa oraz mandatem obciążony byłby właściciel psa. Mandat można by egzekwować na podobnej zasadzie, jak każdą inną grzywnę za wykroczenie - np.drogowe.


czyli panowie nadal chcieliby zabijać " niezdziczałe " psy i jeszcze żądali by za to zadośćuczynienia w postaci kosztów utylizacji,mandatu a może i nagrody za strzelenie psa - ciekawy tylko jestem czy w tym wymarzonym przez myśliwego systemie właściciel zabitego psa miałby jakąkolwiek możliwość oskarżenia oskarżenia oprawcy swojego psa?.

Posted

lis napisał(a):

najgorsze jest to ze myśliwi nie chcą rozwiązać problemu bezpańskich i bezdomnych psów w cywilizowany sposób poprzez zapobieganie bezdomności,kastrację/sterylizację przynajmniej bezpańskich psów,czipowanie i stworzenie ogólnopolskiej bazy psów - owszem za czipowaniem są ale tylko po to żeby zabijać psy dalej i karać ich właścicieli a może nawet dostawać kasę za strzelonego psa:
.
:crazyeye: a dlaczego myśliwi mają rozwiązywać ten problem ? Z jakiego powodu ?
O ile się nie mylę jest to obowiązkiem gmin .

Posted

[quote name='lupak']:crazyeye: a dlaczego myśliwi mają rozwiązywać ten problem ? Z jakiego powodu ?
O ile się nie mylę jest to obowiązkiem gmin .

Nie mają samemu rozwiązać problemu tylko dążyć do jego rozwiązania " cywilizowanymi " metodami - a nie:

widziałeś kiedyś żeby na wsi właściciel miał smycz dla pas.(ja też mieszkam na wsi)
czipowanie za 100zł teraz, bo skończyła się promocja!
Za darmo było i co?!

Za mojego życia, chyba się nie doczekamy porządku.
Więc nie pozostaje nam nic innego, jak sprawy wziąć w swoje ręce.
Boom ,boom eksterminacja łazików!!!

ale ma to być skala!! a nie od dzwonu.
Panie i Panowie do dzieła!


a w kwestii odpowiedzialności gmin to odpowiedź myśliwych jest taka sama - że to sf bo gminy mają to gdzieś,są biedne,kasa potrzebna jest na przedszkola,żłobki i szkoły a nie na " kundle " ( jeden nawet wierzy że jak zabije psa to kasa przeznaczona na jego odłów przez gminę idzie na biedne dzieci ... ) i ogólnie nie jest to opłacalne gdyż:
odłów psa = 2,5 tyś.zł
nabój = 2,5 zł
tak więc,pozostaje tylko " w czynie społecznym " tępić psy za pomocą broni palnej - potrzebna jest tylko zmiana prawa która pozwoli im zabijać WSZYSTKIE psy 200 m od zabudowań a nie,tzw. " zdziczałe ",gdyż takie nie istnieją.

Posted

no ja mysle,ze najpierw trzeba by zorganizowac takie miejsca,gdzie wlasciciele MOGA swoje psy wyprowadzac,tak zeby mogly sie swobodnie wybiegac,no bo niby gdzie ma czlowiek isc ze swoim pupilem na spacer?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...