Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ad maxxel, a nie jest zgłoszona? Na końcu artykułu jest napisane że grozi mu rok więzienia...

Ad renia i ulvhedinn
Czytajcie dokładnie wątek. Było już napisane że ogrodzenie terenu powoduje iż tam myśliwy nie będzie mógł polowac, a psy na ogrodzonym terenie nie są zagrożeniem dla zwierzyny więc sobie moga biegac. Decyzja sądu przytoczona przez Hamurrabiego była wydana za starej ustawy łowieckiej. Teraz mogła by byc inna. Zreszta tam poszło o to że sadownik ogrodził sad, nie wpuszczał myśliwych a potem miał pretensje że mu zajace i sarny drzewka poniszczyły i chciał odszkodowanie. Jak to jest dokładnie z sadami teraz to nie wiem, bo u mnie ich nie ma. Mamy za to ogrodzone stawy. Ale tu sprawa jest rozwiazana bo była rozmowa z właścicielem, możemy przeskakiwac do niego przez siatkę, bo prócz kaczek strzelamy czaple które dla niego są dośc dużym szkodnikiem. Zresztą z tego co mówi to kaczki też potrafią kilka ton karmy dla ryb rocznie zjeśc...

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Guest Mrzewinska
Posted

Mars, moze zainteresuje Cie, jak na wyspie Texel u wybrzezy Holandii rozwiazano problemy nadmiaru kaczek. Poniewaz gniazduje tam bardzo wiele ptakow rzadkich gatunkow, rolnicy dostaja dotacje za ochrone gniazd tych ptakow. Dzikich kaczek jest nadmiar, wiec sa gospodarstwa, gdzie na sztuczny olbrzymi staw zwabia sie dzikie kaczki, dokarmia, a potem przy pomocy psow (nova scotia) zwabiane sa do korytarzy wodnych konczących sie skrzynkami odlowowymi. Prowadzacy gospodarstwo wodne musi umiec rozrozniac gatunki i rzadkie ptaki oraz obraczkowane wypuszcza, inne - przeznaczone sa do zjedzenia przez ludzi. I ciekawostka - nie wolno z takiego gospodarstwa sprzedawac zywych ptakow. Nie mogą sluzyc do szkolenia psa ani celnosci strzalu. Na teren tego gospodarstwa organizowane są wycieczki (poza dniami odlawiania), mozna zobaczyc filmy obrazujace prace psow przy zwabianiu kaczek.
Na tereny gdzie gniazduja ptaki organizowane sa wycieczki pod opieka lesnika. Wśrod mew - z bliska, mewom to nie przeszkadza, kolonie rzadkich ptakow oglada sie z daleka, przez lornetki. Takze sa wycieczki w miejsca, gdzie mozna obserwowac polujące drapiezne ptaki. Pieniadze z tego maja nieliche. Na chronienie rzadkich gatunkow w sam raz... Turystow na Texel przyjezdza coraz wiecej, a bazanty i dzikie kroliki kreca sie niemal pod nogami na trasach spacerowych w rezerwacie diun, gdzie wolno chodzic z psem na smyczy.

Zofia

Posted

Psy w lesie mają „podwójne zabezpieczenie”, takie mianowicie że:
1.powinny być prowadzone na smyczy,
2.nie wolno do nich strzelać jeśli nie są zdziczałe itd.

Mimo takich zabezpieczeń, psy nadal są strzelane!

Kosmetyczne obcinanie psom uszu i ogonów jest również zabronione na kilka sposobów:
1.Ustawa o Ochronie Zwierząt,
2.Główny Lekarz Weterynarii,
3.Izba Weterynaryjna.

Mimo takich zabezpieczeń część populacji psów nadal jest kopiowana!

Zastanawiam się dlaczego to nie działa :shake:?
Jakiś wspólny mianownik?

Posted

MARS napisał(a):
Ad Mrzewińska
Co kraj to obyczaj, u nas do dzikich kaczek się strzela, a tam zabija się je pewnie w inny sposób - hurtowy.



Nie, nie zabija się, introdukuje się (przemieszcza) w miejsca, gdzie populacja danego gatunku wymaga uzupełnienia lub w chwili obecnej nie występuje, ale występowała w przeszłości. W przyrodzie tak już jest, że nie ma "po równo"- gdzieś jest nadmiar, a gdzieś brak. W obecnym stanie ekosystemów (ingerencja człowieka) przyroda nie jest w stanie sama utrzymać równowagi ekologicznej.


Co do samych myśliwych, z którymi miewam kontakty zawodowe, w wiekszości, ci których znam to wspaniali ludzie, zaangażowani w ochronę przyrody (tylko metody mają specyficzne, ale z metodami nie muszę się zgadzać), z olbrzymią wiedzą i zawsze chętni do współpracy. Ale wszędzie są wyjątki i "czarne owce" zdarzają się na każdym kroku.


Pozdrawiam

Guest Mrzewinska
Posted

Te kaczki na sztucznych stawach są dokarmiane caly czas. I prowadzacy gospodarstwo doskonale wiedza, jakich jest za malo, jakie odmiany sa chronione.
Tyle dzikich kaczek i bażantow co w Holandii, to ja chcialabym zobaczyc gdzie indziej. W Polsce na pewno nie zobacze.

Zofia

Posted

No ależ sama napisałaś:

Prowadzacy gospodarstwo wodne musi umiec rozrozniac gatunki i rzadkie ptaki oraz obraczkowane wypuszcza, inne - przeznaczone sa do zjedzenia przez ludzi.

Posted

skoro z kaczkami im sie udaje to moe z innymy ptakami/ssakami też można, tylko trzeba chcieć. zamiast zabić zająca to złapać i gdzieś przewieść, zamiast zastrzelić bażanta złapać i gdzies przewieść gdzie sa wypuszczane bo jest ich za mało, mogłoby się udać tylko trzeba chcieć ;]

powiedzmy ze na danym terenie wyznaczono dwa zające do odstrzału, kto je zabija? kto chce i kiedy chce?

niceravik niedawno widziałam szczeniaka (szczeniak ale już troche wiekszy) pit bulla który miał obciete uszy, ale zoriętowałam się dopiero jak go minełam bo byłam skupiona na tym by Kora szła daleko od niego...

Posted

MARS napisał(a):
Ad Mrzewińska
Co kraj to obyczaj, u nas do dzikich kaczek się strzela, a tam zabija się je pewnie w inny sposób - hurtowy.



Skąd ta pewność? Podam Ci przykład Niemiec - kraju z dużymi tradycjami jeśli chodzi o polowania. Mieszkałam trochę czasu w Kolonii. Moje zdziwienie budziły zawsze bażanty,kaczki czy króliczki spacerujące bezstresowo nie tylko po zielonych terenach otaczających miasto ale również w samym mieście. Wypatrzyłam tez inne zwierzęta łowne, które u nas nie miałyby łatwego życia z myśliwymi. Nie zauważyłam natomiast hurtowego pozbywania sie tych zwierząt.

Guest Mrzewinska
Posted

Inne - to nie znaczy ze wszystkie inne.
Holendrzy mieso jedzą.
A jak zabijaja kaczke, zeby zjesc, to zeby zjesc, nie dla rozrywki.

Mars, wybierz sie do Holandii z aparatem fotograficznym.
Na Texel, do Eco=Mare, Hardewijk, do rezerwatow trzciny, do parku-safari. W dziesiatki roznych miejsc. Zobaczysz jak niesamowicie rozwinieta jest edukacja przyrodnicza nakierowana takze na dzieci. Na budzenie szacunku i odpowiedzialnosci czlowieka za to co zyje obok.

Zofia

Posted

Karmi, moja wypowiedź nie dotyczyła całego kraju tylko tych kaczek łapanych do pułapek. Fakt, przytoczenie powiedzenia mogło nieco zmylić. Co do Niemiec, owszem mają wysokie stany drobnej zwierzyny, i dużo większe pozyskanie niż my. Ale stosują także "niemyśliwskie" sposoby pozyskiwania drapieżników w pułapki. W ten sposób wyjmują z łowiska więcej lisów i kun niż w tradycyjny.

Zofia, jak zabiję kaczkę to też bynajmniej jej nie wyrzucam w krzaki tylko zjadam

Posted

[quote name='renia3399']skoro z kaczkami im sie udaje to moe z innymy ptakami/ssakami też można, tylko trzeba chcieć. zamiast zabić zająca to złapać i gdzieś przewieść, zamiast zastrzelić bażanta złapać i gdzies przewieść gdzie sa wypuszczane bo jest ich za mało, mogłoby się udać tylko trzeba chcieć ;]


Takie akcje z innymi gatunkami ptaków są przeprowadzone również w Polsce, jak jest ze ssakami nie będę się wypowiadać, bo dokładnych informacji nie posiadam. A co do np. zajęcy- tutaj jest problem- w naszych ekosystemach jest zbyt mało drapieżników, aby utrzymać naturalną równowagę (to spadek z czasów, kiedy strzelało się do wszystkiego, co miało zęby mięsożercy lub szpony. Aby naprawić takie szkody potrzeba jeszcze wielu wielu lat. Ja tego nie dożyję, a moje dzieci być może.

Posted

ojasia napisał(a):
[ A co do np. zajęcy- tutaj jest problem- w naszych ekosystemach jest zbyt mało drapieżników, aby utrzymać naturalną równowagę (to spadek z czasów, kiedy strzelało się do wszystkiego, .


:question:

Posted

MARS napisał(a):
Chmmm... Nasuwa mi się tu pewna analogia do tematu polowania na prywatnej ziemi. Kupuje ktoś ziemię, nie wiedząc że myśliwy ma na niej prawo polować, i jak się dowiaduje to zdziwiony wyraża swe pretensje. Ktoś inny kupuje psa, nie wiedząc czy będzie miał gdzie go wybiegać, a jak się dowiaduje że tak naprawdę nie ma gdzie, to też zdziwiony głośno wyraża swe żale. Na złe prawo...

Moje psy mogą wybiegać się na ogrodzonym podwórku, na szkoleniach, na polowaniach. Wiedziałem że tak będę mógł im zapewnić ruch i dlatego się na nie zdecydowałem. Gdybym nie polował i mieszkał w bloku - pozostałbym przy samych rybkach.


Mars o czym Ty mówisz ! Obwody łowieckie to 90% powierzchni kraju ! Zostaje 10% Jeśli odjąć od tego powierzchnię, które ze swej natury nie nadają się pod zabudowę to pomyśl ile zostaje wolnych terenów.
Czy łatwo wobec tego kupić ziemię, która nie znajduje się na terenie obwodu łowieckiego? :shake: Co daje sprawdzenie czy dany grunt znajduje się na terenie łowieckim? Z baaardzo dużym prawdopodobieństwem można założyć że tak. Zdziwiłabym się gdyby było inaczej biorąc pod uwagę jaki procent kraju zajmują obwody łowieckie.

Resztę Twojej wypowiedzi zostawię bez komentarza bo co tu komentować.
Tak sobie myślę, ze najlepiej byłoby zostać członkiem PZŁ. Pies mógłby się bezpiecznie wybiegać ...:razz: ale z moimi pacyfistycznymi poglądami...:roll:

Posted

MARS napisał(a):
Karmi, moja wypowiedź nie dotyczyła całego kraju tylko tych kaczek łapanych do pułapek. Fakt, przytoczenie powiedzenia mogło nieco zmylić. Co do Niemiec, owszem mają wysokie stany drobnej zwierzyny, i dużo większe pozyskanie niż my. Ale stosują także "niemyśliwskie" sposoby pozyskiwania drapieżników w pułapki. W ten sposób wyjmują z łowiska więcej lisów i kun niż w tradycyjny.

Zofia, jak zabiję kaczkę to też bynajmniej jej nie wyrzucam w krzaki tylko zjadam


Widzisz Mars tym się różnimy. Ty ,,widzisz wysokie stany drobnej zwierzyny, i dużo większe pozyskanie" a ja wiedzę dużo drobnych zwierząt które nikomu nie przeszkadzają. Wydaje mi się, ze tym polega problem: wy myśliwi zbytnio urzeczowiliście zwierzęta. To tak na marginesie.
Wracając do tematu. Nadajemy na różnych falach. Ja mówię o tym, że tam z dzikiej zwierzyny nikt nie robi problemu. Ona tam jest. Gdyby sprawe rozpatrywać od naszej strony granicy szybko okazałoby sie, ze taki króliczek w parku to paskudny szkodnik, dziczek na placu zabaw - zagrożenie, kaczka w czasach ptasiej grypy szkoda gadać ... itp. To co się u nas dzieje to nie sprawa metod zastosowanych w polowaniu ( nie ma potrzeby dyskutować które są lepsze) To kwestia mentalności, podejścia do zwierząt, które jest jakie jest nie tylko wśród mysliwych zresztą.

Posted

MARS napisał(a):
Odnośnie jeszcze mandatów. Znajomy jest strażnikiem leśnym i wlepianie mandatu to nie taka łatwa sprawa jak w przypadku kierowcy. Idzie osoba sobie z ładnym, zadbanym burkiem luźno biegającym. Na słowo "mandat" jest gadka: "panie, to nie mój pies, wyszedłem na spacer a ten się przypałętał i biega" Pies do osoby obcej nieufny, złapać się nie da. Zanim przyjadą odpowiednie do złapania służby, to ten zniknie razem z osobą do której się "przypałętał"

Jeśli chodzi o punkt czwarty, zwykle dezaprobatę wyrażają osoby które w niedawnym okresie się sprowadziły z miasta na wieś. Ot taka mentalność. Jak na razie raz miałem pogawędkę z taką osobą.


Masz ciekawe podejście do prawa. Trudno się go egzekwuje więc co??? :cool3:
Spuszczenie w lesie psa ze smyczy to wykroczenie z art 166 kw zagrożone karą grzywny ( nie małej) a gdyby właściciel użył psa do wejścia w posiadanie zwierzyny łownej odpowiadałby równiez z art 53 pkt 6 Prawa łowieckiego. Tu sankcją jest kara pozbawienia wolności do lat 5.
Prawo jest więc jasne: karą za psa biegającego luzem bez smyczy jest mandat. Możesz narzekać na egzekwowanie takiego prawa nie daje Ci to jednak jako myśliwemu przywileju niestosowania go.
Jeśli problemem jest identyfikacja psa to być moze PZŁ powinien poprzeć akcję chipowania psów? ;)
ps. Jeśli o mnie chodzi jestem wiejską dziewuchą ,,z dziada pradziada" z drobną przerwą na okres miejski.Twoja teoria dotycząca mentalności nie zawsze więc się sprawdza.

Posted


[quote name='ojasia'][quote name='renia3399']
Takie akcje z innymi gatunkami ptaków są przeprowadzone również w Polsce, jak jest ze ssakami nie będę się wypowiadać, bo dokładnych informacji nie posiadam. A co do np. zajęcy- tutaj jest problem- w naszych ekosystemach jest zbyt mało drapieżników, aby utrzymać naturalną równowagę (to spadek z czasów, kiedy strzelało się do wszystkiego, co miało zęby mięsożercy lub szpony. Aby naprawić takie szkody potrzeba jeszcze wielu wielu lat. Ja tego nie dożyję, a moje dzieci być może.



..ups czyli co ,mamy za duzo zajacow:crazyeye:??

Guest Mrzewinska
Posted

Mars, zanim Holender te dzikie kaczki odlowi, to on je niemal rok hoduje i dozywia na sztucznym stawie. Takim o powierzchni wielu hektarow. Rozmnozyc sie zdązą. I nie odlawia dla sportu.
A kaczek nie wolno sprzedac żywych dla takich panow, co to podcieliby kaczce lotki, zeby pies za czym pobobrowac na sportowych konkursach.

Zofia

Posted

[quote name='maxxel']




..ups czyli co ,mamy za duzo zajacow:crazyeye:??



Nie, tego nie powiedziałam. Tylko, że z przenoszeniem zajęcy na inne siedliska może być problem. Jeżeli chodzi o tak pospolite zwierzęta, to natura sama może sobie poradzić z nadmiarem (jeśli taki wystąpi) liczebności. Każde siedlisko ma swoją pojemność (produktywność) i jeśli populacja danego gatunku przekroczy krytyczną liczebność nie będzie dalej wzrastać (zwiększona konkurencja o bazę pokarmową, siedliska itd., a dodatkowo zwiększona presja drapieżników). Obecnie rolę drapieżników regulujących liczebność populacji przejeli myśliwi. Czy to dobrze czy źle- nie mnie to oceniać. Osobiście dla mnie jest to wątpliwa rozrywka.

Posted

Co do Niemiec, owszem mają wysokie stany drobnej zwierzyny, i dużo większe pozyskanie niż my. Ale stosują także "niemyśliwskie" sposoby pozyskiwania drapieżników w pułapki. W ten sposób wyjmują z łowiska więcej lisów i kun niż w tradycyjny.
Widzisz Marsie - właśnie dlatego że Niemieccy myśliwi postępują tak jak postępują,jest w Niemczech coraz większy sprzeciw przeciwko myśliwym i ich metodom,który narasta z roku na rok.
Tam myśliwi traktują drapieżniki jak mięso armatnie,widziałem fotki zwierząt z dziurami na wylot po nabojach typu dom dom i całe kontenery martwych lisów - czy to jest myślistwo,czy właśnie hurtowa likwidacja zwierząt?.
Zajęcy mamy niewiele ale nie tragicznie mało - jest ich ok.400 tysięcy - ich kłopoty zaczęły się już pod koniec lat 80-tych ( choroby ),ale myśliwi nadal do nich walili przez część lat 90-tych - jakiś czas temu w tv pokazywali wypuszczanie zajęcy przez myśliwych którzy z nostalgią wspominali,że jeszcze 6 lat temu strzelali 80 - 100 zajęcy na jednym polowaniu.

Posted

[quote name='MARS']Ad maxxel, a nie jest zgłoszona? Na końcu artykułu jest napisane że grozi mu rok więzienia...

Ad renia i ulvhedinn
Czytajcie dokładnie wątek. Było już napisane że ogrodzenie terenu powoduje iż tam myśliwy nie będzie mógł polowac, a psy na ogrodzonym terenie nie są zagrożeniem dla zwierzyny więc sobie moga biegac. Decyzja sądu przytoczona przez Hamurrabiego była wydana za starej ustawy łowieckiej. Teraz mogła by byc inna. Zreszta tam poszło o to że sadownik ogrodził sad, nie wpuszczał myśliwych a potem miał pretensje że mu zajace i sarny drzewka poniszczyły i chciał odszkodowanie. Jak to jest dokładnie z sadami teraz to nie wiem, bo u mnie ich nie ma. Mamy za to ogrodzone stawy. Ale tu sprawa jest rozwiazana bo była rozmowa z właścicielem, możemy przeskakiwac do niego przez siatkę, bo prócz kaczek strzelamy czaple które dla niego są dośc dużym szkodnikiem. Zresztą z tego co mówi to kaczki też potrafią kilka ton karmy dla ryb rocznie zjeśc...

MARS nieprawda, że wydany wyrok był pod rządami starej ustawy. Sąd wydał cytowany przez mnie wyrok na podstawie obecnie obowiązującej ustawy Prawo łowieckie z dnia 13 października 1995 roku (w okresie od wejścia w życie ustawy - art. 26 będący podstawą uzasadnienia nie był nowelizowany)
Natomiast masz rację, myśliwy na ogrodzonym terenie może polować, tylko wówczas, jeżeli teren ten wchodzi w skład okręgu łowieckiego i tylko za zgodą właściciela, który teren ogrodził i na jego prośbę o interwencję w zwalczaniu szkodników.

Posted

[quote name='Hammurabi']

Natomiast masz rację, myśliwy na ogrodzonym terenie może polować, tylko wówczas, jeżeli teren ten wchodzi w skład okręgu łowieckiego i tylko za zgodą właściciela, który teren ogrodził i na jego prośbę o interwencję w zwalczaniu szkodników.

Hammurabi chciałabym, zeby tak było ale tak nie jest. Ogrodzenie terenu nie powoduje automatycznie jego wyłączenia z obwodu łowieckiego. Na to konieczna jest decyzja wojewody. Nawiasem mówiąc nie jest łatwo ją otrzymać. Tu można poczytać jak to wygląda w praktyce.
http://przyroda.osiedle.net.pl/teksty/polowania.htm

Pewną ciekawostką na tle tego co piszesz jest kodeks etyczny PZŁ
który w punkcie VI pt Zwracaj uwagę na innych mówi ,,unikaj pozostawiania otwartych bram". Żeby zamknąć bramę chyba trzeba ją najpierw otworzyć???

Posted

[quote name='Karmi']Hammurabi chciałabym, zeby tak było ale tak nie jest. Ogrodzenie terenu nie powoduje automatycznie jego wyłączenia z obwodu łowieckiego. Na to konieczna jest decyzja wojewody. Nawiasem mówiąc nie jest łatwo ją otrzymać. Tu można poczytać jak to wygląda w praktyce.
http://przyroda.osiedle.net.pl/teksty/polowania.htm

Pewną ciekawostką na tle tego co piszesz jest kodeks etyczny PZŁ
który w punkcie VI pt Zwracaj uwagę na innych mówi ,,unikaj pozostawiania otwartych bram". Żeby zamknąć bramę chyba trzeba ją najpierw otworzyć???

Masz rację, przeczytaj uważnie mój post. Piszę, że ogrodzony teren może być w okręgu łowieckim.

Posted

Hammurabi napisał(a):
Masz rację, przeczytaj uważnie mój post. Piszę, że ogrodzony teren może być w okręgu łowieckim.


Więc na jakiej podstawie twierdzisz, że osoba polująca musi mieć zgodę na wejście na taki teren. Praktyka jest zupełnie inna. Niestety.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...