maxxel Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 Chandler napisał(a):Fakt nie lubię Cię... Nie dlatego, że masz inny sposób patrzenia na świat, ale między innymi z tego powodu, że prosta prośba, żebyś nie posługiwał się moim imieniem na forum nie trafia do Ciebie. Nie jesteśmy po imieniu i nie życzę sobie, żebyś mnie "tykał". Czy zastosujesz się do mojego życzenia, to już zależy od Twojego dobrego wychowania i kultury. Na razie Twoje postępowanie potwierdza moją ocenę Twojej osoby... Lubie nie lubie to Twoj problem..Przez momeny myslalem,ze juz skonczylas z offowaniem i personalnymi wycieczkami..Chcesz prowadzic Kaska swoja prywatna wojenke?? Rada dla Ciebie - jeżeli czujesz się skrzywdzony przez któregoś z rozmówców wątku o kopiowaniu, napisz do nich PW, a nie uskarżaj się na forum. Chociaż, z drugiej strony, jak Ty im w oczy spojrzysz, kiedy niedawno przodowałeś w obdarzaniu ich epitetami. Przykłady - przeczytaj uważnie swoje posty. ..ja sie nie czuje skrzywdzony,nie pochlebiaj sobie.Poziom przestal mi odpowiadac.Poki poraz kolejny nie probowalas sobie czegos udowodnic nie bylo tu mowy o uzalaniu sie ani tym bardziej o innym watku..Zamiast sie rozwijac daj mi te moje rzekome inwektywy!! Kaska nie widze Cie z Twoimi radami o PW w tamtym watku kiedy to juz urynoterapie sie proponuje... Quote
Chandler Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 sagaj napisał(a):chandler: gdzie wyczytalaś, że moją zasadą jest łamanie przepisów?? I wierz mi, że nerwy mi nie puszczają, to tylko dyskusja. nerwy mi puszczają na innym forum. tam już traktuję sprawę osobiście. co do praw. jadąc z pracy do domu przypomniała mi się pewna dyskusja, która toczyła się wokół prezydent Warszawy, która to spóźniła się z ośiwadczeniem majątkowym swojego męża, co jak się okazało wg prawa skutkowało wygaśniećiem jej mandatu. pamiętam wypowedź jednego z konstytucjonalistów czyt też nawet byłego sędziego trybunału konstytucyjnego. żeby odnieść ją do naszej dyskusji dam trochę inny przykład i prosze Ciebie chandler i i nychh o opinię: prawodawca tworząc jakieś przepisy ma określony cel. dany przepis ma pełnić jakąś funkcję. w przypadku np. zakazu przechodzenia na czerwonym świetle tym celem jest ograniczyć do minimum szkody powstałe wskutek wypadków, w drastycznych przypadkach nawet śmierci. I teraz jest godzina 21:50, w niektórych miastach pusto o tej porze na ulicach, ale sygnalizacja wciąż działa. Przechodzień zbliża się do ulicy, świeci się czerwone światło, patrzy w lewo, w prawo do tyłu. Kompletenie pusto widoczność dobra. Przechodzi na czerwonym świetle na drugą stronę ulicy. czy łamie prawo, które zostało stworzone po to by ograniczyć niebezpieczeństwo wystąpienia wypadku?? czy powinien zostać ukarany?? drugi przykład: zakaz puszczania psów ze smyczy w miastach. Cel: chronić ludzi przed ich agresywnością lub niesuborydnacją prowadzącą do np wypadków drogowych. I nagle idzie sobie pan lub pani. wie ,ze jej pies jest całkowicie nieagresywny, zna wszsytkich na osiedlu, wszysycy znają psa, mało tego jest posłuszny, trzyma się zdala od ulicy i właściciel wie, że na nią nie wyskoczy. Spuszcza go ze smyczy. Czy łamie prawo, którego celem jest ochrona przed agresywnością zwierząt?? czy powinien dostać mandat?? co wy na to?? PS pani prezydent wciąż jest prezydentem oczywiście sagaj - spróbuję po kolei: Odnośnie "prezydent Warszawy" - z tego, co wiem prawnicy w sytuacji niespójności i niejednoznaczności przepisów spierali się o to, czy jeśli istnieje możliwość dwóch interpretacji warto zinterpretować przepis w sposób najbardziej korzystny dla dobra publicznego. Tu nie chodziło o "łamanie prawa" i "nijak" się ten przykład ma do zakazu spuszczanie psów w lesie ze smyczy. Co do innych poruszonych przez Ciebie kwestii: Istnieją pewne reguły, które powinien zachować racjonalny ustawodawca, między innymi: - powinna być zachowana procedura ustanawiana prawa, - przepisy powinny być zrozumiałe, - normy nie powinny być ze sobą sprzeczne, - prawo nie powinno działać wstecz, - prawo nie powinno być zbyt kazuistyczne, czyli szczegółowo regulować zbyt wielu zdarzeń, - normy nie powinny być ze sobą sprzeczne, -prawo powinno być względnie trwałe............... Jak to wygląda w Polsce widzimy obserwując prace parlamentarzystów w kolejnych kadencjach sejmu. Poza tym gotowość i zdolność do wymuszania poszanowania prawa przez państwo jest dzisiaj bardzo mała. I to jest jedna strona medalu... Jaka jest druga strona? Zadam takie pytanie: CZY DUŻA JEST U NAS TOLERANCJA NA NIEUCZCIWOŚĆ? Obserwując otaczającą mnie rzeczywistość, odpowiem :TAK DUŻA. Kłamstwo, oszustwo, cwaniactwo jest po prostu skuteczną metodą na życie. Żyję w państwie, w którym człowiek, który próbuje przestrzegać norm jest uważany za obłąkanego naiwniaka. Zmierzamy w kierunku takiego stanu rzeczy, że zamiast odpowiadać za własne czyny, po prostu się z nich tłumaczymy. Na czym polega przestrzeganie prawa? Na zachowaniu się zgodnym z treścią dyspozycji norm prawnych w określonych warunkach. Emocje, motywacje, a więc przeżycia psychiczne mogą być różne i tak czasem to będzie po prostu strach przed karą. Tłumaczenie - nie przestrzegam prawa, ale to wina systemu, społeczeństwa, a moja nie - to powoli reguła. A przecież przestrzeganie porządku prawnego jest obowiązkiem wszystkich adresatów norm... Opisujesz sytuację z przechodzeniem na czerwonym świetle - noc, dookoła żywego ducha... I głupio tak stać człowiekowi na chodniku, bo światło jest czerwone... No to puszczę i ja wodze fantazji... Ulicą jedzie sobie kierowca, noc, pusto. Jedzie i kombinuje - przecież ograniczenie prędkości jest po to, by "ograniczyć niebezpieczeństwo wystąpienia wypadku" (Twój cytat), a teraz jest pusto, spokojnie. Naciska na gaz. Jaki może być koniec tej historii?... Sto razy nic się nie wydarzy, a w tym sto pierwszym spotkają się przechodzień i kierowca i to spotkanie może być tragiczne w skutkach. Natomiast odnośnie tego, o czym pisaliśmy wczoraj – okupacja, segregacja rasowa, komunizm i te klimaty… Cywilne nieposłuszeństwo może być oczywiście bardzo chwalebne, przykład Ghandi. Czy jednak uważasz, że tego rodzaju ruch nie różni się od zwykłej nieuczciwości, cwaniactwa, wygodnictwa? Uważam, że cywilne nieposłuszeństwo nie może łączyć się z unikaniem sankcji za naruszenie norm prawnych przez dopuszczającą się go osobę. I właśnie gotowość tej osoby do poddania się sankcji jest probierzem uczciwości jej intencji. Można oczywiście przechodzić na czerwonym świetle pod hasłem walki z komunizmem. Można oczywiście tłumaczyć, że jak bym miał więcej pieniędzy, to bym płacił podatki. Można... I dlatego pisząc w tym wątku o przestrzeganiu przepisu, który nie pozwala na spuszczanie psów ze smyczy w lesie oraz czytając opinie wypowiadane na ten temat przez różne osoby PRZECIWSTAWIŁAM PRZESTRZEGANIE PRAWA "Z ZASADY" ŁAMANIU PRAWA "Z ZASADY". Quote
Chandler Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 maxxel napisał(a):..ja sie nie czuje skrzywdzony,nie pochlebiaj sobie.Poziom przestal mi odpowiadac.Poki poraz kolejny nie probowalas sobie czegos udowodnic nie bylo tu mowy o uzalaniu sie ani tym bardziej o innym watku..Zamiast sie rozwijac daj mi te moje rzekome inwektywy!! Kaska nie widze Cie z Twoimi radami o PW w tamtym watku kiedy to juz urynoterapie sie proponuje... Proszę o posługiwanie się na forum moim nickiem. Nie wyraziłam zgody na to, byś mówił do mnie KAŚKA. Robisz to nadal i między innymi dlatego Cię nie lubię. Quote
maxxel Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 Chandler napisał(a):Proszę o posługiwanie się na forum moim nickiem. Nie wyraziłam zgody na to, byś mówił do mnie KAŚKA. Robisz to nadal i między innymi dlatego Cię nie lubię. ..ja prosilem skolei o przytoczenie moich rzekomych invektyw o ktore mnie pomawiasz!! Quote
lis Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 MARS napisał(a):Widzę że zaczynasz powoli zauważac co ciągnie myśliwych do polowania. Właśnie miedzy innymi ten dreszczyk emocji podczas podchodzenia zwierzyny, niektórzy jak lis powyżej piszą że głupiej, ale ja tak nie uważam. Sam fakt zabicia dzika, lisa czy jelenia wywołuje we mnie takie same emocje jak ogłuszanie tradycyjnego karpia przed Wigilią. Oczywiście, rozumiem że nie każdy potrafi zabic karpia, i nie każdy potrafiłby strzelic do jelenia. Dlatego jedni polują, a inni kupują dziczyznę w sklepie. Właśnie dlatego uważam,że jest to chore,wyzwala to w ludziach ich najgorszą stronę,pierwotne instynkty - zabijanie trzeba lubić,dlatego do myślistwa ciągnie ludzi o morderczych skłonnościach i agresywnym zachowaniu - do ludzi im strzelać nie wolno,więc wyżywają sie na zwierzętach. Quote
lupak Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 maxxel napisał(a):Nie wiem jaki jest wniosek.Sa to moje obserwacje.Okoliczni mieszkancy,ze mna wlacznie spuszczaja psy w "naszym "lesie i przypadkow zaganiania,zagryzania,ranienia zwierzat nie ma.Ten las jest jak wiele innych to nie jakas Arka Noego.Moze nasze psy jakies ospale sa..Jest przepis czy sluszny? bym polemizowal.. To do dzieła. Właśnie planowana jest zmiana Ustawy o lasach. Jest zapotrzebowanie na konsultacje, uwagi, projekty zmian. "Prawa piszemy my sami, potem one rządzą nami." -Jan Izydor Sztaudynger ;) Quote
maxxel Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 Nie rozumie podejscia tzw milosnikow psow.Z jednej strony walcza o poprawienie bytu i prowadza nadzor nad przestrzeganiem przepisow odnoszacych sie do ochrony zwierzat z drugiej bezwladnie akceptuja prawo ktore jest dla “braci mniejszych “ dalece szkodliwe..Polacy obwarowani sa kilka tysiacami najrozniejszymi przepisami.W grupie objetej zakazami sa rowniez zwierzeta domowe.Prawo zezwala na posiadanie psa ,ale na warunkach pozbawiajacych go wszelkich przywilejow..Nawet sprawa smyczy pozostaje w gestii gminy.Najczesciej jest tak,ze pies musi byc wyprowadzany na smyczy,a czesto i w kagancu bezwzgledu na character rasy.Niech moze jakis psi psycholog sie wypowie na temat zmian w psychice psa pozostajacego na ciaglej uwiezi bez mozliwosci wybiegania sie i socjalizacji ze wspolbratyncami.Prawo nakazuje rowniez dbac o czystosc po psie ,nie stwarzajac wlascicielom mozliwosci do wykonywania tych czynnosci.pieniadze z podatku za psa wlasciwie rozchodza sie w nieokreslony sposob,zamiast np.na kampanie uswiadamiajaca na rzecz zwierzat(tematow mozna znalesc setki).Przyklady mozna mnorzyc.. Akceptujemy normy prawne ktore scieraja sie z normami moralnymi,wykroczenia natomiast (pies luzem w lesie np.)traktujemy jak przeszkody do ominiecia.Dlatego by moj pies byl szczesliwszy dalej bede je omijal.. Quote
maxxel Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 lupak napisał(a):To do dzieła. Właśnie planowana jest zmiana Ustawy o lasach. Jest zapotrzebowanie na konsultacje, uwagi, projekty zmian. "Prawa piszemy my sami, potem one rządzą nami." -Jan Izydor Sztaudynger ;) ..napewno podpisywalbym sie pod liberalizacja niektorych przepisow.. Mam szczescie mieszkac w miescie gdzie do kwestii psa w lesie sluzby lesne podchodza bardzo elastycznie do omawianego przepisu,i za to im chwala!! Quote
Chandler Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 maxxel napisał(a):..ja prosilem skolei o przytoczenie moich rzekomych invektyw o ktore mnie pomawiasz!! Dobrze, skoro mnie tak prosisz... Niektóre Twoje określenia dotyczące osobowości przeciwników kopiowania zamieściłam na stronie 572 post 5718 w wątku o kopiowaniu. Zwracanie się do adwersarza "wąchałaś coś", "piłaś" było na porządku dziennym. Dla mnie, ponieważ "święta jestem", jak napisałeś, są to niegrzeczne i obraźliwe zwroty. Wiesz, ja będąc maksymalnie wściekła pozwalam sobie na "epitet" typu "Chuck Norris from Poland". Zadowolony? Na tym kończę wspomnienia z wątku o kopiowaniu - już tam nie piszesz, choć, jak widzę namiętnie czytasz. Facet jesteś, a plotki roznosisz... Daj spokój... Quote
lupak Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 maxxel napisał(a):Nie rozumie podejscia tzw milosnikow psow.Z jednej strony walcza o poprawienie bytu i prowadza nadzor nad przestrzeganiem przepisow odnoszacych sie do ochrony zwierzat z drugiej bezwladnie akceptuja prawo ktore jest dla “braci mniejszych “ dalece szkodliwe..... Akceptujemy normy prawne ktore scieraja sie z normami moralnymi,wykroczenia natomiast (pies luzem w lesie np.)traktujemy jak przeszkody do ominiecia.Dlatego by moj pies byl szczesliwszy dalej bede je omijal.. A teraz to ja nie rozumiem :cool1: Z mojego punktu widzenia przepis o puszczaniu psa luzem jest jak najbardziej słuszny i palcem nie kiwnę żeby go zmienić.Ty uważasz przeciwnie. Dlaczego więc nie skorzystasz z okazji , która nie zdarza się tak często, i nie zrobisz czegoś żeby ten stan zmienić? Wychodzi na to, że jeden lubi adrenalinę przy podchodzeniu zwierzyny, inny puszczając psa w lesie. :evil_lol: Quote
maxxel Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 [ quote=Chandler;9402648]Dobrze, skoro mnie tak prosisz... Niektóre Twoje określenia dotyczące osobowości przeciwników kopiowania zamieściłam na stronie 572 post 5718 w wątku o kopiowaniu. Zwracanie się do adwersarza "wąchałaś coś", "piłaś" było na porządku dziennym. Dla mnie, ponieważ "święta jestem", jak napisałeś, są to niegrzeczne i obraźliwe zwroty. Wiesz, ja będąc maksymalnie wściekła pozwalam sobie na "epitet" typu "Chuck Norris from Poland". Zadowolony? Na tym kończę wspomnienia z wątku o kopiowaniu - już tam nie piszesz, choć, jak widzę namiętnie czytasz. Facet jesteś, a plotki roznosisz... Daj spokój... ..badz konsekwentna(wymagam zbyt wiele..)i przytocz calosc do czego to sie odnosilo.Prawdopodobnie do tego ,ze podobno pies z kopiowanym ogonem traci na rownowadze i uposledza go ruchowo,bo to brednie straszne.Osoba ktora to napisala musiala albo sie czegos napic albo powachac.Stad moje pytanie o przyjecie urzywek..jak na watek ponad 600stron te dwie uwagi stawiaja mnie na piedestale czystosci.Pewnie uzylem tez slowa hipokryci.Skoro oredownicy zakazu kopiowania podnosza larum nad kopiowanym ogonem,a zabieg sterylizacji/kastracji pochwalaja,co w zderzeniu ten drugi jest nieporownywalnie bardziej niebezpieczny,to jak mam takich ludzi inaczej nazwac? Kaska poki co pomawiania i plotek nie jestem w stanie ci odebrac.Jestes mistrzynia AMEN Quote
maxxel Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 lupak napisał(a):A teraz to ja nie rozumiem :cool1: Z mojego punktu widzenia przepis o puszczaniu psa luzem jest jak najbardziej słuszny i palcem nie kiwnę żeby go zmienić.Ty uważasz przeciwnie. Dlaczego więc nie skorzystasz z okazji , która nie zdarza się tak często, i nie zrobisz czegoś żeby ten stan zmienić? Wychodzi na to, że jeden lubi adrenalinę przy podchodzeniu zwierzyny, inny puszczając psa w lesie. :evil_lol: Ty stawiasz wszystko pod jeden mianownik.Jeden las,ja znam jeszcze lasy miejskie.Gdybym mogl moze bym zaczal dzialac.Niestety na odleglosc sie nie da.Wspomnialem,ze adrenalina nie skacze mi na spacerze z psem ,dzieki zdrowemu podejsciu lokalnych sluzb lesnych.Moze to dziwic,ze tacy sa ,ale sa:lol: Quote
Berek Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 "Wychodzi na to, że jeden lubi adrenalinę przy podchodzeniu zwierzyny, inny puszczając psa w lesie" Adrenalinę??? :crazyeye: Jeśli pies jest pod kontrolą, to jakaż tu adrenalina? Chyba że chodzi o rozglądanie się czy się czub ze strzelbą nie trafi? :lol: Quote
Chandler Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 maxxel napisał(a):[ ..badz konsekwentna(wymagam zbyt wiele..)i przytocz calosc do czego to sie odnosilo.Prawdopodobnie do tego ,ze podobno pies z kopiowanym ogonem traci na rownowadze i uposledza go ruchowo..Osoba ktora to napisala musiala albo sie czegos napic albo powachac.jak na watek ponad 600stron te dwie uwagi stawiaja mnie na piedestale czystosci.Kaska poki co pomowienia i plotki to twoja domena.AMEN Nie będę przytaczała wielostronicowych wypowiedzi z wątku. To jasne - Ty to wiesz i ja to wiem... Dla mnie Twój sposób rozmowy i określania rozmówców jest nie do przyjęcia. Ale służę przykładem z dzisiaj... Nie ma nic obraźliwego w zwracaniu się do kogoś po imieniu. To jasne. W pewnym momencie rozmowy zwróciłeś się do mnie KATARZYNA. Żadna zbrodnia, ale ja wtedy zaprotestowałam. Po prostu nie zaliczam Cię do tych osób z dogo, z którymi chcę być "po imieniu". Teraz zwracasz się do mnie per KAŚKA, pomimo, że proszę Cię za każdym razem, żebyś tego nie robił, bo nie wyraziłam zgody na zwracanie się do mnie PRZEZ CIEBIE po imieniu. Dla mnie przekroczyłeś pewną granicę - zwracanie się przez Ciebie per KAŚKA jest dla mnie obraźliwe. Quote
Chandler Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 Berek napisał(a):Adrenalinę??? :crazyeye: Jeśli pies jest pod kontrolą, to jakaż tu adrenalina? Chyba że chodzi o rozglądanie się czy się czub ze strzelbą nie trafi? :lol: Berek, Twoje psy są odwoływalne... Czy przepis zabraniający puszczania psów w lesie ze smyczy powinien mieć dodatkowy punkt dotyczący Twojej osoby i Twoich psów, a może wszystkich właścicieli, którzy mają idealne psy? Kto będzie oceniał przed wejściem do lasu, czy pies się nadaje do puszczenia luzem? Myśliwy...? :lol: Quote
TuathaDea Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 Berek napisał(a):Adrenalinę??? :crazyeye: Jeśli pies jest pod kontrolą, to jakaż tu adrenalina? Chyba że chodzi o rozglądanie się czy się czub ze strzelbą nie trafi? :lol: Mogę Ci pokazać miejsce, przy wale wiślanym po którym tłumnie spacerują psiarze, gdzie pies podniósł odyńca z barłogu. Ledwie kilka krzaków w polu. Pies został błyskawicznie wypatroszony przez dzika, właściciel nawet nie zdążył zareagować. http://maps.google.com/maps?f=q&hl=pl&geocode=&q=warszawa&ie=UTF8&ll=52.335057,20.931551&spn=0.001501,0.003616&t=h&z=18&om=0 Quote
Karmi Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 MARS napisał(a):Karmi, napisałem o dreszczyku emocji podczas podchodzenia zwierzyny, nie podczas zabijania. Przykro mi ale jeśli nadal będziesz mi wkładac w usta coś czego nie mówiłem, lub decydowac co ja w swoim rozumku o kimś sądzę to odpowiadanie na Twe posty będzie dla mnie stratą czasu. Co do jedzenia - jem to co upoluję, a jesli się skończy a nie mam czasu jechac na polowanie to kupuję mięso w sklepie. Ale wolę jeśc dziczyznę. Skoro czujesz dreszcz emocji tylko przy podchodzeniu do zwierzyny to podchodź. Nie zabijaj ! Może np weź aparat i zrób trochę fajnych zdjęć. Wiesz to się bezkrwawe łowy nazywa ;) hmmm... ale nie :shake: Niżej widzę, ze las to dla ciebie taki wielki market jest ,,jem co upoluje" Rozumiem. Polujesz z głodu. Czyli jesteś takim klasycznym ,,myśliwym prymitywnym". A myślałam, że takich już dziś na świecie nie ma. Mars jedno mnie zastanawia: jak łączysz bycie weterynarzem z byciem myśliwym. Nie czujesz pewnego wewnętrznego dyskomfortu? To tak jakby ktoś chciał być lekarzem i katem jednocześnie: życie ratować i życia pozbawiać... Quote
MARS Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 Karmi napisał(a):Mars jedno mnie zastanawia: jak łączysz bycie weterynarzem z byciem myśliwym. Nie czujesz pewnego wewnętrznego dyskomfortu? Jakoś daję radę ;), podobnie jak kilkuset kolegów po fachu. Quote
Guest Mrzewinska Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 Lekarz nie musi lubic swoich pacjentow, weterynarz tez nie, fachowosc wystarczy, to w koncu sposob zarobkowania, bez sentymentow mozna sie obejsc. A emocje przy podchodzeniu zwierzyny, po to żeby zabic - i to bez zadnego ryzyka, w miażdżacej przewadze - z jednej strony mysliwy z nowoczesna bronia, psem, czasem i sokolem, a z drugiej strony bazant, zajac, kaczka - coz, ja tego nie potrafie zrozumiec. Zofia Quote
Karmi Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 Basia.sk8 napisał(a):Dobrze że jednak są ci "niewrażliwi" bo inaczej nie miał by kto w rzeźniach pracować. Ja nie potrafię zabić zwierzaka i uważam to za moją wadę no może nie tyle co wadę co słabość w niektórych sytuacjach w jakich, a no hoduje węże i kiedy przyszło mi kupić myszki to nie byłam w stanie ich uśmiercić - jasne mogłam wężowy dać żywą tylko po co mam ryzykować jego zdrowiem a i ona po co ma się męczyć, wtedy wręczył mnie narzeczony i to nie znaczy że jest bezduszny. Ja myśląc o przyszłości i przeprowadzce na wieś wolałabym wiedzieć jak zabić zwierze szubko i jak tylko się da najbardziej humanitarnie. A co do polowań to ubolewam że nie mam w sumie nikogo znajomego kto by mnie na takie polowanie zabrał a nie ukrywam że strasznie mnie ciekawi jak to wygląda i nie chodzi tylko o zabijanie ale o wszystko o taki dzień na polowaniu. Basia mówisz o humanitarnym traktowaniu zwierząt, o zbiciu zwierzaka w imię oszczędzenia mu cierpień. To mogę zrozumieć i w pełni zaakceptować. Trudno jednak w przypadku myśliwych mówić o zabijaniu w imię humanitaryzmu. Czego Mars chce oszczędzić zabijanemu zajączkowi? Chyba tylko bólu istnienia. Przepraszam, za ten gorzki żart, ale tak odbieram polowanie. Dla mnie myślistwo jest nie etyczne i moralnie nie do zaakceptowania. Polowanie można usprawidliwić moralnie gdy służy zdobyciu pożywienia ( dziś, w naszej rzeczywistości to mało prawdopodobne) czy gdy jest koniecznością np sanitarną ale czy można usprawiedliwić zabijanie zwierząt dla rozrywki? Quote
TuathaDea Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 Karmi napisał(a):Czego Mars chce oszczędzić zabijanemu zajączkowi? To myśliwi zabijają zające? A byłabyś łaskawa podać ile to zajęcy rocznie zabija statystyczny myśliwy? A pytanie powinno raczej brzmieć: Czego MARS chce zaoszczędzić zajączkowi zabijając lisa. Quote
lis Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 To myśliwi zabijają zające? A byłabyś łaskawa podać ile to zajęcy rocznie zabija statystyczny myśliwy? Ile zabija statystyczny myśliwy,nie wiem - na szczęście nie wszędzie się na zające poluje. Wiem tylko,że rocznie zabija się,ok.30 tysięcy zajęcy w Polsce. Mars jedno mnie zastanawia: jak łączysz bycie weterynarzem z byciem myśliwym. Nie czujesz pewnego wewnętrznego dyskomfortu? To tak jakby ktoś chciał być lekarzem i katem jednocześnie: życie ratować i życia pozbawiać... Właśnie to mnie najbardziej intryguje: jak można jednocześnie ratować życie i je odbierać? Chyba,ze Mars Uważa,że tylko domowe zwierzaki zasługują na jego wiedzę,a tym dzikim należy sie od niego tylko kulka?. Quote
TuathaDea Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 lis napisał(a):Ile zabija statystyczny myśliwy,nie wiem - na szczęście nie wszędzie się na zające poluje. Wiem tylko,że rocznie zabija się,ok.30 tysięcy zajęcy w Polsce. Nie bez powodu pytałem ile zajęcy zabijają myśliwi. Możesz podać źródło na podstawie którego twierdzisz, że to 30 tysięcy? A ile zajączków zabija statystyczny lis? I jaka jest obecnie populacja lisów, a jaka zajęcy? Quote
lupak Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 Berek napisał(a):Adrenalinę??? :crazyeye: Jeśli pies jest pod kontrolą, to jakaż tu adrenalina? Chyba że chodzi o rozglądanie się czy się czub ze strzelbą nie trafi? :lol: czuba ze strzelbą czy odyńca nie tak łatwo spotkać. Gorsze są różnego rodzaju wnyki, a najgorsze żelaza. Po takim żelazku tylko się modlić żeby Mars nie był na polowaniu i zdążył zarobić kikut zanim .... Quote
lis Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 http://www.pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=www.pzlow.pl&_PageID=120&_RowID=1945&_CheckSum=-372126271 Co do lisa,to nie ma on tak dużego wpływu na populację zająca jak to twierdza myśliwi - ba,nawet niektórzy myśliwi twierdzą że obecność zająca w lisiej diecie jest znikoma. Wiem natomiast,że przeciętny lis zjada rocznie,ok.7 - 8 tysięcy myszy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.