fona Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Dziewczyny sa z sunia w Warszawie. Zaden lekarz niewidzial jeszcze, ale prawdopodobnie to nosowka. Jak Hana mowila, to juz 3. pies z podobnymi objawami, a teraz kolajna sunia podobno zaczyna chorowac :( Quote
Edi100 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 fona napisał(a):Dziewczyny sa z sunia w Warszawie. Zaden lekarz niewidzial jeszcze, ale prawdopodobnie to nosowka. Jak Hana mowila, to juz 3. pies z podobnymi objawami, a teraz kolajna sunia podobno zaczyna chorowac :( Niedobrze:placz: Quote
mysza 1 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Fatalnie, bidulka i te inne biedaki, które zaczynają chorować. Czy ktoś im pomoże w schronisku:placz::placz::placz:? Quote
lavinia Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 na Gagarina jest świetny młody wet, dr Frydrych, który wyprowadził z nosówki jednego z psiaków z Ostrowii - nie pamiętam jak miał psiun na imię, ale kiedy Fela go przywiozła pod lecznicę, to pies im prawie umierał w samochodzie....inni weci mówili, żeby go natychmiast uśpić. A Frydrych go wyprowadził z tego, tyle tylko, że psiak miał DT blisko lecznicy i cały czas był pod kontrolą Quote
figa33 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 I to jest najwazniejsze DOMEK TYMCZASOWY! Quote
fona Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Dziewczyny sa w gabinecie, lekarz sugeruje uspienie... 100 proc. nosowka. dziewczyny maja jeszcze z sobą Rudzika z objawami. Boja sie zostawiac na sggw, bo leczenie moze kosztowac kilka tysiecy złotych. W "naszym" schronei WSZYSTKIE PSY SĄ NIESZCZEPIONE!!!!! Quote
mysza 1 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Nie :placz::placz::placz:. Lavinia pisała o takim, którego wszyscy chcieli uśpić a żyje. Quote
mysza 1 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Zbierzemy pienądze, zawsze na dogo się udaje. Quote
fona Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Tez im to mowie... Podobno ktos zaplacil na sggw 5 tys. na leczenie nosowki. Podobno jej nie mozna wyleczyc, zostaja powiklania, wiec Amelka bedzie nieadopcyjna (to dla mnie nie jest argument, ale chodzi o to, ze jesli bedzie to padaczka, schron ja uspi i tak). Quote
Neris Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Damy radę zebrać na surowicę dla innych w schronie? One się pozarażają, to będzie dramat! Quote
mysza 1 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 fona napisał(a):Tez im to mowie... Podobno ktos zaplacil na sggw 5 tys. na leczenie nosowki. Podobno jej nie mozna wyleczyc, zostaja powiklania, wiec Amelka bedzie nieadopcyjna (to dla mnie nie jest argument, ale chodzi o to, ze jesli bedzie to padaczka, schron ja uspi i tak). A dlaczego z padaczką będzie nieadopcyjna??? Wiele takich psów się adoptuje. Quote
Neris Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 SGGW to złe rozwiązanie, ale może jedyne... Quote
lavinia Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 dzwoniłam na Gagarina... Frydrycha nie ma.... SGGW.....bez komentarza, ale co innego można zrobić ? a może jakiś szpitalik, tylko gdzie ? i która lecznica weżmie psa z nosówką.... mogę tylko się dorzucić finansowo - 100 zł, nawet dziś, może jednak warto o nią powalczyć ? Quote
mysza 1 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Ma, ale nie przyjma chyba psa chorego na nosówkę, mnie kota nie chciali bezpańskiego przyjąc , poki nie sprawdzę, czy nie ma wirusowych chorób. Quote
Edi100 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Widziałam psy, które wyszły z nosówki. Matko a w schronie nieszczepione psiaki:(:placz::placz::placz::placz::placz: Quote
Marka Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Nie czarujmy się - z padaczką faktycznie szanse na adopcję będzie miała minimalne (ludzie boją się adoptować psa który ma coś do wyleczenia - a co tu mówić o padaczce do końca życia - takie cuda zdarzają się sporadycznie) - ale u niej to chyba jeszcze nie jest taki zaawansowany stan ten nosówki, żeby wróżyć takie pozostałości..? Chociaż ja oczywiście nie wiem, bo nie znam psa - i współczuję dziewczynom, że muszą podjąć taką decyzję... PS. Fakt, że na SGGW leczenie jest hiper-drogie (kiedyś za 10 dni leczenia bakterii jelitowych u szczeniaka zapłaciłam z zebranych pieniędzy ok. 900 zł... :shake:) Quote
mysza 1 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Jestem optymistką, bo nie takie cuda się na dogo zdarzają. Zakochałam się w niej, stąd takie emocje:placz: Quote
Neris Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Ja mam psa który byl leczony z nosowki na SGGW i żyje, ale chyba cudem bo leczenie wdrożono baaaaardzo późno. Miał juz objawy nerwowe. Quote
Marka Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Ja nie wiem, w jakim ona jest teraz stanie - ale jeśli nie w jakiś skrajnym, to może jednak zostawić ją na SGGW choćby do poniedziałku - i zobaczyć, czy będzie się poprawiać..? To młodziutka suńka - może zawalczy... Quote
mysza 1 Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Własnie a jednoczesnie trzeba się dowiedzieć, w której lecznicy w Wawie ją przyjmą. Quote
Kanzaj Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Na SGGW z podobnych objawów nosówki wyleczono Polo, który teraz jest u Neris. A początkowo szanse dawano mu niewielkie! Quote
magda bb Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Dziewczyny, trzeba wierzyć i w wyzdrowienie i w to że bedzie chętny na suńkę z problemami.....my zawsze wybieralismy psiaki chore i bez szans na adopcję, myslę że takich ludzi jest więcej:roll: Quote
agata-air Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 a wiec tak: amelka i rudzik są w schroniskowym w miare cieply gabinecie weterynaryjnym. Byłyśmy najpier na sggw potem pojechalysmy do wetki przez was polecanje. Nie rezygnujemy, jest cien szansy dla amelki, a dla rudzika tym bardziej. Amelka usiłuje stawac na nogach, rudzik chodzi. maja apetyt- amelce trzeba podkladac po sam pysk bo nie dojdze do miski i ma drygi nerwowe. Dostałysmy recepty i zalecenia. Leczymy. Po rozmowie z dyrekcja schrony nabralam troche nadzieji. Jutro dostana wszystkie leki jakie sa potrzebne. trzeba też zakupic im dobra karmę. Reszta psów w schronie ;( to juz 4 chore psy o ktorych wiemy (czesc moze jest w domach u ludzi albo przechodza chrobe bezobjawowo). Surowica działa w początkowym stadium chorby, trzeba ja podawac przez kilka dni, jedna dawka to ok. 100zł. Kolejne wyjście i według mnie jedyne to zaszczepienia wszystkich psiaków w schronie- niestety;( w poniedziałek będą powiadomione wszystkie osoby odpowiedzialne za schron. POTRZEBNA JEST KAZDA POMOC, KAŻDY GROSZ MOŻE URATOWAĆ ŻYCIE- i Amelce, i Rudzikowi vel Tasmnowi i innym które mogą zachrować. MAM NADZIEJE, ŻE SZCZEPIENIA ZOSTANA SFINANSOWANA PRZEZ ODPOWIEDNIE INSTYTUCJE, ALE PSY KTORE PO SZCZEPIENIU ZACHROUJE BEDA POTRZEBOWALY OPIEKI WETERYNARYJNEJ. prosze tez o wszelkie rady, nie wiem czy leczenie po szczepionce jest takie same jak choraba uaktywnia sie sama. jesli wszystko pojdzie po mojej mysli beda tez potrzebni ludzie do pomocy- trzeba bedzie przemeblowac schron- psy z możliwymi objawami i te ktore byly w boksach z chorymi w jedno miejsce, boksy w ktorych byly wyczyscic. to moj jedyny pomysl na razie ;/ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.