Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

W jednym z naszych podpoznańskich schronisk pojawił się kolejny astek - nazwałam go Lokis.
Jak zwykle nie ma u nas nikogo od rasy - i nie wiem, jaki naprawde jest. Nawet sama go nie widziałam.
Jest smutny, taki zrezygnowany, ale ponoc macha ogonem gdy sie podchodzi. Nie szczeka, nie szaleje, nie warczy. Ot, apatia.

Ma rany na ciele, zwłaszcza na głowie - nie wiem z czego. Nie są najświeższe chyba, ale też nie mamy pojęcia jak trafił i jak długo sie błąkał - gdzie.
Może uciekł - i ktoś go szuka, ale chyba to tylko moja nadzieja.
Na szyi ma kolczatkę i nadal z nią jest. Musimy spróbować mu ją zdjąć, ale nawet nie ma kiedy jechać tam - bo tyle jest nagłych spraw w innych miejscach.
Może poproszę pracownika, ale nie wiem, czy to zrobi.

Ręce opadają.
Nie wiecie czy ktoś nie szuka takiego psa?









Posted

I jeszcze jedno - tu widać głowę.



Lokisa widziały Basiaap i Anova - może napiszą cos więcej. A tak się bałam że znów taki psiul trafi do schroniska.

Dziewczyny - piszcie co wynika z obserwacji.

Posted

Ja niestety niewiele moge dodać...
Pies zachowuje się raczej przyjacielsko, macha ogonem, jak sie do niego mówi. Ma rany na głowie i na ciele, ale nie umiem ocenic, od czego.
Bardzo łapczywie je, chwyta jedzenie w locie.
I to tyle, nie odwazyłam sie wyprowadzic go z boksu czy nawet pogłaskać...

Posted

Moniko nie tak wygląda worek treningowy...
On przebywa w schronisku Lolusiowym czy Asowym? Stawiam na Asowy patrząc na klatkę a co za tym idzie raczej potrzebuje pilnie DT.

Posted

Zresztą, jakby był po walkach (czy służył jako "worek") to uszyska na pewno nie byłyby w tak idealnym stanie!

A on ma tylko na głowie jakąś ranę, co może być całkiem przypadkowym "skaleczeniem".

Posted

On taki dość bladay, ale myślę że nie po walkach, może bardziej od ludzi krzywdy zaznał. Jest niedawno, pewnie kilka dni. W Asowym schronisku i racja - tam nie jest bepieczny. Z tym sprawdzaniem jest trudno. Obok w kojcach siedzą psy, ale on nie reaguje na nie.
Widzicie, tak jak poprzednio, nikt z nas nie ma popjęcia o psychice astków i podejścia do tych psów.
Postaram się pojechać, tylko nawet nie mam jak teraz - nie mam auta. A TZ chory.
W weekendy nie można, dla nas schronisko zamknięte.
Po pracy ciemno.

Biedak jest, ale wygląda na spokojnego. TYlko to że nie wrzeszczy i nie skacze na siatke nic według mnie nie znaczy.

Nie wiem co robić. Postaram się pogadać ze specem, szkoleniowcem od Lolka - może podjedzie do niego.

Posted

Z tym szkoleniowcem to by było SUPER supergoga!:loveu: A może warto poszukać kogoś z Twoich okolic, kto byłby jednocześnie maniakiem psów, jak i zagorzałym fanem bullków- to by chyba wszystkim ułatwiło pracę??:roll:;)

Posted

Cały czas szukam, ale nie znalazłam w Pozanniu takiego bulomaniaka, który chciałby nam pomóc w takich przypadkach, a to w krótkim czasie trzeci astek. Tamtym się udało, może i Lokis będzie miał szczęście. Stamtąd gdzie jest musi zniknąć. |Koniecznie.

Posted

Mamy dla chłopczyka domek tymczasowy ale niestety od końca stycznia. Będzie potrzebna pomoc w transporcie.

Czy da radę zaszczepić go na wszystko do tego czasu? Bo pewnie z kastracją to niebardzo.

Posted

Z kastracja kłopot o tyle, że nie ma go gdzie trzymac po zabiegu. Co do szczepienia, tam akurat to tez kłopot, ale myślę, że jakoś sobie poradzimy. Mam nadzieję, że wszystko się uda. teraz niestety jestem całkiem chora - mam zapalenie zatok i anginę - ale jak stanę na nogi, pojadę zobaczyć co on za psiul jest.

Posted

Ma kojec i to taki, ktory nie chce astow przyjmowac.

Kastracje przeprowadzimy w Opolu. W koncu u Darii sa kojce w pomieszczeniu wiec chlopak spokojnie moze u niej siedziec po zabiegu.

Posted

:multi::multi::multi:
Można pomóc kolejnemu astkowi. Lokis już w domu.
Dzisiaj byłam w schronisku i już wreszcie wszystko wiem.
Lokis został oddany do schroniska, za zgoda UMiG - przez ojca właściciela, który wyjechał za granice. Razem z książeczka zdrowia, szczepieniami, smyczą i kagańcem.
Nie tolerował innych psich panów, natomiast nie przeszkadzały mu psie panny.
No i ludzie.
Jednak prawdopodobnie w domu odczuwało sie jego brak, albo może sumienie nie dawało spokoju. Wczoraj zpstał zabrany z powrotem z zaznaczeniem, że już na zawsze.
Bardzo się cieszył, że wraca.
Ufff. Będę kontrolowała sytuację, czy na pewno nie wróci, ale z przekazanej wieści wynika, że nie.

Dzięki wielkie dziewczyny - za jak zwykle błyskawiczną reakcję. I całe szczęście, że tym razem sprawa znalazła szczęśliwy koniec.

:multi::multi:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...