Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja też się cieszę ale jeszcze się zobaczy bo ta rodzinka ma psa - Maxa. Więc zobaczymy czy Sara z Maxem sie dogada...
Ta rodzina poprosiła abym odrobaczyła Sarę, więc pojadę do weta po leki.

  • Replies 963
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

maggiejan napisał(a):
Po pierwsze: nowotwory nie zawsze są złośliwe, niektóre są nie groźne po operacji.
Po drugie: co to za egoistyczne podejście - nie wezmą chorego psa bo boją się utraty go? A tego że umrze samotnie w jakimś schronie nie boją się?



No tak, masz rację.
Wcale mi się nie podoba jak ludzie wolą zdrowe psy a chore - na boku.
Przecież to nie ich wina że są chore, tylko poprzednich właścicieli bo to oni nie dbali o zdrowie psów. Nie rozumiem, mówią że bardzo kochają psów, może to prawda ale tylko zdrowych psów?! Sara jest naprawdę biedna, ona nic nie wie o tym. Gdyby rozumiała, to na pewno by rozpłakała że nikt ją nie chce. Ja sama płaczę za nią, bo taka biedna nie wie że będzie musiała przejść operację, że nikt jej nie chce. Ja bardzo chcę zabrać Sarę, ale nie mogę, powody znacie..

Posted

Doda, jeśli zaglądasz na wątki z Twojej okolicy (Dąbrowa, Kraków, Gliwice)to wpisz na nich, że szukasz pilnie DT dla suni po operacji. Może się ktoś odezwie, warto by było o apel dramatyczny, w tym natłoku nieszczęść nie łatwo zwrócić na siebie uwagę (oczywiście pisz prawdę, ale odpowiednio naświetlona :evil_lol:).

Posted

No w Dąbrowie Górniczej też jest dobry weterynarz, wszyscy mi polecili tego weterynarza. Tyle że niewiem czy to nie za drogo 400 zł za sterylizację i usunięcia guza??

Ulaa, powiedz mi szczerze czy ta rodzina na bank nie weźmie Sarę??!!
Oni czytali ten wątek, i jeszcze byli zdziwieni jak im powiedziałam że Sara ma guza...

Posted

Jednak na tym wątku jest bałagan, odpowiedzi idą do góry! Komputer naprawdę mnie wkurza tak bardzo że bym go :comp26: !!

Ulaa, odpisz mi.
Reszta - szukajcie moich odpowiedzi na tym wątku, bo być może u was także jest bałagan jak tutaj u mnie...

Posted

Widzę, że jest szansa na dom dla małej.:multi:
Zapoznajcie ją z nową rodziną, żeby zaakceptowała ich i tak nie tęskniła za Tobą, Doda.:kciuki:
Ulaa, masz serce do ONków i dobrą ręke...:Rose:

Posted

Szkoda, że nie wiedziałam wcześniej iż Sara będzie operowana. Niestety domek nie weźmie jej "z rakiem". Boi się szybkiej utraty suni i problemów.

Skąd macie diagnozę, że 2-letnia suka ma raka???

Posted

No, więc, jest tak jak myślałam. Ta rodzina się boi guza Sary, tzn boją się że to nie uratuje Sarę.. Nie wiem czy Sara trafi do tego domu czy nie.. :-(:-(:-(

Ta pani ma porozmawiać z Ulą jutro,więc zobaczymy co z tego będzie..

Posted

Ulaa napisał(a):
Szkoda, że nie wiedziałam wcześniej iż Sara będzie operowana. Niestety domek nie weźmie jej "z rakiem". Boi się szybkiej utraty suni i problemów.

Skąd macie diagnozę, że 2-letnia suka ma raka???


Tak powiedział weterynarz że ma nowotwór, i że połowa suczek ma guza. I ze mamy się nie spieszyć z tą operacją. Jeśli oni nie chcą wziąc biedną Sarę, to nie muszą. Nie będę ich zmuszać siłą!! A może jednak to tylko zwykły guz?? Weterynarz nie zrobił badania, tylko tak powiedział że to nowotwór bo połowa suczek tak ma.

Posted

Po pierwsze: nowotwory nie zawsze są złośliwe, niektóre są nie groźne po operacji.
Po drugie: co to za egoistyczne podejście - nie wezmą chorego psa bo boją się utraty go? A tego że umrze samotnie w jakimś schronie nie boją się?

Posted

Dodda!
Ja na temat tego guzka! Do jakiego weta Ty chodzisz??? Zmień go szybko!!
Moja zmarła /na zupełnie co innego!/ ONka Zuza miała takiego guzka i szybko została zoperowana,b.dobry wet krakowski!
Miała duze ciecie,bo usunął jej węzły chłonne,na wszelki przypadek,aby się nie roznosiło.Stwierdził jednak po otwarciu,że w środku nic nie było,a ten guzek wycięty nie był rakowy!/oczywiście to zbadał!/
A na początku "na oko" to wygladało nieciekawie!
Uważam,że Sarze należy zrobić jak najszybciej "wycięcie" tego guzka!
Może zmienic tytuł wątku na dramatyczny? Bo nie dośc,że nie ma domu,to i "operacja" pilna!

Posted

maggiejan napisał(a):
Wszystkim szaleje dogo.
Doda, czy pisałaś do ludzi z mapy dogo w okolicy i nie tylko, czy ktoś weźmie Sarę?
Czy wystawiasz bazarek na operacje suczki?



Pisałam do ludzi, i odpisali kilka osób że nie mogą zabrać sarę ani na DT czy DS. :mad::mad::mad:

Bazarek...niełatwo będzie mi to zrobić, bo nie za bardzo umiem. ale spróbuje jak będę mieć czas.. Poza tym nie wiem czy mam coś do sprzedania <śmiech>

Posted

Witam.
Dostałam wiadomość mail o DT.
Przeczytałam cały wątek.
Rozumiem tych ludzi, którzy zrezygnowali z adopcji chorego pieska.
Mój Szczekuś, miał 18 lat. Chorował na epilepsję, miał wadę serduszka…i doszedł 21 listopada. Wiem, jak boli strata przyjaciela, członka rodziny, kochanego zwierzaka, więc rozumiem, czemu chcą tego uniknąć. To po prostu boli.
Suńka jest po prostu wspaniała.
Zgadzam się z opinią, że nowy właściciel, czy opiekun DT, musi najpierw pobyć z sunią. Widać pozostawienie jej nagle w kompletnie obcym otoczeniu z obcymi ludźmi, to dla niej zbyt traumatyczne przeżycie.
Już Kocham tego psiaka.
Jutro postaram się cos wpłacić na operację, ale…
Uważam, że KONIECZNIE TRZEBA ZMIENIĆ weterynarza.
Mój Szczekuś żył by jeszcze, gdyby nie błąd weterynarza, który właśnie na oko postawił diagnozę o zatruciu, bez zrobienia badań, które u psa w tym wieku i z takimi dolegliwościami, powinien był zrobić. Pies jednego dnia bawił się jak szczeniak, a drugiego nie było już ratunku (oczywiście odbyłam konsultacje u innych wetów).
Suńkę trzeba porządnie zbadać.
Pobrać krew, wycinek guza.
W Częstochowie standardowa wizyta u naprawdę dobrego weta (chirurga) kosztuje ok. 60-70 zł. U partaczy 20 zł.
Za operację mojej kotki – sterylizacja i ropomacicze z wycięciem i czyszczeniem wszystkiego, zapłaciłam 170 zł.
U dużego psa pewnie było by więcej.

Będę szukać jej domku u mnie w Częstochowie.
Strasznie bym chciała ją wziąć, ale ogłoszenie o tymczas dotyczy jak napisałam sytuacji awaryjnych – 48h. No i mam koty.
To też ważna informacja dla przyszłych właścicieli, jak Sara reaguje na koty. Można to jakoś sprawdzić?
Porozmawiam jeszcze z rodziną, ale niczego nie mogę obiecać.
Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby pomóc.
Trzymaj się dzielnie.
Na pewno się uda znaleźć jej nowy, kochający dom.
Trzeba wierzyć.

Posted

epe napisał(a):
Dodda!
Ja na temat tego guzka! Do jakiego weta Ty chodzisz??? Zmień go szybko!!
Moja zmarła /na zupełnie co innego!/ ONka Zuza miała takiego guzka i szybko została zoperowana,b.dobry wet krakowski!
Miała duze ciecie,bo usunął jej węzły chłonne,na wszelki przypadek,aby się nie roznosiło.Stwierdził jednak po otwarciu,że w środku nic nie było,a ten guzek wycięty nie był rakowy!/oczywiście to zbadał!/
A na początku "na oko" to wygladało nieciekawie!
Uważam,że Sarze należy zrobić jak najszybciej "wycięcie" tego guzka!
Może zmienic tytuł wątku na dramatyczny? Bo nie dośc,że nie ma domu,to i "operacja" pilna!


Weterynarz w dąbrowie górniczej Molicki&Molicki. Krakowski?? Mam aż tam pojechać?? Aha, no tak, weterynarz nie zbadał dokładnie tylko na oko zobaczył, a poza tym nie widać 'brzydkiej skóry', Sara ma piekną gładką skórę, i jest kula.. Rozumiem że operacja jak najszybciej musi być, ale gdzie by mieszkała Sara po operacji?? Bo dziadkowie już nie mogą się nią zajmować, chodzą codziennie razem do lekarza a Sara nie może być sama w domu, i dla dobra Sary nie chodzą do lekarza...

Posted

Witam.
Dostałam wiadomość mail o DT.
Przeczytałam cały wątek.
Rozumiem tych ludzi, którzy zrezygnowali z adopcji chorego pieska.
Mój Szczekuś, miał 18 lat. Chorował na epilepsję, miał wadę serduszka…i doszedł 21 listopada. Wiem, jak boli strata przyjaciela, członka rodziny, kochanego zwierzaka, więc rozumiem, czemu chcą tego uniknąć. To po prostu boli.
Suńka jest po prostu wspaniała.
Zgadzam się z opinią, że nowy właściciel, czy opiekun DT, musi najpierw pobyć z sunią. Widać pozostawienie jej nagle w kompletnie obcym otoczeniu z obcymi ludźmi, to dla niej zbyt traumatyczne przeżycie.
Już Kocham tego psiaka.
Jutro postaram się cos wpłacić na operację, ale…
Uważam, że KONIECZNIE TRZEBA ZMIENIĆ weterynarza.
Mój Szczekuś żył by jeszcze, gdyby nie błąd weterynarza, który właśnie na oko postawił diagnozę o zatruciu, bez zrobienia badań, które u psa w tym wieku i z takimi dolegliwościami, powinien był zrobić. Pies jednego dnia bawił się jak szczeniak, a drugiego nie było już ratunku (oczywiście odbyłam konsultacje u innych wetów).
Suńkę trzeba porządnie zbadać.
Pobrać krew, wycinek guza.
W Częstochowie standardowa wizyta u naprawdę dobrego weta (chirurga) kosztuje ok. 60-70 zł. U partaczy 20 zł.
Za operację mojej kotki – sterylizacja i ropomacicze z wycięciem i czyszczeniem wszystkiego, zapłaciłam 170 zł.
U dużego psa pewnie było by więcej.

Posted

Będę szukać jej domku u mnie w Częstochowie.
Strasznie bym chciała ją wziąć, ale ogłoszenie o tymczas dotyczy jak napisałam sytuacji awaryjnych – 48h. No i mam koty.
To też ważna informacja dla przyszłych właścicieli, jak Sara reaguje na koty. Można to jakoś sprawdzić?
Porozmawiam jeszcze z rodziną, ale niczego nie mogę obiecać.
Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby pomóc.
Trzymaj się dzielnie.
Na pewno się uda znaleźć jej nowy, kochający dom.
Trzeba wierzyć.

Posted

[quote name='Safii']Witam.
Dostałam wiadomość mail o DT.
Przeczytałam cały wątek.
Rozumiem tych ludzi, którzy zrezygnowali z adopcji chorego pieska.
Mój Szczekuś, miał 18 lat. Chorował na epilepsję, miał wadę serduszka…i doszedł 21 listopada. Wiem, jak boli strata przyjaciela, członka rodziny, kochanego zwierzaka, więc rozumiem, czemu chcą tego uniknąć. To po prostu boli.
Suńka jest po prostu wspaniała.
Zgadzam się z opinią, że nowy właściciel, czy opiekun DT, musi najpierw pobyć z sunią. Widać pozostawienie jej nagle w kompletnie obcym otoczeniu z obcymi ludźmi, to dla niej zbyt traumatyczne przeżycie.
Już Kocham tego psiaka.
Jutro postaram się cos wpłacić na operację, ale…
Uważam, że KONIECZNIE TRZEBA ZMIENIĆ weterynarza.
Mój Szczekuś żył by jeszcze, gdyby nie błąd weterynarza, który właśnie na oko postawił diagnozę o zatruciu, bez zrobienia badań, które u psa w tym wieku i z takimi dolegliwościami, powinien był zrobić. Pies jednego dnia bawił się jak szczeniak, a drugiego nie było już ratunku (oczywiście odbyłam konsultacje u innych wetów).
Suńkę trzeba porządnie zbadać.
Pobrać krew, wycinek guza.
W Częstochowie standardowa wizyta u naprawdę dobrego weta (chirurga) kosztuje ok. 60-70 zł. U partaczy 20 zł.
Za operację mojej kotki – sterylizacja i ropomacicze z wycięciem i czyszczeniem wszystkiego, zapłaciłam 170 zł.
U dużego psa pewnie było by więcej.

Będę szukać jej domku u mnie w Częstochowie.
Strasznie bym chciała ją wziąć, ale ogłoszenie o tymczas dotyczy jak napisałam sytuacji awaryjnych – 48h. No i mam koty.
To też ważna informacja dla przyszłych właścicieli, jak Sara reaguje na koty. Można to jakoś sprawdzić?
Porozmawiam jeszcze z rodziną, ale niczego nie mogę obiecać.
Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby pomóc.
Trzymaj się dzielnie.
Na pewno się uda znaleźć jej nowy, kochający dom.
Trzeba wierzyć.


Dziękuję że mi pomożesz.. Weterynarz, a no tak, znam jednego bardzo dobrego w Dąbrowie górniczej, badania nie zrobił bo mówił że połowa suczek tak ma.. Rozumiem że operacja pilna ale ona musi znaleźć DT lub DS to wtedy przeprowadzimy operację, bo u babci może być jeszcze KILKA dni. Nie wiem jak reaguje na koty - ale była już w Katowicach w nowym domu (wróciła do nas bo za bardzo płakała za nami i ta pani z Katowic nie dawała radę) tam mieli fretkę i Sara tak bardzo chciała powąchać fretkę, i wąchała, nie ugryzła ale za to fretka jej ugryzła... Więc myślę że będzie lubiała kotów ale nie jestem tego pewna bo na spacerze chce gonić kotów... Wizyta u weterynarza w Częstochowie tanio kosztuje, ale dojazd - paliwo też kosztuje :lol: Jak Sara by znalazła dom, to wtedy mogłabym spokojnie pobrać jej krew, zbadać tego guza...

Wiem, że ludzie się boja utraty zwierzęcia, ale jeśli wcześniej przeczytali że ma guza, to po co się wogóle odzywają i proszą o więcej info o Sary?!

Pozdrawiam

Posted

Chciałam jeszcze dodać, że opieka sunią po operacji nie będzie łatwa.
Powinna mieć przy sobie, kogoś komu ufa, kogo zna w znajomym otoczeniu.
Opiekowałam się trzema swoimi zwierzakami, które przechodziły zabiegi i operacje pod narkozą.
Gdybyś potrzebowała pomocy, pisz śmiało.
Zobaczę też, może uda mi się pod koniec tygodnia przyjechać do Sosnowca.

Posted

[quote name='maggiejan']Dodo, jeśli poprosi sie dogomaniaków zrzuca sie na operacje i badania.
A co do państwa, którzy boją sie bólu - według nich lepiej, żeby pies cierpiał, niż oni...?:shake:

Wiem, masz rację.. I własnie czuję nienawiść do tych ludzi, chorych zwierząt trzeba pomóc - wyjdą z tego czy nie, obojętnie ale pomóc trzeba... Zwierzęta w schronisku chore cierpią, potrzebują pomoc, proszą o to ludzi, a oni nie chcą brać chorego bo sami nie chcą cierpiec, Ty masz rację.. Ja od zawsze tak uważałam...

[quote name='Safii']Chciałam jeszcze dodać, że opieka sunią po operacji nie będzie łatwa.
Powinna mieć przy sobie, kogoś komu ufa, kogo zna w znajomym otoczeniu.
Opiekowałam się trzema swoimi zwierzakami, które przechodziły zabiegi i operacje pod narkozą.
Gdybyś potrzebowała pomocy, pisz śmiało.
Zobaczę też, może uda mi się pod koniec tygodnia przyjechać do Sosnowca.

Wiem że nie będzie łatwa, dlatego szukam ludzi którzy byliby przy Sarze w tej chwili. Najlepiej żeby teraz ją zabrali, to by się przywiązała do nich i po operacji Sara czułaby się bezpieczna pod ich opieką..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...