Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja przede wszystkim BARDZO, ale to BARDZO dziękuję Sajko i Mokce, że mnie i mojego potwora zabrały :Rose: :Rose: :Rose: super się z Wami jechało :loveu:

Muszę przyznać, że czułam się w tym wszystkim zagubiona :evil_lol: Trzy ringi, trzy tory, na każdym w którymś momencie trzeba się zapoznawać i biec :megagrin: a już największy hardcore to było nauczyć się dwóch torów praktycznie jednocześnie i jeden biec po godzinie, a drugi po dwóch :megagrin:

Atmosfera bardzo symaptyczna, superowy doping (bardzo mi się podobało, jak fajnie biegnąca para po detce dostawała takie miarowe brawa aż do końca biegu :)), sporo naprawdę fajnych psów i niezły przegląd ras :) Bardzo fajny ośrodek, kapitalne jedzenie na obiedzie dla wszystkich, emocjonująca tombola :)

Natomiast to, co mi się kategorycznie NIE podobało, to przeszkody, które niemalże wszystkie były niezgodne z regulaminem! Huśtawka, która kilka razy się rozpadła przy energicznych psach. Hopki z zamontowanymi na sztywno podpórkami. Fruwające tunele. Slalomy z "nóżkami" w złych miejscach. I przebój, który "zabolał" mnie (znaczy nie mnie, a Unę) najbardziej - slalom z metalowymi tyczkami...

Robiłam trochę zdjęć, chyba najwięcej w niedzielę, bo w niedzielę Una nie biegała (kontuzjowany pazur), więc się nie denerwowałam i miałam więcej luzu i spokoju na fotki - ale nie wiem, czy jesteście chętni?

Pozdrawiam
Marysia i Una

PS I serdecznie gratuluję bardzo udanego debiutu w openach Magdzie z Oxą (i tu są uśmiechy, fanfary etc. tylko dogo ich nie chce przepuścić...)

  • Replies 148
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

bardzo udanego?? no ja nic jeszcze nie wiem ale mam nadzieję, że się za niedługo dowiem ;) i się nie pytaj tylko wstawiaj te fotki... ;) jakoś sobie nie wyobrażam tych przeszkód...

Posted

Zaczęłam od fotek kiepskich :evil_lol: fajniejsze robiłam później, jak wyszło trochę słonka i jak już nie startowałam ;) no i będę cedzić te fotki, bo robota czeka i goni...



Polona Bonac i Saj




Siva (rany, jak ona robiła slalom! :-o:loveu:)


A to jest, proszę państwa, pyrek :crazyeye:


CDN

Posted

Bo to był pyrek w L, ciężki typ, cały złoty, bez maski, ale biegał pięknie i poszczekiwał całkiem jak pyrek.
A co do debiutu Oxi w openach to Marysia miała na myśli pewnie to, ze dostałyśmy tylko jedno dis i nawet miałyśmy biegi na czysto, no i dostałyśmy się do finału, mimo, że jeszcze jeden pyrek biegał. Sagusią mi wywinęła dwie dyskwalifikacje, jedna w parach jedna w drużynach, za to w biegach indywidualnych biegała ładnie i wylądowała na 28 miejscu na nie wiem ile, ale ok 100 psów. W finałach nie miałyśmy szans, bo tor był za łatwy i było za dużo czystych i szybkich przebiegów i jeszcze przedobrzyłam z wyprostowaniem nabiegu na slalom i dostałam 5 pk. ogólnie jestem z burków prawie zadowolona, z imprezy też, chociaż faktycznie przydałabym się tam czasem w trzech osobach, żeby biegać na raz z każdym psem na dwóch ringach jednocześnie i na trzecim uczyć się toru. Jeden bieg miałam z marszu z totalnie nie przygotowanym psem i jeden z jw plus z torem nauczonym przez patrzenie jak biegną 3 osoby przede mną. Ale traktuję to jako wyzwanie, któremu prawie podołałam.
Przy pożegnaniu organizatorka dawała nam dobre rady na temat organizacji Pucharu w Polsce w przyszłym roku.
Co do podłoża, to wszędzie trzeba było chodzić w korkach, inaczej trudno było ustać na nogach.
mam nadzieję, że wszyscy czytający ten wątek jak jeden mąż stawią się na przyszłorocznym Pucharze do biegania i pomocy w organizacji. Ja na pewno będę.

Czekam na zdjęcia. ja mam filmy z kilku przebiegów, ale sama ich jeszcze nie widziałam. Może uda mi się namówić kogoś na wstawienie.

Posted

Ano o to, ze jak pies lapie dis to zazwyczaj dla tego, ze mu sie cholernie podoba na torze i zaczyna miec wlasne pomysly na to jak ten tor pokonac, do tego robi to szybko, nie czekajac na ewentualny sprzeciw czlowieka :cool3:

Posted

A to akurat trafiłaś kulą w płot, bo to był ten bieg znienacka z psem rozkojarzonym na maxa i po dwóch pierwszych hopkach pobiegła przywitać sie z wąsatym panem za ringiem. Zaprawdę powiadam ci, ze nie ma czego gratulować. Ale 5 min póżniej pobiegła już bardzo ładnie trudniejszy torek. Tyle, ze przez te 5 min poszły w ruch kabanosy i piłeczka :-). To był właśnie jeden z tych trudniejszych momentów, w których wszystko trzeba było robić na raz.

Posted

A to sorki.
Chcialam napisac, ze inny rodzaj disa to jak pies spierniczy z toru, a ze Oxowej o to nie podejrzewalam to nie pisalam.....:niewiem:

W takim razie na disa z okazji inwencji tworczej psa musisz jeszcze poczekac :evil_lol:

Ps swoja droga...wasaty pan...co na to Wojtek? On wasow nie nosi....:razz:

Posted

PATIszon napisał(a):
inny rodzaj disa to jak pies spierniczy z toru


Milo dostał dis za wycieczkę do zagrody obok- pooglądać osiołki:angryy: ale jak Mokka będzie miała chwilę to wstawi fotki takie, że padną Ci co znają Milo i jego charakter:evil_lol:

Posted

[quote name='Sajko']ale jak Mokka będzie miała chwilę to wstawi fotki takie, że padną Ci co znają Milo i jego charakter:evil_lol:

Znalazła chwilę ;). Ale my mamy tylko foty spacerkowe naszej wesołej gromadki.
Fotki dla wtajemniczonych - Milo popsuty :evil_lol:







A tu już bez Mila. Sajko zatytułowała to ujęcie "B5 i Spitfire" :lol:

Posted

To może kilka słów dłużej, bo utknęłam na konferencji telefonicznej.

Sama droga długa, najpierw w czwartek wieczorem po pracy do Cieszyna, tam nocowałyśmy, i z rana do Szolnok. Dojechałyśmy kilka minut po drugiej. Niestety na samym miejscu nie było oznaczeń, więc dłuższą chwilę krążyłyśmy po najbliższej okolicy (dziękujemy Magdzie Sagowej za telefoniczną pomoc i drogowe wskazówkiJ). Dojechałyśmy, zarejestrowałyśmy się (niestety nie było oznaczeń sekretariatu żadnych) i zaczęły się problemy z domkiem, mimo, że dostałyśmy do niego klucze… Rozwiązanie ich zajęło jakieś 40min, w efekcie zmieniłyśmy domek, i właściwie tylko na lepsze nam to wyszłoJ miałyśmy 2 pokoje 3 os na naszą trójkę, więc spokojnie z Mokką i naszym stadem zajęłyśmy jeden pokój, a Marysia z Uną drugi. Domki jak domki, ok. były, ale za to miały na miejscu kibelek i prysznic z ciepłą wodą (cały czas), a do tego 50m od ringów, więc lokalizacja idealna.

Programu całego nie pamiętam, tylko medium pamiętam. W piątek mieliśmy jumping open, dla psów bez pary lub teamu. Biegaliśmy tu z Milo, i byliśmy jedyną parą, która dostała dyskwalifikację. Oszołom wystartował za wcześnie i pogubiliśmy się dalej na torze, bo byłam w stosunku do niego za bardzo spóźniona. Oprócz tego było team agility. Niestety tutaj przynieśliśmy wstyd sobie i pociągnęliśmy Mokkę w dół, zbierając i z grubym i z bezą dyskwalifikacje. Oprócz tego biegaliśmy jumping do par, ja tylko z Bezą (mimo, że nasza para nie dojechała, ale treningowo warto było). I udało nam się na czystoJ A piątek zakończyłyśmy wyjazdem ‘na miasto’ w poszukiwaniu wyżywienia i zakończyłyśmy na pizzy, bo nic innego nie znalazłyśmy;)

W sobotę mieliśmy 3 biegi, tak wyszło, że medium zaczęło o 9.30 i do 13 już wszystko mieliśmy zakończone. Najpierw był jumping do teamów, na ringu malutkim, z okropnym podłożem (dużo błota) a do tego z nieregulaminowymi przeszkodami. Z Bezą pobiegłyśmy na czysto, bardzo byłam z tego biegu zadowolona, bo zajęłyśmy 5te miejsce na 52 startujące psy. Gruby też bardzo ładnie biegał, ale niestety na błocie rozjechały mu się łapki przy odskoku na jedną hopkę i zrzucił ją (a właściwie upadł na tyczkę), i wylądował na boku. Ale biegał ładnie, więc byłam zadowolona. Niestety tak się zrobiło organizacyjnie, że nie zdążyłyśmy się zapoznać z torem jumpingu indywidualnego, tyle co postałam obok i zapamiętałam kolejność przeszkód. Najpierw Beza- szło nam bardzo ładnie, ale niestety próbowałam zmiany, której Beza nie robi dobrze, więc zakończyło się skoczeniem hopki pod prąd. Dla Drago przerwa pomiędzy biegami była za krótka, był jeszcze zmęczony, więc wywróciliśmy się na tym, co normalnie Gruby robi idealnie, poszedł na złą hopkę i dis. Milo byłam gotowa rozstrzelać, bo zachowywał się poniżej nawet jego poziomu, też mieliśmy detkę, i tak do końca nie wiem jak to się stało (bo normalnie ładnie na ciało reaguje). Więc jumping indywidualny zakończyłam z trzema dyskwalifikacjami:/. Zanim skończyłam tu biegać okazało się, że na następnym torze już jest rozgrywane agility do par, znowu nie miałam czasu się zapoznać. Więc zrobiono przerwę w środku konkurencji, ze 20min, później zapoznała się reszta, później wystartowali wszyscy z początku listy startowej, którzy wcześniej byli na innych torach. Złapałyśmy z Bezą dis, ale przynajmniej wszystkie strefy zaliczone z klasąJ Jak już napisałam, efekt był taki, że S i L było w środku startów, jak M już skończyło. Pojechałyśmy do miasta, a po południu zostało już tylko mi do pobiegnięcia agility open (ci bez teamów lub pary) z Milo. Po 3ciej hopce Milo wyrwał w długą do osłów stojących w zagrodzie jakieś 10m od ringu, co prawda zawrócił po moim wrzasku, ale wybiegł kawałek pod taśmą, więc dostaliśmy dis… Nie mogę zacytować własnych myśli w temacie, bo bana dostanę za słownictwo. Jak tylko skończyliśmy w środku finału par zrobiło się oberwanie chmury, więc poszliśmy z Milo na spacer po okolicznym wale (bo w strugach deszczu to tylko może spacerować oszołom i jego pilnowacz…).

Wieczorkiem była wspólna kolacja z bardzo dobrym jedzeniem (gołąbki były palce lizaćJ, rozdanie nagród za teamy i pary. W tym roku po raz pierwszy widziałam reprezentację Rosji i generalnie wymiotli dużo. W teamach byli 1 i 3, w parach też na pudle. Później jako przedstawiciele Polski zaprosiliśmy wszystkich na puchar ras 2009 w Polsce, rozdaliśmy ulotki, itp. A później przyszedł czas na tombolę, do której numerki dostaliśmy wcześniej w czasie biegów. Nawet miałam szczęście i dostałam 1,5kg karmyJ. W ramach tomboli rozlosowane też zostały darmowe zgłoszenia na puchar ras 2009 i fajnie się ułożyło, bo wygrały je: Rosjanka, Słowenka i Węgierka. Po kolacji i tomboli grzecznie poszłyśmy siusiu, żarcie (dla psów) i spaćJ.

W niedzielę po oszałamiających wynikach z soboty dla mnie i moich burków zostało tylko agility indywidualne. Najpierw Beza na czysto, ale w takim sobie czasie (strefy robiłyśmy ćwiczebnie bardzo dokładne). Drago zgodnie z przewidywaniami dis (na starcie po prostej 2 hopki i kładka, ale przed kładką trzeba było skręcić pod kątem 90stopni do tunelu, a cudów nie ma, żeby gruby przed strefówką się zawahał;) więc disJ Z Milo myślałam, że nic z tego nie będzie, bo tak się ułożyło, że biegiem leciałam po niego do domku i biegiem z nim wracałam, jak Mokka kończyła bieg z Aresem, więc nie miałam sekundy na jakiekolwiek skupienie go. Oczywiście wystartował za wcześnie, ale jak krzyknęłam tunel, to nie dość, że wbiegł w tunel, to jeszcze w dobrą dziurę… oczywiście nie było strefy na kładce i jeszcze zrzutka po drodze, ale bardzo ładnie biegał i w super czasie, więc byłam bardzo zadowolona.
Ponieważ 2 psy nam się skontuzjowały, a droga do domu daleka jak na jednego kierowcę, co w poniedziałek na 8 rano musiał być w pracy, poszliśmy jeszcze na spacer na wały, a później ruszyłyśmy do domu (nie zostaliśmy na finałach narodów niestety). Po 10 godzinach drogi w końcu dojechałyśmy do Warszawy.

Generalnie wyjazd bardzo sympatyczny, zawody extra, dużo świetnych psów było, w tym super szybkie ruskie szelciaki, fajne emerytowane wyżły które w parach były na pudle bo biegały na czysto. Warto było zobaczyć różne techniki pracy z psem, popodziwiać wyszkolenie. Ciekawym doświadczeniem było też zobaczenie bardzo wielu egzotycznych ras na torze. Najbardziej do serca przypadły mi pumi, które super biegały. No i chorwaty, ale to już od dawna;)

Chciałam podziękować też bardzo bardzo gorąco ekipie bydgoskiej, z którą bardzo miło czas spędzałyśmy. I za filmik, który mam nadzieję jakoś wydobyć od pana małżonka ekipy bydgoskiej;)

Cóż zostaje napisać- mamy przemyślenia organizacyjne, którymi podzielimy się z Fortowcami żeby jeszcze usprawnić puchar. I do zobaczenia za rok w KozienicachJ

Posted

Łooooo, Sajko, ale walnęłaś sprawozdanie :loveu::multi: Ja się przyznaję, że nawet nie pamiętam, co biegałam i kiedy :evil_lol: za to doskonale pamiętam tę plamę krwi wyrastającą mojej suczy pod łapą :roll:

A jak się Monia czuje??

Pati - mina przy pyrku była jaka była, bo pyrek był eLkowy i to nie tak ledwo-ledwo. Na oko bym powiedziała, że był większy od Uny. Do tego był bez maski, gładko rudy i tak jakoś całkiem niepyrkowo wyglądał. Chociaż fakt, na tej fotce ma bardzo pyrkowy wyraz mordy :)

Nasza reprezentacja:

Saga


Oxa


Beza


CDN

Posted

Dlaczego Monia nie ma zdjęć? Bo Mokka nie chce :evil_lol:


ale fotografowie się czasem starają i dają radę!


B52 vel Dragolot


Milo chyba jakiegoś mam, tylko nie wiem gdzie :evil_lol: a Catty nie dość, że nie mam żadnej fotki, to na dodatek nie widziałam nawet jej biegów :-(

Posted

WOW! :crazyeye:
Czytam te Wasze sprawozdania i jestem pełna podziwu - tyle biegów, tyle torów, tak mało czasu i jeszcze z kilkoma psami biegać - GRATULACJE przetrwania! :Rose:

[quote name='Marysia_i_gończy']Polona Bonac i Saj
http://img384.imageshack.us/img384/5388/imgp6194eu1.jpg

http://img384.imageshack.us/img384/428/imgp6200db2.jpg
Saj'u - kochany jest ten mudiczek, a Sja też była/biegała? Masz może na fotkach? (jak coś jestem cierpliwa i poczekam na ich kolej, Sja Polony to mój ulubiony mudik) :loveu:

http://img233.imageshack.us/img233/5262/imgp6218qo4.jpg - rzeczywiście może "nie pyrkowy" troszkę, ale po tym jak obejrzałam kilkaset pyrków na zdjęciach - stwierdziłam, że one są ZUPEŁNIE różne z wyglądu ;)

http://img93.imageshack.us/img93/8383/imgp6245nc1.jpg - Oxulka kochana! Gratki przejścia do Openów - super radzi sobie po kontuzji! :loveu:

Posted

To jeszcze dodam humoreski:razz:

1. nasze szukanie, gdzie kupić cholerny bilecik na lunch w sobotę w ośrodku skończyło się moim lekkim wstrząśnieniem mózgownicy (dobrze, że pusta w miarę:diabloti:). Najpierw szukając w kolejnym holu do którego nas skierowano w języku ręko-nijakim Mokka wypuściła 'sziperkę' która postanowiła zwiać, a mnie serce zmiękło i się schyliłam jak przyjazła żeby ją podnieść. I w tym momencie pan wypuścił z tego samego holu tervika, który wyjechał mi z czaszki w skroń i nos... więc mam śliwę jak piłkę tenisową, z letka łzy mi w oczy wstąpiły, w pracy siedzę z puszką coli przy czaszce i niedobrze mi od 3 dni:diabloti:

2. Gruby naczytał się o zdrowych źródłach termalnych na Węgrzech i postanowił z nich skorzystać. Połączył to z kąpielą błotną i maseczką błotną na zadek... foto by Mokka...

http://img141.imageshack.us/img141/6397/d8vq9.jpg" class="ipsImage" alt="">



3. Sajko kupiła korki, piękne, z niebieskimi wstawkami, nówka sztuka z Biedronki... i tak zaliczyła orła jak zderzyła się ze swoim zwiewnym B52 przed hopką:diabloti: czyli nie w korkach problem...

i to chyba tyle mam do powiedzenia (filmów nie będzie, bo aparat zażywał relaksu weekendowego na stoliku w mym mieszkaniu warszawskim...).

Posted

Sajko napisał(a):

3. Sajko kupiła korki, piękne, z niebieskimi wstawkami, nówka sztuka z Biedronki... i tak zaliczyła orła jak zderzyła się ze swoim zwiewnym B52 przed hopką:diabloti: czyli nie w korkach problem....

Moze problem w Biedronce:evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...