jola od jadzi Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 I wróciliśmy do punktu zero... 24 maja, tydzień temu Tymek wrócił do Łodzi, do nas.. Mniej więcej trzy tygodnie temu dowiedziałam się od Idalii, że zmienia pracę, wyjeżdża w pomorskie i nie ma pomysłu na Tymka. Podobno dwa psy(boksera i ratlerkę) przygarnie jej syn, dwa pozostałe Idalia zabierze ze sobą, dla Tymka miejsca nie było. Zaczął się rozpaczliwy wyścig z czasem,musiałyśmy błyskawicznie znaleźć mu DT, opcji DS nie było,wiadomo, w tak krótkim czasie? Tymek przyjechał w niedzielę, przywiozła go Idalia... Znalazłyśmy mu DT u Moniki, naszej nieocenionej koleżanki,która wielokrotnie już pomagała nam w takich właśnie krytycznych sytuacjach- dzięki wielkie Monika! A Tymek...Tego samego dnia zabrałyśmy go do lecznicy, gdzie dokladnie obejrzeli go lekarze. Trzeba mu zrobić rentgen czaszki, z nosa cały czas sączy się ropa z krwią, nie pozwolił sobie obejrzeć tego dokładnie, a my nie chciałyśmy go tak męczyć, miał chyba dość wszystkiego po kilkugodzinnej podróży i rozstaniu z jedyną osobą, którą znał i kochał. W przyszłym tygodniu zrobimy mu szczegółowe badania krwi, sprawdzimy co dzieje się z jego serduszkiem,na razie dałyśmy mu czas by powoli zaakceptował nową dla niego sytuację.Po raz kolejny skontaktowałyśmy się z lekarzem, który ostatnio,tzn. jakieś trzy, cztery miesiące temu widział Tymka, przesłał nam spis leków, które podawał Tymkowi. Operacja, którą proponował, mająca na celu usunięcie przetoki, poprzedzona badaniem endoskopowym i która mogła być wykonana tylko na uczelni, nie doszła niestety do skutku,lekarz nie miał na to wpływu... Tymek jest bardzo grzeczny,nie ma z nim żadnych problemów oprócz jednego: nie je. Dzielnie znosi zastrzyki, które mu zaordynowano, bezproblemowo wychodzi na spacery, w domu jest, ale jakby go nie było(taki jest cichutki), tylko nie je, nie je niczego... Monika podtyka mu co najlepsze kąski a Tymek odwraca głowę w milczącym sprzeciwie... Pamiętam dzień, gdy znalazłam Tymka, było to 1 stycznia 2008 r, Nowy Rok. 8 stycznia tego samego roku trafił do Idalii. Po upływie roku i pięciu miesięcy Tymek wrócił do nas. Co teraz z nim będzie? Czy znajdziemy mu nowy, kolejny dom? Jak długo ten umęczony, porzucany psiak ma się tułać? I czy przeżyje kolejną zmianę? Czy doczeka nowego domu? Jest mi cholernie przykro, za Tymka. Quote
malawaszka Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 o boże psiaku za co Cię taka krzywda znowu spotkała :-( Quote
fona Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 Cholera jasna, czulam to. Te.posty,pisane.takim,dziwnym,jezykiem.a,czasem,tez,ich,tresc.wydawaly mi.sie niepokojace. Zeby on tylko nie umarl teraz, skoro nie je, moze chociaz papke convalescence mu podawac? Czy ten domek tymczasowy moze go miec przez dluzszy czas? Czy moze sie nim zajmowac tak, zeby Tymek poczul, ze jest kochany - jesoo, mam nadzieje, ze tak. Oczywiscie zaraz zrobie przegrzebke i wystartuje z bazarkami, pieniadze to jak zwykle najmniejszy problem... Moze ktos zrobi allegro? Tymusiu, teraz juz znajdziesz prawdziwy dom! Quote
nata od jadzi Posted May 30, 2009 Author Posted May 30, 2009 niestety, sytuacja Tymka jest tragiczna. Monika robi wszystko żeby wmusić w niego jakiekolwiek pożywienie, ale najczęściej kończy się to gryzieniem, bo Tymek bardzo nie lubi dotykania przy pyszczku. to nie jest łatwa sytuacja dla Moniki. wiem, że bardzo jej szkoda tego psa i miewała już trudne tymczasy, ale na ile starczy jej cierpliwości i siły? tego nie wiem... we wtorek jedziemy do zaufanego weta, który zdecyduje o dalszym leczeniu Tymka. jednak po telefonicznym przedstawieniu faktów przeze mnie uznał, że rokowania mogą być nie najlepsze. do całego stresu związanego z kolejną przeprowadzką dochodzi krwisto-ropny wysięk z nosa i gnilny zapach z pyszczka. te problemy Tymek ma już ponad 4 miesiące i do tej pory nikt im nie zaradził. oby teraz nie było za późno... my zrobimy tutaj wszystko co możliwe, by chociaż ulżyć mu w cierpieniach. ale temu psu potrzebny jest dom!! Quote
Agata69 Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 No pięknie, gratulacje Ida... Dziewczyny , trzymajcie się. Powala mnie odpowiedzialność dorosłych osób. Quote
epe Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 Tego właśnie się obawiałam:-( Osoba samotna,mająca przeciw sobie wszystkich mieszkańców bloku,nie powinna przygarniać tylu psów! Ta przeprowadzka,pewnie jest z tym związana-dobrze,że syn bierze choć 2 psy. Często spierałam się z Idalią,właśnie o tą ilość zwierząt,ale teraz chyba muszę napisać coś w jej obronie. Jeśli to prawda,że wyjeżdża w inny rejon Polski,to pewnie jest trochę przerażona taką zmianą w jej życiu. 3 psy,w tym jeden stary i chory,nowa praca,nowe otoczenie- to za duże obciążenie,a Idalia nastolatką,optymistycznie patrzącą w przyszłość- nie jest! Quote
nata od jadzi Posted May 30, 2009 Author Posted May 30, 2009 fotki z niedzieli, tuż po przyjeździe Quote
Zosia4 Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 No nie - tylko nie to !!!!!!! Kolejny dramat. I chcę to napisać wyraźnie - to nie jest wina Idy, tego raczej należałoby się spodziewać. Przy takiej ilości psów i mieszkając w blokowisku prędzej czy później jakieś problemy musiały ujrzeć światło dzienne. Rozumiem Was dziewczyny - jak nie było innego wyjścia, to po prostu się wiozło te psy do niej. Fona - podesłać Ci jakieś fanty do bazarku, bo też zrobiłam przetrzebienie moich szaf i szafeczek ? (a ja jakoś nie mam szczęśia do bazarków). Tymuś - jedz dzieciaku, musisz żyć - tyle ciotek się o ciebie martwi. Monika -pisz co z nim. Quote
fona Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 Zosiu, blagam, nie, ciuchow kompletnie nie umiem sprzedawac, wszytskie na moim bazarku leza, jeszcze te od Worel ze Stanow mam... Poza tym cierpie na permanentny brak czasu i to sie nie zmieni na razie. Przepraszam, moze jest ktos blizej Ciebie, zeby dodatkowo uniknac placenia za przesylke/ Quote
Panca Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 nie do wiary....strasznie mi przykro....moge pomoc finansowo jedynie....slow mi brak na taka postawe ....trzymaj sie Tymek Quote
nata od jadzi Posted June 3, 2009 Author Posted June 3, 2009 niestety, mam bardzo złe wieści. nikt z nas nie sądził, że z Tymkiem jest aż tak źle. dzisiaj badało go dwóch zaufanych lekarzy, którzy byli załamani tym, co zobaczyli. niestety żaden z nich nie widzi już ratunku dla Tymka. Tymkowi w gardle zrobiła się ogromna przetoka, na której narasta dzika tkanka i która co jakiś czas pęka powodując wyciek krwi. podczas jedzenia zostają tam resztki pokarmu, które się rozkładają i powiększają procesy gnilne w gardle. zajęte tym są całe zatoki, czyli gardło, nos i oczy - bo przecież to wszystko jest połączone. podczas badania Tymkowi nagle chlusnęła krew z nosa, pyska i z oczu naraz... bardzo się nacierpiał, mimo starań lekarzy, by go nie uszkodzić... jeśli nawet by przeżył operację, to ta dołożyłaby mu jeszcze gorszego bólu, a przetoka i tak by się odnowiła - dokładnie tak jak po operacji sprzed dwóch lat. Tymkowi po prostu gnije trzewioczaszka od środka... i bardzo cierpi, ten ból musi być nie do wytrzymania. niestety nie można mu nic przy tym pyszczku zrobić, bo od grazu gryzie i to wcale nie lekko. więc nie wchodzą w grę środki doraźne takie jak krople do nosa ani nawet jego wycieranie. Tymek też ma problemy z oddychaniem, bo oddycha pyskiem, a nie nosem, który jest cały zawalony ropą. zadzwonię jutro do lekarza, który jako ostatni, jeszcze w Legnicy, badał Tymka. zapytam co on o tym sądzi, ale nie wiem czy będzie mógł się wypowiedzieć, bo ostatnio widział Tymusia w lutym. od tego czasu prawdopodobnie jego stan znacznie się pogorszył... Quote
nata od jadzi Posted June 3, 2009 Author Posted June 3, 2009 wczorajsze zdjęcia od Moniki - niestety Tymek nie wygląda na nich reprezentacyjnie... Quote
epe Posted June 3, 2009 Posted June 3, 2009 Biedny Tymuś!:placz: Ciotki to straszne co przeczytałam,pozwólcie mu nie cierpieć dłużej!:placz: Wyobrażacie sobie ten ból? Zaznał wiele dobrego u Idy- ten czas spędzony u niej był chyba najlepszym co go w życiu spotkało! Nie dajcie mu cierpieć!:placz: Quote
malawaszka Posted June 3, 2009 Posted June 3, 2009 o boże :-(:-(:-( tylko dlaczego na koniec musiał się jeszcze tułać... biedak... to naprawdę musi bardzo boleć i nie dziwię mu się, że gryzie - też bym gryzła :placz: Quote
nata od jadzi Posted June 3, 2009 Author Posted June 3, 2009 decyzja jest o tyle dramatyczna, że oprócz tej przetoki Tymuś jest dzielnym i naprawdę radosnym psem. cierpi, ale jest żwawy, na spacerach biega, wącha. zaczął też jeść. jak tu podjąć taką ciężką decyzję?... Quote
malawaszka Posted June 3, 2009 Posted June 3, 2009 nata od jadzi napisał(a):decyzja jest o tyle dramatyczna, że oprócz tej przetoki Tymuś jest dzielnym i naprawdę radosnym psem. cierpi, ale jest żwawy, na spacerach biega, wącha. zaczął też jeść. jak tu podjąć taką ciężką decyzję?... no tragedia :shake: doskonale rozumiem - o ile łatwiej by było zdecydować gdyby Tymek nie był zywotny, a tu co? straszne to jest - podły świat i niesprawiedliwy :placz: Quote
ida47 Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 Witajcie , Tymus to naprawde biedny piesek , bardzo chory , od dawna stan jego bardzo sie pogorszyl , , ja tegoo pieska bardzo pokochalam i cierpialam z nim , wiele lez wylalm ,jak patrzylam , jak leje sie z niego krew , z nosa oczu , z ewszytkich otworow , Tymus byl pod opika lekarza , , ktory sugerowal zabieg , nie bylam za tym , uwazalam , z eten zabieg przyniesie mu tylko cierpenie , a nie pomoc , czulam ze Tymus odchodzi , mimo ze mial apetyt , ladnie chodzi po trawce , biegal na spacerku , za mija pinczerka , jak ladnie sie bawili , ale rzeczywistosc wracala i problem co dalej , inny weci sugerowali uspienie , i widze teraz ze mieli racje , to mnie przerastalo , odwozlam Tymusia , do Lodzi do Pani Naty , i kliniki , badan dokladnych , , , czulam ze widze Tymusia po raz ostani , myslalm ze zdarzy sie cud ,i Tymus wyzdrowieje , mimo ze on nawet nie ma polowy czaszki , a to co ma to gnije , , od dawna nie spalam , bardzo Tymka pokochalam , na poczatku miesiaca wyprowadzam sie na pomorze , wszystkie psiaki jada ze mna , beda mialay bardzo dobre warunki , dom z ogrodem , , i Tymus mial byc z nimi , , i mial do mnie wrocic , bo nie wyjechal na stale , zostalo po nim lozeczko , jajby czekalo ze wroci , nie bylam w stanie podjac tej najgorszej decyzji , , , uwazam ze Tymus bardzo cierpi , i nalezy mu pomoc odejsc , :-(:-(:-( Quote
ida47 Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 ida47 napisał(a):Witajcie , Tymus to naprawde biedny piesek , bardzo chory , od dawna stan jego bardzo sie pogorszyl , , ja tegoo pieska bardzo pokochalam i cierpialam z nim , wiele lez wylalm ,jak patrzylam , jak leje sie z niego krew , z nosa oczu , z ewszytkich otworow , Tymus byl pod opika lekarza , , ktory sugerowal zabieg , nie bylam za tym , uwazalam , z eten zabieg przyniesie mu tylko cierpenie , a nie pomoc , czulam ze Tymus odchodzi , mimo ze mial apetyt , ladnie chodzi po trawce , biegal na spacerku , za mija pinczerka , jak ladnie sie bawili , ale rzeczywistosc wracala i problem co dalej , inny weci sugerowali uspienie , i widze teraz ze mieli racje , to mnie przerastalo , odwozlam Tymusia , do Lodzi do Pani Naty , i kliniki , badan dokladnych , , , czulam ze widze Tymusia po raz ostani , myslalm ze zdarzy sie cud ,i Tymus wyzdrowieje , mimo ze on nawet nie ma polowy czaszki , a to co ma to gnije , , od dawna nie spalam , bardzo Tymka pokochalam , na poczatku miesiaca wyprowadzam sie na pomorze , wszystkie psiaki jada ze mna , beda mialay bardzo dobre warunki , dom z ogrodem , , i Tymus mial byc z nimi , , i mial do mnie wrocic , bo nie wyjechal na stale , zostalo po nim lozeczko , jajby czekalo ze wroci , nie bylam w stanie podjac tej najgorszej decyzji , , , uwazam ze Tymus bardzo cierpi , i nalezy mu pomoc odejsc , :-(:-(:-( , i nigdy nie pozbylabym sie chorutkiego starszego pieska , podjecie tej decyzji , mnie przerastalo , wiedzialm ze to koniec , a Tymus cierpi , i nalezy mu pozwolic odejsc , :-(:-(:-( Quote
malawaszka Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 skoro to wszystko wiedziałaś dlaczego nie pozwoliłaś mu odejść w Twoich ramionach, gdzie czuł się bezpiecznie i odszedł by spokojnie, a teraz? kolejne zmiany, stres, strach, obcy ludzie :shake: zupełnie to nie pasuje do tego, jak piszesz o miłości do Tymka, tylko było egoistyczne - bardzo to smutne :-( smutne ze względu na Tymusia... Quote
Panca Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 ida47 ...nie lubie nikogo atakowac i tym razem nie bede ale...uwazam ze to ty powinnas podjac ta ostateczna decyzje a nie pozbywac sie psa i mimo tak wielkiego cierpienia fizycznego zadawac mu na koniec bol psychiczny, stres i zmiane miejsca....nie rozumiem takiego podejscia....dziewczyny nie dajcie temu biedakowi wiecej cierpiec....wiem ze to b trudna decyzja ale cudu nie bedzie a pies cierpi katusze.....straszne to....nie wiem jak mozna pozbyc sie psa w tak nieludzki sposob.....i te tlumaczenia...rece mi opadly normalnie... Quote
ida47 Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 Czy po to sie odezwalam , zebyscie mnie atakowaly , , czy po to , mnie jest i tak trudno , ja sie jego nie pozbylam , a jezeli tego nie rozumiecie to zero dyskusji , wasze zdanmie mnie nie intersuje , tylko , madrzyc sie potraficie na forum , zadna z was nie przyjela Tymusia , mkiedy tego potrzebowal , miesiac walczylam o jego zycie i tylko ja wiem ile nocy nie przespalam , , i co przezylam ostatnio , i nie musze sie dodatkowo denerwowac waszymi pogladami , , zadna z was nie znalazla , kacika dla niego gdy zostala znaleziony w Ladzi umierajacy obolaly i spuchniety , bardzo zaluje ze weszlam na dogo , :angryy: , wiecej sie nie odezwe , i wasze zdanie mnie nie interesuje , nigdy nie zrozumiecie , co wczesniej sie dzialo , zadna zwas , nie widziala tymusia , nie miala go na codzien on nadal biega , skacze , chce sie bawic , ma apetyt , bawil sie z mija pinczerka , i przestancie sie mnie czepiac , :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.