Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='diabelkowa']a co zrobicie z mala gdy minie te 10 dni ?
[quote name='Niki-lidka']nie dobijaj maciaszka:eviltong:
mozliwe ze kojec bedzie...
No właśnie, nie dobijaj mnie... Nie wiem co wtedy zrobimy :shake:. Jeśli nie znajdzie się żaden DS ani inny DT to najprawdopodobniej ruszy pod W-wę do kojca :roll:, jeśli kojec jeszcze będzie wolny... A jak nie to jakiś hotelik. Tylko to KOSZTUJE, a pieniędzy nie ma (chyba, że będę ciągnąć z katowickiego konta, ale nie mogę tak ogałacać innych potrzebujących psiaków).
Jest jeszcze opcja schronisko... :placz:.

Ona NIE MOŻE zostać u nas dłużej niż do połowy stycznia! Po prostu nie może. Od połowy stycznia będę SAMA... Nie dam rady zajmować się dwoma psami, z których jeden nie do końca akceptuje drugiego i jeszcze do tego pracować regularnie i mieć inne obowiązki. To nie wchodzi w grę...
ZOSTAŁO 10 DNI...

A teraz obiecane fotki (wiem, że już noc, a nie późny wieczór... to dogo mnie kiedyś wykończy...).

Tu Ziutka lekko przestraszona aparatu:



Tu już zainteresowana i podsłu****ąca co się dzieje w kuchni :)



Tu drapiąca ucho:



Niezadowolona ze zbliżenia aparatu-potwora:



No i sama słodycz :loveu:

Posted

jak ja przyzwyczajałam do siebie psy (w szkole rodziców - młodą owczarkę niemiecką do staruszki) to siedziałam z nimi na betonie i głaskałam obie. Przez pewien czas młoda strasznie doskakiwała do staruszki, ale w końcu się uspokoiła. Bo parę razy się skarciło głosem, parę razy lekko pociągnięta za kark i przestała. Podobnie jak przyzwyczajałam moją domową sukę do tej szkolnej. Dałam im czas sam na sam i mimo że były sprzeczki to starałam się nie wchodzić im w drogę i dać ustalić hierarchię, dopiero jak się robiło bardziej gorąco to wchodziłam do akcji. Ale niestety z domem tymczasowym to też inna sytuacja, bo ja psy przyzwyczjałam do siebie i pokazywałam, że obydwa tak samo kocham.

Trzymam kciuki za psinkę :)

Posted

Jestem, jestem. Wreszcie mogłam spokojnie usiąść do kompa, ufff...

[quote name='diabelkowa']moze by na niej zostala :evil_lol:
Na zawsze? Nie ma takiej opcji, niestety :shake:. Po pierwsze z tego powodu, o którym już pisałam (zostaję sama itd...), po drugie kwestie finansowe...

[quote name='Niki-lidka']Bazyl by sie zaplakal hehehe
a powaznie to jak weekend mija?Raczej by się/ją zawarczał :diabloti:.

Weekend (odpukać!) mija spokojnie. Od wczoraj nie było ani jednej sprzeczki. Tylko wieczorem, gdy TZ po mnie wyszedł z obydwoma łajdakami to było małe bazylowe warknięcie, ale usprawiedliwione, bo Ziutka (zazdrosna już nieco o jego powitanie ze mną, też chciała się przywitać) lekko na niego kłapnęła/warknęła, gdy do niej podszedł.
Ona się coraz bardziej z nami zżywa i to jest tragedia! To znaczy fajnie, że nas lubi, że powoli się "otwiera", zaczyna z nami łapać kontakt (macha ogonem, zaczepia łapą, a przed chwilą było nawet lekkie odsłonięcie brzuszka :multi:, ale na razie tak ciut, ciut ;)), ale to prowadzi tylko do tego, że zżywamy się ze sobą coraz bardziej i jak przyjdzie czas oddania Ziutki to obie strony przeżyją dramat...:-( Z tym, że ona większy, bo nie zrozumie co się dzieje - już raza była oddana... Tego się bałam i tego nie cierpię w tymczasach :placz:.

Byliśmy dziś u weta.
Było USG jamy brzusznej - wszystko w porządku, a co najważniejsze żołądek już w stanie zupełnie normalnym!
Były badania krwi. Wyniki już o wiele lepsze. Leukocyty jeszcze trochę zawyżone, ale już blisko górnej granicy dopuszczalności. Troszkę mnie martwi, że teraz (dla odmiany) zaczynają jej spadać erytrocyty, hemoglobina i hematokryt (w normie, ale niższe niż poprzednio :roll:), ale generalnie wyniki niezłe!
Było osłuchanie płuc - jest znacznie lepiej!
Było czyszczenie uszu - to była męczarnia, szarpanina, warczenie, piski, wykręcanie się. 3 osoby ją trzymały i utrzymać nie mogły...:roll: Ziutka ma ponoć świerzbowca usznego. Aaaa... mam nadzieję, że się nie zarazimy :shake:. Dostaliśmy (he,he... dostaliśmy, czyli kupiliśmy) płyn do czyszczenia uszu Otifree i krople Oridermyl i mamy codziennie czyścić i zakrapiać. Już się boję jak to będzie :roll:. Trzymać kciuki proszę! Tym bardziej, że nie wiem jak te akcje wpłyną na Bazyla (te piski, szarpania, warkoty)...
W środę mamy pójść do kontroli.

Oto paragon z lecznicy:



A tu najświeższe rozliczenie:

Wydatki:
115 zł - pierwsza wizyta weterynaryjna (badania, morfologia, usg jamy brzusznej, antybiotyk)
16 zł - pierwsze zakupy jedzeniowe (kurczak + ryż)
22 zł - druga wizyta weterynaryjna + leki (antybiotyk)
15 zł - drugie zakupy jedzeniowe (kurczak)
114 zł - trzecia wizyta weterynaryjna (badania krwi, usg jamy brzusznej, antybiotyk na dalsze 6 dni, płyn do czyszczenia uszu - Otifree, Krople do uszu - Oridermyl)
11,50 - trzecie zakupy jedzeniowe (kurczak)
Razem: 293,50 zł

Wpływy:
5,00 zł - za cegiełkę z Allegro
100,00 zł - wpłata od Epe :loveu:
5,00 zł - cegiełka z Allegro
20,00 zł - wpłata od Vitis :loveu:
80,00 zł - wpłata od Kaliny T. z Jaworzna
Razem: 210 zł

W sumie: -83,50 zł



[quote name='NETA1']wrzuciłam na dwa inne fora...jutro wydrukuje plakaty i rozwiesze w częstochowie.

maciaszek jestes wielka!!!!!!!!!!!!!Dziękuję :loveu: i dziękuję :oops:.
Wielki jest też mój TZ :loveu:!

[quote name='Vlk']Ale niestety z domem tymczasowym to też inna sytuacja, bo ja psy przyzwyczjałam do siebie i pokazywałam, że obydwa tak samo kocham.No właśnie...
Gdybym chciała pokazać, że kocham je tak samo to Bazyl by Ziutkę zeżarł...
Staram się jak mogę nie okazywać jej, że ją lubię, żeby nie przyzwyczajała się do mnie za bardzo, ale to cholernie trudne i nie zawsze się udaje.
[quote name='Vlk']Trzymam kciuki za psinkę :)Poopowiadaj o niej znajomym, proszę. Im więcej osób wie, tym lepiej. Zostało 9 dni....

Posted

A na koniec fotki Ziutki :).

Nadchodzi...



Ponieważ na balkon ma zakaz wychodzenia, bo chce fruwać z 13 piętra to musi się zadowolić wyglądaniem przez zamknięte drzwi.



Walka ze swędzącym uchem (ponieważ drapie się bardzo rzadko to mam nadzieję, że to jednak nie świerzbowiec. Przy nim swędzenie jest ogromne).



A tu taka sobie, o!



Posted

Kasiu co do tego, ze ona sie otwiera i sie przyzwyczaja i beda obydwie strony cierpiec...
uwierz mi, ona nie bedzie...wiem, ze to dziwne ale tak jest z tymczasami takimi krotkimi
u mnie Pestka byla dokladnie 2 tygodnie...byla psem totalnie zastraszonym, bitym, zaglodzonym...ale jak sie otworzyla to chodzila za mna krok w krok...na spacery bez smyczy chodzila bo byla zawsze przy mnie...gdy po nią przyjechal kolega zeby przekazac jąinnemu ktory zawiozl ją do jej domu nie chcial podejsc....chowala sie za moimi nogami, musilam ją wlozyc do samochodu....
tesknilam za nią bardzo, martwilam sie itp...a ona? ona jak tylko wysiadla z samochodu i zobaczyla juz tych naprawde "swoich" ucieszyla sie:)
zwariowala na ich punkcie, nie bylo zadnego dramatu dla niej...w sumie to z jednej strony bylo przykre dla mnie, ze nie pamieta o mnie...ale przeciez o to chodzilo zeby znalezc jej dom, zeby byla szczesliwa....wiec czemu bylo mi tak cholernie przykro?
my ludzie jestesmy egositami troche...
uwierz mi...ty bedziesz bardziej tesknic za nia niz ona za toba...bo ty zostaniesz w tym miejscu gdzie ją znalas....ona pojdzie do nowego, do nowych ludzi...do nowej milosci i opieki:)

Posted

Mam nadzieję, że tak będzie!
I że Ziutka szybko znajdzie dom.
Na razie cisza. Ani jednego telefonu. Na Allegro 7 obserwujących, ale szczerze mówiąc to nie wiem co oni obserwują. Tych kupujących cegiełki czy zastanawiają się na Ziutką (oby!)?

Posted

Maciaszek, tak sobie śledzę Wasze przejścia, nie chcę się wtrącać, bo
mam troszkę inne zdanie, niż większość.
Zresztą główne tezy zachowania są spisane w artykulku na BWP,tak jak podałam.
Ale chyba czas zrobił swoje i jest nieco lepiej.
Jeżeli chcesz pogadać, w rozmowie zawsze więcej wiemy,
to zadzwoń 0607 32 99 32.
Może coś Ci pomogę.
Pracuję z psami, zajmuję się behawiorem, ale nie zawsze mam rację.:cool3:
Na razie nie śpię.
Albo gg, jestem na niewidocznym.
Dlaczego proponuję rozmowę, bo nie zawsze uświadamiamy sobie co się dzieje.

Posted

Joaaa, dziękuję :). Twój artykuł przeczytałam już wtedy. Dzwonić nie będę, bo chyba nie ma takiej potrzeby (ale zapiszę numer na "w razie czego"). W domu spokój. Mam nadzieję, że tak zostanie! I że Ziuta szybko znajdzie dom.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...