ewa36 Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Bonusia miała dwóch lekarzy i jeden był za sterydami, a drugi absolutnie nie ... Obaj chcieli dobrze ... Quote
Isadora7 Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 [quote name='ewa36']U Bonusi widoczna była już poprawa funkcji ruchowych, tylko sprawy wewnętrzne odezwały się szybciej niż wystarczająca poprawa :-( A wodobrzusze właściwie przypieczętowało sprawę ... :-( Płyny zbierające się w jamie brzusznej świadczą o ostrej niweydolności krążenia i/lub nerek :-( Do tego potęzne i bardzo bolesne zapalenie pęcherza i końcowka cieczki, grożąca ropomaciczem przy zaniżonej odporności ... :-( Boże, dlaczego nie posłuchałam Dr Ostaszewskiego i dałaj jej sterydy .... Nie daruję sobie tego bo mówił mi, żeby tego nie robic.... Ze nic nie pomogą a tylko zabiorą jej resztę odporności i tak było :-( Tyle że sterydy podaje się w takich wypadkach .... To nędzne wytłumaczenie, bo przecież mogłam podać jej traumeel w iniekcji, w razie potrzeby w podwójenj dawce ... Stało się :-( Ewo nie masz żądnego powodu do wyrzutów sumienia, zrobiłaś tak bo uważałaś ze to pomoże. Byłaś o tym przekonana. Powiem, że w zasadzie nie wiesz czy np bez sterydów byłoby lepiej. Bonia jest szczęśliwa, ze miała Ciebie. Ona jest, widzi, słucha, patrzy... jest w Twoim sercu, w myślach, we wspomnieniach... tego nikt nigdy nie zabierze. Quote
ewa36 Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Tak, Izadoro, tak naprawdę nikt nie wie, co by było ... Ale na dzień dzisiejszy na pewno nie podałabym sterydów w jej stanie ... Niestety za jej życia nie miałam tej wiedzy i tego doświadczenia, które mam dziś :-( Wiem, że maleńka jest ... Ona wie, że ją kocham ... I myślę, że mi to wybaczy :-( Tylko ja nie mogę jak dotąd wybaczyć sobie. Pewną pociechą dla mnie jest to, że przynajniej na koniec miała należytą opiekę - w czasie, kiedy jej najbardziej potrzebowała :-( Lepiej nie myśleć, co by ją czekało w takim stanie w schronisku :shake: Bo niestety jej stan stopniowo się pogarszał, niezaleąnie od tego, czy miała ograniczany ruch (kiedy jeszcze się samodzielnie pooruszała) czy nie :-( Zresztą, co to za życie w unieruchomieniu dla takiego stworzenia, dla owczarka, ktory został stworzony do biegania ? :-( Tania ledwo chodzi a domaga się rzucania patyków na spacerze ... Quote
ewa36 Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Boneczko .... Dlaczego tak to się skończyło :placz::-( Ja wprost nie potrafię cieszyć się skucesami innych kaleczek i ich opiekunów ...... :-( Quote
ewa36 Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Erazm, ja sama nie wiem .... Mam podwójnego kaca, bo nie mogę odżałować, że innym się udaje i żyją bodaj na wózku, a jej nie ! Dlaczego właśnie jej nie :-( Nie było kochańszego i cierpliwszego stworzenia od niej :-( Quote
Erazm Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Ewo ja jestem bezradna, tez stracilam psiaka, ktorego kochalam i do ktorego wracam myslami, mialam wtedy depresje, dostalam wowczas Yoorka, moja pierwsza reakcja byla straszna, ale dzis wiem, ze dzieki niemu nie zapomnialam, ale doszlam do siebie...Musisz sie czyms zajac jesli nie psiakami, moze wolontariatem dla dzieci czymkolwiek.... Quote
ewa36 Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Nie mogę zebrać się do kupki, funkcjonuję na 2/3 gwizdka, sama wiem że tak być nie może ale co z tego :shake: Odejscie Boni uderzyło mnie boleśnie :-( Naraz powstała pustka, stoją jej leki, stoi jej aparat, jej lampa :-( 15 kwietnia będzie trzy miesiące :-( Quote
epe Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Ewo! Rozumiem Twój stan duchowy a propos tych innych psiaków,którym się udało. Mam wyrzuty sumienia,że takie myśli mnie nachodzą- obok w bloku mieszka bokserka- rocznik mojej Zuzy- niedobra,zadziorna suka,teraz,na stare lata bardziej jej odbija i musi chodzić w kagańcu- ile razy ją widzę,myślę "dlaczego ta zaraza jeszcze żyje,a moja słodka,najmądrzejsza,niekonfliktowa sunia nie?:placz: Z psami chyba jest jak z ludźmi- ci dobrzy tak szybko odchodzą:placz: Quote
ewa36 Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Erazm, oczywiście, że musze się czymś zająć, moja Babcia mówi to samo :-( Ja sama sobie mówię, że po prostu minęło za mało czasu, musi upłynąć go więcej :-( Bonia bardzo mocno wypełniala mój rytm dnia i pustka po niej jest ogromna :-( Może to dlatego tak trudno się podnieść, choć przecież śmierć jest zjawiskiem naturalnym ......... Ale oczywiście, że tak, trzeba się czymś zająć bo inaczej można zagryźć samą siebie. Epe, zgadzam się, ci dobrzy odchodzą jako pierwsi :-( A tych podłych nie chcą ani w niebie, ani w piekle, dlatego tak długo żyją. Pewne uczucia chyba są wspólne dla określonej kategorii doznań, po prostu są ludzkie :-( Quote
ewa36 Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Pozornie niby wszystko jest w porządku, wszystkoi jest na miejscu, słońce już świeci, obowiązki zawodowe liczne (chyba dobrze) ale ta zadra tak głęboko siedzi, tak mocno ..... Muszę uwazać zwłaszcza jak widzę takiego długowłosego ONka jak Bonusia bo nawet przy ludziach nie jestem w stanie się nieraz pohamować od placzu :shake: To na szczęście rzadko, ale zdarzało się .... Jak to jest, trochę ich już odprowadziłam na tamtą stronę i umiałam to sobie wytłumaczyć, bo taki jest zresztą naturalny i nieodwaracalny porządek rzeczy .... :-( Chyba dobry .... Quote
ewa36 Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Jestem pewna że drugiego takiego piesiątka jak Bonusia nie bedę miała :-( Ona była wyjątkowa, wyjatkowej urody i wyjątkowego charakteru :-( Aniołeczek pod każdym wzgledem :-( I miała tak mieciutkie futereczko, że jeszcze takiego u psiaka nie spotkałam .... Jak kroliczek angorka :-( Choć moze przytrafi mi sie psiak podobny do niej :-( Quote
Isadora7 Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 ewa36 napisał(a):Jaka szkoda że nie dane nam było więcej czasu :-( Nie znam jej przeszłości ale może to lepiej ...... Ale to nieważne, co było wcześniej, ważne co było między nami. Bonusia jest moja przyszła mi to powiedzieć tylko dlazcego takie kochane piesiątko musiało odejśc tak szybko :-( Niestety One zawsze odchodzą za wcześnie, musimy je żegnać.:-( Quote
ewa36 Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Jaka szkoda że nie dane nam było więcej czasu :-( Nie znam jej przeszłości ale może to lepiej ...... Ale to nieważne, co było wcześniej, ważne co było między nami. Bonusia jest moja przyszła mi to powiedzieć tylko dlazcego takie kochane piesiątko musiało odejśc tak szybko :-( Quote
ewa36 Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Tak, one zawsze odchodzą za szybko bo przed nami. Tylko że co by bez nas zrobiły. Nie wyciskałam jej Dr uznali że nie trzeba bo sama siuśkała. Ale może jdnak było trzeba ? Z reguły takie psiaki jak ona się wyciska. Wiele rzeczy wraca i wszystko mi ją przypomina - od przekroczeniu progu. To jej dom, jej łóżeczko lezało w jadalni przy stole tak że zaraz po otworzeniu dzwi do domu od razu się widziałyśmy i witałyśmy :-( Ciale ją widzę w tym miejscu :-( Quote
Erazm Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Teraz mam wyrzuty, ze zajrzalas Ewo na watek Itka.... Quote
ewa36 Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 To ja mam wyrzuty. To ja za nią odpowiadałam. Może faktycznie czegoś nie dopilnowałam. Oskar też jest porażony i ma się świetnie. Tyle czasu. Dlaczego ona nie mogła żyć ? Skąd te powikłania ? Przecież była leczona a nie pozostawiona samej sobie :-( Quote
ewa36 Posted April 16, 2009 Posted April 16, 2009 Muszę powiedzieć, że doznałam pewnej niewielkiej ulgi, choć nie spodziewałam się tego. Patrząc mianowicie na inne biedule, niejednokrotnie bardzo długo czekajace na dom zrozumiałam, że w gruncie rzeczy bardzo wiele sobie nawzajem dałyśmy. Nieważne, że odeszła, i tak by odeszła, nie była już najmłodsza. Bonia ma swojego człowieka i swój dom, i zawsze już mieć będzie. Quote
Erazm Posted April 16, 2009 Posted April 16, 2009 [quote name='ewa36']Muszę powiedzieć, że doznałam pewnej niewielkiej ulgi, choć nie spodziewałam się tego. Patrząc mianowicie na inne biedule, niejednokrotnie bardzo długo czekajace na dom zrozumiałam, że w gruncie rzeczy bardzo wiele sobie nawzajem dałyśmy. Nieważne, że odeszła, i tak by odeszła, nie była już najmłodsza. Bonia ma swojego człowieka i swój dom, i zawsze już mieć będzie. Pieknie to ujelas.... Wiekszosc z tych bid nie ma szansy, aby ktos je pokochal... Quote
ewa36 Posted April 16, 2009 Posted April 16, 2009 Niestety tak, większośc nigdy nie zazna własnego domu. Nawet, jeśli dom ten nie jest idealny (nie mówię o patologii, znęcaniu itp) to jednak jest to dom - własny punkt odniesienia na ziemi. Może jej wcześniejsze życie nie było takie złe ? Lepiej tak myśleć. Nasze wspólne życie było dobre pomimo choroby, a może właśnie dzięki niej zyskało na intensywności. Quote
ewa36 Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 Jadę dziś do Dęboróry na grób Bonusi. Po prostu nie mogę pogodzić się z jej odejsciem. Ale odchodzą i ludzie, i zwierzęta, a w sytuacji choroby jest wielu ludzi i wiele stworzeń. byla dla mnie jak dziecko, którego nie mam, i jak dzieckiem się nią opiekowałam. Muszę na siłę zmieniać swój sposób myślenia o jej odejściu, bo zwariuję. Dobrze przynajmniej, że mam tą swiadomość. Quote
czarna anda Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 ewunia nie drecz sie !!!! Nie wrocisz jej zycia wiem jak ci ciezko akurat to wiem dobrze ale pozwol jej odejsc .... pusc ja zeby mogla biec na druga strone mostu ...... podziekuj jej za wszystko co ci dala i pozwol jej odejsc...... Quote
ewa36 Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 Iwonko to mądre i rozsądne słowa. Będę do nich wracać w chwilach zwątpienia. Wiem że wiesz. Dziękuję że jesteś. Quote
ewa36 Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 Staram się tu nie wchodzić ..... :-( Naprawdę się staram .............. Wczoraj byłam w Dębogórze, odwiedziłam nie tylko Tanię, Bonusię także :-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.