Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Moja Bonusia, moja malutka. Już nie cierpi, a cieszy się i biega. Któregoś dnia, już niedługo, połączymy się znowu i nic już nas nie rozdzieli.
Bonia dała mi drugie zycie. Obudziła moją duszę, wprowadziła ją w inny wymiar. To ogromne bogactwo, które zostanie ze mną do końca moich dni.
Bonusia pokazała mi, że każdy dzień jest wartością.
Wbrew chorobie, wbrew lakectwu.
Może i dla mojej duszy zaświeci jeszcze słońce.
Może zdołam pogodzić się z faktem, że ona, moje słoneczko, jest już w lepszym świecie.
Bardzo bym chciała.

  • Replies 810
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Boneczko, malutka moja. Powierzam cię z ufnością opiece Tego, ktory mi cię dał.
Jesteś juz u najlepszego Opiekuna, najlepszego Ojca.
I chociaż zcasami nie rozumiemy, buntujemy się, to On i tak pamięta o każdym stworzeniu.
Ziarno wyda plon, gdy do ziemi powróci.
Tym plonem jest miłość, ktora przekracza próg śmierci i otwiera wrota do wieczności.
Zawsze będzie ze mną twoja pogoda, twój uśmiech, twoja ufność.
Ty chwaliłaś dobrego Stwórcę samym swoim istnieniem.

Posted

Miałyśmy piękne nasze wspólne życie. Nasz mały świat. Piękny czas dany tylko dla nas. Bonusiu, mój skarbeczku. Przychodź, kiedy będziesz chciała. To jest twój dom.

Posted

Pamiętak jak po śmierci Bonusi całymi nocami chodziłam po domu tuląc do siebie jej zabaweczkę, pluszowego pieska, którego dostała do Cioci Beki i z którym przyjechała do mnie. Mam tego pieska do dziś, zachowałam go. Mam też do dziś sińce pod oczami bo nadal spię tak sobie.
Z jednym się zgadzam, niekiedy ludzi nie opłakujemy tak mocno i tak szczerze jak te stworzenia :-(

Posted

[quote name='ewa36']Pamiętak jak po śmierci Bonusi całymi nocami chodziłam po domu tuląc do siebie jej zabaweczkę, pluszowego pieska, którego dostała do Cioci Beki i z którym przyjechała do mnie. Mam tego pieska do dziś, zachowałam go. Mam też do dziś sińce pod oczami bo nadal spię tak sobie.
Z jednym się zgadzam, niekiedy ludzi nie opłakujemy tak mocno i tak szczerze jak te stworzenia :-(


Absolutnie zgadzam się z tym.

Posted

Tak, na autentyczną żałobę trzeba zasłużyć.
Kiedy żegnałam Brendę, Zosia powiedziała mi : One muszą odchodzić przed nami, bo co by bez nas zrobiły ...:-(
W przypadku Bonusi te słowa nabierają szczególnego wymiaru :-(
Może mogłam zajmować się nią lepiej, ale nie mogłam mocniej jej kochać :-(
To wiem na pewno.

Posted

Ubiegłoroczne Święta woelkanocne przepłakałam i byłam prawie nieprzytomna, bo zadawałam sobie pytanie, jak to będzie z tą malutką, czy zdolam jej pomóc, czy leczenie odniesie skutek etc., te Świeta też przepłaczę bo znam już odpowiedź ... :-(
Tak szybko przyszła ... :-(

Posted

Nie Erazm, kochana, na pewno nie chcemy, ale serce ma swoje racje i chodzi swoimi drogami :-(
Powstrzymywanie pewnych emocji raczej powoduje niedługo póżniej jeszcze gorsze dołki :-(
Nie ma dnia, żebym nie myślała o mojej malutkiej :-(
Nie ma dnia :-(

Posted

Wszystkiego najlepszego na nadchodzące Święta dziecino niech ci Boża trawka miekką będzie :-(
Tam cały czas jest wiosna i tyle miejsca do biegania :-(
A ty już możesz biegać i nic cię nie boli :placz:
Choroba nareszcie została pokonana ale za cenę rozstania :-(

Posted

Boneczko, mój skarbie ... :-(
W te Święta już nie musze martwić się o ciebie :-( choć nie tak to sobie wyobrazałam :-(
Obym była dla ciebie tak dobrym przyjacielem, jak ty dla mnie :-(
Wesołych Świąt moja malutka, Wesołych Świąt :-(

Posted

Najbardziej boli mnie to, że nie wiasdomo, jaką Bonusia miała przeszłość .... :-( Być może się tułała ... :-( Takie kochane, takie dobre, posłuszne piesiątko ... :-( Przynajmniej w chorobie miała dom ... :-(
Może ona o tym, co złe, już po tamtej stronie nie pamięta ... Może liczy się tylko to, co było między nami ... :-( Wesołych Świat skarbeczku ... :-(

Posted

Moja piękan dziewczynka ... :-(
Ciągle jeszcze nie mogę oglądać zdjęć Bonusi ... :-(
A przecież mam jeszcze Ledziunię :shake::lol: moją małpeczkę zdrową jak krowa :loveu:

Posted

Izadoro, Erazm, Epe, Majgo, Beko, Gajowa - do Was kochane kieruję szczególne podziękowania i serdeczne życzenia :Rose:
Dziękuję, że byłyście z nami ....
Dziękuję, że byłyscie ze mną po odejściu Bonusi :-(

Posted

ewa36 napisał(a):
Izadoro, Erazm, Epe, Majgo, Beko, Gajowa - do Was kochane kieruję szczególne podziękowania i serdeczne życzenia :Rose:
Dziękuję, że byłyście z nami ....
Dziękuję, że byłyscie ze mną po odejściu Bonusi :-(


Ewo nadal jestem z Wami
dla mnie Święta przestały istnieć 7 lat wstecz... Wtedy zaczęła się moja trauma. W pewnym sensie Świat dla mnie zatrzymał się w 2002 roku. Śmierć Mamy, w pół roku po mamie odszedł za TM - Edi. Do dziś we mnie się kołacze czy mogłam zapobiec jego śmierci... do dziś mam wątpliwości. Aż się boję myśleć o tym, a jak już zaczynam szlochania nie mogę opanować. Nawet teraz, łzy zlewają okulary, muszę zdejmowac, ale kapią i tak na klawiaturę.

Edi odszedł, błagałam lekarza aby go ratował... operował go, nie przeżył operacji. Pytałam lekarz czy sie obudził... powiedział, że nie byłby lekarzem gdyby pozwolił mu w tym stanie obudzić się. Powiedział... że miał peknięte jelito... Dzisiaj kojarząc pewne fakty mam, to co rpeszłam przez te lata, boje się myśleć i rozważać przyczyne śmierci Edunia, bo czuję, ze popadam w obłed. Był leczony, chorował, od paru tygodni przed śmiercią brał kroplówki... Jednak jak rozważam, jak myśle to ból serca, duszy staje się nieznośny. Czy mogłam zapobiec? Błagam go wybaczenie, zawsze gdy wspominam. A nie ma dnia, abym nie wspomniała. Błagam o wybaczenie jeżeli coś nie tak zrobiłam. Jeżeli byłam na coś slepa. Bo chyba byłam jeszcze wówczas.

Odebrałam go w nocy o 2. Zasnąłam przy martwym ciałku W domu w którym pól roku temu razem z nim pożegnałam Mamę. Razem ze mną i tylko MY pomagaliśmy w godnym odejściu Mamie gdzieś... o ile to gdzieś istnieje.

Edunio zakończył jakąś epokę z mojego życia. To już nie wróci, już nigdy nie będzie tak jak było. W zasadzie żyję... bo żyję. Żyje dla Rambiego i teraz Rudej. Ile łez (wbrew pozorom zapewne), ile bólu samotności we mnie to tylko ja wiem. Niby głośno i tłumnie... a jednak masakrycznie pusto, a cisza aż dzwoni. Czasem usmiech czy nawet śmiech... na chwilę i tak naprawdę bezbarwny. Ot tak bo wiem, że kiedyś w takiej chwili tak bym zareagowała.

W Święta najchętniej uciekłąbym gdzieś daleko... od ludzi. Aczkolwiek chyba dopiero w tych najbardziej traumatycznych chwilach mojego życia, poznałam co to jest PRZYJAŹŃ. I to, że jest naprawdę. Chyba ta siadomość mnie trzyma przy życiu. No i fakt, ze jestem dla Rambunia, Rudej i poniekąd dla innych psiaków. To mnie wzmacnia, ale serce i dusza pozostają chore, chore z samotności.

Posted

Izadoro, kochana, wobec tego, co przeszłaś, nie mam prawa się skarżyć ...
Ale mogę potwierdzić i zapewnić, że przyjaźń istnieje ...
Tak samo, jak miłość ...
A miłość jako jedyna siła we wszechświecie przekracza barierę śmierci, miłość jest wieczna ...
Obym i ja mogła pomóć Ci tak samo, jak Ty pomogłaś mnie ...
Zawsze pozostaną pytania bez odpowiedzi ...
Zawsze pozostanie niepewność i ten kołaczący ból, czy zrobiłam wszystko, czy niczego nie pominęłam, nie zaniedbałam ...
To dotyka tylko tych, którzy prawdziwuie kochali ...
Ci zimni, bez uczuć, nie mają takich problemów ....
Ich świat jest zdumiewająco prosty, a jednakim nie zazdroszczę ... [/PHP][/PHP]

Posted

Ból musi po prostu wybrzmieć bo uderza w najczulszą struną naszego jestestwa ...
Mimo wszystko wierzę, że w życiu jest tyle samo dobrego, co i złego ...
Trzeba ufać ... Życie jest bezcenne i ma sens, jest niepowtarzalne ...
Tyle jest jeszcze dobrego do zrobienia ...
Tylu jest ludzi, którzy współodczuwają i rozumieją ...
Nasze maleństwa zostaną z nami, nikt nam ich nie odbierze ...
W pewnym sensie one są nagrodą za nasze dotychczasowe życie ...
I one po nas przyjdą, bo kiedy nadejsze nasza godzina, będą już doświadczonymi żeglarzami u Sternika Życia ...

Posted

W zeszłym roku w Wielkanoc prawie nie rozumiałam, co do mnie mówiło wujostwo, bo myślałam tylko o Bonusi :-(
W tym roku nie wiem czy będzie lepiej :-(
Coś dziwnego dzieje się z czasem albo ze mną :-(

Posted

Teacherko, dokładnie tak ... :-(
Izadora i mnie bardzo pomogłas, jest niezwykłym człowiekiem.
To prawda, że stal kształtuje sie w ogniu, a człowieka w bólu :-(
Tylko że ból dotyka każdego, ale nie każda stal okazuje się szlachetna :-(
Trzymajmy się razem, jat nas tak mało .....
I to właśnie dzięki nim zdołałyśmy się odnależć
:-(
Bo one uczą kochać tak, jak one kochają : bezwarunkowo, autentycznie, oddanie .... :-(
Nasze skarbeczki :-(
Żyjmy tak, aby się z nimi ponownie spotakć ...
Bo one z Raju nigdy nie wyszły :-(

Posted

U Bonusi widoczna była już poprawa funkcji ruchowych, tylko sprawy wewnętrzne odezwały się szybciej niż wystarczająca poprawa :-(
A wodobrzusze właściwie przypieczętowało sprawę ... :-(
Płyny zbierające się w jamie brzusznej świadczą o ostrej niweydolności krążenia i/lub nerek :-(
Do tego potęzne i bardzo bolesne zapalenie pęcherza i końcowka cieczki, grożąca ropomaciczem przy zaniżonej odporności ... :-(
Boże, dlaczego nie posłuchałam Dr Ostaszewskiego i dałaj jej sterydy .... Nie daruję sobie tego bo mówił mi, żeby tego nie robic.... Ze nic nie pomogą a tylko zabiorą jej resztę odporności i tak było :-( Tyle że sterydy podaje się w takich wypadkach .... To nędzne wytłumaczenie, bo przecież mogłam podać jej traumeel w iniekcji, w razie potrzeby w podwójenj dawce ... Stało się :-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...