Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 810
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kobix odpowiedziałam na Twoje pytanie myślałam że dostałaś już odpowiedź ale odpowiem jeszcze raz. Nie zdecydowała się na operację Bonusi, ponieważ Dr Sterna po zbadaniu jej orzekł, że w jej przypadku - po upływie tak długiego czasu od urazu (Bonia była u Gajowej od 23 grudnia ub. roku a badanie miało miejsce 28 lutego ub.roku) operacja w najlepszym czasie nie pomoże. Dr zarazem zaznaczyl, że tylko rehabilitacja i fizjoterapia są w stanie pomóc Bonusi, moze być jednak i tak, że pomomo podjętych wysiłków Bonusia przestanie chodzić. Sama narkoza była dla niej już zbyt dużym ryzykiem, ponieważ bonia miała jeszcze zwiększone ciśnienie w prawym oczku. Nie wymyśliłam sobie tego, przy tym badaniu były obecne Gajowa i Erazm. Byłysmy razem w gabinecie z Bonusią.

Posted

Diegnozę Dr Sterny potwierdziła Pani Dr. Hellmann, ktora niezależnie badała Bonusię jeszcze przed jej zabraniem. Potem kontaktowałam się z Panią Dr degórską z zespołu Dr Sterny ktorra wyjaśniła mi, że kanal kręgowy w częsci szyjnej i piersiowej jest szerszy i daje tym samym wiecej miejsca na naturalna komprseję, a w części lędźwiowej, gsdzie ucisk miala Bonia, kanał ten się zwęża co ma kolosalny wpływ na prowadzenie i powodzenie operacji - w częsci lędźwiowej inaczej niż w szyjnej z powpdu braku miejsca na kompresję rdzeń w uciskanym miejscu niemal od razu ulega częsciowej atrofii i operacja po kilku miesiacach nic nie da, co najwyżej doprowadzi do pogorszenia, co Dr wyraźnie zaznaczył przy świadkach. Jest to na wątku.

Posted

Gajowa i Erazm takżę o tej wizycie pisały. Zabrałam wobec tego Bonusię w stanie takim, jakim była i zaczęłam ją leczyć i rehabilitowac. Zakupilam dla niej sprzęt, leki ściągalam z Niemiec, pojechałam do Pani Halinki Markiewicz do Katowic na ondywidualne przeszkolenie w zakresie ćwiczeń ruchowych i masażu kręgosłupa. Majga, choć sama chora i z egzaminami na głowie, przyjechala do mnie aż z Łodzi, aby pomóc mi przy Bonusi, doszkolić z masażu i opracować tan aparat. Majga poradziła sobie ze sprzętem błyskawicznie, opracowała programy dla Boni i wszystko mi wytłumaczyła, co też sobie notowalam. Zakupiłam nadto dla Boni profesjonalny niebieski sollux i piłkę do ćwiczeń, na ktorej była pionizowana. Zdobyłam dla nie wózek na miarę, w czym znów pomogła m i Majga.

Posted

Beka i Gajowa wielokrotnie wspierały mnie duchowo za życia Bonusi, kiedy nie wszystko szło jak należy. Tylko one i ja wiemy, ile łez, pracy i wysiłku kosztowała opieka nad Bonusią. ale niczego nie załuję. Powtarzam raz jeszcze : choroba wzięła górę, ale nas nie pokonała. Tam, gdzie rodzi się miłość, nie ma przegranych. więc nie rzucaj oskarżeń lekką ręką nie wiedząc nawet do końca, co i jak było. Pozdrawiam i życzę ciut innego odcienia życzliwości.

Posted

Ps przeciwko operacji wypowiedzieli się także moi dwaj Dr oraz lekarze niemieccy, do których dotarłam za posrednictwem Dr Ostaszewskiego, ktory też sprowadzal laki dla Boni, Niemcy orzekli, ze po takim czasie w ogole nie ma możliwości operacji i nie należy jej nawet ruszać i przewozić do Berlina, a to jest komercyjna klinika. Bonię zabiły sprawy wewnętrzne a wodobrzusze dopełniło miary, jeszcze jak byle jak ale chodziła wyniki badania moczu była co najmniej niezadowalające. Gdyby nie sprawy wewnętyrzne, być może miałaby sznsę żyć na wózku, ale tego się nie dowiemy.

Posted

Zresztą nie wiemy, co było tak naprawdę przyczyna tego ucisku - Bonia nie miała tomografii komp. Ale Dr Sterna bał się narkozy i dodał, że przy dyskopatii to i tak powoli po długim okresie czasu będzie się poprawiać, natomiast przy nowotworze naciekającym (to oczko) poprawa nie nastąpi mimo podjętych wysiłków. A ja zostałam z tym wszystkim i wciąz nurtują mnie wątpliwości i pytania.

Posted

Izadoro, bardzo dziekuję za to, co napisałaś, dzięki temu wiele rzeczy stało się dla mnie zrozumiałymi :-( Kochałam i nadal kocham Bonię a Bonisua - tego jestem pewna - kocha mnie. Tego nikt nam nie odbierze. Któregoś dnia, już niedługo, bol odejdzie, a zostanie sama miłość.

Posted

ewa36 napisał(a):
Kobix odpowiedziałam na Twoje pytanie myślałam że dostałaś już odpowiedź ale odpowiem jeszcze raz. Nie zdecydowała się na operację Bonusi, ponieważ Dr Sterna po zbadaniu jej orzekł, że w jej przypadku - po upływie tak długiego czasu od urazu (Bonia była u Gajowej od 23 grudnia ub. roku a badanie miało miejsce 28 lutego ub.roku) operacja w najlepszym czasie nie pomoże. Dr zarazem zaznaczyl, że tylko rehabilitacja i fizjoterapia są w stanie pomóc Bonusi, moze być jednak i tak, że pomomo podjętych wysiłków Bonusia przestanie chodzić. Sama narkoza była dla niej już zbyt dużym ryzykiem, ponieważ bonia miała jeszcze zwiększone ciśnienie w prawym oczku. Nie wymyśliłam sobie tego, przy tym badaniu były obecne Gajowa i Erazm. Byłysmy razem w gabinecie z Bonusią.


przykro mi lecz nic nie otrzymałam(pw ani mail)stąd ponowiłam zapytanie.dziękuję za wyczerpującą odpowiedź...
wolałam na pw ze względów oczywistych...

"więc nie rzucaj oskarżeń lekką ręką nie wiedząc nawet do końca, co i jak było. Pozdrawiam i życzę ciut innego odcienia życzliwości"

-w moim zapytaniu nie było cienia oskarżeń(co jeszcze dodatkowo zaznaczyłam),tylko czysto merytoryczne pytanie o powód rezygnacji z operacji.nie rozumiem więc czemu to tak odebrałaś.
pozdrawiam

Posted

Kobix, zapytałaś, dlaczego nie zgodziłam się n a operację Boni bo to jedyna mozliwość przywrócenia jej sprawności dodając zarazem, że to i tak już bez znaczenia. Dla mnie to jednoznaczne. Mam tego e-maila i nie wiem, czemu nie otrzymałaś odpowiedzi na pw. Wysłałqm ją niezwłocznie. Mogę tylko dodać, że za życia Boni i zwłaszcza teraz po jej odejsciu nie ma dnia, żebym o tym nie myślała. Na drugi raz pomyśl, co piszesz i do kogo. Sama napisałaś, że to odpowiedź niczego nie zmieni, a mnie zadało to ogromny ból. to jest jeszcze wszystko bardzo świeże.

Posted

Ps nie zaprzeczam, że po badaniu przeprowadzonym przez Dr Sternę (do dziś mam wypis) i wyrażaniu przez Niego jednoznacznej opinii przeciwko operacji, ja również zajęłam zdecydowane stanowisko w tej kwestii. Nie było to jednak sprawą ani mojego uporu, ani widzimisię.

Posted

Ewa zrobilas wiecej niz mozna. Kto by przygarnal tak chorego psiaka i walczyl o jego zycie? Pewnie znajdzie sie pare wyjatkow na setki tysiecy, chwala im za to. Ty bylas wsrod tych wyjatkow, a Bonia miala to szczescie zaznania milosci.

Posted

Erazm kochana , Bonia miała szczęscie zaznania wszystkich, ktorzy przejęli się jej losem i pomogli. A wielu ludzi zaangażowało się w pomoc dla niej, nie wyłączając Ciebie i naszych dwóch Dr, którzy całodobowo byli na każde wezwanie. Ja i tak miewam myśli, że mogłam z nią więcej ćwiczyc, więcej podnosić, zainstalować wyciąg w wannie do pływania :-( Nie moge opędzić się od myśli, że inne psiaki przecież jeżeli już nie wstają, to radzą sobie na wózku. Jejenie było dane najkochańszej, najcierpliwszej istotce :-(

Posted

Wstyd mi to mówić, ale prawie popłakałam się na wiadomość o tym, że Cary wstał i to bynajmniej nie ze szczęścia ... Pomyślałam czemu to nie moja malutka :-( Oto jakimi drogami potrafią chodzić myśli ... A przecież on też się nacierpiał i niczemu nie zawinił :oops:

Posted

Izadoro, dziękuję :-( Jesteś zawsze tam, gdzie zachodzi potrzeba. Zapracowałaś już na niebo dla dwóch. I masz jakże ogromnie, ogromnie ludzkie oblicze. Nigdy nie widziałam, abyś komukolwiek robiła przytyki, ganiła. Jesteś zawsze pomocna, zawsze rozumiejąca :Rose: Mnie nie zawsze na to stać :oops:

Posted

ewa36 napisał(a):
Wstyd mi to mówić, ale prawie popłakałam się na wiadomość o tym, że Cary wstał i to bynajmniej nie ze szczęścia ... Pomyślałam czemu to nie moja malutka :-( Oto jakimi drogami potrafią chodzić myśli ... A przecież on też się nacierpiał i niczemu nie zawinił :oops:


Ewa - przemawia przez Ciebie ból po stracie Boni, a taki ból to dowód człowieczeństwa. Nie masz zatem czego się wstydzić.

Posted

ewa36 napisał(a):
Na drugi raz pomyśl, co piszesz i do kogo. Sama napisałaś, że to odpowiedź niczego nie zmieni, a mnie zadało to ogromny ból. to jest jeszcze wszystko bardzo świeże.

nie zmieni bo pies nie żyje.
nie będę p-szać za to że zawsze skupiam się na psach a nie ludziach.
nie chodzę na pogrzeby,ani ludzkie ani psie.nie uznaję żałoby i użalania się nad sobą.biedni są Ci co odchodzą,a nie zostają.a żałoba to prywatna sprawa każdego...
zapytałam konkretnie o powód dla którego nie doszło do operacji.dostałam odpowiedz-za którą dziękuję

Posted

Nie ma dnia żebym nie myślała o mojej malutkiej :-( Pozornie niby wszystko jest jak ma być, chodze do pracy, zajmuję się Tanią, odwiedzam Dziadków, ale tak naprawdę nie pogodziłam się z odejściem Bonusi. Do dziś nie wiem, co mną kierowało przy tej decyzji, choć mając na uwadze względy medyczne była słuszna by nie rzec, jedyna :-( Trochę ich już na tamten świat odprowadziłam, zawsze ściska serce, ale po raz pierwszy dopadła mnie autentyczna rozpacz

Posted

Bonusiu, byłaś ozdobą mojego serca i mojego domu :-(
A teraz jesteś ozdobą w rajskim ogrodzie, bo Pan Bóg też kocha kwiaty :placz: A ty malutka każdym gestem i spojrzeniem sławiłaś Jego doskonałe dzieło - twoje serduszko :lilangel:

Posted

Izadoro, być może dzięki Tobie i Ediemu coś zrozumiałam. Być moze Bonia odchodząc bała się o mnie, bo tak bardzo byłyśmy zwiazane.
Erazm, to wraca i chyba długo jeszcze będzie wracać, ale dziękuję, że to napisałas.

Posted

ewa36 napisał(a):
Izadoro, być może dzięki Tobie i Ediemu coś zrozumiałam. Być moze Bonia odchodząc bała się o mnie, bo tak bardzo byłyśmy zwiazane.
Erazm, to wraca i chyba długo jeszcze będzie wracać, ale dziękuję, że to napisałas.



Ewo tak, tak bylo. Bonia się o Ciebie bała. One wiedzą, one wiedza więcej niż my. One widza dalej niż my, widza to co jest po...
Edunio wiedział kiedy moja mama umrze. Dał mi znać na ~3 dni przed śmiercią mamy. Wiedzieliśmy, że umrze, że każdy dzień ma już darowany. Ale choroba trwała, trwała.... na mniej więcej 3 dni przed śmiercią Edunio ciągle leżał przy mamie, starał się przytulać do jej ręki. Ogólnie mial zachowanie irracjonalnie. Brat nawet pytał co on wyprawia... odpowiedziałam tak machinalnie - on zna datę tylko nie umie powiedzieć.

One mają jakiś wiedże któej my nie mamy... i może dobrze. Edunio ZAWSZE wyczuł osobę mi nieprzychylną (Rambo również, Ruda jest adoptowana 12 grudnia 2008 więc jeszcze nie miałąm okazji sie przekonać). Nieraz przkonałam się, że ma rację i... powiem że zaskakująco trafiał.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...