Jump to content
Dogomania

Dlaczego warto adoptować psa ze schroniska? Metamorfozy str 1-2. Zdj str 329-331.


Recommended Posts

Posted

ANETTTA napisał(a):
jakis tyfus do mnie napisał meila ze szuka psów husky czy coli jako partnerki dla kawalerów ktore ma i czy suki w schronisku w tomaszowie sa sterylizowane ......odp mu ze niestety ale sa.:mad::mad::mad::mad::mad::mad::mad::mad::mad:...a rozmnaza sie tylko psy rasowe i to nie wiem po co ...... ***** mac szlag mnie trafia jak takie debile pisza ......

Dobrze, że go wystopowałaś, swoją drogą mają tupet :angryy:...

  • Replies 3.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ocelot napisał(a):
I co? Nikt nie zagląda. Widać, że z Tomaszowa mało osób na dogo

Najważniejsze by przydarzył się odzew jak najbardziej ucelowany
w adopcję :-(...Co słychać na linii Ty - kierownik ???

Posted

ocelot napisał(a):
Ostatnio nie rozmawialiśmy, ale zbieram się na telefon i mam ochotę odwiedzić schronisko. Tylko wolałabym iść z kimś, bo tam wizyta jest przygnębiająca.


Ocelot dobrze by było telefonicznie uzgodnić czas na rozmowę i jak najbardziej spotkać się osobiście. Na myśli mam na tyle dogodny czas, w którym nikogo nic nie goni.

Analizowałam tę dość trudną sytuację i o to, co mi przyszło do głowy. Nie wierzę, że kierownik nim przyjął na siebie funkcję, obudził się pewnego ranka z myślą "Zostanę kierownikiem schroniska dla zwierząt". Jakby na to nie spojrzeć miejsca, z założenia tak przygnębiającego, że skóra cierpnie. Istnieje tysiące pomysłów na życie o niebo lepszych niż codzienne mijanie zwierząt za kratami, borykanie się z finansami i innymi bieżącymi problemami, jak choćby przybywanie zwierząt. Czegoś ten człowiek chciał dokonać, pragnę wierzyć, że pomóc zwierzętom.

W tym wszystkim jesteś Ty Ocelot i inni, ludzie, przed którymi chylę czoła w wielkim szacunku, bo pragniecie ofiarować siebie, swoje zaangażowanie, serce, pracę i współpracę, co ważniejsze, za przysłowiową "darmochę".

Są więc już dwie strony, które z założenia pragną tego samego. Nie pojmuję więc, dlaczego idzie to tak opornie? Zakładam, że coś po drodze się wymknęło i zabrakło nici porozumienia. Spróbujcie stworzyć warunki i atmosferę do rozmowy. Co istotne, warunki, które czasowo i emocjonalnie pozwolą każdej ze stron zapoznać się z logiką argumentacji dotyczącej polepszenia sytuacji zwierząt w schronisku.
Cel, i Wy i kierownik, macie przecież ten sam ale wygląda to na szarpaninę, bo ciągnięcie „wózek” w różnych kierunkach.

Jeśli okaże się, że po którejś ze stron są, nie daj Boże, jakieś wzajemne animozje, uczucie przykrości (każdy błądzi, nic bardziej ludzkiego), to może potrzebne jest kulturalne przepranie brudów raz, a dobrze, zdobycie się na słowa "przepraszam" i wyciągnięcie ręki. Po co? By wspólnie patrzeć
w przód !!!
Tylko Wy razem - kierownik, pracownicy schronu, weci, wolontariusze, opierając się na wzajemnej współpracy jesteście władni podjąć skuteczną walkę o polepszenie sytuacji zwierząt. Czas najwyższy ruszyć stronę schroniska, zabrać się za adopcje, uruchomić socjalizację zwierząt przez obcowanie z chętnymi do współpracy ze zwierzęciem ludzi. Do tego też trzeba mieć dar ! Nie ma innego sposobu by obecnym podopiecznym znaleźć domy, co z kolei przekłada się na stworzenie miejsc dla potencjalnych nowych. Strona schroniska rozpropaguje je, można umieszczać tam odpłatne ogłoszenia etc...etc...Jest szansa, że i znajdą się sponsorzy, jeśli coś wreszcie drgnie, jeśli ludzie zobaczą, że coś się dzieje, że warto się włączyć.

Nie pamiętam, czy w schronie macie usankcjonowany odgórnym przyzwoleniem wolontariat. Jeśli nie to czym prędzej i tu by należało dokonać zmian. Rąk gotowych do pomocy nigdy i nigdzie za wiele!!!

Milczenie jest usprawiedliwione jeśli spotykają się niemi, a obrażanie się najlepiej sprawdza się w piaskownicy. Trzymam bardzo kciuki za konstruktywną rozmowę, na tyle ciepłą i wyrozumiałą, by zaskoczyła mile każdego z Was i by jej wynik odczuły zwierzęta, by choć część z nich trafiła w objęcia człowieka, a tym, które zostaną, zadziało się lepiej…

Posted

Nie twierdzę, że schronisko prowadzone jest źle.
Wręcz przeciwnie.
Obecny kierownik dla psów zrobił bardzo wiele, choćby to, że mają wybiegi, a to już coś!!! Mają jedzenie, czysto...
W zasadzie to On sam podjął walkę o sterylizację, kastrację i czipowanie zwierząt. Zresztą nadal próbuje pozyskać środki, żeby warunki zwierzaków się poprawiły.

Posted

ocelot napisał(a):
Nie twierdzę, że schronisko prowadzone jest źle.
Wręcz przeciwnie. Obecny kierownik dla psów zrobił bardzo wiele, choćby to, że mają wybiegi, a to już coś!!! Mają jedzenie, czysto...
W zasadzie to On sam podjął walkę o sterylizację, kastrację i czipowanie zwierząt. Zresztą nadal próbuje pozyskać środki, żeby warunki zwierzaków się poprawiły.

A i ja nie twierdzę, że Ty tak myślisz!!! Niczego podobnego nie wyłapałam!!! Warto jednak, skoro jest wola służenia pomocą osób Tobie podobnych, by porozmawiać i dla dobra zwierzaczków zjednoczyć siły.
Gdyby ten schron był prowadzony źle to na fotach, w tle za psami, widać by było "smród i ubóstwo" a widać przecież czyste, na miarę pewno środków, zadbane boksy.
Psy owszem, wyglądają biednie ale tak wyglądają każde schroniskowe !!! Każdy z nich będzie miał maślane oczy, choćby boks mu wyściełać płatkami róż i plastrami kiełbasy...

Porozmawiajcie z kierownikiem, że chcecie pomagać, wspólnie ustalcie jak i zobaczysz, że gdy pchniecie to, o czym pisałam w poprzednim poście,(wypunktowując oczywiście w moim subiektywnym odczuciu pilność potrzeb/ ruchy do wykonania) adopcje ruszą.
Wierzę, że się uda, bo każda ze stron chce pomóc tym biedom!!!

Posted

Erazm napisał(a):
Może by benia do szkoły tresury, do Klembowa trafiły swego czasu dwa Onki(Kasiaprodex), było strasznie, teraz to super wyszkolone, normalne psy:roll:


Też o tym myślałam, ale narazie za mało wiem na temat tego psiaka, aby rozmawiać z panem Leszkiem.

Posted

Dziewczyny dzisiaj będę rozmawiać z Leskiem coś mu delikatnie napomknę, zrobi się bazarki, bo u Leszka tłum i krucho ze wszystkim, ale benio po tresurze miałby duże szanse, ostatnio poszła benka, której nikt nie chciał, nowa pancia zostawia ją na dalsze szkolenie i płaci za to, a benia była mocno problemowa.

Posted

Porozmawiaj, ale z Beniem może być tak, że pracy dużo by nie potrzeba. Na razie to on siedzi za budą przestraszony i nie ma co mu się dziwić. I był przywiązany do drzewa i trafił do miejsca do którego zapewne nie chciał trafić.

Może gdyby sie nim ktoś zajął i pokonał strach - to by się okazało, że pies jest ok.

Posted

szkoda on ewidenetnie potrzebuje kontaktu .....wydaje mi sie ze to potrawi zdziałac cuda agdyby do niego gadac glakac ...potem przytulac ...jest opcja dojscia do niego ...boi sie wyciagnetej reki

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...