Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

dział przeczytałam cały (a trzeba przyznać, że jest dość obszerny...) ale odnoszę wrażenie, że się nie rozumiemy:shake: mówiąc LUŹNO nie mam na myśli kolczatki, która jest tak szeroka, że możemy ją psu ściągnąć z szyi bez odpinania... kolczatka powinna przylegać do karku psu, ale nie ŚCIŚLE (!) odniosłam wrażenie, że sugerujesz, iż kolczatka powinna wbijać się psu w kark... a to przecież nie o to chodzi...:shake: mylę się?

Posted

Mylisz, kolczatka powinna przylegać, ale nie być za mała i wrzynać się.
ja nie miałam problemów z utrzymaniem ASTowatej suki, zjadającej inne psy, pitowatego też nie. Suczka nigdy na kolcach, pit niestety tak choc mi się go lepiej prowadzała w zwykłej obroży/łańcuszku.

Tuż obok mnie mieszka suczka ONka - bardzo ładna, ale super agresywna od malucha kilkutygodniowego. CHodzi na kolcach jakiś czas temu wyciągneła z klatki swoją właścicielkę, mimo kolcy, na szczęście obok był mąż tej pani i przytrzymał psa. I tu nie widzę sensu kolcy.
Tak jak na łaciatym kundelku przed kolano - pies zawsze smycz+kaganiec, zero szkolenia, dziecko prowadza też na kolcach ale nie używa, tatuś psa za kolce podnosi. Pies jak był agresywny tak jest dalej. Bez sensu.

Posted

Bez sensu jest głupie i nieodpowiednie użycie KAŻDEJ obroży i KAŻDEGO sprzętu.

:cool3:

Prawidłowo założona kolczatka ma być zapinana na psie, nie wbijać się, ale być stosunkowo ciasno zapięta, wysoko, tuż pod uszami.
Jej użycie polega na krótkich, zdecydowanych ruchach, błyskawicznym rozluźnianiu (krótki bodziec, nic co się przeciąga) i natychmiastowym odstresowaniu psa.

Niestety ludzie zakladają to na psa i czekają na cud... A już najbardziej takich kocham, co zakladają to psom... kolcami na zewnatrz. To po co kolce, skoro aż tak boli serduszko na mysl o ukłuciu ukochanego zwierzątka w szyjkę?
:evil_lol:

Posted

bo moze chca zeby pies byl grzeczny ale zeby mu sie te straszne kolce w szyjke nie wbijaly?:cool3::diabloti:.zjesc kotlet i miec kotlet:razz:.
kolce zapina sie ciasno za uszami.:p

Posted

o kolcach na zewnątrz słyszałam że atakujący pies który rzuca się do gardła nadzieje się na kolce, ale nie wiem ile w tym prawdy.

Bez sensu jest głupie i nieodpowiednie użycie KAŻDEJ obroży i KAŻDEGO sprzętu.

chyba sobie wyhaftuję i powieszę nad łóżkiem;)

Posted

He, he - jesli ktos nie jest w stanie zapanowac nad psem to go nie powinnien miec, ot co - jak czytam "moj ast nosi kolce, bo gdyby mi sie wyrwal pogryzlby inne psy" :shake: - co to znaczy, SZOK - a jesli kolczatka peknie?
Panowanie nad psem to nie kontrola fizyczna, ale madrze pojmowana przyjazn, ktora sprawia, ze to nie my idziemy na spacer z psem, ale pies z nami.

No i ponadto w tym watku sa dwa rozne tematy, kolczatka - "lek na cale zlo" i "kolczatka droga do sukcesu", pierwszy temat nie wart uwagi, drugi znacznie ciekawszy.

Posted

Berek napisał(a):
A możesz podać podstawy Twojego kategorycznego stwierdzenia?
:crazyeye:

Oj, tam, głupio się pytasz. Przeciez wiadomo, ze wystarczy pieska kochać, a on nam się odwdzięczy :loveu::lol:

Co do sposobu upinania kolczatki znam dwie teorie. Jedna - że za uszami, szarpnięcie jest boleśniejsze (co czasem może być zaletę, czasem wadą), ale za to mniejsze jest ryzyko urazów krtani. Druga - że na szyi, bo to mniej bolesne, ale ze względu na ryzyko urazu trzeba szarpać z wyczuciem.
W żadnej psiej szkółce w Polsce nie widziałam kolców tuż za uszami.

Posted

marmara_19 napisał(a):
scisle przylegac nie znaczy wbijac sie;/

w takim razie przepraszam, ale gdy mnie brutalnie skrytykowano i (w pewien sposób) objęto stronę tej pani, o której wcześniej pisałam - naszła mnie wizja tego psa, któremu (naprawdę) te kolce wbijają się w kark:shake: pies był przez 2tygodnie u nas w schronisku, więc dokładnie widziałam. nosi tą kolczatkę stale, a kolce tak mu się w szyję wbijają, że już prawie w ogóle sierści na szyi nie ma:oops: aż się nie miło patrzy. stąd moja reakcja:roll:

Posted

Ja nie neguję skuteczności i potrzeby użycia, ale ciężko mi uwierzyć że aż tyle psów wymaga używania kolcy, w dodatku przez całe życie.
Widziałam tak luźne kolce że jak pies galopował to przesuwały się przez całą długość szyi - porażka.

Asher napisał(a):
Oj, tam, głupio się pytasz. Przeciez wiadomo, ze wystarczy pieska kochać, a on nam się odwdzięczy

mam wyrodne zwierzę:cool3: trudno, następne kilka(naście) lat spędzę dręcząc ją szkoleniem i zabawą:evil_lol:

Posted

i właśnie o to chodzi.
psy noszą, "bo duży":shake: albo, że "łańcuch na szyi ładnie wygląda":angryy: a tak w ogóle to kolce=pies agresywny=strach innych ludzi="ach, ale ja jestem boski, z takim pieskiem się pokażę":angryy:
brak słów:shake:

Posted

Nie uważam że akurat w tym przypadku generalizowanie jest dobrą rzeczą.
:shake:

Część ludzi używa kolczatek ponieważ uzyskują JAKIŚ efekt - w porównaniu z tym, co działo się na zwykłej obroży.
Zazwyczaj tak dzieje się w przypadku psów temperamentnych ale miękkich, ktore gasi co nieco każdy nieprzyjemny bodziec.
I tak to się dzieje - ludzie nie mając wiedzy o tym jak pracuje się na kolczatce i tak ją zakładają.
:p:cool1:
NIekiedy zaś calkiem ładnie idzie niektorym prowadzenia psa na kolcach - czasami widuję osoby świadome, choc, przyznam, rzadko.
:evil_lol:

Asher... piszesz:


"Jedna - że za uszami, szarpnięcie jest boleśniejsze (co czasem może być zaletę, czasem wadą), ale za to mniejsze jest ryzyko urazów krtani. Druga - że na szyi, bo to mniej bolesne, ale ze względu na ryzyko urazu trzeba szarpać z wyczuciem.


Alez kolczatka ma być dla psa nieprzyjemna. Bodziec ma być przykry - po co męczyć siebie i psa dodatkowo? Po to się zapina wysoko, zeby przy stosunkowo małym przyłożeniu siły to działało.

W żadnej psiej szkółce w Polsce nie widziałam kolców tuż za uszami.


A widujesz dużo dobrych szkoleń grupowych?

Posted

Berek napisał(a):
Alez kolczatka ma być dla psa nieprzyjemna. Bodziec ma być przykry - po co męczyć siebie i psa dodatkowo? Po to się zapina wysoko, zeby przy stosunkowo małym przyłożeniu siły to działało.

No wiem, że ma być nieprzyjemna.
Nie mogę sobie przypomniec, gdzie ja o tym czytałam, odesłałabym cię tam, bo z tego co pamiętam argumentacja była dośc rozsądna. Ale nie pamiętam jej na tyle dobrze, żeby tu dokładnie ją przytaczać.

Berek napisał(a):
A widujesz dużo dobrych szkoleń grupowych?

Hmmmm... Niech pomyślę...

Nie :lol:

W ogóle uważam, że szkolenie grupowe to wielka pomyłka. Na pracę w grupie to sobie mogą pozwolić przewodnicy już co nieco kumaci, nad którymi szkoleniowiec nie musi cały czas czuwać. Poczatkujący niewiele z grupowego szkolenia wyniosą, nie ustrzegą się błędów, bo nawet najlepszy szkoleniowiec nie jest w stanie się sklonować, żeby każdemu w odpowiedniej chwili doradzić, wskazać, co robi źle.
Inna sprawa, że naprawdę dobry szkoleniowiec na grupowe szkolenie początkujących kursantów raczej się nie porwie. No, chyba, że w naprawdę małych grupkach.

Posted

Kolczatka za uszami, czyli bliżej pyska psa ułatwia panowanie nad nim, szarpnięcia nie muszą być wtedy mocne, bo pies po prostu nie ma jak pociągnąć mocniej... Jest to pomocne przy przechodzeniu obok innego psa, mój nie ma wtedy jak wyrwać się do tego drugiego.
U silnego psa kolczatka na samym dole nie daje żadnych rezultatów, mój na tak założonej kolczatce zachowuje się jak na zwykłej obroży - czyli mogę latać na wszystkie strony.
Wypróbowałam dużo metod przed założeniem kolczatki i dla mnie było to ostatecznością.

Posted

an1a napisał(a):
Kolczatka za uszami, czyli bliżej pyska psa ułatwia panowanie nad nim, szarpnięcia nie muszą być wtedy mocne, bo pies po prostu nie ma jak pociągnąć mocniej...



Nie, nie ma jak pociagnac, tylko jak pociagnie to go boli bardziej, niz przy kolczatce nisko zalozonej. Nie tworzmy teorii w stosunku do spraw oczywistych.

Posted

saJo napisał(a):
Nie, nie ma jak pociagnac, tylko jak pociagnie to go boli bardziej, niz przy kolczatce nisko zalozonej. Nie tworzmy teorii w stosunku do spraw oczywistych.

Jeśli nie ma jak pociągnąć, to nie ciągnie... A ja nie trzymam go wtedy za smycz tylko za kolczatkę i blisko przy sobie. Zależy co kto uważa co bardziej boli, bo dobrze wykonana kolczatka nie ma za zadanie boleć, bo to samo można powiedzieć o łańcuszkach że pies przecież się dusi i odcina dopływ tlenu :roll:

Posted

an1a napisał(a):
dobrze wykonana kolczatka nie ma za zadanie boleć
Nie. A co ma za zadanie? Kilka postów wyżej ktoś napisał, że ma właśnie boleć. Po to jest. Chyba nie po to, by łaskotać.

Posted

Zarazah napisał(a):
Nie. A co ma za zadanie? Kilka postów wyżej ktoś napisał, że ma właśnie boleć. Po to jest. Chyba nie po to, by łaskotać.

To ma być nieprzyjemny bodziec a nie ból...

Posted

an1a napisał(a):
To ma być nieprzyjemny bodziec a nie ból...

dla mnie kolce, które wbijają się w szyję - to ból:p
o nieprzyjemnych bodźcach to mówią wykładowcy biologii:roll:
i o to chyba chodzi... ciągnięcie smyczy kojarzone z bólem=ładnemu chodzeniu na spacerze
taka terapia awersyjna;) (jeśli ktoś odpowiednio się za to zabiera:roll:)

Posted

Widać szlachetny zapał i małą znajomość tematu.
:lol: :evil_lol:
Wbrew pozorom umiejętne zastosowanie kolczatki bynajmniej nie gasi psa, nie kojarzy mu się z bólem i nie powoduje u niego zbytniego stresu - zwłaszcza w użyciu czysto sportowym.
Oczywiście - kwestia odpowiedniej motywacji "w drugą stronę" się kłania.

Posted

nie twierdzę, że dla psa jest to strasznie stresujące i nieprzyjemne;) ale powoduje ona ból:diabloti: lekki co prawda, ale potrzebny:roll: o nieprzyjemnym bodźcu możemy mówić stosując OI:oops:

Posted

Wbrew pozorom dla psów wielce okrutna jest ... przemoc psychiczna.
Niestety wielu właścicieli stopniuje poczucie własnej "dobroci dla zwierzątek" po ludzkiemu właśnie - czyli, dąsam się na pieska albo co najwyżej na niego krzyknę - och, nic takiego.... to tylko drobiazg... ale ktoś zakładający kolce to obrzydliwy okrutnik.

:lol:

Posted

YoungLADY napisał(a):
dla mnie kolce, które wbijają się w szyję - to ból:p
o nieprzyjemnych bodźcach to mówią wykładowcy biologii:roll:
i o to chyba chodzi... ciągnięcie smyczy kojarzone z bólem=ładnemu chodzeniu na spacerze
taka terapia awersyjna;) (jeśli ktoś odpowiednio się za to zabiera:roll:)

Zapraszam do siebie, zobaczysz psa którego boli chodzenie w kolcach :) A jak nazwiesz bodziec np. oe? pieszczenie? Oczywiście ból też można zadać kolczatką, ale mowa jest o normalnym szkoleniu, bez wyżywania się na psie i normalnej sytuacji a nie przypadku gdy pies jest agresywny i w amoku.
Uczyłam swojego chodzenia przy nodze na kolczatce - czynność nie wymagająca dużego szarpania, do tego komendy głosowe i pies teraz słysząc dźwięk kolczatki zwalnia...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...